Wpisy

samotność szefa

Ostatnio w czasie sesji coachingu z właścicielem dużej firmy transportowej usłyszałam, że dzięki naszemu spotkaniu czuje wielką ulgę. Powiedział, że chyba pierwszy raz, od kiedy zarządza ludźmi, mógł z kimś porozmawiać i podzielić się wszystkim, co dotyczy jego pracy i codziennych wyzwań.

Podobnie w trakcie szkoleń dla kadry zarządzającej- często słyszę menedżerów mówiących w podsumowaniu szkolenia: „Wielką wartością warsztatów było dla mnie spotkanie innych szefów, wymiana doświadczeń i uświadomienie sobie, że inni mają na co dzień podobne problemy.”

🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

Jakich dylematów doświadcza każdego dnia szef? Musi decydować, jakie decyzje podjąć, z kim porozmawiać o swoich wątpliwościach, lękach, rozterkach. Jeśli awansował i z dnia na dzień stał się szefem dla swoich dotychczasowych kolegów- co robić ze swoimi dotychczasowymi relacjami.

Są to dylematy każdego niemal szefa i im wyżej jesteś w hierarchii, tym bardziej nieuchronne jest coś, co w literaturze zarządzania określane jest jako „samotność szefa”.

Wyodrębniam trzy rodzaje „samotności szefa”, z którymi mierzy się lub będzie mierzyć osoba sprawująca kierownicze stanowisko.

Pierwsza, to samotność decyzyjna.

samotność szefa

Szczególnie doświadczyć jej można, będąc właścicielem firmy lub będąc wysoko w hierarchii organizacji. Nawet jeśli masz zaufanych ludzi, których możesz zapytać o zdanie, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami, współpracują i są zaangażowani, są takie decyzje (strategiczne, finansowe, personalne), które – mając zgromadzone wszelkie dane – będziesz i tak musiał podjąć sam. W definicję zarządzania wpisane jest podejmowanie decyzji i ponoszenie odpowiedzialności za ich skutki. W pewnym sensie za to ci płacą. Równocześnie możesz się w tym czuć samotny i to jest naturalne. Stojąc w obliczu podjęcia decyzji pamiętaj, że wyborów dokonujesz „do przodu”, a ich trafność analizujesz”do tyłu”. Oznacza to, że zawsze dopiero po czasie będziesz mógł ocenić, czy to, co zdecydowałeś, było dobre. Tak buduje się doświadczenie.

Kolejny rodzaj samotności, to samotność towarzyska.

Zdarzyło ci się kiedyś, że twój zespół umówił się na wyjście po pracy, nie zapraszając swojego szefa (czyli ciebie)? Lub, że awansowałeś, zostając kierownikiem swoich dotychczasowych kolegów i raptem wasze relacje zaczęły się zmieniać?

Samotność towarzyska jest kolejnym zjawiskiem, z jakim na stanowisku menedżerskim prędzej czy później zmierzy się każdy szef. Być może ktoś powie, że można być super szefem i równocześnie dobrym kumplem. Być może można, jednak w pakiecie bierzesz też odpowiedzialność za i ryzyko takiej decyzji.

Osobiście znam szereg przypadków, gdzie układ szef-kolega prędzej czy później wiązał się z poważnymi nieprzyjemnościami.

Dystans z zespołem może nie będzie tak bardzo przydatny w czasie, kiedy wszystko jest dobrze, jednak wyobraź sobie, że w pewnym momencie masz zwolnić kogoś, z kim chodziłeś dotychczas na piwo. Lub że masz zastrzeżenia do jakości pracy swojego podwładnego-kumpla i masz przeprowadzić z nim rozmowę korygującą.

Pamiętaj, że w długim okresie czasu – po pierwsze – zawsze pojawi się rozbieżność interesów i możliwe negatywne emocje. Po drugie taka relacja „kumplowska”, z racji posiadanej przez ciebie władzy, nigdy nie jest równa. I po trzecie – nie chodzi tu tylko o ciebie, ale także o drugą stronę – o jej komfort i godność.

Samotność szefa = samotność emocjonalna

samotność szefa

Ponieważ szef to też  człowiek, jemu także bywa w pracy ciężko i zwyczajnie po ludzku doświadcza on różnych „ludzkich” emocji. Samotność emocjonalną rozumiem tu jako doświadczanie na stanowisku szefa emocji wynikających z tego, że profesjonalny szef nie dzieli się z zespołem swoimi rozterkami, dylematami, planami, podejrzeniami.

Będąc szefem, regularnie masz w swojej organizacji dostęp do informacji, których nie przekażesz dalej i o których nie możesz rozmawiać z podwładnymi. Samotność emocjonalna to ludzki wymiar samotności szefa, za którym stoi potrzeba rozmowy, podzielenia się dylematami, przysłowiowego spuszczenia powietrza.

Jak wobec tego radzić sobie z samotnością szefa? Co można robić, aby minimalizować jej skutki?

Oto kilka przydatnych wskazówek:

  1. Miej po prostu świadomość, że „samotność szefa” istnieje jako pewien standard i norma w pakiecie bycia menedżerem. Im szybciej uznasz swoją „samotność szefa”, tym szybciej będziesz mógł zacząć budować profesjonalne relacje z podwładnymi. I w konsekwencji czuć się w swojej sytuacji pozytywnie.
  2. Buduj relacje na swoim szczeblu zawodowym – z innymi menedżerami, ze swoim przełożonym.
  3. Korzystaj z profesjonalnego wsparcia specjalistów – coacha biznesowego, doradcy, działu HR.
  4. Regularnie się rozwijaj – czytaj, bierz udział w szkoleniach. To nie tylko poszerza wiedzę, ale także bardzo odświeża perspektywę, rozładowuje emocje, wspiera mentalny komfort.
  5. Dbaj o prywatne relacje towarzyskie i rodzinne. To również jeden ze sposobów dbania o swoje potrzeby społeczne.

Powodzenia i do zobaczenia na kursach menedżerskich w Maleszko.edu. Pozdrawiam.

NEWSLETTER

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco.

ZYSKAJ Najnowsze artykuły, promocje, informacje o nadchodzących kursach!

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
    konflikty w zespole

    W moich spotkaniach i sesjach z menedżerami przewija się dość często temat dotyczący atmosfery w ich zespołach. Część szefów, kierowników i dyrektorów zwraca się do mnie z pytaniem, co robić, gdy wśród pracowników wciąż pojawiają się kłótnie, spory i animozje. Jaka jest rola szefa? Ma reagować czy też zostawiać sprawy nietknięte?

    Jeżeli Ty też zarządzasz zespołem, w którym są konflikty, przyjrzyj się ze mną tematowi, by sprawdzić, na co masz wpływ, jako szef i co warto robić w sytuacjach kłótni i sporów.

    Zatem na początek, odpowiedź na pytanie: Reagować czy nie? – brzmi: reagować. Najgorsze, co może zrobić szef, to uznać, że „to nie moja sprawa” i zastawić rozwój sytuacji samej sobie.

    Pamiętaj jedną żelazną zasadę: Jeśli na coś nie reagujesz, oznacza to, że akceptujesz.

    Oczywiście, przed podjęciem działań warto byś określił sobie cel, jaki chcesz osiągnąć, wkraczając w trudną sytuację. Rzadko rywalizacja w zespole bywa lepsza niż kreatywna współpraca i dobre relacje. Przykładowy cel, który możesz sobie postawić, a który będzie zasadny i dobrze sformułowany może na przykład brzmieć tak: „chcę mieć dobrze współpracujący, życzliwy i koleżeński zespół”.

    Dlaczego warto reagować? Konflikty w zespole mają wpływ na szeroko rozumianą organizację (pracy, firmy, działu), ale także na Ciebie. Pracownicy, kłócąc się, marnują energię na kwestie nie związane bezpośrednio z wykonywaniem swoich obowiązków, a ich uwaga, zamiast skupiać się na zadaniach, rozprasza się na plotkowanie, dokuczanie sobie i inne formy agresji (otwartej i ukrytej).

    Jeśli twój zespół się kłóci, przyjrzyj się z uwagą możliwym przyczynom takiej sytuacji. Warto określić możliwe źródła złej atmosfery w zespole.

    Przyczyn może być kilka:

    • może to być pojedyncza osoba, która swoją energią i postawą wznieca konflikty w zespole (nazywam ją czasem: manipulująca „mąciwoda”)
    • mogą to być niejasno podzielone zadania (kto za o odpowiada)
    • przyczyną może być sam szef, który nie określa jasno wymagań, zasad, standardów
    • mogą to być także niekompetencje poszczególnych osób i zespołu w kwestiach komunikacyjnych

    Co dalej, jeśli już znajdziesz możliwe przyczyny?

    Kwestie personalne a zespół

    Jeżeli sytuacja dotyczy pojedynczej osoby lub kilku osób, które zatruwają atmosferę w zespole, dopuszczają się manipulacji, plotkowania, warto brać temat „na klatkę” i ujawniać to, co się dzieje.

    Jeżeli masz osobę, która przychodzi do pracy i zajmuje się obmawianiem innych za plecami, poświęca dużo energii na opowieści o tym, co dzieje się w zespole, sytuacja wymaga Twojej reakcji. Jeżeli jeszcze dodatkowo dzieje się tak, że ta osoba przychodzi z tymi opowieściami do Ciebie, a Ty dajesz na takie zachowania swój czas i uwagę… to zauważ, że swoim zachowaniem przyzwalasz na to, co ona robi.

    Jako przełożony, to ty wyznaczasz standardy w zespole. Zatem, jeżeli dasz się wciągnąć w plotkowanie i obmawianie, sytuacja będzie eskalowała.

    Dostrzegam też pewną tendencję wśród grupy szefów, którzy z różnych względów rzadko bywają obecni w firmie. Mają oni czasem pokusę wysłuchania plotek, bo w ich przeświadczeniu daje im to wiedzę o tym, co dzieje się wewnątrz ich zespołu. Niezależnie od tego, jak często jesteś obecny w firmie lub jak często rozmawiasz ze swoimi podwładnymi – uważnie i w sposób zrównoważony skupiaj się na relacjach interpersonalnych i osiąganych celach, realizowanych zadaniach i po prostu pracy, do której twoi ludzie są powołani. Jako szef odnajduj wyważone optimum między uwagą na ludzi i zadania, by nie przyczyniać się do dawania nadmiernej uwagi tylko kwestiom personalnym.

    Niejasno podzielone zadania

    Drugą przyczyną konfliktów w zespole może być niejasno podzielona odpowiedzialność za zadania wśród Twoich pracowników. Sprawdź czy za poszczególne zadania nie jest odpowiedzialnych jednocześnie kilka osób lub odwrotnie – czy są zadania, do których nie ma przypisanych odpowiedzialności.

    Temat pojawia się czasem w moich rozmowach z szefami zespołów sprzedażowych. Jeśli mają kłótnie w zespole, przyglądamy się, jak podzielony jest rynek pomiędzy handlowców. Kiedy handlowcy konkurują ze sobą, mają te same obszary sprzedaży lub niejasny podział klientów, do pewnego stopnia może to być mobilizujące, ale dużo częściej zdarza się, że więcej energii i czasu poświęcają oni rywalizacji i konfliktom niż Klientom. Taka sytuacja kończy się wtedy stratami dla firmy i psuciem relacji wewnętrznych i z Klientami.

    Konflikty w zespole a komunikacja

    Szukając przyczyn konfliktów przyjrzyj się również warstwie komunikacji w Twojej firmie.

    Być może utarły się pewne zasady tego, jak rozmawiacie, w jaki sposób się ze sobą komunikujecie. Już sam standard rozmów może bezpośrednio przyczyniać się do eskalowania emocji.

    Tu znowu pamiętaj, że jeśli na coś nie reagujesz, to akceptujesz. I jeśli, na przykład, na spotkaniach zespołów ludzie komunikują się ze sobą podniesionym głosem, z przekleństwami, robią sobie wyrzuty, a ty nic z tym nie robisz, to też ponosisz odpowiedzialność za rezultaty i złą atmosferę.

    W kontekście komunikacji w zespole warto, byś przyjrzał się też temu, jak sam się komunikujesz z innymi. Czy potrafisz rozmawiać z szacunkiem, opanowując emocje i rzeczowo?

    Może bowiem być tak, że to Ty masz do wykonania pracę związaną z poprawą sposobów komunikacji, by w rezultacie ludzie w Twoim zespole mogli uczyć się od Ciebie standardów komunikacji i brać Cię za przykład.

    Jest takie powiedzenie, że „Ryba psuje się od głowy”. Na szkoleniach i w coachingu z kadrą zarządzającą często powtarzam swoją, zmodyfikowaną wersję tego powiedzenia, że „Ryba jest zdrowa od głowy”. Jeśli „uzdrawiasz” komunikację i sposoby zarządzania, okazujesz szacunek, stawiasz granice, pozytywnie wpływasz na swój zespół- modelujesz standardy.

    Od czego możesz zatem zacząć rozwiązywanie konfliktów w zespole?

    Na początek usiądź wygodnie, weź kartkę i długopis i odpowiedz sobie szczerze na niezmiernie istotne pytanie: „W jaki sposób, ja, jako szef, przyczyniam się do obecnej sytuacji w moim zespole?”.

    Zapisz przynajmniej 3 odpowiedzi. A następnie? Działaj.

    Może potrzebne będzie ustalenie nowych standardów, może expose szefa, może indywidualne rozmowy, pakiet szkoleń z komunikacji lub asertywności lub indywidualny coaching. Powodzenia.

    NEWSLETTER

    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

    asert

      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

      Podczas rozmów, jakie mam okazję prowadzić z kadrą menedżerską w czasie moich szkoleń i coachingu, często pojawia się temat komunikacji w organizacji i wyzwań, jakie w tym zakresie stoją przed osobami zarządzającymi. Im bardziej pionowa struktura zarządzania w firmie, tym bardziej komunikacja w firmie między poszczególnymi szczeblami może przypominać „głuchy telefon”.

      Szef średniej wielkości firmy opowiedział mi kiedyś ekstremalny przykład, prezentujący pułapki związane z komunikacją w organizacji.

      Jego firma się rozrastała, a jemu zależało, by zespół był zgrany, pracownicy nie byli dla siebie anonimowi. Postanowił więc, że zorganizuje kolację integracyjną. Zaprosił do siebie swoich kierowników i podzielił się z nimi pomysłem.

      Opowiedział o swoich przemyśleniach, o tym, że gdy firma była mniejsza wszyscy się dobrze znali i że chciałby to podtrzymać także teraz, przy większej ekipie. Zaznaczył, że jest bardzo zadowolony z pracowników i chciałby im to okazać. Na koniec spotkania poprosił kierowników, by przekazali tę informację dalej.

      Po kilku dniach, gdy osoba odpowiedzialna za rezerwację restauracji na imprezę poprosiła menedżerów o przesłanie informacji, ile osób z każdego działu zadeklarowało chęć spotkania, okazało się, że wielu pracowników wymówiło się brakiem czasu i innymi obowiązkami. Szczebel kierowniczy deklarował obecność, ale już ich podwładni byli mało zainteresowani.

      Bardzo mnie to rozczarowało”– opowiadał właściciel firmy – „Chciałem z nimi świętować, a napotkałem niechęć i opór. Zdecydowałem się anulować imprezę.”

      Dopiero po jakimś czasie sytuacja się wyjaśniła”– kontynuował – „w zaskakujący dla mnie sposób”.

      Otóż okazało się, że po pierwszym spotkaniu, na którym szef przedstawił pomysł imprezy, kierownicy przekazali informację dalej, swoim podwładnym, w mniej więcej taki sposób: „Szef robi imprezę, obecność obowiązkowa”, „W piątek po pracy macie być na spotkaniu integracyjnym”. I tak, im niższy szczebel, tym bardziej „surową” wersję dostawali pracownicy. Z zaproszenia szefa wyszło prawie przymusowe zebranie.

      Co Ci to przypomina? Zabawę w głuchy telefon?

      Nic dziwnego, że mało kto chciał się wybrać” – opowiadał mi właściciel firmy.

      Co zawiodło? Komunikacja. Dlatego podczas szkoleń na kwestię komunikacji uczulam kadrę zarządzającą. Warto zwrócić uwagę na to, co przekazujesz swoim podwładnym, w jaki sposób to robisz, na ile jesteś w tym precyzyjny, by to co mówisz, nie zmieniło się w „głuchy telefon”.

      Zarządzanie informacją jest równie ważne, jak zarządzanie budżetem, planowanie czy rekrutacja. Warto docenić wagę zarządzania informacjami w organizacji i zarządzać nią świadomie. Uważnie łączyć intencje szefa (co chcę powiedzieć) z technikami komunikacji (jak to robię).

      Jeśli chcesz udoskonalić swój warsztat menedżerski, poznać najważniejsze pułapki komunikacyjne i nauczyć się skutecznej komunikacji w zarządzaniu, 15 czerwca 2021 r. weź udział w szkoleniu „Menedżer: Skuteczne zarządzanie i wyznaczanie zadań”.

      Dowiesz się o wiele więcej:

      🔸 jakie są skuteczne sposoby wyznaczania zadań,

      🔸 dokonasz analizy swojej efektywności menedżerskiej,

      🔸 spotkasz innych menedżerów, z którymi wymienisz się wiedzą i doświadczeniami.

      Na szkoleniu dzielę się swoim własnym doświadczeniem z zarządzania zespołami handlowymi, biurami obsługi klienta i pracy na stanowisku dyrektor zarządzającej. Teraz zarezerwujesz miejsce w specjalnej cenie!

      NEWSLETTER

      BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

      Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

        • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

        zaległe sprawy

        Gdy lista zaległości rośnie, a z nią stres i poczucie winy, wiele osób wini za taką sytuację swoją motywację. „Muszę się wziąć w garść”, „Muszę się zmobilizować” – często to sobie powtarzamy w takich sytuacjach. Tymczasem pomocnym odkryciem może być to, że za nasze zaległe sprawy winić należy nie brak motywacji, a sposób myślenia o planowaniu rożnych kwestii.

        W czasie szkoleń z zarządzania sobą w czasie i sesji coachingowych z moimi Klientami każdego, kto chce ruszyć zaległe sprawy z miejsca, zachęcam najpierw do spisania ich na kartce. I już na tym etapie można zdiagnozować, gdzie leży przyczyna, że tak trudno niektóre zadania zrealizować.

        Często na kartkach pojawiają się takie pozycje:

        – wysłać ofertę szefowi

        – zadzwonić do Klienta w sprawie maila

        – zrobić notatkę

        Osobę postronną może zastanowić, co jest trudnego w kliknięciu przycisku „Wyślij” w skrzynce mailowej, albo w wybraniu numeru na telefonie i dlaczego taka pozycja pojawiła się na liście.

        W wysłaniu maila z ofertą nie ma nic trudnego, ale po dodatkowych pytaniach szybko okazuje się, że pod tą pozycją kryje się: dokończenie oferty, skonsultowanie jej z zespołem, naniesienie ewentualnych poprawek i dopiero wtedy wysłanie ostatecznej wersji szefowi.

        Zatem zadanie o nazwie „wysłać ofertę” wcale nie jest jedynie wysłaniem maila, ale zbiorem wielu czynności, które będą wymagały czasu i organizacji.

        Podobnie w przypadku zadania „zadzwonić do Klienta w sprawie maila”. To przykład zadania, jakie wpisała kiedyś na moim szkoleniu – pracująca w agencji reklamowej – jedna z Uczestniczek. Okazało się, że mail dotyczył opracowania kreacji na kampanię reklamową dla nowego produktu. Do maila pojawiły się pytania. Zadanie w rzeczywistości polegało więc na zebraniu pytań od zespołu i umówienie się na telefoniczną konferencję z klientem, podczas której należało zapisać otrzymane wyjaśnienia i następnie w formie notatki rozdystrybuować te ustalenia między członkami zespołu.

        Podobne przykłady mogę podawać w nieskończoność. Dobrze w nich widać, że na listach rzeczy do zrobienia lądują niepozorne 2-3 sprawy. Jednak po bardziej wnikliwym i dokładnym przeanalizowaniu okazuje się, że jest ich 3-4 razy więcej! Nic dziwnego więc, że planując pracę w taki sposób, borykamy się z presją i brakiem satysfakcji z postępu swoich prac.

        To pułapka, którą często zastawiamy sami na siebie, a dokładniej, zastawia ją na nas nasz mózg. Gdy pojawia się sprawa, która wymaga tego, żeby się nad nią zastanowić, przeanalizować ją, gdy trzeba się zastanowić, jak rozpocząć działanie – nasz mózg, którego zadaniem jest oszczędzać naszą energię i siły podpowiada nam drogę na skróty i zbiór spraw zamyka w proste „wysłać ofertę”, „zadzwonić do Klienta”.

        Pułapka polega na tym, że koniec końców całą tę pracę związaną z planowaniem, analizowaniem i angażowaniem energii, trzeba będzie wykonać. Jeżeli więc pozwolimy się oszukiwać naszemu mózgowi, będziemy z niechęcią podchodzili do zadania i gromadzili zaległości.

        Borykasz się z zaległymi sprawami – spisz je sobie na kartce. Zwróć uwagę, by spisać wszystkie czynności niezbędne do danego zadania. Czy za pozornie prostą czynnością, np. z życia prywatnego – „posprzątać garaż” nie czai się coś więcej, niż tylko pojawienie się tam z mopem, by przetrzeć podłogę. 😉

        Oczywiście nie warto też wpadać w drugą skrajność. Rozpisywanie każdej najdrobniejszej czynności także nam nie przysłuży. Gdy zna twojej liście były wcześniej cztery zaległe sprawy, a teraz nagle pojawią się przed Tobą dwie strony zadań, też wysoko prawdopodobne, że odłożysz je na później, bo przerazi Cię ilość tego, co masz zrobić, a strach paraliżuje i odbiera siły do działania.

        Co będzie najskuteczniejsze?

        Złotym środkiem w takiej sytuacji będzie zastanowienie się, jakie działanie pozwoli Ci zaległe sprawy ruszyć z miejsca.

        Wracając do dwóch przykładów z moich szkoleń: osoba, która przygotowywała ofertę jako pierwszy krok wyznaczyła sobie skonsultowanie pierwszego draftu z kolegami i koleżankami z zespołu. Osoba, która miała tylko „zadzwonić do Klienta”, jako pierwszy krok podała wygospodarowanie czasu na zorganizowanie wewnętrznego spotkania, podczas którego spisze pytania członków zespołu, które przedstawi klientowi podczas telekonferencji.

        Jeżeli masz już spisaną swoją listę zaległych spraw, określ, co może być pierwszym krokiem, który nada im bieg. W przypadku sprzątania garażu mogłoby to być wyznaczenie sobie, że zrobisz to w sobotę o 14:00, bo wtedy w domu będzie Twój sąsiad, którego poprosisz o pomoc w przestawieniu szafy blokującej drzwi z garażu do domu.

        Pamiętaj także, że ta sama zasada dotyczy też planowania.

        Jeżeli tworząc plan użyjesz skrótów myślowych, to już na tym etapie obniżasz szanse na realizację zadań zgodnie z planem. Jeżeli jednak zapiszesz najważniejsze działania, które pozwolą Ci zrealizować sprawnie zadanie, masz ogromną szansę, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

        Pomogą Ci też w tym zwroty zachęcające do działania. Zapisz sobie zadania w formie „Wyznacz termin spotkania!”, „Skonsultuj uwagi z zespołem!”, „Poproś o akceptację szefa!”. W ten sposób masz gwarancję, że to Ty kierujesz swoją motywacją.

        Lista działań pozwala Ci skupić się na tym, co faktycznie chcesz wykonać. Analizę wykonałeś tylko raz, na początku ustalając zadania. Teraz już tylko pozostaje ich realizacja. I to już rzeczywiście zależy od Twojej motywacji 😊

         

        NEWSLETTER

        BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

        Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

          • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

           

          reagowanie

          Jednym z wyzwań menedżerów zarządzających zespołami jest REAGOWANIE na zachowania podwładnych.

          Reagować? Nie reagować? A jeśli tak, to w jaki sposób, by z jednej strony zadbać o to, czego potrzebujemy, z drugiej o swój wizerunek, z trzeciej jeszcze, o relację i o to, by nie zostać posądzonym o „czepianie się”?

          Dylematy czy i jak reagować, dotyczyć mogą realizacji zleconych zadań, jakości pracy, terminowości, ale też takich kwestii jak atmosfera w zespole. W trudnych sytuacjach pojawia się pokusa przemilczenia, bierności, udawania, że szef nie wie i nie widzi, co się dzieje.

          Temat tego, w jaki sposób sygnalizować podwładnym, że szef oczekuje innych zachowań pojawił się ostatnio podczas jednej z sesji coachingowych z Martą – menedżerką, z którą pracujemy nad obszarami pewności siebie w zarządzaniu. Marta jest szefową na Polskę dużej, międzynarodowej firmy z branży spożywczej. Często ma wrażenie, że pracownicy, którzy nie realizują zadań na czas, a jakość ich pracy nie jest zadowalająca, często spędzają swój czas na zajęciach niekoniecznie związanych z pracą.

          „Pracujemy obecnie hybrydowo, dwa tygodnie z domu, dwa z biura. Będąc w biurze, często słyszę, jak nawet kontaktując się zdalnie z osobami na home-office, pochłaniają ich rozmowy na prywatne tematy, żarty. Obserwuję, że trudno im skupić się na pracy, często też robią sobie przerwy na kawę czy papierosa” – opowiadała.

          Widzę to wszystko, a jednak nie umiem zebrać się w sobie, by przeprowadzić z nimi na ten temat rozmowę. Gdy zaczynam o tym myśleć dopada mnie mnóstwo wątpliwości. Czy naprawdę widzę to, co widzę? A może przesadzam? Przecież czasy trudne, muszą jakoś rozładowywać stres.. Czy jeśli wezwę kogoś na rozmowę, nie pogorszę sytuacji? Jak zrobię dalej, jeśli pracownik na moje uwagi zareaguje złością lub zaprzeczeniem?

          Co wobec tego warto robić w sytuacji, gdy nie odpowiada Ci zachowanie podwładnych?

          Jeśli zarządzasz zespołem i dopadają się podobne wątpliwości, pamiętaj, że przede wszystkim warto reagować. Bo Twój brak reakcji oznacza zgodę i akceptację na określone zachowania. Czyli: jeśli nie reagujesz, to AKCEPTUJESZ.

          Jeżeli więc oczekujesz pozytywnych zmian w swoim zespole i zależy Ci na budowaniu morale, opanuj obawy, przygotuj się do rozmowy i podejmuj niewygodne tematy. Rozmawiaj z podwładnymi i reaguj.

          Dodatkowo, szczególnie obecnie, przy pracy zdalnej (w pracy w biurze to także zawsze się sprawdzi najlepiej) – umawiaj się z podwładnymi na wyniki i określone rezultaty.

          Łatwiej jest rozliczyć ludzi z ustalonych ilości (odebranych telefonów, wystawionych dokumentów, załatwionych maili) niż z efektywnego/nieefektywnego wykorzystania czasu. Jeśli będą realizować przydzielone zadania i wywiązywać się z pracy, będziesz mieć informację, że dobrze zarządzają własnym czasem i skutecznie układają obowiązki, jakie mają do wykonania.


          Jeśli chcesz nauczyć się, jak rozmawiać z podwładnymi, by robić to z szacunkiem, i równocześnie realizować cele organizacji, zapisz się na profesjonalne i bardzo praktyczne szkolenie „Trudne rozmowy z pracownikami”.

          Opracowujemy i ćwiczymy uniwersalne scenariusze rozmów z pracownikami. Szkolimy pod okiem trenera z wieloletnią praktyką w zarządzaniu zespołami sprzedaży i obsługi Klienta. Warsztat przeznaczony jest dla menedżerów każdego szczebla, którzy chcą nauczyć się, jak reagować i prowadzić skutecznie i z pewnością siebie trudne rozmowy z pracownikami. Zapraszamy! Najbliższa grupa ONLINE już 9 grudnia.

           

          NEWSLETTER

          BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

          Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

            • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

            Jesteś menedżerem? Zarządzasz zespołem? Zdarza Ci się wchodzić do kuchni, czy palarni i obserwować, jak nagle wokół cichną rozmowy, a Twoi pracownicy między sobą wymieniają znaczące spojrzenia?

            Gdy pytam szefów zespołów, z czym kojarzy im się zarządzanie, zazwyczaj mówią o wyzwaniach związanych z zarządzaniem ludźmi. Mówią o zasobach organizacji, które mają do dyspozycji: ilości etatów, podwładnych, finansach i budżetach. Rzadko mając świadomość, że informacja w organizacji to także zasób, że wymiana informacji, zarządzanie informacją, przekazywanie informacji i  budowanie świadomej komunikacji to ważne elementy, składające się na sukces menedżera i całej firmy.

            Jakie właściwości ma obieg informacji w firmie? Informacje lubią się zniekształcać, gubić, tworzyć z niczego, powstawać, dyktowane strachem i obawami.

            Także, jeśli zarządzasz zespołem, pamiętaj, że Twoi pracownicy mają prawo wiedzieć, co dzieje w organizacji, w której pracują. Już na początku Waszej współpracy warto jasno ustalić, jakie są Wasze wspólne cele, jakie masz wymagania, zasady.

            Zarządzanie informacją to także komunikacja. Gdy chcesz pracownikowi zwrócić uwagę, jeśli zadanie było wykonane niewłaściwie czy nie na czas. Najgorsze, co szef może zrobić w takiej sytuacji (a co często zdarza się w firmach) to „gromadzenie kwitów” na pracownika, kumulowanie w sobie rozczarowania i negatywnych emocji, aż do czasu zwolnienia, które spada na podwładnego jak grom z jasnego nieba.

            Gdy słyszę, że firma boryka się z problemami, dużą rotacją pracowników, niezadowoleniem załogi, sprawdzam zawsze, jak działa w organizacji komunikacja. Rozmowy z różnymi osobami i posłuchanie osób na różnych szczeblach w firmie często pokazuje, jak wiele wymaga wyjaśnienia, wyprostowania i jak zawiodło właśnie zarządzanie informacją.

            W jakich jeszcze kontekstach ma dla szefa znaczenie świadome zarządzanie informacją?

            Przy chwaleniu pracowników, gdy jesteś zadowolony z ich pracy. Warto, aby Twój pracownik wiedział, za co go cenisz, na co konkretnie zwróciłeś uwagę. Nie poprzestawaj na ogólnikach, wymień konkretne sytuacje, pokaż przykłady, a Twój sposób komunikacji zapracuje na Waszą dobrą współpracę. Z drugiej strony, jeśli tego nie zrobisz, podwładny nie będzie wiedział, jak postrzegasz jego pracę. To nieprawda, że się domyśli. Nie domyśli się, co najwyżej uzna, że szef nie jest zadowolony.

            Najgorsze dla zaufania w zespole jest jednak ukrywanie przed pracownikami informacji o sytuacji w firmie. Ludzie mają wtedy poczucie (bo szybko czują i domyślają się, że coś się dzieje), że gdzieś poza nimi zapadają ważne zmiany, organizacja podejmuje „tajemnicze decyzje”, a personel nie wie, co będzie dalej.

            Uruchamia się wtedy, dyktowany strachem i znany z psychologii mechanizm projekcji. O co chodzi? Sprawa jest prosta: w miejsce brakujących informacji ludzie wstawiają swoje domysły, dyktowane strachem, lękiem, obawami.

            Najczęstsze miejsce takich projekcji to… firmowa kuchnia i okolice ekspresu do kawy. 😊 Albo firmowa palarnia. Pracownicy z bardziej wybujałą wyobraźnią rzucają domysły, insynuacje… w rezultacie umysły pracowników są karmione wszystkim, co najgorsze.

            Zatem, jeśli zarządzasz ludźmi i zależy Ci na atmosferze zaufania, pamiętaj, by świadomie dbać o przepływ informacji.

            Pamiętaj, że lepiej, aby o tym, jak jest, jakie są plany, o co chodzi i co się dzieje w firmie wiedzieli od Ciebie, ich szefa. Wyjaśniaj, tłumacz, otwarcie pytaj, zwracaj uwagę, gdy coś Ci przeszkadza. I naucz się chwalić i dziękować za dobrze wykonaną pracę.

            NEWSLETTER

            BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

            Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

              • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

              Technologia jest bez dwóch zdań ogromnym dobrodziejstwem. Łączy nas ze sobą, ułatwia życie, jest też niekończącym się źródłem rozrywki… To, co jest jej zaletą, jednocześnie stanowi dla nas pułapkę. Sprawia, że w świecie, w którym żyjemy, nie brakuje nam rozpraszaczy wpływających na naszą efektywność.

              Jest to szczególnie ważna kwestia, gdy borykasz się z problemem realizacji wyznaczonych zadań na czas. Gdy odczuwasz problemy ze skupieniem na tym, co sobie zaplanowałeś. Gdy masz wrażenie, że mimo, że intensywnie pracujesz, to pracy jest coraz więcej a nie mniej. W takim momencie warto zwrócić uwagę, czy wpływu na to wszystko nie mają tzw. dystraktory.

              Czym są dystraktory?

              Najpopularniejsze dystraktory to:

              • telewizor
              • smartfon i wszystko, co się na nim znajduje: mail, media społecznościowe, muzyka, dostęp do serwisów informacyjnych, gry, powiadomienia
              • komputer
              • książki, gazety
              • nieporządek wokół Ciebie

              Oczywiście, każdy z nas ma także swoje własne dystraktory, które rozpraszają nas, a niekoniecznie muszą stanowić dystrakcję dla innych. Dlatego warto przez chwilę się zastanowić nad tym, co to może być i zrobić sobie swoją własną listę.

              Na listach moich klientów pojawiają się takie pozycje jak: długie i niezaplanowane rozmowy telefoniczne, ekspres do kawy, papieros, wyglądanie za okno, a osoby które pracowały w domu dodawały do listy np. zwierzęta domowe.

              Rzeczywistość wygląda zatem tak, że na co dzień otaczają nas dziesiątki przedmiotów, które rozpraszają naszą uwagę i wpływają na naszą efektywność.

              To stąd też bierze się poczucie, że godzina mija nam jak pięć minut, a dzień wcale nie ma 24 godzin. Ponieważ rozpraszają nas nie pojedyncze rzeczy, ale wiele różnych i to w tym samym czasie.

              Warto też przyznać szczerze przed sobą, że najczęściej wiemy, co nas rozprasza. A ponieważ zadania, które mamy do zrealizowania, nasza podświadomość traktuje jako coś przykrego – nasz umysł nie tylko nie każe nam się pozbyć dystraktorów z zasięgu wzroku, ale często wręcz zachęca nas do tego, by po nie sięgać, mimo że świetnie wiemy, jaki będzie tego efekt.

              To trochę tak, jakby na naszych ramionach faktycznie siedziały i anioł i zły chochlik, które by nam na zmianę szeptały do ucha, co mamy zrobić.

              Mobilizacja przychodzi dopiero wraz ze świadomością, że albo zaczniemy pracę, albo musimy się przed sobą, a w konsekwencji również przed przełożonym czy zespołem przyznać do kompletnej porażki. Dlatego wiele osób traci cenny czas w ciągu dnia, a nadrabia to, ślęcząc nad pracą do późna w nocy.

              Na początek warto więc sobie uświadomić, że to my odpowiadamy za siebie i za swoje działania. Oraz to, że przecież wiemy, co nas rozprasza. Należy więc z pomieszczenia, w którym będziemy pracować usunąć to, co będzie odciągało naszą uwagę. Jak to zrobić?

              Jak usunąć dystraktory?

              1. Telewizor

              Często tłumaczymy sobie, że nie będzie nam przeszkadzał, bo będzie działał „w tle”. Prawda jest jednak taka, że to urządzenie szybko przejmuje kontrolę nad pomieszczeniem, w jakim się znajduje. Lubimy go włączyć, czy to w przypadku gdy pracujemy z domu, czy gdy wykonujemy domowe obowiązki. Jednak większość osób przyznaje, że nawet takie proste czynności, jak zmywanie naczyń, czy mycie okien potrafią iść wolniej w jego obecności. Tymczasem telewizor znajduje się także w wielu miejscach pracy. Pozornym wytłumaczeniem jest tutaj potrzeba bycia na bieżąco, obserwowania serwisów informacyjnych. Tymczasem większość osób pracujących w pomieszczeniu z telewizorem przyznaje, że nie tylko łapie się na oglądaniu TV. Zauważa też, że komentowanie tego, co dzieje się na ekranie pochłania kolejne cenne minuty i ma niewiele wspólnego z początkowym założeniem „bycia na bieżąco z ważnymi wydarzeniami”.

              1. Smartfon

              Telefon poza tym, że jest dystraktorem, jest też niezbędnym narzędziem pracy i w wielu przypadkach rada – „wyłącz telefon”, nie jest możliwa do zrealizowania. To, co możemy zrobić, to wyłączyć w telefonie Internet, czy wyciszyć powiadomienia. Dźwięki, wibracje czy migający wyświetlacz nie pomogą Ci się skupić. Nie chcesz brać co chwilę telefonu do ręki, by sprawdzać, czego dotyczy powiadomienie? Najprostszym rozwiązaniem jest na czas, gdy musisz się skupić, odłączenie go od Internetu, położenie go na półce, do której nie możesz co chwilę sięgać. Reaguj tylko na telefony czy przychodzące smsy.

              1. Komputer

              Komputer to połączenie dystraktorów – telewizora i telefonu. Możesz za jego pośrednictwem oglądać filmy, słuchać muzyki i podobnie jak w telefonie, odbierać powiadomienia z aplikacji i łączyć się za pośrednictwem mediów społecznościowych. Jeżeli komputer nie jest potrzebny Ci do pracy, najlepiej po prostu wyłączyć. Jeżeli potrzeby Ci jest tylko od czasu do czasu – ustaw np. czarny wygaszacz ekranu, który nie będzie przyciągał Twojej uwagi. Jeżeli zadanie, które masz do wykonania, trzeba przygotować na komputerze np. napisać raport – popatrz na komputer trochę, jak na swoje biurko. Czy panuje na nim porządek? Jaką masz tapetę na ekranie, ile ikon na pulpicie, ile programów działających w tle. Zrób porządek tak, by pozostało na nim to, co jest Ci potrzebne i nie będzie Cię rozpraszało. Może na godzinę wylogujesz się z poczty, otworzysz w przeglądarce tylko okno z materiałami, które są Ci niezbędne? Może wystarczy jedynie otwarcie programu, a przeglądarka Ci jest niepotrzebna?

              Jeżeli lubisz słuchać na komputerze muzyki, to zastanów się, czy na pewno dobrałeś taką, która Cię nie rozprasza? Czy słuchasz jej za pośrednictwem programu, czy może co chwilę zaglądasz do przeglądarki?

              1. Książki, gazety

              Jeżeli masz do wykonania jakieś zadanie, staraj się usunąć je z pola widzenia. Możesz być ze sobą całkiem szczery – w chwili, gdy pracujesz, lektura nie jest Ci do niczego potrzebna. Bez względu na to, czy jesteś w biurze, czy w domu. Twój mózg lubi Cię kusić. Fizycznie odkładając książkę, czy gazetę dasz swojemu umysłowi sygnał, że to nie jest rzecz, którą będziesz się teraz zajmował. Zobaczysz, jak szybko zapomnisz, nawet o najciekawszej książce, gdy tylko ona zniknie z Twojego pola widzenia.

              1. Bałagan

              Zwróć uwagę na to, jak wygląda przestrzeń wokół Ciebie. Warto przyjrzeć się jej jeszcze na etapie planowania swoich zadań, tak, by w momencie, gdy masz np. robić raport, nie zacząć zajmować się sprzątaniem biurka 😊

              Zawczasu więc sprzątnij najbliższe otoczenie, zmyj brudne naczynia, przewietrz pokój, przygotuj coś drobnego do przekąszenia, czy nalej sobie wody do szklanki. Gdy już zbierzesz się do tego, by usiąść do zaplanowanego zadania, nie będziesz na wszystkie te czynności tracić czasu i ryzykować, że w drodze z pokoju do kuchni rozproszy Cię jeszcze coś dodatkowego.

              Wielu moich Klientów podkreśla, że świetnie im się pracuje na ostatnią chwilę w nocy, bo wtedy już są skupieni i nic nie odciąga ich od pracy. Pomyśl jednak o kosztach takiej pracy. Wtedy już nie napędza Cię pozytywna energia, a raczej stres i strach przed tym, że zawalisz projekt. To może zadziałać raz i drugi, ale wiele lat takiej pracy odbije się na Twoim zdrowiu, a przecież tego dla siebie nie chcesz…?

              Dodatkowo liczba dystraktorów rośnie wraz z upływającym dniem. Warto zatem projekty, które wymagają do nas najwięcej energii czy skupienia zaplanować sobie właśnie we wczesnych godzinach porannych. Może warto nawet w takiej sytuacji wstać skoro świt, gdy większość ludzi jeszcze śpi i wiemy, że nikt nie będzie nas rozpraszał telefonami, rozmową, czy mailami.

              Im lepiej wykorzystasz poranki, tym bardziej będziesz produktywny. Nic nie pomaga bardziej niż rutyna. To, co pierwszego dnia wydaje nam się niemożliwe, po tygodniu będzie już łatwe.

              I na koniec pamiętaj…

              Najczęściej dystraktory to drobne rzeczy. Dlatego usunięcie ich z przestrzeni Twojej pracy wymaga naprawdę drobnego wysiłku. Tymczasem te drobne działania mają potężne znaczenie dla naszej produktywności. Oszczędzają nie minuty, ale często godziny, a nawet dni. Warto, by weszły Ci w nawyk.

               

              NEWSLETTER

              BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

              Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

                W życiu prywatnym i zawodowym, niezależnie od tego, czy działamy w wybranej dziedzinie przez 5 czy 20 lat, stajemy czasami twarzą w twarz z problemami, których nie umiemy rozwiązać samodzielnie. Warto w takiej sytuacji zadać sobie pytanie:  Czy coaching jest dla mnie?

                Sprawy, z którymi się mierzymy, mogą dotyczyć wielu kwestii. Na przykład trudności z zatrudnieniem właściwych ludzi do swojej firmy. Bądź komunikacji z zespołem, którym zarządzamy. Możemy też stanąć przed zupełnie nowymi wyzwaniami w życiu zawodowym i mierzyć się z brakiem pewności siebie lub stresem.

                Podobnie w życiu osobistym. Nawet jeśli mamy za sobą lata doświadczeń, czasem przychodzi chwila, gdy możemy poczuć blokadę, doświadczać uczucia, że stoimy w miejscu lub że to, co nas spotyka, po prostu nas przerasta.

                W tych wszystkich sytuacjach warto poprosić o pomoc specjalistę.

                Czy coaching jest dla mnie?

                Praca z coachem stwarza nieocenioną okazję do zyskania nowej perspektywy w opisanych powyżej sytuacjach. Pozwala zyskać obiektywizm, spojrzenie z pewnej odległości, dystans do tego, w czym na co dzień funkcjonujemy. Idąc za tym dalej, coaching pomaga wygenerować nowe pomysły zyskać motywację do działania i wypracować plan realizacji celów.

                Coach, przygotowany profesjonalnie do swojej pracy, towarzyszy Ci w poprawnym określeniu celów, które chcesz osiągnąć. Wspólnie z Tobą nazywa wszystko, co stoi na drodze do sukcesu, a następnie wykorzystuje narzędzia coachingowe umożliwiające Ci przejście drogą zmiany, byś osiągnął założone przez siebie cele.

                Na indywidualne spotkanie z coachem decydują się osoby indywidualnie, firmy, które kierują swoich pracowników, osoby zarządzające i właściciele firm. Wszyscy, którzy potrzebują, by wspólnie wypracować ponadprzeciętne rozwiązania i niestandardowe wskazówki w dalszych działaniach. W pracy coacha wykorzystuje wachlarz narzędzi, dopasowując techniki i metody pracy do aktualnych potrzeb osoby, z którą współpracuje. Powstaje dzięki temu wydajna i efektywna praca, w pełni nakierowana na  realizację celów.

                Jeśli zatem zastanawiasz się: Czy coaching jest dla mnie? – sprawdź poniżej, w jakich obszarach sprawdzą się indywidualne spotkania z coachem:

                Coaching rozwoju osobistego (Life coaching)

                • zmiana (każdego rodzaju, np. zmiany zawodowe, osobiste, trudne zmiany, ambitne zmiany);
                • planowanie zmian, przechodzenie przez zmianę;
                • lepsza organizacja życia i zarządzania sobą w czasie;
                • nabywanie nowych umiejętności, doskonalenie (np. rozwój kompetencji interpersonalnych, komunikacja, asertywność, pewność siebie);
                • zarządzanie stresem, radzenie sobie z trudnymi emocjami;
                • praca z życiowymi wartościami, efektywność osobista, rozwój kreatywności;
                • planowanie misji życiowej; rozwój duchowy, odzyskanie sensu życia, równowagi życiowej.

                Executive Coaching (coaching menedżerski)

                • wszystkie problemy i zagadnienia z obszarów zarządzania firmą i zespołami
                • przywództwo;
                • motywacja;
                • strategia rozwoju;
                • kierowanie firmą i zarządzanie;
                • budowanie zespołów;
                • zarządzanie zmianami;
                • komunikacja w zarządzaniu, asertywność menedżera, zarządzanie stresem

                Spotkania z coachem to proces. Z założenia mają charakter krótkoterminowy (8-12 sesji), czyli określone ramy, początek i koniec. Mają na celu wzmocnienie Cię wiedzą i narzędziami, których potrzebujesz, aby kontynuować swoje postępy również po zakończeniu procesu.

                Klienci zaangażowani w coaching osobisty i coaching biznesowy zauważają:

                • wzrost efektywności i skuteczności w osiąganiu zamierzonych celów;
                • udoskonalenie kompetencji interpersonalnych oraz przywódczych;
                • wzrost motywacji i zaangażowania w podejmowane działania;
                • większą satysfakcję z życia osobistego i z pracy.

                Coaching w metaforze

                Na zakończenie opowiem Ci historię Miltona Ericsona, która wspaniale i w najbardziej trafny oddaje, czym jest coaching.

                Pewnego dnia, gdy byłem jeszcze uczniem szkoły średniej, do naszego gospodarstwa przybłąkał się koń. Miał na sobie siodło, był bardzo spocony i dyszał. Daliśmy mu wody i postanowiliśmy odprowadzić do właściciela. Nikt jednak nie wiedział, skąd przyszedł.

                Wsiadłem na niego i poprowadziłem w kierunku drogi. Wiedziałem, że koń wybierze właściwy kierunek, choć nie wiedziałem, jaki on będzie. Koń pognał do przodu. Od czasu do czasu zatrzymywał się i wchodził na pola skubać trawę. Wtedy delikatnie przypominałem mu o drodze. Po pewnym czasie koń skręcił do czyjegoś gospodarstwa. Ucieszony i zdumiony gospodarz wyszedł nam na spotkanie:

                   – To mój koń, gdzie go znalazłeś?
                    – Jakieś siedem kilometrów stąd.
                    – Ale skąd wiedziałeś dokąd go odprowadzić??
                    – Nie wiedziałem. Koń wiedział. Ja tylko kierowałem jego uwagę na drogę.

                Klient w coachingu zna swoją drogę. Coach towarzyszy, by inspirować i kierować uwagę na drogę.

                Do zobaczenia w coachingu.

                 

                NEWSLETTER

                BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

                  budowanie odpowiedzialności

                  Wiesz, w jaki sposób ludzie uczą się najszybciej? Kiedy sami przetestują i spróbują różnych rozwiązań. Dlatego też na moich szkoleniach tak lubię odgrywanie „scenek”, czyli scenariuszy różnych prawdziwych sytuacji z życia Uczestników. Na szkoleniach dla menedżerów, dzięki warsztatom, w praktyce i na gorąco ćwiczymy zdobyte podczas szkolenia umiejętności. I dopiero w praktyce, a nie teoretycznie, można zauważyć np. powtarzane błędy i od razu wprowadzić modyfikacje.

                  Jednym z niedawno ćwiczonych przez nas ciekawych tematów było – budowanie odpowiedzialności w zespole.

                  Pamiętam, jak w trakcie szkolenia, w ramach prowadzonej przeze mnie „Akademii Menedżera”, jedna z Uczestniczek, szefowa firmy sprzedającej i instalującej rozwiązania grzewcze, chciała przećwiczyć zapamiętaną rozmowę ze swoją pracownicą, która miała miejsce kilka dni przed szkoleniem. Rozmowa dotyczyła wcześniejszego wyjścia z pracy podwładnej.

                  Jedna z Uczestniczek kursu zgodziła się odgrywać wspomnianą podwładną, szefowa była szefową, a pozostali Uczestnicy szkolenia obserwowali przebieg scenki. Dialog wyglądał mniej więcej tak:

                  Pani Marto, chciałabym dziś wyjść z pracy dwie godziny wcześniej. Zapisałam się do fryzjera. Strasznie ciężko się tam dostać, w końcu się udało, a na dokładkę w sobotę mam wesele w rodzinie. Zapisałam się na 15:30, nie było innej godziny – mówiła osoba odgrywająca rolę pracownicy.

                  Pani Kasiu nie mogę się na to zgodzić. Przecież Pani wie, ile jest jeszcze zamówień do zrobienia, wczoraj ustalałyśmy, ile jest zaplanowanej pracy. Poza tym, jeśli dziś zgodzę na się na Pani wyjście, jutro będą chciały inne osoby. Nie chcę takich precedensów – odpowiedziała szefowa.

                  Ale ja na tę wizytę czekałam od miesiąca, już sobie wszystko zaplanowałam – odparła błagalnym tonem, robiąc smutną minę, pracownica.

                  Menedżerka, widząc „biedne” oczy swojej podwładnej, zaczęła szukać za nią rozwiązań, mówiąc po kolei:

                  A może uda Pani zadzwonić i powiedzieć im, że nie może się Pani zwolnić i przełożą na inną godzinę? A może w tym salonie, jest jakiś inny fryzjer, który zaproponuje Pani lepszą godzinę? A może wybierze Pani jakiś inny dzień, bo dziś jest naprawdę dużo pracy?

                  Za każdym razem, gdy szefowa Marta proponowała kolejne rozwiązania, osoba odgrywająca Kasię robiła to, co bardzo często dzieje się w takich sytuacjach w „realu”- odrzucała każdy kolejny pomysł szefowej. Na każde z proponowanych rozwiązań kręciła głową i z dużą łatwością mówiła „Nie, niestety, nie da się”.

                  Zrobiliśmy „stop-klatkę”, żeby omówić, co się w tej rozmowie dzieje, na ile jest to satysfakcjonujące i czy prowadzi do zamierzonego przez szefową celu.

                  Wiesz, co było w tej rozmowie pułapką? Gdy Twój pracownik stawia przed Tobą niestandardową prośbę, nie biorąc odpowiedzialności za powierzone mu zadania, za to, na co się z Tobą umówił, za swoje zobowiązania wobec firmy, u szefa pojawia się pokusa, by zamiast jasno postawić sprawę, zacząć za pracownika wyszukiwać alternatywne rozwiązania.

                  Musisz wyjść wcześniej? – A może przełożysz wizytę?

                  Musisz zająć się dzieckiem? – A może ktoś inny mógłby?

                  Spóźniłeś się? – Może zacznij wyjeżdżać do pracy wcześniej?

                  Jeżeli zdarzy Ci się kiedyś podobna rozmowa z pracownikiem, w trakcie której będziesz musiał odmówić, a jednocześnie pojawi się w Tobie potrzeba podsunięcia kilkunastu różnych rozwiązań – powstrzymaj się. Oddaj mu odpowiedzialność, jest dorosły. Nie staraj się rozwiązywać problemów za pracownika. Zaufaj, że pracownik będzie w stanie poszukać rozwiązania. Chodzi bowiem o budowanie odpowiedzialności.

                  Wracając do scenki z Martą i Kasią, testowaliśmy wtedy taki scenariusz reakcji szefowej:

                  Pani Kasiu, rozumiem, że ma Pani umówioną wizytę u fryzjera i długo Pani na nią czekała. Równocześnie ma Pani też ustalone ze mną zadania do realizacji, które muszą być zrobione. Jakie wobec tego rozwiązanie Pani proponuje?

                  Jeśli prośba pracownika jest incydentalna lub jest sprawą najwyższej wagi, rozsądnie oceniając sytuację, zareagujesz inaczej, zgadzając się i nawet oferując pomoc.

                  Jeśli jednak nie chcesz tworzyć precedensów i zgadzając się na prośbę pracownika, naruszysz interesy swoje, szefowskie, firmy, bądź zespołu jako całości, warto, abyś umiał zadawać właściwe pytania, wspierające budowanie odpowiedzialności w ludziach za swoją pracę i postawę fair wobec firmy i szefa.

                  Pamiętaj, magiczne pytanie brzmi: „Wychodząc wcześniej nie zrealizujesz swojej pracy (nie będzie kto miał Cię zastąpić). Wobec tego, jakie rozwiązanie proponujesz?

                  Jeżeli też zarządzasz zespołem i chcesz na praktycznych przykładach przećwiczyć budowanie odpowiedzialności w zespole, wyznaczanie zadań, trudne rozmowy z pracownikami lub asertywne odmawianie, bez emocji i z poszanowaniem obu stron, zaplanuj swój udział w programie „Akademia Menedżera” lub wybierz jedno ze szkoleń z tego cyklu.

                  asertywny menedżer

                  NEWSLETTER

                  BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                  Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

                    brak czasu

                    Pomyśl o sytuacjach, w których mówisz, że brakuje Ci czasu, że masz go za mało… na co byś go przeznaczył, gdyby było go więcej? Jak myślisz, dlaczego jednym czasu brakuje, a inni mają czas na wszystko? Skąd go biorą? Warto sobie uświadomić, że w rzeczywistości wszyscy mamy tyle samo czasu – 24 godziny w ciągu doby, 60 minut w godzinie i 60 sekund w minucie. Te różnice, które odczuwamy – brak czasu, nadmiar czasu to kwestia zarządzania sobą, wyznaczania sobie zadań, planowania, ustalania priorytetów.

                    Pierwszym krokiem do tego może być identyfikacja naszych nawyków w marnowaniu czasu, czyli tych podstępnych złodziejaszków, którzy nam nasz czas podkradają lub sprawiają, że mamy wrażenie, że płynie on szybciej i na nic nam go nie starcza. Gdy je sobie uświadomisz, brak czasu przestanie istnieć, zobaczysz też ile w ciągu doby zostaje cennych minut na to, by wykorzystać je w lepszy sposób np. na czas z rodziną, czy rozwój zawodowy.

                    Jak marnujemy czas w pracy?

                     

                    Dojazdy do pracy

                    Codzienne spędzamy około dwóch godzin w naszych samochodach. Najczęściej stojąc w korkach rano i po południu. Przesuwając się w wolnym tempie o kolejne centymetry nie jesteśmy w stanie tego czasu spożytkować na nic innego. Najprostszym rozwiązaniem byłoby poszukanie pracy w pobliżu miejsca zamieszkania, ale im większe miasto tym to zadanie jest trudniejsze. Warto jednak zastanowić się, czy sposób dojazdu, jaki wybraliśmy jest na pewno optymalny. Być może przedłożyliśmy wygodę nad czas. Znam wiele osób, które otwarcie przyznają, że wolą spędzić 30 minut dłużej w samochodzie niż jechać do pracy zapchanym metrem. Gdyby jednak pomyśleć o tym, że te 30 minut można poświęcić na głośne czytanie z dzieckiem? Może warto wybrać jednak metro?

                    Internet

                    Pomyśl o pierwszych kilkudziesięciu minutach w pracy. Jednym z najczęstszych negatywnych nawyków jest rozpoczynanie dnia pracy od przeglądania stron nie związanych z pracą. Mogą to być media społecznościowe, portale informacyjne. Tak mijają kolejne minuty. Podczas sesji coachingowych niektórzy moi Klienci przyznają, że w taki sposób uciekają im nie tylko poranki, ale że na rzeczy niezwiązane z pracą przeznaczają sporą część swojego dnia.

                    W takiej sytuacji warto się zastanowić, co jest tego przyczyną. Zaskoczę Was, ale bynajmniej nie chodzi o lenistwo. Po dłuższej rozmowie w większości przypadków okazuje się, że praca dla takich osób przestała dawno być wyzwaniem, mają problemy z motywacją, a co za tym idzie z koncentracją na zadaniach. Wśród innych czynników może być nuda, gdy zadań jest po prostu zbyt mało, brak satysfakcji zawodowej, dużo rzadziej brak satysfakcji finansowej.

                    Skoro praca przestała być wyzwaniem to może warto pomyśleć o zmianach, zamiast tkwić w miejscu? Lub odwrotnie, jeżeli zarządzasz zespołem i widzisz, że Twoi pracownicy marnują czas na media społecznościowe może zamiast zakładać kolejną blokadę warto pomyśleć czy właściwie motywujesz ich do działania?

                    Spotkania

                    Terminy gonią? Na wszystko brak czasu? Zanim zwołasz kolejne spotkanie swojego zespołu zastanów się czy na pewno jest ono potrzebne. Gdy Wasza efektywność spada warto zwrócić uwagę, czy nie jest to winą zbyt angażujących zajęć i złego planowania. Zastanów się, co możesz przekazać zespołowi za pośrednictwem maila, indywidualnej rozmowy. Jeżeli spotkanie jest niezbędne ustal jego agendę, a następnie trzymaj się harmonogramu i nie przekraczaj ustalonych ram czasowych.

                    Bycie niezastąpionym

                    Zastanów się, jak często robisz coś, co możesz zlecić komuś innemu lub co gorsza nie należy do Twoich zadań, ale ze strachu przed utratą kontroli bierzesz zadanie na swoje barki? Nie ufasz swoim pracownikom? Bez delegowania zadań nie mają szansy na to, by Ci pokazać, że samodzielnie też podołają zadaniu. Buduj odpowiedzialność w swoim zespole, ludzie lubią być współautorami sukcesów, a Ty zyskasz czas na to, co faktycznie należy do Twoich obowiązków.

                    Brak asertywności

                    Podczas moich rozmów z Klientami, którzy narzekają na brak czasu, często pojawia się problem braku umiejętności odmawiania. Jak często zostajesz po godzinach, bo godzisz się na coś wbrew sobie? Wydaje Ci się, że nie możesz odmówić, bo ktoś pomyśli o Tobie, że nie jesteś koleżeński, masz wyrzuty sumienia, gdy mówisz ludziom „nie”? Popracuj nad wyznaczaniem granic. Zastanów się, kiedy Twoja pomoc i zostawanie po godzinach może być realnym wsparciem, a jak często pielęgnujesz złe nawyki swoich współpracowników, którzy zostawiają wszystko na ostatnią chwilę, bo wiedzą, że można na Ciebie liczyć bez względu na wszystko. Przyznaj sobie prawo do mówienia „nie”.

                    Jak marnujemy czas w domu?

                     

                    Telewizja

                    To nawyk, który bezwzględnie pochłania najszybciej nasz czas. Powiedzmy sobie szczerze nie da się przed nim usiąść „na chwilkę”. Najczęściej kończy się na godzinie, dwóch, bardzo często trzech. Jeżeli dodamy do tego, że spora część z tego, co oglądamy to reklamy, to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że nie jest to dobrze wykorzystany czas.

                    Telefon i media społecznościowe

                    Po dawce telewizji przychodzi czas na media społecznościowe. Co gorsza coraz częściej wykonujemy te czynności jednocześnie. Narzeksz na brak czasu? Przyznaj się przed sobą czy zdarza Ci się siedząc przed telewizorem jednocześnie skrolować aktualności w swoim telefonie? Zacznij świadomie zwracać uwagę jak często sięgasz po telefon, czy to czego szukasz, co znajdujesz, co czytasz ma jakąś wartość dla Ciebie? Jeżeli nie, to czy warto poświęcać temu czas? Pomyśl o tym, że jesteś przykładem dla Twoich dzieci.

                    Dziś telefony oferują aplikacje, które mogą pokazać Ci na co i ile czasu poświęcasz korzystając z telefonu. Oceń jak możesz zmienić te nawyki.

                    Jak zmieniać złe nawyki?

                    Kształtując te dobre i trzymając się ich. Zwłaszcza w życiu domowym nie ma nic złego w codziennych rytuałach. Takich jak rodzinna kolacja, wspólne odrabianie lekcji, podział obowiązków domowych, czytanie do snu. Ustalcie sobie wspólnie domowy harmonogram i się go trzymajcie, czas na spontaniczność przyjdzie w wakacje.

                    Martwi Cię brak czasu? Czy to w życiu zawodowym, czy domowym określaj zadania w czasie. Dotyczy to zarówno Ciebie, jak i domowników czy współpracowników. Jeśli powiesz, że coś ma być zrobione „najszybciej jak się da”, „na środę lub czwartek, najpóźniej na piątek” nie zdziw się, gdy będzie zrobione na ostatnią chwilę (w pracy) lub wcale (w domu).

                    Wyznacz sobie lub komuś konkretny termin, a o jego ewentualnej zmianie rozmawiaj dopiero wtedy, gdy okaże się to niezbędne. Da ci to kontrolę nad czasem, ale i nad tym, co robisz. Każdemu z nas zdarza się skupiać się na jednej rzeczy zbyt długo. Gdy powiesz sobie, że dajesz sobie 2 godziny na raport, zapewniam Cię, że nie będziesz go robić przez kolejne dwa dni.

                    Wykorzystaj czas „w międzyczasie”. Bo tu go tracimy całkiem sporo. Umówiłeś się na spotkanie z klientem, a ten w ostatniej chwili napisał, że spóźni się godzinę? Nie siedź z nosem w telefonie, wyskocz na myjnię umyć samochód. Czekasz z dzieckiem w kolejce do lekarza? Weźcie ze sobą najbliższą lekturę szkolną, którą możecie przeczytać czekając na swoją kolej.

                    Pamiętaj w końcu, że zarządzanie czasem to zarządzanie sobą. Problemem w większości nie jest ilość zadań przed Tobą, ale umiejętności planowania i wyznaczania priorytetów. Zamiast skupiać się na właściwym robieniu rzeczy, należy skoncentrować się na robieniu właściwych rzeczy. Jeżeli chcesz zdiagnozować swoją sytuację, poznać swoje nawyki, przeszkody stojące na drodze do właściwego zarządzania sobą w czasie, otrzymać skuteczne narzędzia, które pomogą Ci zarządzać priorytetami i poznać techniki ustalania ważności zadań to zapraszamy na nasze najnowsze szkolenie: „Zarządzanie sobą w czasie i organizacja czasu”.

                     

                    NEWSLETTER

                    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.