cichy zabójca

Kilka miesięcy temu, na przełomie listopada i grudnia 2016, realizowałam wymagający (czytaj: trudny) projekt szkoleniowy. Klientem była duża firma z sektora publicznego, miałam siedem grup szkoleniowych, sami kierownicy i dyrektorzy firmy.

Cykl szkoleń poprzedzony był spotkaniami, rozmowami, ustaleniami o wymaganiach mojego Klienta.

Fajnie, prawda? Jest się czym pochwalić! Nic, tylko przygotować, zrealizować i wystawić fakturę.

Jednak aż tak fajnie nie było.

Po początkowym czasie radości i satysfakcji, gdy tylko dowiedziałam się, że to właśnie moja firma będzie realizowała ten projekt, zaczęła do mnie docierać „rzeczywistość”. Że to ważny Klient. Że to duże grupy. Że uczestnicy to szczebel zarządzający. Że będę miała kumulację dni szkoleniowych, jak nigdy przedtem. Po głowie zaczęły krążyć najróżniejsze myśli. Rosnący strach był ich głównym autorem. Podpowiadał różne „mądrości”, w sposób ciągły, 24 godziny na dobę. Także w nocy, gdy miałam spać. Tak więc budziłam się w środku nocy i (wbrew sobie) rozpatrywałam czarne scenariusze i ryzyka. Co więcej, przerażenie skumulowało się w moich plecach. Były tak spięte, że masaż co drugi dzień w zasadzie nie przynosił żadnych efektów.

Gdy szkolenia przeprowadziłam, projekt zakończyłam, całe napięcie z ciała i bezsenność minęły! Wszystko puściło jak ręką odjął!

Masaże przestały być potrzebne. Samej trudno mi było w to uwierzyć, że taka natychmiastowa zmiana..

Dużo się wtedy nauczyłam. Zrozumiałam, że jeśli czegoś nie zacznę robić ze swoimi reakcjami na stres, trudno mi będzie rozwijać się zawodowo i w długim okresie czasu będę poważnie szkodzić swojemu zdrowiu. Zrozumiałam wtedy, że stres to naprawdę cichy zabójca naszych czasów!

Co się ze mną działo w tamtym czasie? To była standardowa reakcja mojego ciała na stres.

Dostawało ono z głowy informacje: „Uciekaj!” „To niebezpieczna sytuacja!” „Jesteś zagrożona”. Ciało było w pełnej gotowości „bojowej”, zmobilizowane i przygotowane na nadchodzące „niebezpieczeństwo”.

Nieistotne, czy „niebezpieczeństwo” było realne czy wirtualne. Ciało reagowało „na poważnie”. Dawało się w pewnym sensie oszukiwać mózgowi.

Jeśli stres, jakiego doświadczamy, jest krótkotrwały- będzie dla nas mobilizujący, motywujący, dający energię do działania. Skorzystamy wtedy z jego dobrodziejstw.

Problemem jest sytuacja, gdy stresu doświadczamy w sposób długotrwały. Gdy nasze ciało funkcjonuje ciągle w stanie walki i ucieczki, a chemia stresu nie opada.

Oto, co się wtedy dzieje: do krwi wydziela się wciąż w większym lub mniejszym stopniu kilkadziesiąt hormonów walki i ucieczki (najbardziej znane to adrenalina, kortyzol, noradrenalina). Krew wciąż szybciej krąży, bo dopompowywana jest do mięśni. Serce bije wciąż szybciej, żeby wykonać swoją „pracę”. Z oszczędności odcinane są układy trawienny i immunologiczny (w czasie „walki” są mniej potrzebne), do krwi wydzielane są tłuszcze i cukry (energia), mięśnie się napinają, gotowe do ataku.

Możliwe efekty?

Obciążenie serca, bezsenność, nadciśnienie, podwyższony cholesterol, cukrzyca, infekcje, niestrawność…

To tylko część objawów, których możemy doświadczać. Gdy trwa to miesiącami i latami, skutki są bardzo niebezpieczne.

Dlatego też trzeba mieć świadomość, co się z nami dzieje- w głowie, w ciele..  I mieć sposoby na zarządzanie swoimi emocjami i swoim stresem.

Aby żyć w zdrowiu, szanując swoje ciało i szczerze o nie dbając, potrzebujemy umieć rozmawiać z samymi sobą. Wyłapać chwile, gdy nas mózg (strach) nas oszukuje, upierając się, że istnieje realne zagrożenie (chociaż go nie ma).

Potrzebujemy umieć oddychać w sposób, który daje ciału uspokojenie.

Poznać mindfulness i medytację.

Pisać dziennik wdzięczności.

Właściwie i zdrowo interpretować to, co się w naszym życiu dzieje.

Jeśli kiedykolwiek powiedziałeś sobie, że stresujesz się, bo życie Cię nie oszczędza i masz dużo trudniej niż inni, więc ciągły stres jest normalny, tym bardziej polecam Ci sprawdzenie, jak radzić sobie ze stresem.

Uwierz, że trudne sytuacje i wyzwania doświadczają wszystkich ludzi. Absolutnie wszystkich. Młodych i dojrzałych. Bogatych i biednych. Samotnych i mających innych wokół siebie. Bezrobotnych i mających pracę. Zdrowych i chorujących.

Różnica polega na tym, w jaki sposób ludzie sobie z wyzwaniami radzą. Zapewniam Cię, że można w bardzo różny sposób. I że można mieć na swój stres realny, namacalny wpływ. Do czego serdecznie namawiam.

Pozdrowienia.



Najbliższe szkolenia w Maleszko.edu

Siła wewnętrzna

Szkolenie zarządzanie stresem

Szkolenie asertywność