mistrzostwo

Mistrzostwo.Ostatnio odkryłam myśl o tym, że mistrzostwo jest przereklamowane. Że każdy mistrz musiał być kiedyś czeladnikiem, uczniem, asystentem.

Przez wiele lat doskonaliłam swoje rzemiosło, mówiąc do siebie: „Jeszcze tylko zrobię „ten” kurs, jeszcze tylko „tego” się nauczę, jeszcze tylko „w ten” sposób sobie udowodnię, że już mogę zacząć działać…”

Gdy po wielu latach nauki miałam zacząć rozmawiać w języku obcym, mówiłam do siebie: „Jeśli tylko przejdę do następnego poziomu, to już zacznę.”

Potem, gdy moim marzeniem było szkolić ludzi, być trenerem, mówiłam do siebie: „Jeśli jeszcze ukończę ten kolejny kurs, to już będę wiedzieć wszystko.” I wierzyłam w to do następnego razu, gdy znów, stając przed możliwością przeprowadzenia szkolenia, uciekałam w serię wyjaśnień (czytaj: auto-sabotaż własnych działań).

Mogłabym mnożyć przykłady o podobnym sposobie własnego myślenia.

A okazuje się, że działanie, próbowanie i popełnianie błędów jest częścią dochodzenia do mistrzostwa. I tam, gdzie pojawia się lęk przed nowym, lęk przed błędem i upadkiem, tam pojawia się właśnie rozwój.

Odczuwasz dyskomfort? Doceń siebie i swoje obawy, bo właśnie robisz niewygodny krok, wychodząc  ze swojego pudełka komfortu. I ten dyskomfort jest sygnałem, że robisz coś nowego, że kroczysz po ścieżce rozwoju i mistrzostwa.

Pomyśl o najbliższej sytuacji, gdy chciałbyś zapamiętać, że każdy mistrz był kiedyś uczniem, który się nie poddał?…

 

Pozdrawiam,

Ula Grabowska-Maleszko

Więcej inspiracji znajdziesz na szkoleniach i czasie sesji coachingowych ze mną.

Zapraszam.