lepiej skłamać

Jedna z moich znajomych, Agnieszka, umówiła się ostatnio na randkę z nowo poznanym chłopakiem. Spotkali się w piątek, było „całkiem, całkiem”, jak to określiła, a następnego dnia, już w sobotę, chłopak odezwał się znowu, z kolejną propozycją wyjścia w niedzielę do kina.

Wiesz, spoko – opowiadała mi Agnieszka – dobrze nam się rozmawiało wtedy, w piątek, miło było, ale kolejne spotkanie od razu za dwa dni? Dla mnie za szybko. Trochę mi się nie chciało, trochę byłam zmęczona, więc napisałam mu, że jestem chora.

🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

A byłaś chora? – zapytałam i zdziwiona, i zaciekawiona.

No nie, jasne, że nie byłam…. ale musiałam mu coś powiedzieć, żeby się nie umawiać… – odparła.

To dlaczego nie powiedziałaś mu po prostu, że nie chcesz spotykać się w niedzielę? – zapytałam ze śmiechem.

No wiesz, żeby mu nie było przykro… – powiedziała, zamyślając się na chwilę.

Randka sama w sobie oczywiście była dla nas ciekawym wątkiem do posłuchania i porozmawiania, jednak wątek tego, że Agnieszka zdecydowała się na „niewinne” kłamstwo po to, żeby nowemu znajomemu „nie było przykro”, był równie zaciekawiający. Czy odmówienie komuś z podaniem wymyślonej przyczyny jest łatwiejsze niż bez przyczyny?

Czy odmowa ze zmyśloną wymówką o chorobie mniej zrani (lub nie zrani wcale)? Czy odmowa tak po prostu, bez wstawiania zmyślonej przyczyny, zrani?… Czy są sytuacje, które uzasadniają kłamstwo? Szczególnie, gdy mówimy je „dla dobra” drugiej osoby? Czy kłamstwa mają rozmiar – są małe i duże – i jak to się mierzy?

Rozmowa z Agnieszką stała się dla mnie inspirującym wyjściem do szerszych rozmyślań na temat tego, o co w tym wszystkim chodzi. Czym jest w takich mini-sytuacjach asertywność? Gdzie przebiega granica manipulacji i kłamstwa? Czy da się mieć relacje oparte o odmawianie i bycie zawsze w prawdzie?…

Myślę, że sprawa jest ważna, bo powszechna. Że regularnie doświadczamy podobnych, niewygodnych sytuacji – z partnerem, dzieckiem, rodzicem, sąsiadem, współpracownikiem, kiedy chcemy odmówić, ale zamiast informacji wprost, uciekamy się do małych kłamstw, mając w głowie, że musimy podać wyjaśnienie, dlaczego odmawiamy i że wtedy jest to bardziej znośne (tak naprawdę dla nas, a nie dla tej drugiej osoby).

W tamtej rozmowie, z koleżanką, zapytałam ją jeszcze:

A co by się stało, gdybyś jednak pominęła wątek choroby i powiedziała normalnie: „wiesz, co? dziękuję za propozycję, ale dziś nie chcę się spotykać”?

Czy znajomy by się obraził? Nie wiadomo, dopóki nie sprawdzimy…

Jeżeli masz podobnie, wymyślasz wymówki w mocnym przekonaniu, że:

👉 przyjaciel, któremu odmówisz, obrazi się na Ciebie,

👉 szef, któremu powiesz „nie”, z miejsca Cię zwolni,

👉 klient zerwie współpracę,

👉partner poczuje się odrzucony…

pomyśl, czy aby z góry, na zapas nie zakładasz że wiesz, jaka będzie reakcja drugiej strony.

I pomyśl dobrze, czy kiedykolwiek sprawdziłeś w realu, jak ta inna osoba zareaguje. Gdy pracuję z klientami nad ich asertywnością i uczą się oni na nowo po prostu odmawiać, są zaskoczeni. Że reakcje innych są „aha, OK”, że relacje dalej trwają, a pozbycie się przymusu zmyślania wymówek daje ulgę, satysfakcję, dużo spokoju i ułożenia się ze sobą. Więc warto. 🙂

Zatem, niezależnie czy moja znajoma znajdzie kogoś, kto skradnie jej serce, mam nadzieję, że nasza rozmowa i ta sytuacja była dla niej pierwszą lekcją na drodze ku budowaniu prawdziwej asertywności 😉 😉

NEWSLETTER

Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.