bycie konsekwentnym rodzicem

Wszystko zaczęło się w sobotni poranek kilka tygodni temu. Wychodziłam z domu po duże zakupy (co oznaczało jakieś 3 godziny nieobecności w domu).

Umówiłam się z synem, który zostawał w domu, że zanim sobie pogra z kolegami na komputerze, odrobi najpierw zadanie domowe z języka angielskiego i posprząta swój pokój, czyli zetrze kurze i odkurzy podłogę. Ustaliłam też z nim, że kolejność jest ważna i że nie siada do grania, zanim te prace nie będą zrobione.

Ostrzegłam, że jeśli nie dotrzyma umowy, „skonfiskuję” mu xboxa na dwa tygodnie („absurdalnie długo”- pomyślałam sekundę po tym, gdy to zapowiedziałam, ale zdecydowałam, że już tak zostawię, nie wycofując się z tego). Syn obiecał, że wszystkiego dopilnuje i wywiąże się z umowy. Gdy wsiadłam do samochodu pomyślałam nawet, jak super wszystko ustaliłam, zorganizowałam i jak miło dzień się układa 🙂

Gdy wróciłam po kilku godzinach do domu, od razu usłyszałam, że syn gra, rozmawiając równocześnie przez telefon z kolegą. Wniosłam zakupy i zajrzałam do jego pokoju. Porządki nie zostały nawet rozpoczęte. Zapytałam, czy zrobił angielski. Odpowiedział przelotem, bardzo zaaferowany grą, że jeszcze niczego nie zrobił, bo kolega mógł grać tylko do południa. Ale zaraz zrobi...

Cóż…były ustalenia, zobowiązanie i umowa. Była też moja zapowiedź konsekwencji w przypadku „zerwania” umowy. Stanęłam więc przed dylematem, co zrobić. Zabrać xboxa (i narazić się na krzyki, złość i protesty) czy nie zabrać? Jeśli zabrać, to czy na tak długo czy coś zmieniać? Dać mu dodatkową szansę na zrobienie zaległych rzeczy czy nie dawać? Przerwać grę natychmiast czy też poczekać, aż syn dokończy rundkę z kolegą? Zrobić „pogadankę” umoralniającą o dotrzymywaniu słowa, odpowiedzialności, zaufaniu czy to jednak bez sensu?…

Miałam sporo wątpliwości, stanęłam na prawdziwym rodzicielskim rozdrożu.

Postałam, pomyślałam. I koniec końców zdecydowałam, co zrobić.

Poprosiłam syna, by zakończył grę z kolegą.

Następnie spokojnie i na chłodno powiedziałam, że ponieważ 1) obiecał i umówił się ze mną 2) nie dotrzymał słowa, bo granie wygrało ze wszystkim 3) zgodnie z zapowiedzią xboxa dostanie za 2 tygodnie. Zdemontowałam 🙂

Co wydarzyło się dalej?

Syn był bardzo niezadowolony. Najpierw się złościł, krzyczał, protestował. Potem błagał i negocjował. Następnie groził („Mamo, jeśli mi nie oddasz xboxa, będziesz miała duże kłopoty”). Potem jeszcze się złocił i jeszcze negocjował. Był w tym wszystkim bardzo przekonywujący. Cierpiał. To, co mówił i jak mówił, jakich argumentów używał, naprawdę chwilami mnie „ruszało” i podkopywało moją pewność, co do decyzji…

Ale nie ustąpiłam. I tego dnia i przez zapowiedziane dwa tygodnie. Mój syn, gdy zobaczył, usłyszał i poczuł, że zdania nie zmienię, po prostu odpuścił. Zaakceptował. Poszedł zrobić swoje.

Czego to nas obojga nauczyło?

Dla mnie była to LEKCJA O ADEKWATNOŚCI – aby zapowiadać konsekwencje i odbiór przywilejów w realnej proporcji do rzeczywistości. Bo tym razem, oceniłam, to było za długo.

Po drugie była to lekcja o przeżywaniu emocji. Gdy zgodnie z zapowiedzią zrobiłam, co zapowiedziałam, u syna pojawiło się dużo emocji. Dla mnie sztuką było wytrzymać presję z jego strony i poradzić sobie z własnymi emocjami. Trzymałam się mocno wtedy, w tę sobotę, wyników badań psychologicznych mówiących o tym, że każda emocja, nie podsycana, nie trwa dłużej niż 20 minut. Czekałam więc godnie 20 minut, zachowując spokój i patrząc, jak moje dziecko „wyzłaszcza” swoją złość.

Całe to zdarzenie było też, a może przede wszystkim, o byciu konsekwentnym rodzicem. Jeżeli nawet odebrałam przywileje na (za) długo, zdecydowałam się utrzymać je konsekwentnie do końca. By pokazać, że traktujemy się na poważnie.

Czego nauczył się mój syn?

  • traktować nasze wzajemne ustalenia na poważnie
  • że jestem konsekwentnym rodzicem
  • że podejmowane w życiu decyzje i wybory niosą za sobą konsekwencje
  • że bierze odpowiedzialność za swoje decyzje i to jest ok.

Także, to było dla nas małe-duże zdarzenie. Dobrze, że się wydarzyło, bo każde z nas wiele się z niego nauczyło. Idziemy dalej. Do przodu. Bogatsi o nowe doświadczenia. 🙂

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.