Wpisy

jak reagujesz w sytuacji stresowej

W literaturze dotyczącej zdrowia i psychologii znaleźć możemy różne informacje o tym, jak my, ludzie, reagujemy w sytuacji stresowej.

W sytuacji takiej uciekamy się do stylów zachowań, które można usystematyzować w następujący sposób:

  • styl skoncentrowany na zadaniu
  • styl skoncentrowany na emocjach
  • styl skoncentrowany na unikaniu

Styl skoncentrowany na zadaniu

Styl taki stosuje osoba, która w sytuacji stresowej skupia się na problemie i szybko zabiera się za jego rozwiązanie, lub usuwanie jego przyczyn. To styl skupiony na konstruktywnym działaniu i poszukiwaniu sposobów wpływu na rzeczywistość.

Wiele lat temu, w grudniowe popołudnie, sąsiadka zauważyła, że w moim domu, w którym pogaszone są wszystkie światła, widać było błyski latarek.

Natychmiast oceniła, że to włamywacze, zadzwoniła do mnie, by mnie o tym fakcie poinformować, a następnie chwyciła za szczotkę z długim kijem i ruszyła przegonić złodziei.

Historia skończyła się o tyle dobrze, że przestępcy uciekli wcześniej i nie zrobili jej krzywdy.

To idealny przykład zachowania w stresie, skoncentrowanego na działaniach.

Styl skoncentrowany na emocjach

Styl ten oznacza, że w sytuacji stresowej osoba doświadczająca napięcia, przede wszystkim skupia się na przeżywaniu tego, czego doświadcza i próbach rozładowania swoich emocji.

Osoba, która przeżywa stres w taki sposób w głowie, wielokrotnie prowadzi dialog wewnętrzny, pisze scenariusze, co zrobi lub powie, jeśli sytuacja dotyczyła osób trzecich lub rozpamiętuje w kółko to, co się stało.

Styl skoncentrowany na unikaniu

W stylu skoncentrowanym na unikaniu albo angażujemy się w czynności zastępcze albo uciekamy w poszukiwanie kontaktów towarzyskich. Pojawiają się tu np. sprzątanie, seriale, ale też długie rozmowy telefoniczne.

Nasuwa się pytanie, który styl jest najlepszy? Część koncepcji na ten temat wskazuje koncentrację na zadaniu, jako najbardziej pożądaną. Warto jednak na style spojrzeć także inaczej, przez pryzmat tego, że radzenie sobie w sytuacji stresowej może być kilkuetapowe i że dany styl, w danym momencie, może być po prostu adekwatny do bieżącej chwili.

Za przykład niech nam posłuży moja osobista historia, bardzo stresującej dla mnie, wpadki zawodowej. Jakiś czas temu, w sobotni poranek, tuż przed rozpoczęciem warsztatów, zadzwoniła do mnie, z zupełnie innego miasta, moja klientka. Zdziwionym głosem zapytała, gdzie jestem, bo jej zespół handlowy, zgodnie z ustaleniami, siedzi właśnie w sali szkoleniowej, czekając na moje szkolenie.

To, co się zdarzyło potem i jak tym kryzysem zarządziłam, jest dobrym przykładem na to, że różne style radzenia sobie ze stresem mogą być adekwatne na kolejnych etapach sytuacji stresowej.

W pierwszej chwili pomyślałam wtedy: „O rety, o rety! Coś pewnie oni pomieszali! To nie może być prawdą!” Po krótkiej rozmowie z dzwoniącą klientką ustaliłyśmy, że odezwę się później. A ja, wątek zapomnianego terminu „zaparkowałam” na czas szkolenia, które właśnie zaczynałam. Rozpoznajecie tu styl unikania? Powiedziałam sobie wtedy: „Nie myśl o tym, skup się na tym, co tu i teraz”.

Po zakończeniu dnia szkoleniowego pierwszą rzeczą, jaką sprawdzenie, jak to się stało.

Uświadomienie sobie, że to faktycznie ja pomieszałam terminy sprawiło, że pojawiło się we mnie dużo emocji, ukrytych pod myśleniem: „ale porażka!”, „jak mogłam zapomnieć!”. Potrzebowałam czasu, by emocje związane z tym zdarzeniem – złość, bezradność, żal- po prostu „przeżyć”. Tak, to był etap koncentracji na emocjach.

Jeszcze tego samego dnia, późnym wieczorem, zaczęłam analizować możliwości, obmyślać plan, jak rozwiązać zaistniałą sytuację. Byłam już w mocnym skupieniu na zadaniu.

Także, gdy doświadczasz stresującej sytuacji, która wybiła cię z rytmu życia, dostrzeż, którą strategię radzenia sobie ze stresem uruchomiłeś na początku. Sprawdź, na ile jest ona w danej chwili pomocna i – co najważniejsze – jak długo chcesz w niej pozostać.

Potrzebujesz się na chwilę wyłączyć? Ok, obejrzyj film, schowaj się przed światem, „zaparkuj” problem. Ale nie siedź w tym zbyt długo, sprawdź, kiedy pora iść dalej. Wyzłość się, wysmuć, wyżal. Zaopiekuj własnymi emocjami, i daj im trochę przestrzeni. I znowu – sprawdź, kiedy pora, by iść dalej. By otrzepać się, uznać fakty, ustalić, na co masz wpływ i świadomie przejść do etapu koncentracji na rozwiązaniu, by zacząć budować konstruktywny plan.

A Ty jak reagujesz w sytuacji stresowej?

Jeżeli obecna sytuacja jest dla ciebie źródłem stresu, sprawdź, jak na nią zareagowałeś, co się zmieniło przez ostatnie tygodnie i na jakim etapie jesteś obecnie. Czy unikasz konfrontacji i udajesz, że rzeczywistość się nie zmieniła? Czy jesteś na etapie emocjonalnego przeżywania tego, co się dzieje? Bo może już pora, by przejść do etapu skupienia się na projektowaniu nowych, skutecznych rozwiązań? Szkoda byłoby ten etap przegapić.

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
opanuj swój stres

Wiesz, jak to jest być tak zestresowanym, że prawie nie wiesz, jak się nazywasz? Stres to stały wątek w naszym codziennym życiu.

Pamiętam, jak jakiś czas temu, jeden z moich Klientów opisywał swoją obecność na rozprawie sądowej, na której był skrajnie zestresowany:

„Ulu, ja w tamtej chwili byłem kompletnie odcięty do wszystkich swoich zasobów! Nic nie pamiętałem, nic nie wiedziałem, niczego nie byłem w stanie z siebie wygenerować. Czułem się, jakbym miał kompletnie odcięty dostęp do mojej głowy!”

Jak to możliwe? Co dokładnie dzieje z nami w sytuacji stresowej?

Nasz umysł (a dokładnie mózg gadzi), jeżeli uzna, że dana sytuacja jest dla nas niebezpieczna i jest zagrożeniem – wysyła sygnał do organizmu, by wydzielił szereg hormonów stresu (adrenalina, noradrenalina, kortyzol i około 20-30 innych).

Przełączamy się wtedy automatycznie w tryb „walcz lub uciekaj” i zaczynamy być nastawieni na tryb przetrwania.

Co wtedy dzieje się z nami? Zmysły się nam wyostrzają, oddech przyspiesza, wzrasta tętno, mięśnie napinają się w gotowości do działania.

Z jednej strony jest taki poziom stresu, który może być mobilizujący i pożyteczny. Z drugiej jednak strony, jeżeli stres jest zbyt wysoki, blokuje naszą zdolność do trzeźwego myślenia, dostęp do wiedzy i sprawność umysłową.

To dlatego czasem, w sytuacji skrajnie stresowej, nie potrafimy sobie przypomnieć podstawowych informacji, które w spokoju i relaksie są dla nas wręcz oczywiste.

Dzieje się tak na przykład:

  • przed egzaminem i na testach, do których byliśmy dobrze przygotowani,
  • na egzaminach na prawo jazdy, mimo wielu godzin sprawnego jeżdżenia,
  • na rozmowie o pracę, na której nam bardzo zależy,
  • na rozprawie sądowej
  • na scenie, podczas prezentacji czy wystąpienia.

Dobra wiadomość jest taka, że swoje możliwości panowania nad stresem możemy poszerzać. Pomocne w tym są:

  • ćwiczenia oddechowe,
  • praca z ciałem,
  • trening mentalny i wyobrażeniowy.

Mam wieloletnie doświadczenie w tym zakresie, bo spędziłam wiele godzin z Klientami przygotowując ich do ważnych i dlatego też stresujących wydarzeń życiowych.

Oto opinia mojej Klientki po jednorazowej konsultacji przygotowującej do egzaminu na prawo jazdy:

„Ula, jeszcze raz pięknie dziękuję za szkolenie. Już pomogło mi realnie w życiu. Udało mi się zdać egzamin na prawo jazdy za pierwszym razem, chociaż myślałam, że na trzęsących nogach nawet nie dojdę do samochodu 🙂 Chwila spokojnego oddechu i się udało”.

Ty też stresujesz się, bo czeka Cię egzamin na prawo jazdy matura, rozmowa o pracę, a może rozprawa w sądzie? Ze mną przygotujesz się na te wydarzenia tak, by zapanować nad stresem.

Umów się na indywidualną konsultację (60 minut), która profesjonalnie i skutecznie przygotuje Cię, byś w czasie stresującego wydarzenia był spokojny, opanowany i mógł myśleć racjonalnie. Skorzystaj z pomocy, która pozwoli Ci przejść skutecznie przez stresującą sytuację. Jedno spotkanie wystarczy. Umówisz się na nie TUTAJ >>>

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
relacje z partnerem

Izoluje, odbiera siłę, zdrowie, zniechęca do działania, sprawia, że przestajemy myśleć racjonalnie. Podsyca negatywne emocje, niszczy relacje z partnerem… tak właśnie działa na nas STRES.

Długotrwały stres pochłania wiele energii, rodzi poczucie bezsilności i osamotnienia. Ma też dużą siłę rażenia – udziela się osobom w naszym najbliższym otoczeniu. W konsekwencji sieje spustoszenie nie tylko w naszym zdrowiu psychicznym i fizycznym, ale i w życiu naszego partnera, a nawet naszych dzieci.

Co znamienne – stres działa „po cichu”, z początku niezauważony. Czasem potrzeba wielu rozmów, żeby uświadomić sobie, że problemy z komunikacją, rozłamy, izolacja w związku to efekty długotrwałego stresu. Warto zatem wiedzieć, jak rozpoznać objawy stresu oraz jak sobie z nimi poradzić, zanim będzie za późno, a nasze relacje z partnerem ucierpią bezpowrotnie.

Jeśli stres to choroba, to jak zatem rozpoznać negatywne symptomy?

  1. Rozdrażnienie

Gdy zamykasz się na partnera w stresujących momentach z pozoru masz wrażenie, że daje to panowanie nad całą sytuacją. Nie obciążasz bliskiej osoby swoimi problemami, wydaje Ci się, że pozwalasz jej na spokojne życie, w czasie gdy Ty toczysz wewnętrzną walkę. A teraz przyjrzyj się sobie w codziennych sytuacjach. Jak często po stresującym dniu zdarza Ci się wybuchnąć na z pozoru błahe sprawy? Rozrzucone buty, za głośna muzyka, sprzeczające się dzieci?

Gdy niesiemy ze sobą bagaż stresu, o wiele szybciej dajemy upust negatywnym emocjom, w najbardziej nieodpowiednich momentach. Dużo częściej zdarza się nam wtedy powiedzieć coś, czego po chwili żałujemy. Partner, którego nie dopuszczasz do swoich problemów nie wie, co jest źródłem takiego zachowania. Czuje się pogubiony, często zraniony i trudno mu się dziwić.

Pomyśl o szczerej rozmowie z bliską osobą. Być może nie będzie Ci w stanie zaproponować rozwiązania, ale już sam fakt, że ktoś Cię wysłucha, może mieć tutaj duże znaczenie. Mówienie o swoich problemach i lękach pozwoli Ci je nazwać, a tym samym oswoić. Spojrzeć na nie z pewnej perspektywy. Jest taki poziom stresu, przy którym nie widzimy już jasno wyjścia z sytuacji. Pamiętaj że są ludzie, którzy profesjonalnie zajmują się pomaganiem i rozmowami pomocnymi w pracy ze stresem. Decyzja o skorzystaniu z fachowej pomocy jest dowodem odwagi i troski o siebie i najbliższych.

  1. Problemy z koncentracją

A dokładnie koncentracja na niewłaściwych kwestiach. Powiedzenie, że „nieszczęścia chodzą parami” ma w sobie coś z prawdy. Zauważyłeś, że w stresujących momentach zdarza Ci się popełniać więcej błędów, tym samym czasem jeszcze pogarszać swoją sytuację. Dzieje się tak, bo koncentrujesz się tylko i wyłącznie na problemie, zamiast na jego rozwiązaniu. Rozkładasz go na czynniki pierwsze, myślisz o tym, jak to na Ciebie wpływa, w głowie piszesz kolejne czarne scenariusze. Im bardziej na tym koncentrujesz swoją energię, tym większa szansa, że któryś z tych czarnych scenariuszy się zrealizuje.

Kiedy jesteśmy zestresowani, nasz mózg przechodzi w tryb „walki lub ucieczki”, a nasze decyzje stają się bardziej pochopne lub odwrotnie nie podejmujemy ich wcale. Takie zachowanie nie wpływa dobrze ani na naszą sytuację w pracy, ani relacje z partnerem.

Czujesz przygnębienie, a może złość? W takiej sytuacji pomyśl sobie, że to Ty panujesz nad swoimi emocjami, nie one nad Tobą. Przypomnij sobie wydarzenie, gdy pod wpływem emocji podejmowałeś decyzję. Jakie były jej skutki? Weź kilka oddechów, opanuj się zanim zareagujesz. Powiedz, że potrzebujesz więcej czasu. Nie ma w tym nic złego.

  1. Tryb oszczędnościowy

Stres poważnie wpływa na Twoje zdrowie. Poza tym, że przewlekły stres jest przyczyną chorób serca, osłabia układ odpornościowy, powoduje depresję to także – mówiąc wprost – odbiera nam siły. Twój organizm to czuje. Jak często po tym, jak jesteś poddany długotrwałej presji chcesz po prostu zostać na kanapie, nakryć się kocem na głowę, zniknąć. Wybierasz patrzenie w telewizor i paczkę chipsów częściej niż spacer, wierząc, że poprawią Ci humor?

Takie zachowanie ma wpływ nie tylko na Ciebie, ale i na Twoje relacje z partnerem, a także na twoje dzieci. Zwróć uwagę na swoje zwyczaje: co ląduje w Twoim koszyku, gdy robisz zakupy. Jak wyglądają Wasze rodzinne posiłki. Jak często stres odbiera Ci siłę do przygotowania obiadu i decydujesz się na zamówienie czegoś na wynos.

Zestresowani rodzice spędzają też mniej czasu ze swoimi dziećmi. Wtedy najczęściej rolę opiekuna przejmuje telewizor, komputer lub telefon. A my, zamiast planować weekendowy wypad za miasto całą energię skupiamy w tym czasie na dręczących nas problemach.

Rozwiązanie? Gdy w sytuacji stresowej Twój mózg podpowiada Ci, by sięgnąć po słodycze i zostać na kanapie, tak naprawdę wypad na siłownię, spędzenie czasu z dzieckiem na wycieczce może mieć na Ciebie terapeutyczne oddziaływanie. Pozwoli Ci skupić się na czymś innym, nabrać zdrowego dystansu, uświadomić sobie, co w życiu jest ważne. Gdy czujesz, że świat Cię przerasta, zacznij od prostych ćwiczeń oddechowych. Skup się na tym, co tu i teraz.

  1. Izolacja i relacje z partnerem

Stres niszczy Twoje relacje. Nie robi tego gwałtownie, lecz niepostrzeżenie. Często więc go bagatelizujemy. A jednak zawsze nasze relacje z partnerem narażone są na efekty długotrwałego stresu. Dlatego nawet te najtrwalsze związki nie są w stanie tego przetrwać. Kiedy jesteś zestresowany, jesteś też bardziej wrażliwy. Napotykane trudności wydają się nie do pokonania. Twoje porażki są coraz większe, a Ty przy nich jesteś coraz mniejszy. Kurczy się Twoja pewność siebie.

Tu już jest prosta droga do problemów z komunikacją i niezrozumieniem. Z jednej strony sam izolujesz się od świata, żyjąc w przekonaniu, że nikt nie może do końca wczuć się w Twoją sytuację, postawić się na Twoim miejscu. Nie wiedząc, jak ci pomóc, twój partner czuje się natomiast odtrącony i beznadziejny. Znam przypadki, gdy długotrwały stres jednego z partnerów kończył się depresją bliskiej osoby.

Uświadom sobie, że nawet najtrudniejsza sytuacja nie musi pociągnąć Was dwojga na skraj przepaści. Pierwszy krok ku temu to uświadomienie sobie, że to Ty decydujesz o tym, jak przeżyjesz swoje życie, nie zły lub dobry los, szczęśliwy czy nieszczęśliwy przypadek. Uświadom sobie, że wszyscy doświadczamy wzlotów i upadków, nie zmienisz tego, możesz jednak zmienić swój sposób reagowania na takie sytuacje. Czas uświadomić sobie, że chwilowe problemy nie muszą decydować o być albo nie być Twojego związku. To pierwszy krok.

A kolejne? Aby uniknąć sytuacji, gdy stres niszczy Twoje relacje z partnerem, dowiedz się, jak radzić sobie z nim w zdrowy i skuteczny sposób. Techniki, z których korzystać można w codziennym życiu, poznają uczestnicy mojego szkolenia „Zarządzanie stresem i emocjami”. Poznają ćwiczenia, które pomagają im mieć kontrolę nad swoimi emocjami: takimi jak strach, złość, niecierpliwość. Uczą się panować nad swoimi reakcjami emocjonalnymi, dowiadują się jak przestać roztrząsać przeszłość oraz wybierać i decydować, co chcą myśleć i jak chcą się czuć. Chcesz zapoczątkować u siebie zmiany? Skorzystaj ze szkolenia.

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

nawyki

Mówi się, że nawyki to nasza druga natura i jest w tym sporo prawdy. Dla przykładu, wszystkie nasze noworoczne postanowienia dotyczą właśnie nawyków: albo zmiany tych złych albo wypracowywania nowych.

Z definicji nawyk to „decyzja, która stała się zautomatyzowanym działaniem”. Szacuje się, że ponad 40 proc. działań, jakie podejmujemy każdego dnia jest efektem wypracowanych nawyków, a nie świadomych decyzji. („Siła nawyku”, Charles Duhigg.)

To, że pomimo mocnego postanowienia, zamiast wypełniać zestawienia do pracy, ponownie siedzisz na Facebooku, zawdzięczasz właśnie swojemu nawykowi.

Czy wobec tego nawyki to samo zło?

Absolutnie nie. Warto wiedzieć, że nawyki dzielimy na takie, które są:

  • pozytywne i ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie oraz planowanie codziennych aktywności
  • negatywne, czyli takie, które pożerają nam czas, znacząco utrudniają, a niekiedy uniemożliwiają wykonanie zadań na czas.

Jak powstają nawyki?

Przez powtórzenia. Każdy nawyk, im częściej i dłużej realizowany, tym większy ślad pozostawia w naszym mózgu. Stare, zautomatyzowane nawyki są w naszym życiu jak wielka autostrada. Korzystamy z nich szybko, wygodnie, bez zużywania nadmiaru energii. Zmiana takiego dobrze opanowanego nawyku przypomina zjazd ze wspomnianej autostrady i przeprawę nieistniejącą ścieżką przez gęsty las.

Jak wygląda zmiana nawyku?

Gdy zaczynasz wprowadzać w życie zupełnie nowy nawyk, przez dzień czy dwa wędrujesz tą nową ścieżką. Może nawet podziwiasz widoki i cieszysz się z wysiłku przeprawy. Gdy jednak trzeciego dnia pojawia się sytuacja, że bardzo Ci się śpieszy… szybko wskoczysz na swoją starą „autostradę”, bo doskonale ją znasz, bo tam nie potrzebujesz energii i wysiłku, bo oszczędzisz czas!

To jak zmienić skutecznie nawyk?

Pomyśl o sobie i poszukaj jakiegoś swojego nawyku do zmiany. Na przykład pomyśl, jak nawykowo radzisz sobie w ciągu dnia pracy ze zmęczeniem, znużeniem lub niepokojem.

Jak wtedy nawykowo uciekasz od zadania i szukasz chwili odprężenia? Jaką czynność wtedy wykonujesz? Być może zaglądasz do filmików na YouTubie, idziesz zjeść coś słodkiego, włączasz telewizję, robisz kolejną kawę, dzwonisz do znajomego lub przeglądasz po raz kolejny skrzynkę pocztową.

Czynność, którą wybierasz, to Twój aktywator nawyku. Zamiast od razu zmieniać cały nawyk, zrób na początek coś, co jest trochę prostsze: zastosuj „strategię podmiany”. Jest ona dużo łatwiejsza i realna do wprowadzenia.

Strategia podmiany polega na wprowadzeniu bardziej wartościowej czynności, która dostarczy Ci podobnego rezultatu (obniżenie stresu, chwila odprężenia, chwili spokoju).

Jeżeli na przykład masz odruch oglądania bezsensownych filmików o śmiesznych zwierzakach na YouTubie (a to Ty wiesz, czy są dla Ciebie bezsensownymi pożeraczami czasu), ustal ze sobą (i koniecznie sobie to zapisz), jaki rodzaj filmów będzie bardziej wartościowy, np. film z nauką języka obcego lub filmiki branżowe.

Ustal ze sobą zmianę jednego małego nawyku i stosuj ją konsekwentnie tylko przez tydzień. Po tygodniu przyjrzyj się korzyściom, jakie modyfikacja niesie ze sobą. Jeżeli zmodyfikowany nawyk Ci służy, to kontynuuj go w celu utrwalenia. Jeżeli ocenisz, że wymaga kolejnej podmiany, to spróbuj jeszcze raz, tak, aby modyfikacja była dla Ciebie satysfakcjonująca. Powodzenia.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

naucz się medytacji

O medytacji mówi się i pisze bardzo dużo, więc zakładam, że Ty też już co nieco na ten temat słyszałeś. Niezależnie od tego, czy już wiesz, jak medytować, czy też dopiero zaczynasz, poniżej znajdziesz informacje, które tę wiedzę zbierają, porządkują i wyjaśniają, dlaczego warto medytować. Naucz się medytacji z nami, by osobiście doświadczyć jej dobrodziejstw.

 

1. Czym jest medytacja?

Ludzki umysł uwielbia być zajęty. W dobie Internetu, krótkich przekazów, przeskakiwania z tematu na temat, miliona reklam, zajawek, newsów, skupia się on na wszystkim i… na niczym.

W rezultacie to, czego doświadczamy, to rozkojarzenie, trudności z koncentracją, ciągła potrzeba stymulacji nowymi bodźcami.

Medytacja jest tymczasem określana jako „nic-nie-robienie”. Czas bycia, w którym pozbywamy się pośpiechu i pędu, oczyszczamy naszą głowę, uspokajamy ciało.

Medytacja polega na maksymalnym skupieniu się na procesie oddychania. Na robieniu wdechów i wydechów. Co ważne – nie ma dobrej ani złej medytacji. I cokolwiek się w czasie medytowania dzieje i pojawia, warto przyjmować z łagodną akceptacją.

Co może być istotne, pisząc o medytacji warto nadmienić, że pomimo różnych na ten temat opinii (i/lub obaw), medytacja jest wolna od jakiejkolwiek religii.

2. Korzyści i dobrodziejstwa medytacji

O dobroczynnym wpływie medytacji, można by pisać długo. Zbierając jednak bazowy zestaw korzyści, które odniesiesz dzięki regularnemu medytowaniu, sprowadza się on do następujących aspektów:

  • większa zdolność koncentracji
  • redukcja stresów i napięć
  • umiejętność reagowania i lepsze radzenie sobie z emocjami.
  • zyskanie zdrowego dystansu do tego, co się dzieje w naszym życiu
  • spokój umysłu
  • wzrost odporności fizycznej i psychicznej

3. Naucz się medytacji- czyli jak to robić?

Medytować możesz, kiedy masz na to czas, chociaż najlepsze rezultaty przynosi medytacja  o stałej, określonej porze w ciągu dnia. Na przykład rano, zanim zaczniemy inne obowiązki. Na początek wystarczy zacząć od 15 minut dziennie, wykonując poniższe kroki:

  1. Usiądź na podłodze na macie lub na czymś innym wygodnym, po turecku
  2. Podłóż coś pod pośladki, tak, żeby były wyżej. Ja wykorzystuję np. zwinięty na grubo ręcznik
  3. By nie sprawdzać, co chwilę ile czasu już minęło (może być tak, ze będziesz mieć na to ochotę), ustaw sobie timer np. w telefonie. Niech poinformuje Cię, gdy upłynie zaplanowany czas.
  4. Przetestuj medytację z muzyką (do medytacji) oraz bez muzyki. Sprawdź, co Ci służy.
  5. Przyjmij wygodną i prostą pozycję kręgosłupa i zacznij odmierzać czas. Dłonie możesz położyć na kolanach. Sprawdź pozycję dłoni otwartą do góry.
  6. Skieruj całą swoją uwagę na swój oddech. Na proces WDYCHANIA powietrza nosem i WYDYCHANIA ustami. Po prostu bądź. I oddychaj.

4. Czego możesz się spodziewać w trakcie medytacji?

Pamiętaj, że medytacja to trening. Oznacza to więc, że im dłużej to robisz, tym będziesz mieć lepsze efekty i bardziej będziesz odczuwać dobrodziejstwa medytacji. To, co wydaje się być bardzo proste w instrukcji (usiądź i świadomie oddychaj) w praktyce, szczególnie na początku może stwarzać ci pewne trudności.

Naturalne rzeczy, których możesz się spodziewać w trakcie medytowania to:

  1. Twój umysł będzie chciał być zajęty. Dlatego naturalne jest, że prędzej czy później przez Twoją głowę będą przepływały różne myśli: co ugotować na obiad, co mam jeszcze do zrobienia, czy wysłałem tamtego maila. Uznaj, że to naturalne. Za każdym razem, gdy dostrzeżesz, że Twoja uwaga się rozprasza, łagodnie i ze spokojem kieruj ją na świadome oddychanie.
  2. Drugim zjawiskiem, które możesz dość szybko zaobserwować w czasie medytacji, to „protest” Twojego ciała. Prędzej czy później zacznie ono domagać się uwagi i „krzyczeć” – niewygodnie mi! boli! popraw się natychmiast! I w tym przypadku także pamiętaj, że to naturalne i jest ok. Zasada jest następująca: z jednej strony w medytacji nie chodzi o to, aby siedzieć długo w niewygodnej pozycji, z drugiej natomiast, zamiast – jak to robimy zazwyczaj – od razu reagować na sygnały płynące z ciała, przy pierwszej niewygodzie skierować swoją uwagę na oddychanie i poczekać ze zmianą dłużej niż zwykle. Chodzi o to, by nie reagować od razu, pobyć chwilę w tym doświadczeniu niewygody i zobaczyć, co wydarzy się dalej. Z zaskoczeniem możesz zauważyć, że doświadczane przed chwilą napięcie zmniejsza, się, znika lub ulega pewnej modyfikacji. Oczywiście, jeżeli nadal będziesz chciał zmiany pozycji, to to po prostu zrób.
  3. Po trzecie pamiętaj również, że na to, jak czujesz się w trakcie medytacji, naprawdę nie ma żadnej zasady. W zależności od dnia, Twojej kondycji, ilości spraw, które Cię absorbują, możesz doświadczać: cudownego spokoju w głowie lub przeciwnie: gonitwy myśli, większego spokoju w ciele lub przeciwnie: większych napięć. Trenuj w tym wszystkim AKCEPTACJĘ. Wewnętrzna zgodę, że czegokolwiek doświadczasz – wszystko jest właściwe i poprawne, że jest ok.

  4. I w końcu, w czasie medytacji bądź też przygotowany na to, że dziać się będą dziwne rzeczy z Twoimi postrzeganiem upływu czasu. Czasem będziesz mieć wrażenie, że 15 minut mija niezmiernie szybko, innym razem ten czas może Ci się dłużyć. To też jest naturalne i jest ok. W zależności od dnia możesz sobie ustawić timer na 10-15-20 minut, czasem zrobić sobie dłuższą medytację. Sprawdzaj, co najlepiej Ci służy. Rozwijaj się. Zalecane przez praktyków optimum, do którego możesz zmierzać, to 20 minut każdego dnia, dwa razy dziennie plus raz na tydzień dłuższa medytacja, np. 50 minut w weekend.

Co warto napisać na koniec? Pamiętaj, że wspaniałości i dobrodziejstw medytacji nie doświadczysz „na sucho”. MEDYTACJI NIE DA SIĘ ZROZUMIEĆ – można ją jedynie przeżyć i poczuć. Dlatego zacznij, daj sobie kilka dni – na przykład 7. Po tym czasie będziesz wiedzieć, o co chodzi i co dobrego Ci ona daje.

Szczerze polecam – naucz się medytacji, bądź szczęśliwy, żyj pełnią życia.

     

    NEWSLETTER

    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

Pokonaj lęki

Wiesz, co to jest lęk? Strach? Znasz te uczucia? Wiesz, jak powstrzymują Cię od działania, ograniczają, hamują? Gdy zaczynasz myśleć o swoich marzeniach, tych większych i tych mniejszych, strach podpowiada: „… ale to raczej się nie uda”, „Po co Ci to?”, „Nie dasz rady”. Pokonaj lęki!

Może to zaskakujące, ale strach – pomimo, że nie jest przyjemnym uczuciem, jest równocześnie… wygodny!

Łatwiej jest sobie powiedzieć: „Nie jesteś do tego zdolny”, „Nigdy nie będzie Cię na to stać”, niż odważyć się, by zrobić coś nowego, sięgnąć po więcej, wyjść ze strefy komfortu i podjąć wyzwanie.

Jeśli strach prowadzi Cię do wymówek, pamiętaj, że tylko od Ciebie zależy, aby go pokonać i sięgnąć po swoje marzenia. Na drodze realizacji swoich marzeń przyda Ci się mapa z 5 prostymi wskazówkami, jak wygrać ze strachem i się nie poddawać. Pokonaj lęki!

1. Zrób listę swoich marzeń i powiedz sobie „Chcę”

Odpowiedz sobie szczerze, co robisz by zrealizować swoje cele? Jak często opowiadając o nich używasz słów „kiedyś”, „może”? Czy wykonałeś jakąś pracę, która przybliżyłaby Cię do nich? Czy jesteś gotów na to, by się zaangażować?

Z marzeniami jest jak z podróżą. By dotrzeć do celu musisz go znać. Zatem pierwszym krokiem do pokonania strachu jest wyznaczenie sobie satysfakcjonującego celu. Odpowiedz sobie na pytanie czy jeśli go osiągniesz poczujesz się spełniony?

Zastanów się głębiej. Jaki wyznaczasz sobie idealny wynik? Może jest to poprawa sytuacji zawodowej, a co za tym idzie i finansowej? Może chcesz swobodnie podróżować po świecie? Zachęcam Cię by naprawdę się nad tym zatrzymać. Zastanów się, jak będzie wyglądało twoje życie, gdy uda Ci się swój cel zrealizować.

2. Nazwij swoje wymówki

Gdy dziecko boi się potwora spod łóżka, co robisz? Zapalasz światło, odkrywasz kołdrę, pokazujesz podłogę, śmiejcie się wspólnie ze zwiniętej w rogu maskotki, która wyglądała strasznie w ciemnościach. Z dorosłymi jest tak samo. Nazwij swoje lęki, nadaj im kształt, wypowiedz je na głos, napisz, a zobaczysz, że działa to dokładnie tak samo, jak zapalenie światła w ciemnym pomieszczeniu. Czemu warto to zrobić? Bo to strach sprawia, że odkładasz rzeczy na później. To strach sprawia, że mówisz: „Jestem zmęczony”, „W tej chwili są inne ważniejsze priorytety”, „Tak naprawdę to naiwny pomysł”. Brzmi znajomo?

A teraz bądź ze sobą szczery: ile w tych twierdzeniach jest prawdy? Czy może tylko boisz się, że jeśli podejmiesz wysiłek, to spotka Cię porażka? Chcę Cię zapewnić o jednym… ból niespełnienia jest znacznie bardziej dotkliwy niż ból porażki.

Skoro już rozpoznałeś swoje „potwory spod łóżka”, zastanów się jak je pokonać. Jesteś zbyt zmęczony? Zastanów się, jak rozplanować sobie dzień, by znaleźć odpowiedni czas na sen i odpoczynek. Masz inne priorytety? Zastanów się, jak wyznaczyć sobie cele, by nie musieć ich realizować kosztem innych ważnych dla Ciebie spraw. Jakiś głosik mówi do Ciebie „to głupie”? Powiedz mu „Nie”, bo ten wewnętrzny sabotażysta ma tylko jeden cel: nie chce byś się rozwijał. Pokonaj lęki i nie pozwól mu na to.

3. Nastaw się na rozwój

Strach sprawia, że stoimy w miejscu. Gdy rozejrzysz się wokół siebie zrozumiesz, że mimo iż dni mijają, Ty jesteś tylko obserwatorem. Boisz się popełnić błąd, boisz się rozczarowania, boisz się zmian. Pokonaj lęki, bo to wszystko Cię powstrzymuje, by ruszyć do przodu.

Zmień komunikat, jaki przekazujesz sobie we własnych wewnętrznych rozmowach.

Powiedz sobie, że nie chodzi o bycie doskonałym, nie chodzi o doskonałą figurę, doskonałą pracę, czy doskonałe wakacje. Coś takiego nie istnieje, jest odrealnione, więc przestań o to walczyć. Pokonaj lęki i pomyśl o drodze rozwoju, która Cię poprowadzi do celu. Poczuj się na niej komfortowo. Być może po drodze popełnisz jakiś błąd, coś pójdzie nie po myśli. Nawet jeśli tak się stanie, poruszasz się po ścieżce rozwoju. W swoim własnym tempie, ale do przodu. Pamiętaj, by się nie zatrzymywać. Tylko wytrwały zwycięży.

4. Szukaj sensu w rozczarowaniach

Nikt nie lubi rozczarowania. Skoro podejmujemy wysiłek związany z realizacją celu, oczekujemy od losu, że wynagrodzi nas za nasze starania. Boimy się bólu rozczarowania i robimy wszystko by go uniknąć. Tymczasem takie rozczarowania to ważne lekcje. Bolesne doświadczenia mogą być szansą na rozwój. Aby pokonać strach, naucz się znajdować sens w rozczarowaniach.

Przygotuj się na to, że na pewnych etapach trudności się pojawią. Wtedy powiesz sobie, że jesteś na ścieżce rozwoju i to nie rozczarowanie czy strach decydują o tym, dokąd zmierzasz, co osiągasz i jak żyjesz. Robisz to TY.

5. Zaakceptuj porażkę

Czego najbardziej się boimy się zanim zaczniemy realizować cel? Zapewniam Cię, że praktycznie każdy odpowiada: „Porażki”. Pokonaj lęki, bo takie doświadczenie potrafi nas o wiele więcej nauczyć niż łatwo osiągnięty sukces.

Gdy dziecko uczy się jeździć na rowerze, pomimo wywrotek, siniaków i zadrapań uparcie wsiada kolejny raz na siodełko. Nie traktuje upadku jako porażki, tylko jako naukę – drogę do samodzielnej jazdy. Gdyby na początku nauki uległo strachowi, nigdy by nawet nie wsiadło na rower.

Ból upadku to nie koniec świata. Wyciągaj z porażki wnioski, nie rób sobie wyrzutów. Zamiast tego wykorzystaj tę wiedzę w przyszłości i pokonaj lęki, jeżeli znowu się pojawią. To doświadczenie jest bezcenne, nigdy byś nie miał tej wiedzy, gdybyś nie spróbował.

Pamiętaj: sposób, w jaki reagujesz na swój strach, może wyróżnić Cię z tłumu. Możesz mu się poddać i z roli obserwatora patrzeć, jak życie Cię omija. Ale możesz też zmierzyć się z wewnętrznymi barierami, uwolnić się od nich i tę nową siłę wykorzystać do tego, by wyruszyć w kierunku swojego celu. Pokonaj lęki, a jeżeli zostaniesz w miejscu, to rozejrzyj się dookoła, nic innego bowiem Cię nie czeka.

Jeżeli ruszysz przed siebie, wyczekuj tego, co dziś kryje się za horyzontem. Głębokiej satysfakcji ze spełnienia tego, czego naprawdę pragnąłeś. Pokonaj lęki!

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

Przeczytaj poniższe zdania. Być może niektóre z nich brzmią dla Ciebie znajomo. Być może pod którymiś się podpisujesz. Być może, któreś z nich towarzyszy Ci w życiu…

  • „Ja to mam zawsze pod górkę”
  • „Jak ma się coś komuś wydarzyć, to na pewno to będę ja”
  • „Ja to sobie zawsze poradzę”
  • „Mam wspaniałe dzieci”
  • „Miałem cudownie dzieciństwo”
  • „Miałem beznadziejne dzieciństwo”

Wszystkie powyższe myśli to PRZEKONANIA.

Żadne z nich nie jest prawdą.

Każde ma wpływ na osobę, na jej życie, na jej sukcesy i porażki.


Przekonania są istotną i bardzo ciekawą częścią naszego funkcjonowania. Powstają w naszym życiu wskutek jednorazowych silnych doświadczeń, wieloletnich doświadczeń lub są nam przekazywane z pokolenia na pokolenie. Przekonania są potrzebne, bo porządkują nam świat, upraszczają rozumienie tego, co nas w życiu spotyka, czego doświadczamy i co wokół siebie widzimy.

Co jeszcze warto wiedzieć o przekonaniach?

Przekonania są bardzo trwałe i równocześnie trudne do zauważenia (wyłapania). Bardzo wierzymy, że są prawdziwe. Gdy czasem wdajemy się w dyskusję i polemiki z innymi, najczęściej dotyczą one właśnie różnic w naszych przekonaniach.

Warto wiedzieć, że przekonania dzielą się na dwie grupy:

  1. Przekonania wspierające
  2. Przekonania ograniczające

Warto przyjrzeć się przekonaniom, jakie nam w życiu towarzyszą.

Jeśli masz ugruntowane pewne „prawdy” o sobie, o innych, o tym, jak funkcjonuje świat, warto zadać sobie pytanie: czy to, co myślę na ten temat, to prawda? Skąd wiem, że to prawda? Na ile mnie ta myśl w życiu wspiera, a na ile odbiera energię, motywację i życiowo ogranicza?

Weźmy taki przykład: „Ja to w życiu zawsze mam pod górkę”.

To jest klasyczne przekonanie. Jest bardzo ogólne i dotyczy każdej i wszystkich sytuacji w życiu danej osoby. Wyklucza kontekstowość, odstępstwa, wyjątki. A przecież jeżeli przynajmniej raz zdarzyło się inaczej (miałem w życiu z górki, coś mi się udało, coś poszło łatwo), przekonanie  traci swoją prawdziwość i jest możliwe do zanegowania.

Ale ponieważ jest to przekonanie – osoba, która w to wierzy filtruje swoje doświadczenia życiowe tak, by pasowały do jej przekonania. Pomija więc wręcz doświadczenia życiowe, które mogłyby temu przekonaniu zaprzeczyć.

Za takim przekonaniem idzie określone nastawienie, określony sposób myślenia i działania, co w następstwie działa jak samospełniająca się przepowiednia.

Osoba, która ma przeciwne, wspierające przekonanie w stylu: „ja to sobie w życiu zawsze poradzę” lub „ja to jestem w czepku urodzony”, życiowe wyzwania podejmuje z zupełnie innym nastawieniem, z zupełnie inną energią, więc rezultaty jej działań będą zupełnie inne.

Co jest też ciekawe, osoba ze wspierającym przekonaniem, gdy odniesie sukces, powie sobie: „No właśnie, tego się spodziewałam!”. A gdy odniesie porażkę, powie: „Ok, to odstępstwo do reguły. Szukam dalej rozwiązań”.

Jak wspomniałam wcześniej, w przypadku przekonań nie da się obiektywnie powiedzieć, że są one prawdziwe lub fałszywe. Dane przekonanie jest, można powiedzieć, WŁAŚCIWE danej osobie. Określa jej subiektywną rzeczywistość. Jest więc w pewnym sensie „prawdziwe” w świecie danej osoby.

Jak warto pracować z przekonaniami?

Warto przede wszystkim zauważać własne przekonania.

Warto się im przyglądać krytycznie i sprawdzać, które z nich nas ograniczają, a które wspierają.

Warto też zadawać sobie pytanie „Czy to jest prawda?” oraz każdorazowo znaleźć przynajmniej 3 dowody podważające prawdziwość tego przekonania.

Po co warto to robić?

W przekonaniach ograniczających żyjemy trochę jak w klatce. Zaprzeczanie im niesie ze sobą możliwość poszerzenia perspektywy, zmiany ich na bardziej wspierające. Daje też możliwość postrzegania siebie i świata w innym, nowym świetle i dalej – szansę na nowe sposoby myślenia, podejmowanie nowych działań, osiąganie nowych rezultatów.

To szansa na rozwój i pozytywną zmianę, więc jest o co grać.

Powodzenia w odkrywaniu własnych przekonań! 🙂

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

asertywny rodzic

W rozmowach z partnerem, przyjaciółmi, współpracownikami, szukamy argumentów do prowadzenia dojrzałych, merytorycznych dyskusji. A jak to jest w rozmowach z dziećmi? Nie zawsze starcza nam cierpliwości.

Każdy z rodziców przyzna, że miewa w relacjach z dziećmi sytuacje, gdy jest przekonany, że my, dorośli, wiemy, co dla naszych dzieci najlepsze.

W rezultacie, w spornych rozmowach, forsuje własne zdanie i ucina szybko „zbędne” dyskusje lub, gdy w rozmowie z dziećmi czuje się bezsilny, dla świętego spokoju daje za wygraną, odpuszcza i zgadza się na wszystko.

Tak więc, podsumowując, w roli rodzica przerzucamy się często pomiędzy agresją i uległością, a towarzyszące nam uczucia to na zmianę złość i bezsilność.

Jak więc pozostawać w dobrej relacji, mieć uważność na siebie, swoje potrzeby, szanując równocześnie potrzeby dziecka? Jak zachowa się asertywny rodzic?

Odnieśmy się od koncepcji Marshall’a B. Rosenberga, twórcy nurtu Porozumienia Bez Przemocy (NVC). Postawił on słuszną tezę, że my, ludzie (bez względu na wiek), nigdy nie działamy przeciwko innym, lecz w imię zaspokojenia swoich własnych POTRZEB. Rosenberg wyjaśnia, że za każdym zachowaniem stoi jakaś istotna dla danej osoby potrzeba. Umiejętność słuchania i „przetłumaczenia” zachowań danej osoby na język potrzeb to szansa na odkrycie zupełnie nowej płaszczyzny porozumienia. Nie tylko z własnymi z dziećmi.

O co chodzi w praktyce?

Weźmy za przykład sytuację, w której znalazł się zapewne każdy rodzic. Jest środek tygodnia, popołudnie. Twoje dziecko skończyło już zajęcia w szkole. Przed nim jeszcze zadania domowe, może lektura do czytania, bądź też przygotowanie do klasówki. Zwyczajna szkolna codzienność. Twoje dziecko przychodzi do Ciebie i pada znamienne pytanie: „Mamo, czy mogę pograć godzinkę?” Ty wiesz, że priorytetem są zadania domowe, wiesz też, że nigdy nie kończy się na godzinie. Zaczyna się więc między Wami słowna przepychanka. Odmawiasz, dziecko ponownie prosi: „ale tylko godzinkę”, „jeszcze zdążę z lekcjami”. Ty z rosnącą irytacją negocjujesz: „może później”, „może jutro”. Dziecko wykłada na stół najsilniejsze argumenty: „ale wszyscy umówili się teraz. Piotrek będzie grał, Kacper też, a mnie nie będzie!” Ty, przytłoczony dyskusją, albo ustępujesz, czując wyrzuty sumienia, albo, mając dość słownych utarczek, podnosisz głos i używasz przewagi bycia rodzicem i mówisz: „Nie obchodzi mnie Piotrek, czy Kacper! Bierz się za lekcje w tej chwili!”. Na tym najczęściej się nie kończy – zaczynają się łzy, awantura. Dziecko naburmuszone odrabia lekcje w żółwim tempie, a Ty masz wszystkiego dość.

Kto wygrał a kto przegrał?

Pozostajecie po dwóch stronach barykady, dziecko ma poczucie krzywdy i niezrozumienia, ty podobnie, tak naprawdę więc każda ze stron przegrała.

Przyjrzyjmy się teraz tej sytuacji z perspektywy komunikacji opartej na porozumieniu bez przemocy. Zacznijmy od przeanalizowania potrzeb każdej ze stron.

Jakie były potrzeby Rodzica w sytuacji nakazu odrobienia lekcji?

Opieka, dobre oceny, przygotowanie do lekcji, może też forma odpoczynku inna niż komputer. Zatem można powiedzieć w skrócie: odpowiedzialność, bezpieczeństwo, sumienność.

Jakie potrzeby miało Dziecko, gdy chciało pograć, zanim zacznie odrabiać lekcje?

Samostanowienie, decydowanie o sobie, radość, zabawa, przyjemność.

Gdy nasze dziecko się buntuje, złości, jest „nieposłuszne”, mamy pokusę myślenia, że robi to celowo, przeciwko nam, chce nam zrobić na złość. Odbieramy to zachowanie personalnie i jako skierowane przeciwko nam. Tymczasem porozumienie bez przemocy uczy nas, że cokolwiek robi drugi człowiek, robi to po to, by zaspokoić swoje potrzeby. W takiej sytuacji warto więc uświadomić sobie, że bunt jest wyrazem braku zaspokojenia potrzeb, nie działaniem przeciwko rodzicowi.

Co oznacza to dla nas, jako rodziców? Jak podejdzie do tego asertywny rodzic?

Podejmując decyzje i dokonując wyborów, warto szukać takich płaszczyzn porozumienia, które pozwolą nam realizować nasze potrzeby z równoprawnym uwzględnieniem potrzeb drugiej strony, w tej sytuacji naszego dziecka.

Pamiętajmy: dziecko ma swoje potrzeby i uczucia i podobnie jak my, chce by były one zaspakajane i brane pod uwagę.

Pamiętaj też, że rozwiązania siłowe zawsze budzą opór. Jeśli chcesz osiągnąć jakiś cel – chcesz by dziecko robiło czegoś mniej lub więcej, szukaj takiej drogi komunikacji, takich sposobów porozumienia, które doprowadzą do tego celu, z uwzględnieniem każdej ze stron. Nie musisz odpuszczać tego, co dla ciebie ważne. Szukaj tylko skutecznych dróg, które do tego celu doprowadzą. Bądź uważny, czy to, co robisz, działa.

Zwracaj też uwagę, jakie koszty niesie ze sobą Twój sposób osiągania celu. Można bowiem „zafiksować się” tak mocno na celu np. na odrobionych lekcjach, że razi to nieodwracalnie w nasze relacje z dzieckiem i obopólny szacunek.

Punktem wyjścia jest więc także uznanie wolnej woli drugiego człowieka, także gdy jest nim dziecko. Gdy to zrobimy, łatwiej jest nam przyznać mu prawo do decydowania, do posiadania własnej racji, do własnego punktu widzenia. Prawo do bycia autonomicznym. Od uświadomienia sobie tego faktu zaczyna się szansa na dobrą relację, dialog, szukanie rozwiązań i porozumienie.

Dlaczego warto o to wszystko zadbać? Dlaczego warto być mądrze asertywnym?

Wróćmy do naszego przykładu.

Jak zatem to popołudnie po szkolnych zajęciach mogłoby wyglądać, gdyby rodzic podszedł do sytuacji od strony nazwania potrzeb własnych i dziecka? Być może w chwili, gdy dziecko poprosi o możliwość gry na komputerze, zanim odrobi lekcje, zamiast od razu się poddawać lub wpadać w złość – zareagowałby w taki sposób: „Kochanie, słyszę, że chcesz teraz spotkać się na wspólną grę z kolegami i miło spędzić czas. Z drugiej strony dla mnie ważne jest odpowiedzialne podejście do obowiązków szkolnych i systematyczność. Wieczorem będziesz mieć już za mało energii, by skupić się na zadaniach. Co w związku z tym ty proponujesz, by osiągnąć satysfakcję dla każdego z nas?”

Pewnie w pierwszym odruchu mówicie sobie „u mnie to nie zadziała„. Spokojnie, porozumienie bez przemocy to umiejętność, zatem warto się go nauczyć i ćwiczyć. Być może Wasza domowa komunikacja będzie wymagała prób i powtórek. Jak z każdą nową umiejętnością, to naturalne.

Zapewniam Cię – dzieci, które traktujemy poważnie, które widzą, że rodzic dostrzega i szanuje ich uczucia, dużo chętniej współpracują. Pytane o to, czego chcą, chętnie udzielają odpowiedzi i wskazówek na temat własnych potrzeb. A jeśli systematycznie stosujemy te zasady w kontaktach rodzinnych, najmłodsi szybko je przyswajają i także stosują język porozumienia w komunikacji z rodzicami i rówieśnikami.

Tak więc pamiętaj, że dajesz przykład! Asertywny rodzic to asertywne dziecko.

I miej świadomość, że wychowanie to nie tylko to, co przekazujesz swojemu dziecku słowami. Dzieci to najlepsi obserwatorzy, obserwują zachowania rodziców i z tego się uczą. Zatem, zamiast wygłaszać wykłady o odpowiedzialności, o zdrowym spędzaniu wolnego czasu, czy nawet o tym jak żyć, postępuj we właściwy sposób, a dzieci się tego od Ciebie nauczą.

Podczas kolejnej domowej sprzeczki spróbuj zastosować się do zasad porozumienia bez przemocy: nazwij (wystarczy w myślach) swoje potrzeby, nazwij potrzeby swojego dziecka. Sprawdź, co dobrze działa i stosuj najlepsze rozwiązania. A dodatkowo, świeć dobrym przykładem 😉

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

 

sobie wybaczyć

Czasem w życiu jest tak, że ktoś nas rani. Czasem jest też tak, że to my ranimy innych. Czasem ranimy też samych siebie. Zdarza nam się w życiu robić głupstwa, świństwa, marne rzeczy. Czasem szybko o tym zapominamy, a czasem latami nie potrafimy o tym zapomnieć i tego sobie wybaczyć.

I dzieje się też tak, że nawet gdy już przeprosimy osobę, którą skrzywdziliśmy. Ona nam wybaczyła, ale nie potrafimy tego wybaczyć sami sobie. Rozpamiętujemy sprawę, niesiemy ją w sobie, pomimo upływu czasu wciąż w nas jest i się nią zadręczamy. Znam ludzi, którzy latami nie potrafią sobie wybaczyć, chodzą i się obwiniają. Tak można, jasne, ale często to kompletnie niczemu nie służy. Osłabia naszą wiarę w siebie, naszą siłę wewnętrzną, nasze poczucie własnej wartości.

Dlatego warto umieć sobie w życiu wybaczyć popełnione błędy.

Warto umieć powiedzieć sobie, że to, co wtedy zrobiliśmy względem innej osoby, nawet jeśli było naprawdę marne i słabe, było maksymalnie tym, na co nas w danym momencie życia było stać.

Bo gdybyśmy wtedy mogli zachować się inaczej, lepiej, bardziej godnie i po ludzku, to z pewnością byśmy się tak zachowali. Więc, niezależnie od tego, jak małe było nasze zachowanie, było naszym maksymalnym w tamtej sytuacji i w tamtym czasie.

Czasem jest też tak, że to, co zrobiliśmy drugiej osobie, jest w naszej ocenie tak duże, że idziemy do skrzywdzonej osoby i jej o tym mówimy. Warto odpowiedzieć sobie wtedy na pytanie, po co to chcemy uczynić. Czasami takie wyznanie jest po prostu nikomu niepotrzebne. Wtedy też warto umieć sobie po prostu wybaczyć. Bez dzielenia się tym z osobą, którą skrzywdziliśmy.

Pamiętam dobrze jedną moją klientkę Kasię, uczestniczkę warsztatów „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Kasia wiele lat wcześniej, w firmowej kuchni, niepochlebnie wypowiadała się na temat swojej koleżanki z pracy. I dopiero po dobrych kilku minutach zorientowała się, że koleżanka stoi nieopodal i wszystko słyszy.

Zrobiło jej się bardzo głupio, przeproszona koleżanka w końcu jej wybaczyła. Jednak Kasia przez lata nie potrafiła wybaczyć sama sobie swojego zachowania. Wstyd i udręczenie tamtą sprawą niosła w sobie aż do czasu naszego spotkania na szkoleniu. Pomimo upływu lat wspomnienie było wciąż bardzo żywe, a jej opowieść pełna emocji – wstydu, zażenowania, zawstydzenia. Wtedy też, na szkoleniu, Kasia zrobiła ćwiczenie, które pomogło jej sprawdzić, czy jest gotowa rozstać się w tym wspomnieniem i je sobie wybaczyć.

Poniżej znajdziesz ćwiczenie, które podczas szkolenia wykonała Kasia. Zapraszam Cię, byś je wykonał i sprawdził osobiście, jak działa wybaczanie sobie. Zajmie Ci ono nie więcej niż 5 minut.

Oto instrukcja:

  1. Weź kartkę papieru i zapisz na niej trzy rzeczy, które Ci ciążą, z których nie jesteś dumny, jakieś świństwa, które zrobiłeś innym i których nie potrafisz sobie wybaczyć.
  2. Jeśli już je zapisałeś, przeczytaj kilka razy to, co zapisałeś na kartce. Popatrz na nie z należytą zadumą i refleksją w sercu, z uczuciami wybaczenia, rozstania, akceptacji.
  3. Gdy będziesz już gotowy, by się z nimi rozstać i je sobie wybaczyć, złóż tę kartkę kilka razy, następnie połóż ją sobie na sercu i na głos powiedz do siebie: „mogę to sobie wybaczyć”.
  4. Stań teraz z tą złożoną kartką przed lustrem, spójrz sobie w oczy, i raz jeszcze, na głos, powiedz do siebie: „możesz to sobie wybaczyć”
  5. Gdy to wszystko zrobisz, porwij tę kartkę i wyrzuć, spal, zniszcz w najlepszy dla siebie sposób.

Jeśli zrobisz to ćwiczenie, wykonasz ważny krok w stronę wybaczania sobie. Zobaczysz i doświadczysz, jakie to ćwiczenie będzie dla Ciebie, jak je odbierzesz, co poczujesz, co to będzie dla Ciebie za przeżycie.

Czasem może też pojawić się wątpliwość, czy jeżeli robię innym świństwa, a potem „sprawnie” sobie wybaczam, czy nie stanę się kimś nieczułym, niewrażliwym, kto bezrefleksyjnie krzywdzi innych.

Na szczęście tak to nie działa. Jeżeli jesteś osobą, która wie, jak to jest dręczyć się latami, z powodu tego, że zrobiłeś komuś przykrość, że kogoś zraniłeś, Twoja wrażliwość i samoświadomość jest duża, a umiejętność wybaczania sobie będzie Ci pomocna w relacji nie z innymi, a z samym sobą.

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

Gdy obecnie rozglądam się wokół, rozmawiam z Klientami, przyjaciółmi, znajomymi, mam ogromne poczucie, że pandemia szaleje, wymknęła się spod kontroli i rozlewa się z niewyobrażalną siłą pomiędzy ludźmi.

Chorowanie to po pierwsze cały temat zdrowotny, jeżeli chodzi o ciało, ale to także bardzo duży temat dotyczący naszego stanu psychicznego i emocjonalnego.

Miałam w ostatnich dniach okazję rozmawiać z osobami, które – przechodząc wirusa całkiem łagodnie – mierzyły się z równie poważnymi jak wirus tematami: strachu przed tym, co będzie, obaw jak jest, z tematem odosobnienia, „uziemienia”- że muszą siedzieć w domu, nigdzie nie wychodzić, po prostu być i czekać.

Dlatego też zdecydowałam się, że wnioski z moich rozmów z osobami, które chorują, konkluzje, jak lepiej sobie radzić w obecnej sytuacji, zbiorę, by mogli z nich skorzystać inni. Sprawdź, bo być może pomogą Tobie lub okażą się przydatne bliskim Ci osobom.

1. Przede wszystkim bądź bardzo uważny na swój stan zdrowia fizycznego. Jeśli przechodzisz chorobę w miarę łagodnie, i tak miej plan, co zrobisz, gdyby zdrowie zaczęło poważniej szwankować. Ustal numery telefonów, porozmawiaj z bliskimi. Określ scenariusz, co po kolei zrobisz i jak zadziałasz.

2. Zdrowie jest w tej sytuacji najważniejsze. Dlatego też miej świadomość, że Twój organizm mierzy się z wirusem, z jakim nigdy nie miał do czynienia. Więc znowu podkreślam: bądź mądrze uważny na wszystkie objawy, by reagować, gdyby była taka potrzeba. Jako ludzie mamy przedziwną właściwość pomniejszania i bagatelizowania sytuacji. Obecna sytuacja jest poważna. Uznaj to.

3. Nie ufaj temu, że poczujesz się lepiej. Ten wirus działa tak, że w ciągu choroby będą chwile, gdy będziesz się czuć, jakbyś był w pełni zdrowy. Nie ufaj temu. Załóż, że przez minimum dwa, trzy tygodnie chorujesz. Daj sobie przez ten czas pełną opiekę i troskę o swój organizm. Rozmawiałam z wieloma osobami i wiem, że chorują w taki sposób, że czują się źle, potem po nocy nagle odzyskują siły, zaczynają normalnie funkcjonować, a potem znowu dopada je załamanie zdrowotne. Załóż sobie na sztywno, że murowane dwa tygodnie przeznaczasz na chorowanie i dochodzenie do siebie.

4. Włącz pokorę, pokorę i jeszcze raz pokorę. Po prostu masz dać sobie czas, poczekać, wytrwać. Doceń, jeżeli przechodzisz wirusa łagodnie. Miej jednak świadomość, że i tak sytuacja może się pokomplikować, oraz że zarażasz.

5. Choruj „po kawałku”. Wracaj do zdrowia małymi krokami. Pewnie czas Ci się dłuży, pewnie rośnie Twoja niecierpliwość. Pamiętaj, że to wszystko jest naturalne. Dziel powrót do zdrowia na małe odcinki czasu. Powtarzaj sobie: „Ok, wytrzymam do jutra”, „Ok, wytrzymam do soboty”. Pomyśl, czym jest jeden tydzień w skali całego Twojego życia? Mów do siebie: „Jeszcze trochę poczekam”. Uznaj, że irytacja z powodu tego, że nie możesz pójść, gdzie chcesz, nie możesz spotkać się z kim chcesz, że frustrujesz się tym, że przez 2 tygodnie masz żyć inaczej niż normalnie, jest naturalna. Włącz pokłady pokory i cierpliwości. Pamiętaj i powtarzaj sobie, że przecież niebawem, za kilka dni to wszystko się skończy.

6. Jeżeli czujesz się wystarczająco dobrze, planuj sobie dzień. Bądź w kontakcie z bliskimi, rozmawiaj, przyjmuj pomoc.

I na koniec jeszcze jeden skuteczny sposób:

Jeśli jest Ci, lub będzie naprawdę trudno psychicznie i emocjonalnie, weź do ręki kartkę i długopis. Zrób spokojny wdech i wydech. Wyobraź sobie, że sytuacja się odwróciła: jesteś zdrowy i właśnie rozmawiasz z przyjacielem, który zadzwonił do Ciebie z informacją, że zachorował i mówi Ci właśnie, jest bardzo jest mu ciężko. Opowiada, że mu trudno siedzieć w domu, że czuje się ograniczony, porzucony, że czas mu się dłuży, boi się o pracę, o to, co będzie dalej.

I teraz zadanie dla Ciebie: Co byś mu powiedział? Spisz na kartce skrupulatnie swoje słowa otuchy, wsparcia, pocieszenia. Spisz wszystko, co z tej perspektywy wiesz, widzisz i co jest pomocne.

Gdy już wszystko dokładnie zapiszesz, przeczytaj to sobie (po cichu, na głos, wypróbuj na różne sposoby). Lub poproś, by ktoś Ci to przeczytał. Lub nagraj to sobie na dyktafon i odsłuchaj.

Sprawdź osobiście, jak bardzo podniesie Cię to na duchu. Sprawdź, jak bardzo to będzie pomocne.

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

 

Zdjęcie w nagłówku:

House photo created by diana.grytsku – www.freepik.com