cierpienie

Chociaż zdarzyło się z 20 lat temu, pamiętam, jakby to było wczoraj. Siedziałam na konferencji z rozwoju osobistego – w klimatyzowanej sali warszawskiego hotelu, „wymuskana”, na obcasach, świetnie ubrana, w pełnym makijażu i w pełnym komforcie. Słuchałam wystąpienia Jacka Walkiewicza, który opowiadał o trudnych doświadczeniach i kryzysach w życiu człowieka.

Jego opowieść nawiązywała do dalekich podróży, jakie odbył do wioski plemiennej, gdzieś na końcu świata. Opowiadał o rytuałach plemiennych dla chłopców wchodzących w dorosłe życie. Mówił o tym, jakiemu niebotycznemu cierpieniu fizycznemu byli oni poddawani po to, by dokonała się w nich przemiana z chłopca w mężczyznę.

🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

Do dziś pamiętam jedno zdanie, które wtedy, w czasie tego wystąpienia, usłyszałam i które zostało potem ze mną na wiele lat. W nawiązaniu do rytuałów, jakie zobaczył, Jacek Walkiewicz powiedział wtedy: „Ego człowieka kształtuje się w cierpieniu”.

Po co nam cierpienie?

Zdanie to „wpadło” w pole mojej uwagi, usłyszałam je wtedy, wywołało we mnie nieprzyjemny rodzaj strachu i zostało ono w mojej świadomości jeszcze na kilka dni. Myślałam, myślałam, w jakiś sposób to zdanie nie pasowało wtedy do mojego świata. I po tych kilku dniach rozmyślania, mój bardzo wtedy młody umysł, w końcu zaprzeczył tej myśli i ją odrzucił.

Zastąpiłam ją swoją własną, alternatywną (obecnie powiedziałabym nawet: naiwnie próżną) myślą, że: „Ego człowieka spokojnie może też kształtować się w „normalnych”, komfortowych warunkach”. Myśl ta dała mi wtedy uspokojenie. Przynajmniej na jakiś czas.

Ziarno jednak zostało rzucone.

I z perspektywy obecnej dojrzałości wiem, że ziarno tej myśli było wartościowe, bo przygotowało mnie na czasy ogromnych wyzwań. Na czasy, gdy moje własne, osobiste ego kształtowało się w cierpieniu i chwilami było starte na popiół.

Co rozumiem teraz?

Niestety, ego człowieka nie kształtuje się w cieplarnianych okolicznościach, w wygodzie, w komforcie życia. Gdy dostajemy w kość i cierpimy, dopiero wtedy dotykamy człowieczeństwa i jestśmy poddawani prawdziwej próbie. Nie da się tego sobie wyobrazić, zrozumieć umysłem, przeżyć teoretycznie. Cierpienie i doświadczenia życiowe można jedynie przeżyć.

Osobiście. Samotnie.

Nikt tego za nas nie zrobi. Idąc przez nie, brniemy jak pod prąd, krok po kroku do przodu, doświadczając surrealistycznego spowolnienia każdej minuty, godziny, każdego dnia.

W życiu, instynktownie, nie chcemy cierpienia i kryzysów. Jednak i tak przychodzą. I jest tylko jedna słuszna rzecz, jaką możemy wtedy zrobić.

Przyjąć je z pokorą. Przejść przez nie maksymalnie godnie. I dzięki nim urosnąć w siłę.

By wtedy, gdy już miną, być pełniejszymi w człowieczeństwie, mądrzejszymi w rozumieniu istoty życia, z dojrzalszym ego.

Brzmi górnolotnie? Niekoniecznie. Szczególnie dla tych, którzy są w trakcie lub po takich najgłębszych doświadczeniach w spotkaniach ze swoim ego.

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.