Wpisy

bajka o przywiązanym słoniu

Ostatnio spotkałam człowieka, który opowiedział mi historię ze swojego dzieciństwa. Kiedy był mały, uwielbiał cyrk, a najbardziej w cyrku podobały się mu zwierzęta. Jego uwagę przyciągał zwłaszcza słoń.

🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

Trudne pytania

Podczas przedstawień to ogromne zwierzę paradowało, zachwycając dzieci swoim niesamowitym ciężarem, rozmiarem, niewyobrażalną siłą. Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział z tyłu cyrku, uwiązany jedną nogą do kołka wbitego w ziemię. Co dziwiło mojego znajomego? Kołek, do którego był uwiązany słoń, był tylko niewielkim kawałkiem drewna, wbitym w ziemię na zaledwie kilka centymetrów. Wydawało się oczywiste, że słoń, który z łatwością może wyrwać drzewo z korzeniami, z łatwością mógłby także uwolnić się z kołka i uciec.

To była oczywista tajemnica.

„Co go trzyma wobec tego? Czemu nie ucieka?” – zastanawiał się wielokrotnie, jako mały chłopiec, mój rozmówca.

Opowiadał mi dalej, że ponieważ sprawa nie dawała mu spokoju, pytał o to w tamtym czasie dorosłych – zapytał ojca, wuja, dziadka – o tajemnicę słonia. Ktoś mu odpowiedział, że słoń nie ucieka, bo jest tresowany.

„Skoro jest tresowany, to po co go przywiązują?”– zadał oczywiste pytanie chłopiec i nie dostał już na to pytanie żadnej logicznej odpowiedzi.

W końcu znalazł się ktoś wystarczająco mądry, by odpowiedzieć chłopcu na to pytanie.

Domyślasz się już wyjaśnienia?…

Tajemnica bycia w niewoli

Słoń nie uciekał z cyrku, bo od najmłodszych lat był przywiązywany do różnych kołków. Pierwszy raz został przywiązany, gdy był jeszcze nowo narodzonym, bezbronnym słonikiem. Wtedy jeszcze usilnie starał się uwolnić: ciągnął, pchał, pocił się, szarpał. Ale ponieważ był mały, pomimo użycia wszystkich swoich sił, nie dawał rady się zerwać: kołek był dla niego za solidny.

Zasypiał więc ze zmęczenia i następnego dnia próbował znowu. I kolejnego, i kolejnego… Aż nadszedł kiedyś dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc i zdało się na swój los.

Ten potężny, silny słoń, którego w dzieciństwie oglądał w cyrku mój znajomy, nie uciekał, bo nie wierzył w swoją siłę i moc. Miał w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat. I potem już, przez wszystkie lata swojego życia, nigdy nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia. Nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił. Nie spróbował tego nawet jeden raz…

Przekonanie, że „nie mogę”

Podobnie do słonia z tej bajki, mamy w życiu kołki, które sprawiły, że zapomnieliśmy o swojej sile i wierze w siebie i w to, że potrafimy, możemy, damy radę. I już od dawna tego nie kwestionujemy…

Często żyjemy w przekonaniu, że „nie możemy” wykonać różnych rzeczy tylko dlatego, że kiedyś, pewnego razu, dawno temu, gdy byliśmy mali, ktoś nas przywiązał, a my podjęliśmy zakończoną niepowodzeniem próbę. W ważnych sprawach zarejestrowaliśmy w pamięci taką wiadomość: „Nie mogę, nie mogę. I nigdy nie będę mógł!”.

Jednak pomyśl: czas się zmienił, sytuacja także, Ty się zmieniłaś. Zamiast małego słoniątka, które nieudolnie szarpało kołek, jesteś dorosła(-y).

Dorosły. Dorosła. Dlatego wierz w siebie. I pamiętaj: dopóki żyjemy, wciąż wszystko jest możliwe.

Inspirowane książką Jorge’a Bucay „Pozwól, że Ci opowiem…”

Jeśli poszukujesz siły wewnętrznej i wiary w siebie, warsztaty rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” są właśnie dla Ciebie. Najbliższa edycja: 2-3 lipca 2022.

Możesz uczestniczyć w Warszawie lub zdalnie online.

Jesteś zainteresowana/-y? Kliknij poniżej:

Warsztat rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” 

warsztat rozwoju osobistego

NEWSLETTER

Bądź z nami w kontakcie i otrzymuj informacje o nowościach, artykułach i nadchodzących szkoleniach.

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
    przypowieść

    Dziś zapraszam Cię do poznania historii o pękniętym dzbanie. To historia o naszych wadach, ułomnościach, postrzeganiu siebie oraz swoich mocnych-słabych stron.

    Otóż, pewna stara chińska kobieta miała dwa wielkie dzbany na wodę. Chodząc po wodę, nosiła je codziennie na drążkach powieszonych na swoich ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymywał pełną ilość wody.

    Po długiej drodze od rzeki do domu jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. Trwało to aż dwa lata, a stara kobieta, nic nie zmieniając, wciąż przynosiła do domu tylko jeden dzban pełen wody.

    🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

    Dobry dzban był oczywiście dumny ze swojej kondycji. Cieszył się tym, przy każdej okazji o tym przypominał i podkreślał, jaki jest doskonały. Natomiast biedny, pęknięty dzban bardzo się wstydził swojej niedoskonałości i bardzo go to trapiło, że potrafił wykonywać tylko połowę tego, do czego był przeznaczony.

    W końcu, pewnego upalnego dnia, po kolejnej podróży, z której przyniósł zaledwie połowę wody, powiedział do kobiety: -„Bardzo się wstydzę za swoją usterkę. Wiem, że jestem mało przydatny, niepraktyczny, że gubię tak wiele wody.”

    Warsztat rozwoju osobistego

    Stara kobieta tylko się uśmiechnęła, a następnie życzliwym tonem powiedziała: „Owszem, jesteś lekko pęknięty. Czy jednak nie zauważyłeś, że na twojej stronie drogi kwitną kwiaty a na drugiej nie? Zasiałam na twojej stronie nasionka, ponieważ wiedziałam o twoim pęknięciu i w ten sposób za każdym razem, gdy wracamy do domu, podlewasz je. Przez całe dwa lata mogłam zrywać te piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś nie był takim, jakim jesteś, to piękno by nie istniało i nie zdobiło naszego domu.”

    Przypowieść z morałem

    Jakie refleksje może wzbudzać ta historia? Możemy na nią spojrzeć z dwóch stron. Po pierwsze, od strony myślenia o sobie.

    Gdy myślisz o swoich cechach charakteru, o swoim wyglądzie, o tym, co potrafisz, a czego nie – co wtedy myślisz? Gdybyś mógł złapać, zapisać myśli na swój temat – jakie by one były? Jak siebie oceniasz? Czy umiesz dostrzegać w sobie dobre strony i doceniać korzyści z tego, kim jesteś i jaki jesteś? Co dobrego jest w Twoich „pęknięciach”? Być może w pierwszej chwili pomyślisz, że nic. Warto jednak poszukać, docenić, odpowiedzieć sobie. Stawiam taką tezę, że jest wiele pozytywnego za tym, jacy jesteśmy, kim jesteśmy i co dobrego możemy dawać innym.

    Drugim, równie wartościowym wnioskiem z tej pięknej przypowieści jest część o tym, jak patrzymy na innych. Czy potrafimy dostrzegać w innych pozytywne strony ich cech? Czy potrafimy doceniać i „wyciągać” to, co w nich dobrego?

    Może znasz takich ludzi, spotykasz ich, żyjesz lub pracujesz z nimi, takich „pozytywnych”, którzy potrafią zawsze znaleźć dobre strony w innym człowieku. Umiejętności dostrzegania dobrych stron w innych warto się uczyć. To wzbogaca nasze relacje, ale także mocno wzbogaca nas…

    A więc na koniec – co chcesz zapamiętać z tej historii dla siebie? Co dobrego możesz teraz, w tej chwili, na zakończenie czytania, powiedzieć sobie cennego. Jak cecha charakteru, za którą u siebie nie przepadasz, może służyć lub już służy innym?

    Życzę Ci z całego serca wartościowych odkryć 🙂

    NEWSLETTER

    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
      trójkąt dramatyczny

      Zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że zrobiłeś coś dla kogoś bezinteresownie, z dobrego serca i szczerej dobroci, a to druga osoba nawet nie podziękowała?

      Pomyślałeś wtedy, że to brak wdzięczności i że przynajmniej proste „dziękuję” powinno się pojawić?

      Jeśli tak, to zapraszam Cię do lektury – sprawdź, bo możesz być w TRÓJKĄCIE! 😊

      🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

      Rzecz o wdzięczności

      Rozmawiałam kilka tygodni temu ze znajomą, która z dużym oburzeniem opowiadała mi o swoim ostatnim weekendzie z rodziną. O tym, że w sobotę pomyślała, że super będzie w niedzielę zrobić i podać pyszny, zdrowy i uroczysty obiad dla męża, dzieci… W sobotę więc rano wybrała się na drugi koniec miasta do sklepu z ekologicznymi produktami. Warzywa zakupiła w innej części miasta – prosto od „rolnika”. Dzięki zaangażowaniu i przebyciu kilkudziesięciu kilometrów, w niedzielę rano miała wszystko. Był: pomysł na obiad. Najwyższej jakości (czyli bardzo droga) polędwica, ekologiczne warzywa, składniki na przystawkę i zupę. Wszystko, co potrzebne też do zrobienia pysznego deseru. Miała też dużo entuzjazmu i plan, od czego zacząć pracę i w jakiej kolejności podać dania.

      W niedzielę ruszyła z gotowaniem. Po jakimś czasie, na etapie szykowania ciasta, przeszło jej przez głowę, że tyle się najeździła, od rana już pracuje, a dzieci w piżamach przed telewizorem.. Gdy obierała marchewkę, przez głowę przeszła jej kolejna myśl. Mąż – zamiast siedzieć w gabinecie ze swoimi sprawami – mógłby chociaż przyjść i zapytać, czy jej pomóc… Po kolejnej godzinie, na etapie szykowania polędwicy, czując już ból w plecach, miała mnóstwo żalu do dzieci i męża. Nawet herbaty nikt jej nie zaproponował…

      Warsztat rozwoju osobistego

      Gdy w końcu, po kilku godzinach gotowania, podała cały obiad, a rodzina zjadła i nawet dobrze nie podziękowała (nie mówiąc już o pomocy przy sprzątaniu), moja znajoma była na nich wściekła.

      Wpadła do pokoju, gdzie mąż oglądał telewizję i ze łzami w oczach zaczęła mu wrzucać o braku wdzięczności, podziękowania. O tym, że nawet nie zapytał, czy pomóc, że nie posprzątał…

      Wiecie, co powiedział jej mąż, szczerze zdziwiony??

      „No ale przecież sama chciałaś to wszystko zrobić, nikt cię o to nie prosił..”

      Czym jest trójkąt dramatyczny?

      Powyższa historia jest klasycznym przykładem czegoś, co w psychologii znane jest pod nazwą „trójkąt dramatyczny Karpmana”. W trójkącie mówimy o trzech rolach: wybawcy (zrobię dla wszystkich pyszny obiad), ofiary (nikt nie docenia mojej pracy) i kata (zero wdzięczności! Jak mogą!).

      Do trójkąta najczęściej „wchodzi się” drzwiami wybawcy. Ktoś mnie nie poprosił o przysługę, a pomagam, chcę coś zrobić dla niego lub za niego. Jeśli najpierw nieproszony wyświadczasz przysługę, a potem zaczynasz myśleć, że ta osoba powinna się odwdzięczyć, a potem myślisz jeszcze gorzej o tej osobie, to właśnie znak, że jesteś w trójkącie dramatycznym.

      Być może teraz myślisz: „No tak, ale jak ktoś coś ode mnie dostał, to wypadałoby, żeby przynajmniej podziękował”…

      Jeśli ktoś nie prosił, a Ty coś tej osobie dałeś (przysługę, prezent, uczynek), to pamiętaj, że dawanie jest bezinteresowne. Ze jest emocjonalnie „za darmo”. Z korzyścią dla ciebie i dla waszej relacji..

      Trójkąt dramatyczny może mieć wiele odmian i twarzy – są trójkąty trwające krócej i dłużej, mniejsze w wymiarze emocjonalnym i większe, pojedyncze i wieloosobowe… Bycie w trójkącie jest zawsze toksyczne, a wchodzenie w rolę nieproszonego wybawcy, potem skrzywdzonej ofiary i dalej rozzłoszczonego kata, może wyrządzić nam i naszym relacjom wiele szkody.

      Jak unikać toksycznych relacji?

      Warto być czujnym i obserwować, kiedy, z kim, w jakich kontekstach zdarza się nam przyjmować role wybawcy, ofiary i kata. To warunek budowania zdrowych relacji i troski o samego siebie.

      Na warsztatach z budowania siły wewnętrznej pt. „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” opowiadam szczegółowo, jak działa bycie w trójkącie. Co nam daje, jak wyłapywać, że w nim jesteśmy lub powtarzalnie wchodzimy. Oraz jak konkretnie z takich relacji wychodzić. Pojawia się mnóstwo przykładów – najpierw moich, potem Uczestników warsztatów, którzy chcą się podzielić swoimi doświadczeniami. To jedna z ważniejszych części szkolenia. Jak powiedział kiedyś jeden Uczestnik: „Przecież większość naszego życia, to takie ciągłe bycie w trójkącie.”

      Świadomie więc pilnuj siebie. Bądź uważny też na to, co robią inni, z którymi żyjesz. Bo najlepsze i jedyne, co warto robić, to zawsze pozostawać poza trójkątem dramatycznym, który z definicji jest zawsze toksyczny.

      NEWSLETTER

      BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

      Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

        • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

        Czas świąteczny to moment, kiedy bardziej niż zwykle myślimy o bliskości. Kiedy przed dłuższy czas przebywamy z bliskimi. Kiedy jesteśmy bliżej siebie, bardziej intensywnie. To bardzo cieszy, ale często też, z drugiej strony, wywołuje napięcia.

        No właśnie. Gdzie jest „złoty środek” bycia razem? Czy każdą chwilę spędzać z ważnymi dla nas osobami, czy też czasem się oddalać? Jak wyważyć ilość czasu i uwagi na wspólne zajęcia, rozmowy i chwile?

        🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

        W kontekście rozmów o bliskości i dyskusji w poszukiwaniu odpowiedzi na powyższe pytania, bardzo lubię przytaczać bajkę filozoficzną słynnego niemieckiego filozofa Schopenhauera.

        Bajka o jeżozwierzach

        Otóż pewnej jesieni, rodzina jeżozwierzy układała się w ciasnej dziupli do zimowego snu. Aby było im ciepło, zwierzęta przytuliły się mocno do siebie. Po krótkiej chwili poczuły jednak bolesny ucisk igieł swoich bliskich. Odsunęły się więc od siebie. Wtedy natomiast okazało się, że były za daleko, bo zaczął im doskwierać chłód. Także raz jeszcze zbliżyły się do siebie, już trochę mniej, ale znowu, po krótkiej chwili, poczuły bolesne ukłucia. I tak oddalały się od siebie i przybliżały jeszcze klika razy, aż w końcu udało im się znaleźć między sobą idealną odległość.

        Czego możemy się nauczyć?

        Podobnie jest u nas, u ludzi. Pragniemy bliskości drugiego człowieka i z drugiej strony potrzebujemy zdrowego dystansu. Zarówno z własnym życiowym partnerem, z dziećmi, rodziną, przyjaciółmi i w pracy.

        Za duża bliskość może „dusić” relację z drugim człowiekiem. Sprawiać, że wyzbędziemy się siebie, zrezygnujemy z własnych potrzeb, za wszelką cenę będziemy chcieli być razem. Można przedobrzyć, może być tak ciepło, że aż będzie kłuło 🙂

        Z drugiej strony, za duży dystans w relacjach sprawi, że będzie zimno, może zniszczyć ważne dla nas relacje.

        Gdzie jest optymalna granica między bliskością a autonomią?

        Nie dostaniesz tu gotowej odpowiedzi. Ale, podobnie jak jeżozwierze z bajki, masz jej szukać i nieprzerwanie ją regulować. Jeśli chcesz zbudować zdrowe, wartościowe relacje, nie bądź za blisko, by nie zgubić siebie, nie bądź też za daleko, by nie zgubić relacji. Sprawdzaj po tym, co sam czujesz i po tym, co widzisz po drugiej stronie. Ustawiaj i sprawdzaj. Wyciągaj wnioski i poprawiaj. Sprawdzaj i znów ewentualnie poprawiaj. Ucz się o bliskości metodą dopasowywania.

        To bardzo w porządku, by szukać idealnej odległości. Jeżozwierze to wiedzą.

        Chcesz o bliskości i relacjach nauczyć się więcej?

        Skorzystaj z naszych warsztatów i szkoleń o asertywności, budowaniu siły wewnętrznej, o stresie. Dowiesz się, jak dbać o siebie i o innych. Jak budować zdrowe relacje i jak układać sobie świat wolny od toksycznych związków.


        Warsztat z asertywności pomoże Ci, jeśli czujesz, że nie zawsze umiesz zadbać o swoje potrzeby, wyrazić co czujesz, wstydzisz się poprosić o pomoc, masz wyrzuty sumienia, gdy odmawiasz. Nauczysz się konstruktywnie komunikować z innymi. Zapraszam!


        Warsztat z budowania siły wewnętrznej jest dla Ciebie, jeśli chcesz znaleźć odwagę, by ruszyć z miejsca, chcesz wreszcie uwierzyć w siebie i swoje możliwości, odkryć swoje mocne strony, które będziesz wykorzystywać do realizacji swoich marzeń.

        Warsztat rozwoju osobistego

        Szkolenie z zarządzania stresem i emocjami pomoże Ci, jeśli chcesz nauczyć się technik panowania nad goniącymi w głowie myślami, strachem przed przyszłością lub rozpamiętywaniem przeszłości. Gdy chcesz uspokoić swoje ciało i poznać sposoby na dobry sen, pewność siebie w kontaktach z innymi, rozmowach rekrutacyjnych, czy wystąpieniach publicznych.

        NEWSLETTER

        Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych 🙂

          • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
          oczekiwania

          „Gdyby tylko on łatwiej się domyślał”, „Gdyby tylko ona potrafiła się bardziej wyluzować” – oczekiwania wobec partnera to najczęstsze źródło konfliktów w naszych związkach. Gdy oczekiwania zdominują Twoją komunikację z partnerem a kłótnie staną się normą, szybko może się okazać, że związek, który ma być przecież źródłem radości i wsparcia, staje się źródłem stresu i przykrych przeżyć.

          Czy można stworzyć taką relację z partnerem, by w ogóle się nie kłócić? Jeżeli przyjmiemy, że nasze oczekiwania w związku i usilne próby zmieniania partnera do naszych własnych oczekiwań wpływają na to, w jaki sposób się komunikujemy – to tak, jest możliwe, by wprowadzić modyfikacje i budować związek bez kłótni. Także, zmień swój sposób myślenia i komunikowania się, a Twój związek stanie się szczęśliwszy i bardziej owocny.

          Oczekiwania? Mów o nich!

          Dlaczego oczekiwania wobec partnera są źródłem konfliktów w związku? Na pewnym etapie relacji wyobraziliśmy sobie, jak będzie wyglądał ten tandem. Jaki my wniesiemy wkład do związku i jaki wkład wniesie nasz partner.

          Problem w tym, że skoro to były NASZE wyobrażenia, to były one w naturalny sposób subiektywne, stronnicze i prawie na pewno różniły się od wyobrażeń naszego partnera. Ktoś może oczekiwać, że małżonek będzie chętnie i często rozmawiał, był w relacji, opowiadał o swoich przeżyciach, tymczasem druga strona może oczekiwać po powrocie z pracy ciszy, spokoju i odpoczynku w odosobnieniu.

          I jeżeli każda ze stron założy, że automatycznie, bez rozmowy na ten temat, jej partner będzie wiedział, czego pragnie, może to być prosta droga do codziennych kłótni w temacie potrzeb i niespełnionych oczekiwań.

          Jeżeli nie komunikujesz partnerowi swoich potrzeb, przyjmij, że on/ona nie będzie ich znać i respektować. Nie musi to wynikać ze złej woli, po prostu twój partner nie jest tobą i nie wie, na czym ci zależy, co dla ciebie ważne, czego pragniesz.

          Wiele osób obawia się także, że rozmowa z partnerem na temat własnych potrzeb jest przyznaniem się do tego, że są niedopasowani, że chcą za dużo, że w jakimś sensie „czepiają się”. Jednak szczera komunikacja z partnerem to sygnał dla niego i dla Ciebie, że zasługujecie na godność, szacunek, zrozumienie. Jeśli chcesz być w relacji na lata, pamiętaj, że nie rozmawiając akceptujesz bieżący stan rzeczy i że jednak każda „odpuszczona” sprawa to przysłowiowy kamyk do ogródka. Przez lata może zebrać się tego tyle, że żal i pretensje będą dominowały w twoich uczuciach. I w drugą stronę – każda przedyskutowana, wyrażona i ustalona sprawa rozwija twój związek, daje ci szczęście, satysfakcję i zwiększa twoją WOLĘ bycia w relacji.

          Zarządzaj swoimi oczekiwaniami!

          Oczekiwania najczęściej kojarzą nam się z różnicami między partnerami. To nie do końca prawda. Warto się także zastanowić, co druga osoba robi dobrze i to świadomie doceniać. Gdy zmywacie naczynia (lub ustawiacie naczynia w zmywarce 😊) – prawdopodobnie robicie to na dwa różne sposoby. Ale czy to znaczy, że któryś z nich jest zły a inny właściwy? Jeśli skupisz się na tym, by twój partner ustawiał naczynia „po twojemu”, możesz przegapić ważny fakt, że wspólnie uczestniczycie w prowadzeniu domu.

          Podczas moich warsztatów rozwoju osobistego rozmawiamy często z Uczestnikami o relacjach i związkach, i pytam czasem, ile takich walk o zmywanie naczyń, właściwe odkurzanie, właściwe składanie ubrań, stoczyli. I ile było takich, w których można mówić o sukcesie i obustronne satysfakcji?

          Najczęściej rozmowy te sprowadzają się do rozmów o umiejętności odpuszczania i odpowiedzi na pytanie, czy sposób stawiania talerzy na suszarce naprawdę jest bardzo ważny i wart dyskusji. Jeśli uznasz, że jest to dla ciebie sprawa istotna, rozmawiaj. Równocześnie, jeśli się nad tych chwilę dłużej zastanowisz, to może uznasz, że możesz odpuścić, doceniając, że partner na równi uczestniczy w pracach domowych. Co więcej, chwila zastanowienia i odpowiedź na pytanie – „Czy to dla mnie NAPRAWDĘ ważne?” da ci szansę na refleksję, złapanie dystansu do tematu i obniży zgromadzone napięcie, sprawiając, że będziesz mieć większą szansę, aby – zamiast zacząć OBWINIAĆ swojego partnera, zbierać się do konstruktywnej i spokojnej rozmowy o tym, na czym ci zależy.

          Co w miejsce oczekiwań?

          >> Doceniaj

          Okazuj uznanie swojemu partnerowi. Zamiast skupiać się na negatywnych cechach doceń te pozytywne. Może nie rozwiesza prania tak, jak Ty tego chcesz, ale robi najlepszą na świecie poranną kawę? Może za długo rozmawiał ostatnio przez telefon ze znajomymi, ale też nigdy nie musisz go prosić by wyszedł z psem na spacer? A może wczoraj byłeś zmęczony po ciężkim dniu w pracy, a Twój partner pograł z dziećmi w grę planszową, by dać ci chwilę dla siebie?

          Pomyśl czasem, co cię do niego przyciągnęło i sprawiło, że jesteście razem? Zmywanie naczyń, czy ciepło, wrażliwość, miłość, przyjaźń…?

          >> Wspieraj

          Pamiętaj, że potrzeba wsparcia jest jedną z fundamentalnych potrzeb związku. Współczucie, oparcie, powinny być zawsze przed oczekiwaniami. Gdy dzieje się coś złego, ostatnie, co w tej sytuacji możesz powiedzieć, to „a nie mówiłam?”, „miałem rację, że tak będzie”. To są słowa obwiniające. A są sytuacje, gdy racja nie ma znaczenia, liczy się wsparcie, partnerstwo i sztuka bycia w trudnych sytuacjach razem.

          >> Szanuj

          Czym jest szacunek w związku? To docenienie perspektywy drugiej osoby i jej potrzeb – to podstawa komunikacji. Nie poprawiaj partnera na każdym kroku. Jeżeli jakaś kwestia wymaga rozmowy,  przemyśl w jaki skuteczny i jednocześnie empatyczny sposób możesz do niej nawiązać, by poszukać razem rozwiązania?

          >> Wychodź naprzeciw

          Każdy z nas wchodzi do związku ze zbiorem pewnych zasad i przekonań. Wynieśliśmy je z domu, z wcześniejszych związków, do niektórych spostrzeżeń doszliśmy samodzielnie. Warto jednak być czujnym, by te zasady nie stały się w pewnym momencie ważniejsze niż nasz partner. Miłość otwiera drogę do porozumienia, dyskusji, szukania konsensusu. Pamiętaj, że zadaniem partnera nie jest tylko spełnianie Twoich oczekiwań.

          >> Dawaj czas

          Gdyby wypisać listę naszych oczekiwań w związku, CZAS znalazłby się na niej  wysoko. Skoro zarówno Ty oczekujesz, że Twój partner będzie mieć czas dla Ciebie i on oczekuje podobnie, wypracujcie sposoby, by znaleźć chwilę na wzmacnianie Waszych relacji. Stwórz zatem rytuały i tradycje, które utrwalają poczucie wspólnoty – wspólne śniadania, popołudniowa kawa, rozmowa na temat, który was łączy, wspólny film…

          >> Wierz w niego

          Wiara w DOBRE INTENCJE partnera to coś, co odnosi się do samego źródła waszego związku. Jeżeli partner zrobi coś niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami, a Ty żyjesz w przeświadczeniu, że specjalnie robi to źle, że chce ci zrobić na złość – tym samym kwestionujesz samą istotę swojego związku, jaką jest ZAUFANIE. Czasem, przy wzburzonych emocjach i gdy „nazbierało się” trudno jest przypisać drugiej stronie pozytywne intencje. Pamiętaj jednak: to że macie przejściowe problemy nie znaczy, że Wasz związek musi być problemem.

          >> Wychodź poza schemat nawyków

          Są związki, w których kłótnie wchodzą partnerom w nawyk. Do tego nic się po kłótni nie zmienia, kończy się ona z poczuciem porażki, bez konstruktywnej zmiany przechodzicie do takiego samego życia, jak przed kłótnią. A za miesiąc czy dwa znowu kłócicie się w dokładnie ten sam sposób. I często znów o to samo. Bądź bardzo czujmy i obserwuj, czy też Ci się zdarza być w „pętli” kłótni. Jeżeli tak, warto, gdy znowu przyjdzie ta chwila, coś zmienić. Wziąć oddech, niestandardowo wycofać się, dać sobie godzinę na pomyślenie. Zastanowić się, co można zrobić tym razem inaczej, jak inaczej porozmawiać ze sobą. Na spokojnie, bez emocji. Jeżeli z kłótni uczynisz nawyk, trudno będzie ci budować partnerską, opartą na szacunku relację. Warto, żebyś też wiedział, że czasem wyjście ze schematu może wymagać pomocy specjalisty.

          >> Czasem powiedz PAUZA

          Jednym z oczekiwań partnerów, lub – częściej – jednej ze stron może być to, że gdy zaczną się spierać, muszą tę dyskusję doprowadzić do końca. Ktoś musi ją „wygrać”, ktoś musi się poddać. Bynajmniej. Czasem w emocjach nie da się dojść do wniosków, tak by żadna ze stron nie poczuła się przegrana. W takiej sytuacji, nawet gdy na język ciśnie Ci się jeszcze 10 argumentów i 3 świetne, cięte riposty… przestań. Zatrzymaj się. Skończ to teraz. Ochłoń. Powiedz: „Czuję, że to jest już mało konstruktywne. Potrzebuję ochłonąć. Wróćmy do tej rozmowy później”. I wróć do tematu, gdy emocje opadną i będziecie gotowi spokojnie siebie wysłuchać.

          >> Nie porównuj

          Podczas kłótni partnerom często zdarza się rzucać porównaniami do innych, w ich opinii, udanych związków. Pamiętaj, że każdy z nas jest niepowtarzalny, co za tym idzie także związki są inne. Każdy ma swoją wyjątkową osobowość i swoje potrzeby. Zamiast naśladować szczęśliwe pary, pracuj ze swoim partnerem nad Waszym związkiem. Porównywanie się nie wnosi niczego konstruktywnego, a jedynie rani i obniża wartość waszej relacji.

          Jak widać, budowanie zdrowych, partnerskich relacji wymaga pracy, uważności, zaangażowania.

          Jeśli chcesz się mniej kłócić i mieć więcej satysfakcji ze swojego związku, zrób użytek z informacji w tym tekście w takiej kolejności:

          1. Pomyśl o jednej rzeczy, o którą się często – ostatnio kłócicie.
          2. Sformułuj swoje oczekiwanie wobec twojego partnera.
          3. Sprawdź, czy to, co wyrażasz, jest oczekiwaniem czy oskarżeniem. Jeśli jednak OSKARŻENIEM, nazwij OCZEKIWANIE. Czego CHCESZ? Jak miałoby być po nowemu?
          4. Odpowiedz sobie następnie na pytanie: Czy to naprawdę ważne, aby to zmieniać i o tym rozmawiać? Jeśli tak, nazwij też, dlaczego to dla ciebie ważne.
          5. Nazwij teraz 2 rzeczy, za które najbardziej DOCENIASZ swojego partnera.
          6. Pomyśl, jak dotychczas o tym rozmawiałeś ze swoim partnerem i porozmawiaj INACZEJ. Zmień swój sposób komunikacji o tej ważnej dla ciebie sprawie. Szukaj dobrego rozwiązania. I kolejnego.
          7. Bo oboje zasługujecie na szczęście, szacunek i wasze własne „… i żyli długo i szczęśliwie”. Czego nam wszystkim z całego serca życzę.

          NEWSLETTER

          BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

          Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

            • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

            Pamiętam jedną z rozmów z Klientem, który pracował ze mną w  life-coachingu. Miał bardzo trudny okres w życiu osobistym, kłopoty z byłą żoną, sprawy dotyczące opieki nad synami. W czasie naszego spotkania opowiadał, że był już naprawdę zmęczony swoim aktualnym życiem, ciągłą mobilizacją, walką o ułożenie relacji na nowo.

            🎧 Wolisz posłuchać? Czyta autorka, Urszula Grabowska – Maleszko.

            Opowiadał też, bardzo sfrustrowany, jak dzielił się swoimi troskami z własnymi rodzicami. Wsparcie, jakie dostawał od nich, polegało głównie na powtarzanej (w dobrej wierze) „mantrze”: „Nie przejmuj się, zobaczysz, wszystko będzie dobrze”.

            Pamiętam, jak opowiadając mi o tym, niepocieszony, wybuchł: „Co oni mi mówią?? Jak będzie dobrze?? Jest tak beznadziejnie, jest mi ciężko, skąd oni wiedzą, jak będzie?!?”

            Warsztat rozwoju osobistego

            Pomyślałam wtedy, w trakcie tej rozmowy, że nie wystarczy mieć dobre chęci, by być komuś pomocnym. A ponieważ każdemu z nas zdarza się rozmawiać z bliską osobą– z partnerem, własnym dzieckiem, rodzicem, przyjacielem – która to osoba ma właśnie gorszy dzień, gorszy czas i dzieli się z nami swoimi troskami, warto wiedzieć, że odruchowe słowa pocieszenia: „nie przejmuj się”, „wszystko będzie dobrze”, „zobaczysz, wszystko wróci do normy”,  wcale takiego pocieszenia nie dają. To, co najszybciej spowodują, to poczucie bycia samotnym w swoich kłopotach…

            Zastanawiasz się jak pocieszać, by pocieszyć? Jeśli chcesz ofiarować drugiej osobie zrozumienie, wsparcie, pocieszenie i poczucie ulgi, warto żebyś wiedział, jak to zrobić.

            A więc, jeżeli naprawdę chcesz pomóc komuś, komu jest ciężko, kto dzieli się z Tobą swoimi troskami, kto widzisz, że przeżywa trudne chwile, daj mu od siebie dwa wartościowe „prezenty”:

            Po pierwsze: Słuchaj i nic nie mów. Nie przerywaj, nie zaprzeczaj, nie pocieszaj. Słuchaj.

            Po drugie: Gdy wysłuchasz, spróbuj tylko (i aż) nazwać, co aktualnie przeżywa druga osoba.

            Co to znaczy „nazwij to, co przeżywa”? Powiedz coś takiego:

            „Widzę, że się tym przejmujesz…”

            „Słyszę, że  bardzo Ci na tym zależy”

            „Jesteś na to zły?”

            „Obawiasz się tego?”

            „Słyszę, że to dla Ciebie ważne…”

            „Chciałbyś, żeby się dobrze ułożyło?”

            „Jesteś już tym zmęczony?”

            „Czujesz się bezsilny w tej sytuacji?”

            „Chyba dużo w Tobie żalu?”

            Jak pocieszać? Obserwując osobę, z którą rozmawiasz, wybierz adekwatny, szczery komentarz i nazwij (może być w formie pytania), co ona przeżywa.

            Może Ci się wydawać, że to mało lub, że to brzmi dziwnie, ale obserwuj, jak z Twojego rozmówcy uchodzą emocje, jakim jest to dla niego wsparciem i zrozumieniem. Nie obawiaj się także, że się pomylisz, oceniając błędnie to, co ta osoba przeżywa. Szczególnie, jeżeli sformułujesz to w formie pytania, będzie w tym przestrzeń dla Twojego rozmówcy, aby się odnieść do Twoich słów – potwierdzi lub zaprzeczy, opisując swoimi słowami, co czuje w tym momencie.

            Osobiście doświadczyłam ostatnio, jak taki sposób pocieszania działa, w rozmowie z moją nastoletnią córką. Było to dzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego w liceum, moja córka szykowała się wieczorem na następny dzień. Zauważyłam, że jest bardzo, ale to bardzo przejęta tym faktem.

            Powiedziałam: „Chyba bardzo przejmujesz się tym, że idziesz do nowej szkoły?”

            Odpowiedziała: „Nie, nie o to chodzi, chodzi o znajomych”.

            „Obawiasz się jacy będą?” – zapytałam ponownie.

            „Nie, bardziej chodzi o to, że nie będzie już moich starych znajomych” – odparła w odpowiedzi.

            „Czyli że ci starzy byli fajni?” – spytałam.

            „Nie, chodzi o to, że starzy znajomi są lepsi od tych, których się nie zna.” – wyjaśniła.

            „Aha, czyli martwisz się tym, że nie znasz ludzi z Twojej nowej szkoły?” – zapytałam po raz ostatni.

            „No, dokładnie o to chodzi” – odparła.

            I tak jakoś, na zakończenie tej krótkiej wymiany zdań, ton jej głosu był lżejszy, emocje trochę opadły i zakończyłam tę rozmowę z poczuciem, że naprawdę spotkałam się w komunikacji z moją córką. Nie doradzałam, nie pocieszałam, nie zaprzeczałam, powtarzając oklepane słowa „wszystko będzie dobrze, zobaczysz”.

            Twój partner wraca milczący lub zdenerwowany z pracy, nastoletnie dziecko boryka się ze złamanym sercem po zakończonych wakacjach, przyjaciel ma problemy w związku? Zastanawiasz się jak pocieszać ich w takiej sytuacji? Przetestuj taki sposób rozmowy (słuchaj + milcz + nazwij co przeżywa) i sprawdź, jak taki sposób wsparcia pomoże bliskiej Ci osobie. Czyli na koniec jeszcze: obserwuj, by być obok, by być z bliską Ci osobą, by pocieszyć.

            NEWSLETTER

            Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

              • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
              kobieta omnipotentna

              Czym jest omnipotencja? Zgodnie z definicją to cecha istoty wszechmocnej i potężnej. Nie bez przyczyny jest to przede wszystkim atrybut bogów. Słowa tego używamy także, gdy chcemy podkreślić czyjąś moc sprawczą, olbrzymią siłę i ogromne wpływy.

              🎧 Wolisz posłuchać? Czyta autorka, Urszula Grabowska – Maleszko.

              Spotykam regularnie kobiety, moje Klientki na szkoleniach i w coachingu, które w życiu zajmują się wszystkim. W domu, w rodzinie, w swojej pracy, są po prostu niezastąpione. Są omnipotentne, czyli – wracając do definicji – wszechmocne.

              Kobieta omnipotentna to superbohaterka. W pracy często opiekuńcza, zastępująca swój zespół szefowa, albo życzliwa, zawsze dostępna koleżanka. To osoba, która ostatnia zamyka drzwi do firmy, a w drodze do domu robi zakupy, odbiera dzieci, przejeżdża przez aptekę, bo skończyły się leki zapasowe. W domu szykuje obiad, odrabia z dziećmi lekcje, sprząta, rozmawiając równocześnie przez telefon z przyjaciółką, która przeżywa właśnie kryzys, a przed pójściem spać szykuje i wysyła obiecany szefowej raport.

              Kobieta omnipotentna wie, że sama wszystko zrobi najlepiej… Nawet bardziej równo pokroi chleb na kanapki, dokładniej zetrze kurze, wybierze w sklepie zdrowsze warzywa i owoce.

              Warsztat rozwoju osobistego

              Brzmi nieźle, co? Wręcz fantastycznie… Ale… jest małe „ale”…

              Kobieta omnipotentna to często także kobieta do granic możliwości zabiegana, zmęczona, auto-matka, która zarywa noce, przejmuje się, podpiera się ze zmęczenia nosem i w tym wszystkim już dawno zapomniała o sobie i swoich potrzebach. O tym, że też jest ważna i zasługuje na relaks, zaopiekowanie, odpoczynek i spokój wewnętrzny.

              Jeżeli to, co czytasz, w jakimś stopniu jest o Tobie i się do tego przed sobą przyznajesz, sprawdź, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Ciebie i Twoje potrzeby. Czy teoretyczne prawo do odpoczynku jest obecne w Twoim praktycznym użyciu? Czy dopuszczasz, że inni sobie bez Ciebie poradzą? Że świat się nie zawali, dalej będzie dobrze funkcjonował, że dzieci wezmą na siebie więcej odpowiedzialności i nauczą się cennych czynności? Że mąż też potrafi zrobić zakupy, a swojej babci możesz zamówić potrzebne kosmetyki przez Internet, zamiast jeździć kilka godzin w tygodniu po różnych drogeriach w mieście?

              Jeśli masz trudność z tym, by podzielić się troską o świat, być może pora poszukać guzika do wyłączenia ogarniającej prze-wszystko kobiety omnipotentnej?

              Po co?

              Aby nie wylądować w życiu na skrajnym wycieńczeniu, w żalu i wyczerpaniu. By żyć w dobrostanie pozytywnej energii i w życzliwym dbaniu o siebie. Dla własnego zdrowia fizycznego i psychicznego, dla relacji z innymi i dla siebie.

              Skorzystanie z guzika może być łatwe. Może też jednak wymagać dłuższej nauki. Nauki tego, by sobie odpuszczać, wypuszczać z ręki kontrolę, by nauczyć się odpoczywać. Może nawet, by wyłączać guzik omnipotencji, potrzebne będzie skorzystanie z pomocy specjalisty. Tak też może być i to też będzie ok.

              U mnie, na warsztatach rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”, Uczestniczki krok po kroku uczą się, jak zadbać o siebie, jak zwolnić, jak się zatrzymać, jak dokopać się do własnych marzeń i przesunąć siebie bliżej centrum swojej własnej uwagi. Miej też siebie na względzie. To dobra, wartościowa zmiana. Warto i polecam.

              NEWSLETTER

              Bądź z nami w kontakcie i otrzymuj informacje o nowościach, artykułach i nadchodzących szkoleniach.

                • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

                zdrowe relacje

                Dziś poruszam temat inwestowania. Nie, nie będzie o finansach i zysku mierzonym w złotówkach 🙂 Pisząc „inwestowanie” mam na myśli życiowe angażowanie się: w zdrowe relacje, codzienne inwestycje energii, czasu i uwagi. Będzie też o tym, jak weryfikować, czy angażujemy się zdrowo i otrzymujemy adekwatny „zwrot z inwestycji”.

                Pomyśl o sobie. Masz w życiu sytuacje, projekty, relacje, gdzie dajesz z siebie bardzo dużo, ale gdzie Twój nakład energii, uwagi i wysiłku nie przynosi Ci oczekiwanego zwrotu, oczekiwanych rezultatów i spodziewanej satysfakcji?

                Może to relacja – znajomość prywatna lub zawodowa, przyjaźń lub związek intymny.

                Czujesz, że ta relacja za dużo Cię kosztuje? Chociaż wciąż się angażujesz, czujesz, że dajesz więcej niż otrzymujesz?

                A może to np. zmaganie się z własnym ciałem? Być może wkładasz całe mnóstwo uwagi i energii w pilnowanie diety, forsowanie reżimów „jedzeniowych” i sportowych, makijaże i układanie fryzur? Sprawdź i upewnij się, co Ci to daje, czy naprawdę ilość uwagi i pracy jest adekwatna do tego, o co, być może od wielu lat, walczysz.

                Bo być może zmniejszenie nakładów – odpuszczenie, poluzowanie, wycofanie nadmiaru energii przywoła więcej równowagi w Twoim życiu? Zniknie napięcie, wyciskanie, oczekiwania, a w ich miejsce pojawią się spokój, równowaga, życzliwość względem siebie i spełnione, zdrowe relacje?

                Inwestujemy codziennie. Walutą jest nasza uwaga i energia.

                Każdego dnia odpowiedz więc sobie na pytanie: „Gdzie chcę dziś skierować swoją uwagę i energię? W co chcę ją zainwestować? Na co „opłaci” mi się przeznaczyć dziś siebie? Co jest naprawdę warte zainwestowania właśnie dziś?”

                Nie skupiaj się na tym, co uznasz za niewarte inwestowania uwagi i energii. Nie dokładaj do „biznesu”, nie przeinwestowuj i nie nadpłacaj. Pozwól sprawom układać się, a energii przepływać. Jak każdy wytrawny inwestor monitoruj rynek swojego życia i adekwatnie decyduj o swoich „finansach”.

                W co chcę dziś zainwestować siebie?

                • Wspólny czas z dziećmi?
                • Spotkanie z przyjacielem?
                • Telefon do Klienta?
                • Lektura ciekawej książki?
                • Spacer?

                Uważnie decyduj, będąc ekspertem od bilansu swojego życia.

                Warto też odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest zwrot z inwestycji. Jak można obliczyć, że inwestycja jest trafiona?

                Miernika szukaj w sobie – sprawdzaj swoje uczucia: zadowolenie, satysfakcję, równowagę, przyjemność, radość, spokój, równowagę energii. Tam, gdzie przeinwestowujesz, będzie smutek, żal, rozczarowanie i pretensje.

                I jeszcze jedno ważne, na koniec: jasne, że każde inwestowanie niesie też w sobie ryzyko. Nie bój się tego ryzyka podejmować, nie bój się inwestować w projekty, relacje, aktywności. Dzięki trafionym i nietrafionym inwestycjom uczysz się, czego Ci w życiu potrzeba. Uczysz się dbać o siebie i budować zdrowe, adekwatne relacje. Życzę Ci uważności, mądrości i wielu trafionych decyzji inwestycyjnych. Powodzenia. 🙂

                NEWSLETTER

                Bądź z nami w kontakcie i otrzymuj informacje o nowościach, artykułach i nadchodzących szkoleniach.

                  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                  jak nie zepsuć sobie wakacji

                  Urlop to ważny czas w naszym życiu. Są co prawda osoby, które potrafią spakować się i ruszyć w podróż z dnia na dzień, jednak dla większości z nas wyjazd na wakacje związany jest z planowaniem i przygotowaniami. A jak to w życiu bywa, im przedsięwzięcie wymaga większego zaangażowania, tym większe są wobec niego nasze oczekiwania i tym większe rozczarowanie, jeśli coś idzie nie po naszej myśli. Warto więc w takiej sytuacji wiedzieć, jak nie zepsuć sobie wakacji.

                  Nie jest najgorzej, gdy winą za wakacyjną katastrofę można obarczyć biuro podróży, linię lotniczą czy hotel. Gorzej, gdy towarzysza podróży… Emocje tym większe, im bardziej mieliśmy określoną wizję wyjazdu, liczyliśmy na wspólny czas i nadrobienie zaległości co do bliskości, przygody, odpoczynku…

                  Ostatnio rozmawiałam z klientką, Martyną, która razem ze swoim mężem skorzystała z możliwości wcześniejszego wyjazdu, jeszcze przed końcem roku. Ze smutkiem przyznała, że jej wakacje zakończyły się podróżą powrotną w milczeniu, z rozczarowaniem i żalem do partnera. Wspólnie analizowałyśmy, co się wydarzyło krok po kroku, dzięki czemu stało się dla nas całkiem jasne, że wspólne wakacje zakończyły się katastrofą przez nieudaną komunikację. Przeczytaj, co się wydarzyło, by dowiedzieć się, jak uniknąć błędów i nie zepsuć sobie wakacji.

                  „Planowałam tę podróż na Węgry przez dobre pół roku. Mieliśmy jechać ze znajomymi, ich samochodem. Wzięłam organizację na siebie, bo bardzo to lubię. Dodatkowo, chciałam i mojemu Krzyśkowi i pozostałym sprawić przyjemność, zabierając ich na dobrze przygotowany wyjazd. Przeczytałam chyba wszystkie możliwe przewodniki i blogi o Węgrzech. Gdzie warto pojechać, gdzie zatrzymać się na dłużej, co zwiedzić, żeby nie było banalnie. Długo myślałam jak zaplanować wszystko, żeby było idealnie i jak nie zepsuć sobie wakacji”

                  „Minęły pierwsze trzy dni urlopu, a my poruszaliśmy się zaplanowaną przeze mnie trasą. Było super. Niestety, czwartego dnia znajomy dostał telefon ze swojej firmy. Jeden z jego pracowników uległ ciężkiemu wypadkowi. Po dłuższym zastanowieniu przeprosił nas i powiedział, że wraca do Polski. Samochód, którym podróżowaliśmy, należał do niego, więc stanęliśmy przed trudną decyzją, co robić dalej. Popadliśmy w lekką konsternację.

                  Zostać i wracać samolotem? Bez sensu, bo zaplanowaliśmy wycieczkę objazdową… Wynająć samochód? Byłoby bardzo drogo… Każde z nas zastanawiało się, co zrobić, jak nie zepsuć sobie wakacji. Sytuacja była napięta, bo decyzja trudna i żadne rozwiązanie nie było dobre.

                  W trakcie rozmowy, w której przerzucaliśmy się pomysłami, zasugerowałam jeszcze jedną opcję: powrót ze znajomym do Polski, przesiadkę do własnego auta i kontynuację podróży tylko we dwójkę.  Krzysiek, słysząc ten pomysł, popatrzył na mnie i mocno zamyślony, zapytał: „A czy ty jesteś pewna, że te Węgry i ta podróż są warte tego, żeby tu wracać?”

                  „Powiem Ci, że zdębiałam.”- opowiadała wzburzona. -„W głowie pojawiło mi się kłębowisko myśli i chyba nigdy w życiu nie było mi aż tak przykro! Tyle moich planów, pracy, zaangażowania, a on jednym zdaniem zasugerował, że kiepsko to zaplanowałam? Że chce wracać? Że nie podobało mu się, a nawet nie pisnął słowem!? Poświęcał się dla mnie, nic nie mówiąc?!? Nie zależało mu?…”

                  Koniec końców wróciliśmy ze znajomym do Polski w totalnym milczeniu, ja na fochu, on też. Jeszcze przez tydzień nie rozmawialiśmy.

                  Gdy trochę emocje opadły i powiedziałam mu, o co mam żal, on odpowiedział, że „tylko pytał” i że „zależało mu bardzo, żeby znaleźć rozwiązanie” oraz „nie chciał mnie urazić, wyjazd mu się bardzo podobał”. Podobał! Wyobrażasz sobie??”

                  Oczywiście wyobrażam sobie i bardzo dobrze rozumiałam zarówno moją klientkę, jak i zaskoczonego jej reakcją partnera. Takie komunikacyjne „mijanki” dzieją się między ludźmi na co dzień 😊

                  Prześledźmy na przykładzie historii Martyny, co wydarzyło się w komunikacji między nią i jej partnerem:

                  • Martyna przygotowała dokładnie wyjazd, włożyła w to dużo zaangażowania (i była dumna ze swojego planu)
                  • Podróż przebiegała zgodnie z planem
                  • Pojawiły się nieprzewidziane okoliczności
                  • Oboje, Martyna i Krzysiek szukali najlepszego rozwiązania (mieli POZYTYWNE intencje)
                  • Krzysiek zadał pytanie: „A czy ty jesteś pewna, że te Węgry i ta podróż są warte tego, żeby tu wracać?” (nadał KOMUNIKAT)
                  • Martyna odebrała komunikat, ale dokonała własnej INTERPRETACJI, na poziomie ich RELACJI, dodając od siebie, co Krzysiek sądzi o wyjeździe.
                  • Pojawiły się EMOCJE u Martyny (żal, smutek, złość)
                  • Krzysiek próbował TŁUMACZYĆ to, co miał na myśli (jakie miał INTENCJE), ale emocje Martyny już nie pozwoliły jej tego zrozumieć i przyjąć.
                  • Pojawiły się EMOCJE u Krzyśka (żal, smutek, złość, bezsilność).
                  • Foch, milczenie, obopólny żal.

                  Widzisz, gdzie nastąpiło zniekształcenie? Gdzie warto było skomunikować się inaczej, wyrazić swoje potrzeby, pczekiwania i nie zepsuć wakacji?

                  Krzysiek zadając pytanie: „Czy warto tu wracać” chciał zastanowić się rzeczowo i dosłownie: „Czy warto tu wracać”.

                  Co usłyszała Martyna? „Źle wybrałaś wycieczkę, to Twoja wina, że nie jest tutaj interesująco, więc nie warto tu wracać”.

                  Pierwszym krokiem do porozumienia w komunikacji (między partnerami, rodzicami a dziećmi, pracownikiem a pracodawcą, firmą a Klientem), jest uświadomienie sobie, że komunikujemy się na różny sposób, że w rozmowach kółko dokonujemy własnych interpretacji, że dokładamy do tego emocje i komunikacja – mówiąc potocznie – „się rozjeżdża”.

                  Co wobec tego robić, by się komunikować?

                  1. NADSTAWIAJ USZY, wsłuchuj się nie tylko w to, co mówi druga osoba, ale także w to, jaka stoi za tym INTENCJA.
                  2. Jeśli masz wątpliwości, zanim puścisz wodze fantazji i pozwolisz „zaszaleć” urażonemu ego, DOPYTAJ (Martyna: „Co chcesz przez to powiedzieć? Że nie podoba ci się wyjazd, czy że co?”).
                  3. Gdy to ty mówisz, ćwicz komunikację WPROST. Dbaj o to, aby jak najjaśniej wyrażać swoje POTRZEBYINTENCJE.

                  To wymaga wysiłku, staranności, dodatkowego wyjaśnienia, trochę dłuższej wypowiedzi. (Krzysiek do Martyny: „Kurczę, zastanawiam się, co byłoby dla nas najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji. Tyle się naplanowałaś i tyle przygotowań, a z drugiej strony to tak dużo kilometrów do Polski. Zastanawiam się, czy dalsze zwiedzanie jest warte powrotu, czy może przełożyć to na inny raz? Bo martwi mnie też, że mój samochód nie jest aż taki komfortowy… Co ty o tym sądzisz?”)

                  Swoich Klientów na szkoleniach i w coachingu uczę, że ważne jest, w jakie SŁOWA ubierzesz swoje INTENCJE, oraz jak starannie się wsłuchasz w wypowiedź drugiej strony. Czy usłyszysz INTENCJE, EMOCJE i czy dopytasz, gdy masz wątpliwości.

                  Komunikacji warto uczyć się ciągle, nieustannie, to naprawdę niezagospodarowania przestrzeń rozwoju. Dlaczego warto? Bo nagrodą są RELACJE. Ocalone niejedne wakacje i niejedna ważna znajomość.

                  Powodzenia! 😉

                  NEWSLETTER

                  Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

                    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                    relacje z partnerem

                    Izoluje, odbiera siłę, zdrowie, zniechęca do działania, sprawia, że przestajemy myśleć racjonalnie. Podsyca negatywne emocje, niszczy relacje z partnerem… tak właśnie działa na nas STRES.

                    Długotrwały stres pochłania wiele energii, rodzi poczucie bezsilności i osamotnienia. Ma też dużą siłę rażenia – udziela się osobom w naszym najbliższym otoczeniu. W konsekwencji sieje spustoszenie nie tylko w naszym zdrowiu psychicznym i fizycznym, ale i w życiu naszego partnera, a nawet naszych dzieci.

                    Co znamienne – stres działa „po cichu”, z początku niezauważony. Czasem potrzeba wielu rozmów, żeby uświadomić sobie, że problemy z komunikacją, rozłamy, izolacja w związku to efekty długotrwałego stresu. Warto zatem wiedzieć, jak rozpoznać objawy stresu oraz jak sobie z nimi poradzić, zanim będzie za późno, a nasze relacje z partnerem ucierpią bezpowrotnie.

                    Jeśli stres to choroba, to jak zatem rozpoznać negatywne symptomy?

                    1. Rozdrażnienie

                    Gdy zamykasz się na partnera w stresujących momentach z pozoru masz wrażenie, że daje to panowanie nad całą sytuacją. Nie obciążasz bliskiej osoby swoimi problemami, wydaje Ci się, że pozwalasz jej na spokojne życie, w czasie gdy Ty toczysz wewnętrzną walkę. A teraz przyjrzyj się sobie w codziennych sytuacjach. Jak często po stresującym dniu zdarza Ci się wybuchnąć na z pozoru błahe sprawy? Rozrzucone buty, za głośna muzyka, sprzeczające się dzieci?

                    Gdy niesiemy ze sobą bagaż stresu, o wiele szybciej dajemy upust negatywnym emocjom, w najbardziej nieodpowiednich momentach. Dużo częściej zdarza się nam wtedy powiedzieć coś, czego po chwili żałujemy. Partner, którego nie dopuszczasz do swoich problemów nie wie, co jest źródłem takiego zachowania. Czuje się pogubiony, często zraniony i trudno mu się dziwić.

                    Pomyśl o szczerej rozmowie z bliską osobą. Być może nie będzie Ci w stanie zaproponować rozwiązania, ale już sam fakt, że ktoś Cię wysłucha, może mieć tutaj duże znaczenie. Mówienie o swoich problemach i lękach pozwoli Ci je nazwać, a tym samym oswoić. Spojrzeć na nie z pewnej perspektywy. Jest taki poziom stresu, przy którym nie widzimy już jasno wyjścia z sytuacji. Pamiętaj że są ludzie, którzy profesjonalnie zajmują się pomaganiem i rozmowami pomocnymi w pracy ze stresem. Decyzja o skorzystaniu z fachowej pomocy jest dowodem odwagi i troski o siebie i najbliższych.

                    1. Problemy z koncentracją

                    A dokładnie koncentracja na niewłaściwych kwestiach. Powiedzenie, że „nieszczęścia chodzą parami” ma w sobie coś z prawdy. Zauważyłeś, że w stresujących momentach zdarza Ci się popełniać więcej błędów, tym samym czasem jeszcze pogarszać swoją sytuację. Dzieje się tak, bo koncentrujesz się tylko i wyłącznie na problemie, zamiast na jego rozwiązaniu. Rozkładasz go na czynniki pierwsze, myślisz o tym, jak to na Ciebie wpływa, w głowie piszesz kolejne czarne scenariusze. Im bardziej na tym koncentrujesz swoją energię, tym większa szansa, że któryś z tych czarnych scenariuszy się zrealizuje.

                    Kiedy jesteśmy zestresowani, nasz mózg przechodzi w tryb „walki lub ucieczki”, a nasze decyzje stają się bardziej pochopne lub odwrotnie nie podejmujemy ich wcale. Takie zachowanie nie wpływa dobrze ani na naszą sytuację w pracy, ani relacje z partnerem.

                    Czujesz przygnębienie, a może złość? W takiej sytuacji pomyśl sobie, że to Ty panujesz nad swoimi emocjami, nie one nad Tobą. Przypomnij sobie wydarzenie, gdy pod wpływem emocji podejmowałeś decyzję. Jakie były jej skutki? Weź kilka oddechów, opanuj się zanim zareagujesz. Powiedz, że potrzebujesz więcej czasu. Nie ma w tym nic złego.

                    1. Tryb oszczędnościowy

                    Stres poważnie wpływa na Twoje zdrowie. Poza tym, że przewlekły stres jest przyczyną chorób serca, osłabia układ odpornościowy, powoduje depresję to także – mówiąc wprost – odbiera nam siły. Twój organizm to czuje. Jak często po tym, jak jesteś poddany długotrwałej presji chcesz po prostu zostać na kanapie, nakryć się kocem na głowę, zniknąć. Wybierasz patrzenie w telewizor i paczkę chipsów częściej niż spacer, wierząc, że poprawią Ci humor?

                    Takie zachowanie ma wpływ nie tylko na Ciebie, ale i na Twoje relacje z partnerem, a także na twoje dzieci. Zwróć uwagę na swoje zwyczaje: co ląduje w Twoim koszyku, gdy robisz zakupy. Jak wyglądają Wasze rodzinne posiłki. Jak często stres odbiera Ci siłę do przygotowania obiadu i decydujesz się na zamówienie czegoś na wynos.

                    Zestresowani rodzice spędzają też mniej czasu ze swoimi dziećmi. Wtedy najczęściej rolę opiekuna przejmuje telewizor, komputer lub telefon. A my, zamiast planować weekendowy wypad za miasto całą energię skupiamy w tym czasie na dręczących nas problemach.

                    Rozwiązanie? Gdy w sytuacji stresowej Twój mózg podpowiada Ci, by sięgnąć po słodycze i zostać na kanapie, tak naprawdę wypad na siłownię, spędzenie czasu z dzieckiem na wycieczce może mieć na Ciebie terapeutyczne oddziaływanie. Pozwoli Ci skupić się na czymś innym, nabrać zdrowego dystansu, uświadomić sobie, co w życiu jest ważne. Gdy czujesz, że świat Cię przerasta, zacznij od prostych ćwiczeń oddechowych. Skup się na tym, co tu i teraz.

                    1. Izolacja i relacje z partnerem

                    Stres niszczy Twoje relacje. Nie robi tego gwałtownie, lecz niepostrzeżenie. Często więc go bagatelizujemy. A jednak zawsze nasze relacje z partnerem narażone są na efekty długotrwałego stresu. Dlatego nawet te najtrwalsze związki nie są w stanie tego przetrwać. Kiedy jesteś zestresowany, jesteś też bardziej wrażliwy. Napotykane trudności wydają się nie do pokonania. Twoje porażki są coraz większe, a Ty przy nich jesteś coraz mniejszy. Kurczy się Twoja pewność siebie.

                    Tu już jest prosta droga do problemów z komunikacją i niezrozumieniem. Z jednej strony sam izolujesz się od świata, żyjąc w przekonaniu, że nikt nie może do końca wczuć się w Twoją sytuację, postawić się na Twoim miejscu. Nie wiedząc, jak ci pomóc, twój partner czuje się natomiast odtrącony i beznadziejny. Znam przypadki, gdy długotrwały stres jednego z partnerów kończył się depresją bliskiej osoby.

                    Uświadom sobie, że nawet najtrudniejsza sytuacja nie musi pociągnąć Was dwojga na skraj przepaści. Pierwszy krok ku temu to uświadomienie sobie, że to Ty decydujesz o tym, jak przeżyjesz swoje życie, nie zły lub dobry los, szczęśliwy czy nieszczęśliwy przypadek. Uświadom sobie, że wszyscy doświadczamy wzlotów i upadków, nie zmienisz tego, możesz jednak zmienić swój sposób reagowania na takie sytuacje. Czas uświadomić sobie, że chwilowe problemy nie muszą decydować o być albo nie być Twojego związku. To pierwszy krok.

                    A kolejne? Aby uniknąć sytuacji, gdy stres niszczy Twoje relacje z partnerem, dowiedz się, jak radzić sobie z nim w zdrowy i skuteczny sposób. Techniki, z których korzystać można w codziennym życiu, poznają uczestnicy mojego szkolenia „Zarządzanie stresem i emocjami”. Poznają ćwiczenia, które pomagają im mieć kontrolę nad swoimi emocjami: takimi jak strach, złość, niecierpliwość. Uczą się panować nad swoimi reakcjami emocjonalnymi, dowiadują się jak przestać roztrząsać przeszłość oraz wybierać i decydować, co chcą myśleć i jak chcą się czuć. Chcesz zapoczątkować u siebie zmiany? Skorzystaj ze szkolenia.

                    NEWSLETTER

                    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.