Życie menedżera
Historia nr 1

Kilka tygodni temu zgodziłam się zastąpić szefową działu handlowego w czasie jej urlopu. Jednego poranka przyszedł do mnie pracownik z jej zespołu i mówi:

– Słuchaj, mamy w firmie problem. Drzwi do firmy się zepsuły. Karty wejściowe nie działają.

– Jasne – odpowiedziałam – I co zamierzasz z tym zrobić?

Podniósł zdziwiony brwi do góry i odpowiedział:

– Zrobić??? Przecież już zrobiłem – przekazałem swojemu przełożonemu.

 

Historia nr 2

Następnego dnia w czasie wspomnianego wyżej zastępstwa, przychodzi inny handlowiec i od drzwi oznajmia:

– Mam strasznie wymagającego klienta! Koniecznie chce niestandardową ofertę! Zapowiedział, że jeśli nie spełnimy jego oczekiwań, zamówi od konkurencji. Co możemy mu zaproponować?

 

Obie historie, chociaż dotyczą dwóch różnych tematów, mają ze sobą wiele wspólnego. Dlatego też w obu historiach moja odpowiedź była taka sama. Zanim Ci ją jednak zaprezentuję, zastanówmy się, co mogłam zrobić w takiej sytuacji w pierwszym odruchu.

Przede wszystkim mogłam zacząć rozwiązywać sprawę sama. Zebrać informacje, wykonać kilka telefonów, przejść po piętrach firmy w poszukiwaniu właściwych ludzi, przygotować specjalną promocję z opcjami..

 

Jak wspomniałam wyżej, w obu przypadkach mój pracownik otrzymał to samo polecenie:

– Wróć proszę za 10 minut z propozycją rozwiązania tej sytuacji.

 

I w obu przypadkach- możesz mi wierzyć- ludzie z tych historii doskonale sobie poradzili. Załatwili, znaleźli rozwiązanie, opracowali strategię wyjścia z sytuacji.

 

Gdy jesteś menedżerem, szczególnie początkującym, możesz mieć odruch robienia zadań za ludzi, wyręczania ich, załatwiania za nich. W konsekwencji, krok po kroku, zwalniania ich z odpowiedzialności i myślenia, ucząc wygodnej bezradności. A Ty, zamiast delegować zadania i rozwijać zespół, zarządzasz ręcznie, ścigając się z czasem pod natłokiem zadań.

 

Chcesz uczyć ludzi myślenia w kategoriach rozwiązań?
Powtarzaj im:
– Nie przychodź do mnie z problemem. Przychodź z propozycją rozwiązania.