Kilka tygodni temu byłam z przyjaciółkami na kilkudniowym wyjeździe w góry. Towarzyska i wędrowna atmosfera naszego wypadu oraz bardzo ograniczony dostęp do Internetu sprawiły, że przez te wspólne dni byłyśmy większość czasu off-line, rozmawiając, wędrując, spędzając czas na łonie natury.

🎧 Wolisz posłuchać? Czyta autorka, Urszula Grabowska – Maleszko.

W drodze powrotnej do Warszawy ja akurat prowadziłam, jednak znajome, gdy tylko wróciłyśmy do cywilizacji, czyli złapałyśmy zasięg, zatopiły się w swoich telefonach, przeglądając serwisy internetowe. Jedna z przyjaciółek, Agata, siedząca obok mnie, uruchomiła przeglądarkę swojego telefonu i zaczęła w milczeniu scrollować wiadomości. Z zamyślenia po krótkim czasie wyrwały mnie jej słowa, wypowiadane w zasadzie do siebie samej. Było to coś w stylu: „O matko!”, „O rety!”, „O Boże, ale tragedia!…”

– Co tam? – rzuciłam zaniepokojona znad kierownicy – Coś się stało?

– I to ile!- odpowiedziała- Same marne rzeczy!

– Co tam? – dopytałam

– Właśnie przeczytałam, że „Plama ropy zagraża Cyprowi”, „Śmigłowiec marynarki wojennej USA wpadł do oceanu”, „Armagedon zakażeń w Polsce zacznie się za 4 tygodnie”, a jeden gość w kraju „Trzymał pumę w mieszkaniu i płakał, kiedy mu ją zabierali”.

Zerknęłam kątem oka na Agatę, która z poważną i napiętą miną kontynuowała przeglądanie serwisów.

Po chwili jednak, z irytacją w głosie rzuciła:

– Nie, no ja tego nie będę jednak czytać, bo to mnie kompletnie rozwala!

– No właśnie – dodałam z uśmiechem – po co w ogóle to czytać, skoro źle na nas wpływa i nie mamy na to wpływu?

No właśnie: Po co?

Po co wpuszczamy wszelakie treści do głowy?

Odpowiedź, która, jak myślę, ma najczęstsze zastosowanie, brzmi: „Po nic.”

Ilość treści pisanych, video, audio, jakie zalewają Internet, jest przeogromna. Autorzy ścigają się w tym, by użytkownik Internetu kliknął właśnie ich przekaz. Nadają kontrowersyjne tytuły, budzą emocje zdjęciami i hasłami reklamowymi.

Każdy może coś dodać, zamieścić, opublikować, zawyrokować i zaopiniować. Dosłownie każdy.

Gdy ma coś do powiedzenia i gdy nie ma.

Jest pełna wolność i dowolność.

W tym sensie, treści w internecie to swego rodzaju wielkie, ogromne składowisko-wysypisko, na którym przemieszane jest dosłownie wszystko.

Gdy patrzę na swoje dzieci, widzę i słyszę, jak bardzo są podatne, by łykać wszystko po kolei. Jak leci. Filmik za filmikiem, mem za memem.

Gdy obserwuję dorosłych (w tym siebie), też dostrzegam, jak tytuł za tytułem, informacje łapią naszą uwagę, jak łatwo jest klikać kolejne „newsy” i kolejne filmy z kotami goniącymi swój ogon i informacjami, że na drugim końcu świata młoda para miała wypadek samochodowy w drodze na swój ślub.

Warsztat rozwoju osobistego

No i co z tego? Głównie nic.

Karmimy mózg bezsensownymi emocjami, zaśmiecamy głowę, narażamy się na utratę koncentracji i nie dostarczamy sobie żadnej wartości.

Co więc można z tym robić? Jak, przy obecnym zalewie wszelaką informacją i tanią rozrywką, odsiewać wartościowe treści od informacji pustych i miałkich?

Wypróbuj trzy sita Sokratesa, greckiego filozofa z czasów starożytności.

Z pewnością nie podejrzewał on, że będzie kiedyś Internet, YouTube, Facebook i Instagram. I wyobrażam sobie, że byłby z siebie dumny, wiedząc, że jego mądrość ma nadal zastosowanie.

Oto opowieść o trzech sitach Sokratesa, przez które możesz przesiać każdą informację, zanim zdecydujesz, czy chcesz, by ją „wpuścić” do swojej głowy.

Pewnego dnia zjawił się u filozofa Sokratesa jakiś człowiek i chciał się z nim podzielić zasłyszaną właśnie wiadomością.

– Posłuchaj Sokratesie-wykrzyknął podekscytowany- koniecznie muszę ci powiedzieć, jak się zachował twój przyjaciel!

– Od razu Ci przerwę – odpowiedział mu ze spokojem Sokrates – i zapytam: czy pomyślałeś o tym, żeby to, co masz mi do powiedzenia, przesiać przez trzy sita?

A ponieważ rozmówca spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem, Sokrates tak to objaśnił:

– Otóż, zanim zaczniemy mówić, zawsze warto przesiać to, co chcemy powiedzieć, przez trzy sita. Przypatrzmy się temu, z czym przychodzisz dziś do mnie. Pierwsze sito to sito prawdy. Czy sprawdziłeś, że to, co masz mi do powiedzenia, jest doskonale zgodne z prawdą?

– Nie, słyszałem, jak o tym mówiono, i…

– No cóż… sądzę jednak, że przynajmniej przesiałeś to przez drugie sito, którym jest sito dobra. Czy to, co tak bardzo chcesz mi powiedzieć, jest przynajmniej jakąś dobrą rzeczą?

Rozmówca Sokratesa zawahał się, a potem powiedział:

– Nie, niestety, to nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie..

– Hm! – westchnął filozof – pomimo to przypatrzymy się trzeciemu situ. Czy to co pragniesz mi powiedzieć, jest przynajmniej pożyteczne?

– Pożyteczne? Raczej nie…

– W takim razie nie mówmy o tym wcale! – powiedział Sokrates. – Jeżeli to, co pragniesz wyjawić, nie jest ani prawdziwe, ani dobre, ani pożyteczne, wolę nic o tym nie wiedzieć. A i tobie radzę, abyś o tym zapomniał.

Obecnie wiadomości dostajemy osobiście, ale to może wydarzyć się także przez telefon, Messenger’a, WhatsApp’a, na Facebooku, w serwisie informacyjnym.

Sito prawdy: moje dzieci uznają, że jeśli coś powiedział np. znany youtuber, z założenia jest prawdziwe. Moi rodzice natomiast, że jeżeli coś było w telewizji, to już na 100% prawda.

A więc przesiewając treść przez sito prawdy zadaj sobie pytanie, skąd pochodzi dana informacja. Czy jest ona prawdziwa? Czy jest podana wybiórczo lub bez odniesienia do źródeł? Czy jest obiektywna czy stronnicza?

Sito dobra: czemu służy informacja, którą dostajesz? Co dobrego ma uczynić? Co w niej dobrego? Co w niej jest dobrego dla ciebie?

Sito przydatności: Jaką wartość będziesz mieć z tego, że to obejrzysz, przeczytasz, usłyszysz? Do czego wykorzystasz tę informację? Jak ona wpłynie na twoje życie? Do czego jest ci potrzebna treść, którą wpuszczasz?

Jeśli okaże się, że to, co czytasz, oglądasz, słuchasz, jest i prawdziwe i dobre i pożyteczne dla Ciebie – korzystaj.

Jeśli natomiast treść nie przejdzie przez trzy sita Sokratesa, być może w rezultacie zdecydujesz, że zrezygnujesz z jej przyswajania. Że podziękujesz autorowi, bo szkoda na nią Twojego życia, uwagi i czasu.

Życzę nam wszystkim wielkiego powodzenia w odsiewaniu Internetowych ziaren od plew!

NEWSLETTER

Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.