Wpisy

wyrażanie emocji

Czasem słyszę od Uczestników moich szkoleń, że asertywność jest wyrazem egoizmu. Czasem, że jest ugrzeczniona i oznacza „cywilizowaną” komunikację, ale bez okazywania emocji i przez zaciśnięte ze złości zęby.

Jest kilka sposobów na wyrażanie emocji. Ze względu na swoje zdrowie (zarówno fizyczne jak i psychiczne), warto mieć świadomość, jak my, ludzie, wyrażamy to, co w danej chwili czujemy.

Oto kilka najczęstszych sposobów wyrażania własnych emocji:

Sposób Numer 1: …Nie wyrażać.

W takiej sytuacji, nawet jeśli coś przeżywamy, blokujemy swoje emocje (tłumimy je w sobie) lub przeżywamy je w sobie, „do środka”. Nie wyrażamy tego w żaden sposób, nie nazywamy, czasem nie umiemy nawet nazwać tego, co się z nami dzieje. Świat zewnętrzny nie wie nawet, że coś nam, na przykład, nie pasuje, że coś się nam nie podoba, że chcielibyśmy czegoś innego. Nie wie, bo nie widzi, nie słyszy, nie czuje, że czegoś doświadczamy. Wszystko mamy schowane, a na zewnątrz możemy wręcz mieć na twarzy maskujący prawdę uśmiech.

Sposób numer 2: Można własne emocje wykrzyczeć i „wytupać”.

Nie podoba mi się to, co zrobiło moje dziecko? Irytuje mnie kolejka w sklepie? Korki na drodze? Krzyczę, używam okropnych słów, oskarżam, wpędzam w poczucie winy. Wydaje mi się, że robię to „dla dobra” drugiej strony, ale tak naprawdę to mój – niekonstruktywny- sposób na wyrażanie emocji i radzenia sobie z tym, co właśnie przeżywam. Najprawdopodobniej jest to złość, wściekłość, irytacja, GNIEW.

Sposób Numer 3: Miksowanie sposobu 1 i 2

Najpierw jesteś miły, zaciskasz zęby, nic nie mówisz, nie sygnalizujesz (szczególnie trudnych) emocji. Robisz tak na przykład wobec pewnych osób lub w określonych sytuacjach. Jak dużo wszystkiego w tobie urośnie, wybuchasz. Czyli przechodzisz do sposobu nr 2. Wyrażasz wtedy to, co czujesz, w nieprzyjemny dla innych sposób.

Sposób Numer 4: Wyrażanie emocji w sposób konstruktywny

Aby wyrazić swoje emocje w sposób konstruktywny, wpisujący się w założenia asertywnej komunikacji, należy przede wszystkim wiedzieć, jakie emocje towarzyszą nam, ludziom. Umieć je NAZWAĆ. Następnie warto nabyć umiejętność, by doświadczając różnych emocji w swoim życiu, dostrzec sam fakt, że coś przeżywamy. Nazwać to, co przeżywam. Już samo nazwanie emocji jest pomocne. Pomaga to w pewnym sensie „zmaterializować” to, co przeżywamy. Jak to wygląda w praktyce? Np. „Jestem zła na tę sytuację!” „Czuję wściekłość, że się spóźnił!” „Strasznie mnie to czekanie zirytowało!”

I dalej, kolejnym krokiem konstruktywnego radzenia sobie z emocjami, jest umiejętność ich wyrażania w relacjach z innymi. Jeśli potrafimy konstruktywnie wyrazić to, co w danej chwili przeżywamy, rośnie jakość naszej komunikacji, a tym samym poprawiamy nasze relacje i dajemy sobie większą szansę na wspomniane wcześniej zdrowie (psychiczne i fizyczne).

Jak konstruktywnie wyrażać własne emocje? Co jeszcze potrzebujesz na ten temat wiedzieć? Czego warto się nauczyć? Odpowiedzi na wszystkie te pytania zdobędziecie na naszym kursie „Asertywność – warsztat rozwoju osobistego”. W wersji ONLINE już w weekend 25-26 kwietnia (2 dni po 4 godziny, w tym przerwy). Zaplanowaliśmy też edycje stacjonarne, które odbędą się 6 czerwca w Warszawie21 czerwca w Krakowie. Weź udział w kursie i naucz się z nami, jak asertywnie dbać o siebie, komunikować się ze światem, wyrażać to, co czego doświadczasz. Zrób to, a skorzystasz Ty sam i Twoje otoczenie. Polecamy.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

W życiu prywatnym i zawodowym, niezależnie od tego, czy działamy w wybranej dziedzinie przez 5 czy 20 lat, stajemy czasami twarzą w twarz z problemami, których nie umiemy rozwiązać samodzielnie. Warto w takiej sytuacji zadać sobie pytanie:  Czy coaching jest dla mnie?

Sprawy, z którymi się mierzymy, mogą dotyczyć wielu kwestii. Na przykład trudności z zatrudnieniem właściwych ludzi do swojej firmy. Bądź komunikacji z zespołem, którym zarządzamy. Możemy też stanąć przed zupełnie nowymi wyzwaniami w życiu zawodowym i mierzyć się z brakiem pewności siebie lub stresem.

Podobnie w życiu osobistym. Nawet jeśli mamy za sobą lata doświadczeń, czasem przychodzi chwila, gdy możemy poczuć blokadę, doświadczać uczucia, że stoimy w miejscu lub że to, co nas spotyka, po prostu nas przerasta.

W tych wszystkich sytuacjach warto poprosić o pomoc specjalistę.

Czy coaching jest dla mnie?

Praca z coachem stwarza nieocenioną okazję do zyskania nowej perspektywy w opisanych powyżej sytuacjach. Pozwala zyskać obiektywizm, spojrzenie z pewnej odległości, dystans do tego, w czym na co dzień funkcjonujemy. Idąc za tym dalej, coaching pomaga wygenerować nowe pomysły zyskać motywację do działania i wypracować plan realizacji celów.

Coach, przygotowany profesjonalnie do swojej pracy, towarzyszy Ci w poprawnym określeniu celów, które chcesz osiągnąć. Wspólnie z Tobą nazywa wszystko, co stoi na drodze do sukcesu, a następnie wykorzystuje narzędzia coachingowe umożliwiające Ci przejście drogą zmiany, byś osiągnął założone przez siebie cele.

Na indywidualne spotkanie z coachem decydują się osoby indywidualnie, firmy, które kierują swoich pracowników, osoby zarządzające i właściciele firm. Wszyscy, którzy potrzebują, by wspólnie wypracować ponadprzeciętne rozwiązania i niestandardowe wskazówki w dalszych działaniach. W pracy coacha wykorzystuje wachlarz narzędzi, dopasowując techniki i metody pracy do aktualnych potrzeb osoby, z którą współpracuje. Powstaje dzięki temu wydajna i efektywna praca, w pełni nakierowana na  realizację celów.

Jeśli zatem zastanawiasz się: Czy coaching jest dla mnie? – sprawdź poniżej, w jakich obszarach sprawdzą się indywidualne spotkania z coachem:

Coaching rozwoju osobistego (Life coaching)

  • zmiana (każdego rodzaju, np. zmiany zawodowe, osobiste, trudne zmiany, ambitne zmiany);
  • planowanie zmian, przechodzenie przez zmianę;
  • lepsza organizacja życia i zarządzania sobą w czasie;
  • nabywanie nowych umiejętności, doskonalenie (np. rozwój kompetencji interpersonalnych, komunikacja, asertywność, pewność siebie);
  • zarządzanie stresem, radzenie sobie z trudnymi emocjami;
  • praca z życiowymi wartościami, efektywność osobista, rozwój kreatywności;
  • planowanie misji życiowej; rozwój duchowy, odzyskanie sensu życia, równowagi życiowej.

Executive Coaching (coaching menedżerski)

  • wszystkie problemy i zagadnienia z obszarów zarządzania firmą i zespołami
  • przywództwo;
  • motywacja;
  • strategia rozwoju;
  • kierowanie firmą i zarządzanie;
  • budowanie zespołów;
  • zarządzanie zmianami;
  • komunikacja w zarządzaniu, asertywność menedżera, zarządzanie stresem

Spotkania z coachem to proces. Z założenia mają charakter krótkoterminowy (8-12 sesji), czyli określone ramy, początek i koniec. Mają na celu wzmocnienie Cię wiedzą i narzędziami, których potrzebujesz, aby kontynuować swoje postępy również po zakończeniu procesu.

Klienci zaangażowani w coaching osobisty i coaching biznesowy zauważają:

  • wzrost efektywności i skuteczności w osiąganiu zamierzonych celów;
  • udoskonalenie kompetencji interpersonalnych oraz przywódczych;
  • wzrost motywacji i zaangażowania w podejmowane działania;
  • większą satysfakcję z życia osobistego i z pracy.

Coaching w metaforze

Na zakończenie opowiem Ci historię Miltona Ericsona, która wspaniale i w najbardziej trafny oddaje, czym jest coaching.

Pewnego dnia, gdy byłem jeszcze uczniem szkoły średniej, do naszego gospodarstwa przybłąkał się koń. Miał na sobie siodło, był bardzo spocony i dyszał. Daliśmy mu wody i postanowiliśmy odprowadzić do właściciela. Nikt jednak nie wiedział, skąd przyszedł.

Wsiadłem na niego i poprowadziłem w kierunku drogi. Wiedziałem, że koń wybierze właściwy kierunek, choć nie wiedziałem, jaki on będzie. Koń pognał do przodu. Od czasu do czasu zatrzymywał się i wchodził na pola skubać trawę. Wtedy delikatnie przypominałem mu o drodze. Po pewnym czasie koń skręcił do czyjegoś gospodarstwa. Ucieszony i zdumiony gospodarz wyszedł nam na spotkanie:

   – To mój koń, gdzie go znalazłeś?
    – Jakieś siedem kilometrów stąd.
    – Ale skąd wiedziałeś dokąd go odprowadzić??
    – Nie wiedziałem. Koń wiedział. Ja tylko kierowałem jego uwagę na drogę.

Klient w coachingu zna swoją drogę. Coach towarzyszy, by inspirować i kierować uwagę na drogę.

Do zobaczenia w coachingu.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
naucz się medytacji

O medytacji mówi się i pisze bardzo dużo, więc zakładam, że Ty też już co nieco na ten temat słyszałeś. Niezależnie od tego, czy już wiesz, jak medytować, czy też dopiero zaczynasz, poniżej znajdziesz informacje, które tę wiedzę zbierają, porządkują i wyjaśniają, dlaczego warto medytować. Naucz się medytacji z nami, by osobiście doświadczyć jej dobrodziejstw.

 

1. Czym jest medytacja?

Ludzki umysł uwielbia być zajęty. W dobie Internetu, krótkich przekazów, przeskakiwania z tematu na temat, miliona reklam, zajawek, newsów, skupia się on na wszystkim i… na niczym.

W rezultacie to, czego doświadczamy, to rozkojarzenie, trudności z koncentracją, ciągła potrzeba stymulacji nowymi bodźcami.

warsztaty uważności mindfulness

Medytacja jest tymczasem określana jako „nic-nie-robienie”. Czas bycia, w którym pozbywamy się pośpiechu i pędu, oczyszczamy naszą głowę, uspokajamy ciało.

Medytacja polega na maksymalnym skupieniu się na procesie oddychania. Na robieniu wdechów i wydechów. Co ważne – nie ma dobrej ani złej medytacji. I cokolwiek się w czasie medytowania dzieje i pojawia, warto przyjmować z łagodną akceptacją.

Co może być istotne, pisząc o medytacji warto nadmienić, że pomimo różnych na ten temat opinii (i/lub obaw), medytacja jest wolna od jakiejkolwiek religii.

2. Korzyści i dobrodziejstwa medytacji

O dobroczynnym wpływie medytacji, można by pisać długo. Zbierając jednak bazowy zestaw korzyści, które odniesiesz dzięki regularnemu medytowaniu, sprowadza się on do następujących aspektów:

  • większa zdolność koncentracji
  • redukcja stresów i napięć
  • umiejętność reagowania i lepsze radzenie sobie z emocjami.
  • zyskanie zdrowego dystansu do tego, co się dzieje w naszym życiu
  • spokój umysłu
  • wzrost odporności fizycznej i psychicznej

warsztat rozwoju osobistego

3. Naucz się medytacji- czyli jak to robić?

Medytować możesz, kiedy masz na to czas, chociaż najlepsze rezultaty przynosi medytacja  o stałej, określonej porze w ciągu dnia. Na przykład rano, zanim zaczniemy inne obowiązki. Na początek wystarczy zacząć od 15 minut dziennie, wykonując poniższe kroki:

  1. Usiądź na podłodze na macie lub na czymś innym wygodnym, po turecku
  2. Podłóż coś pod pośladki, tak, żeby były wyżej. Ja wykorzystuję np. zwinięty na grubo ręcznik
  3. By nie sprawdzać, co chwilę ile czasu już minęło (może być tak, ze będziesz mieć na to ochotę), ustaw sobie timer np. w telefonie. Niech poinformuje Cię, gdy upłynie zaplanowany czas.
  4. Przetestuj medytację z muzyką (do medytacji) oraz bez muzyki. Sprawdź, co Ci służy.
  5. Przyjmij wygodną i prostą pozycję kręgosłupa i zacznij odmierzać czas. Dłonie możesz położyć na kolanach. Sprawdź pozycję dłoni otwartą do góry.
  6. Skieruj całą swoją uwagę na swój oddech. Na proces WDYCHANIA powietrza nosem i WYDYCHANIA ustami. Po prostu bądź. I oddychaj.

4. Czego możesz się spodziewać w trakcie medytacji?

Pamiętaj, że medytacja to trening. Oznacza to więc, że im dłużej to robisz, tym będziesz mieć lepsze efekty i bardziej będziesz odczuwać dobrodziejstwa medytacji. To, co wydaje się być bardzo proste w instrukcji (usiądź i świadomie oddychaj) w praktyce, szczególnie na początku może stwarzać ci pewne trudności.

szkolenie warszwa

Naturalne rzeczy, których możesz się spodziewać w trakcie medytowania to:

  1. Twój umysł będzie chciał być zajęty. Dlatego naturalne jest, że prędzej czy później przez Twoją głowę będą przepływały różne myśli: co ugotować na obiad, co mam jeszcze do zrobienia, czy wysłałem tamtego maila. Uznaj, że to naturalne. Za każdym razem, gdy dostrzeżesz, że Twoja uwaga się rozprasza, łagodnie i ze spokojem kieruj ją na świadome oddychanie.
  2. Drugim zjawiskiem, które możesz dość szybko zaobserwować w czasie medytacji, to „protest” Twojego ciała. Prędzej czy później zacznie ono domagać się uwagi i „krzyczeć” – niewygodnie mi! boli! popraw się natychmiast! I w tym przypadku także pamiętaj, że to naturalne i jest ok. Zasada jest następująca: z jednej strony w medytacji nie chodzi o to, aby siedzieć długo w niewygodnej pozycji, z drugiej natomiast, zamiast – jak to robimy zazwyczaj – od razu reagować na sygnały płynące z ciała, przy pierwszej niewygodzie skierować swoją uwagę na oddychanie i poczekać ze zmianą dłużej niż zwykle. Chodzi o to, by nie reagować od razu, pobyć chwilę w tym doświadczeniu niewygody i zobaczyć, co wydarzy się dalej. Z zaskoczeniem możesz zauważyć, że doświadczane przed chwilą napięcie zmniejsza, się, znika lub ulega pewnej modyfikacji. Oczywiście, jeżeli nadal będziesz chciał zmiany pozycji, to to po prostu zrób.
  3. Po trzecie pamiętaj również, że na to, jak czujesz się w trakcie medytacji, naprawdę nie ma żadnej zasady. W zależności od dnia, Twojej kondycji, ilości spraw, które Cię absorbują, możesz doświadczać: cudownego spokoju w głowie lub przeciwnie: gonitwy myśli, większego spokoju w ciele lub przeciwnie: większych napięć. Trenuj w tym wszystkim AKCEPTACJĘ. Wewnętrzna zgodę, że czegokolwiek doświadczasz – wszystko jest właściwe i poprawne, że jest ok.

  4. I w końcu, w czasie medytacji bądź też przygotowany na to, że dziać się będą dziwne rzeczy z Twoimi postrzeganiem upływu czasu. Czasem będziesz mieć wrażenie, że 15 minut mija niezmiernie szybko, innym razem ten czas może Ci się dłużyć. To też jest naturalne i jest ok. W zależności od dnia możesz sobie ustawić timer na 10-15-20 minut, czasem zrobić sobie dłuższą medytację. Sprawdzaj, co najlepiej Ci służy. Rozwijaj się. Zalecane przez praktyków optimum, do którego możesz zmierzać, to 20 minut każdego dnia, dwa razy dziennie plus raz na tydzień dłuższa medytacja, np. 50 minut w weekend.

Co warto napisać na koniec? Pamiętaj, że wspaniałości i dobrodziejstw medytacji nie doświadczysz „na sucho”. MEDYTACJI NIE DA SIĘ ZROZUMIEĆ – można ją jedynie przeżyć i poczuć. Dlatego zacznij, daj sobie kilka dni – na przykład 7. Po tym czasie będziesz wiedzieć, o co chodzi i co dobrego Ci ona daje.

Szczerze polecam – naucz się medytacji, bądź szczęśliwy, żyj pełnią życia.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
zaległe sprawy

Gdy lista zaległości rośnie, a z nią stres i poczucie winy, wiele osób wini za taką sytuację swoją motywację. „Muszę się wziąć w garść”, „Muszę się zmobilizować” – często to sobie powtarzamy w takich sytuacjach. Tymczasem pomocnym odkryciem może być to, że za nasze zaległe sprawy winić należy nie brak motywacji, a sposób myślenia o planowaniu rożnych kwestii.

W czasie szkoleń z zarządzania sobą w czasie i sesji coachingowych z moimi Klientami każdego, kto chce ruszyć zaległe sprawy z miejsca, zachęcam najpierw do spisania ich na kartce. I już na tym etapie można zdiagnozować, gdzie leży przyczyna, że tak trudno niektóre zadania zrealizować.

Często na kartkach pojawiają się takie pozycje:

– wysłać ofertę

– zadzwonić do Klienta w sprawie maila

– zrobić notatkę

Osobę postronną może zastanowić, co jest trudnego w kliknięciu przycisku „Wyślij” w skrzynce mailowej, albo w wybraniu numeru na telefonie i dlaczego taka pozycja pojawiła się na liście.

W wysłaniu maila z ofertą nie ma nic trudnego, ale po dodatkowych pytaniach szybko okazuje się, że pod tą pozycją kryje się: dokończenie oferty, skonsultowanie jej z kierownikiem zespołu, naniesienie ewentualnych poprawek i dopiero wtedy wysłanie do Klienta.

Zatem zadanie o nazwie „wysłać ofertę” wcale nie jest jedynie wysłaniem maila, ale zbiorem wielu czynności, które będą wymagały czasu i organizacji.

Podobnie w przypadku zadania „zadzwonić do Klienta w sprawie maila”. To przykład zadania, jakie wpisała kiedyś na moim szkoleniu – pracująca w agencji reklamowej – jedna z Uczestniczek. Okazało się, że mail dotyczył opracowania kreacji na kampanię reklamową dla nowego produktu. Do maila pojawiły się pytania. Zadanie w rzeczywistości polegało więc na zebraniu pytań od zespołu i umówienie się na telefoniczną konferencję z klientem, podczas której należało zapisać otrzymane wyjaśnienia i następnie w formie notatki rozdystrybuować te ustalenia między członkami zespołu.

Podobne przykłady mogę podawać w nieskończoność. Dobrze w nich widać, że na listach rzeczy do zrobienia lądują niepozorne 2-3 sprawy. Jednak po bardziej wnikliwym i dokładnym przeanalizowaniu okazuje się, że jest ich 3-4 razy więcej! Nic dziwnego więc, że planując pracę w taki sposób, borykamy się z presją i brakiem satysfakcji z postępu swoich prac.

szkolenia dla firm

To pułapka, którą często zastawiamy sami na siebie, a dokładniej, zastawia ją na nas nasz mózg. Gdy pojawia się sprawa, która wymaga tego, żeby się nad nią zastanowić, przeanalizować ją, gdy trzeba się zastanowić, jak rozpocząć działanie – nasz mózg, którego zadaniem jest oszczędzać naszą energię i siły podpowiada nam drogę na skróty i zbiór spraw zamyka w proste „wysłać ofertę”, „zadzwonić do Klienta”.

Pułapka polega na tym, że koniec końców całą tę pracę związaną z planowaniem, analizowaniem i angażowaniem energii, trzeba będzie wykonać. Jeżeli więc pozwolimy się oszukiwać naszemu mózgowi, będziemy z niechęcią podchodzili do zadania i gromadzili zaległości.

Borykasz się z zaległymi sprawami – spisz je sobie na kartce. Zwróć uwagę, by spisać wszystkie czynności niezbędne do danego zadania. Czy za pozornie prostą czynnością, np. z życia prywatnego – „posprzątać garaż” nie czai się coś więcej, niż tylko pojawienie się tam z mopem, by przetrzeć podłogę. 😉

Oczywiście nie warto też wpadać w drugą skrajność. Rozpisywanie każdej najdrobniejszej czynności także nam nie przysłuży. Gdy zna twojej liście były wcześniej cztery zaległe sprawy, a teraz nagle pojawią się przed Tobą dwie strony zadań, też wysoko prawdopodobne, że odłożysz je na później, bo przerazi Cię ilość tego, co masz zrobić, a strach paraliżuje i odbiera siły do działania.

Co będzie najskuteczniejsze?

Złotym środkiem w takiej sytuacji będzie zastanowienie się, jakie działanie pozwoli Ci zaległe sprawy ruszyć z miejsca.

Wracając do dwóch przykładów z moich szkoleń: osoba, która przygotowywała ofertę jako pierwszy krok wyznaczyła sobie skonsultowanie pierwszego draftu z kolegami i koleżankami z zespołu. Osoba, która miała tylko „zadzwonić do Klienta”, jako pierwszy krok podała wygospodarowanie czasu na zorganizowanie wewnętrznego spotkania, podczas którego spisze pytania członków zespołu, które przedstawi klientowi podczas telekonferencji.

Jeżeli masz już spisaną swoją listę zaległych spraw, określ, co może być pierwszym krokiem, który nada im bieg. W przypadku sprzątania garażu mogłoby to być wyznaczenie sobie, że zrobisz to w sobotę o 14:00, bo wtedy w domu będzie Twój sąsiad, którego poprosisz o pomoc w przestawieniu szafy blokującej drzwi z garażu do domu.

Pamiętaj także, że ta sama zasada dotyczy też planowania.

Jeżeli tworząc plan użyjesz skrótów myślowych, to już na tym etapie obniżasz szanse na realizację zadań zgodnie z planem. Jeżeli jednak zapiszesz najważniejsze działania, które pozwolą Ci zrealizować sprawnie zadanie, masz ogromną szansę, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

Pomogą Ci też w tym zwroty zachęcające do działania. Zapisz sobie zadania w formie „Wyznacz termin spotkania!”, „Skonsultuj uwagi z zespołem!”, „Poproś o akceptację szefa!”. W ten sposób masz gwarancję, że to Ty kierujesz swoją motywacją.

Lista działań pozwala Ci skupić się na tym, co faktycznie chcesz wykonać. Analizę wykonałeś tylko raz, na początku ustalając zadania. Teraz już tylko pozostaje ich realizacja. I to już rzeczywiście zależy od Twojej motywacji 😊

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

 

Jesteś menedżerem? Zarządzasz zespołem? Zdarza Ci się wchodzić do kuchni, czy palarni i obserwować, jak nagle wokół cichną rozmowy, a Twoi pracownicy między sobą wymieniają znaczące spojrzenia?

Gdy pytam szefów zespołów, z czym kojarzy im się zarządzanie, zazwyczaj mówią o wyzwaniach związanych z zarządzaniem ludźmi. Mówią o zasobach organizacji, które mają do dyspozycji: ilości etatów, podwładnych, finansach i budżetach. Rzadko mając świadomość, że informacja w organizacji to także zasób, że wymiana informacji, zarządzanie informacją, przekazywanie informacji i  budowanie świadomej komunikacji to ważne elementy, składające się na sukces menedżera i całej firmy.

Jakie właściwości ma obieg informacji w firmie? Informacje lubią się zniekształcać, gubić, tworzyć z niczego, powstawać, dyktowane strachem i obawami.

Także, jeśli zarządzasz zespołem, pamiętaj, że Twoi pracownicy mają prawo wiedzieć, co dzieje w organizacji, w której pracują. Już na początku Waszej współpracy warto jasno ustalić, jakie są Wasze wspólne cele, jakie masz wymagania, zasady.

Zarządzanie informacją to także komunikacja. Gdy chcesz pracownikowi zwrócić uwagę, jeśli zadanie było wykonane niewłaściwie czy nie na czas. Najgorsze, co szef może zrobić w takiej sytuacji (a co często zdarza się w firmach) to „gromadzenie kwitów” na pracownika, kumulowanie w sobie rozczarowania i negatywnych emocji, aż do czasu zwolnienia, które spada na podwładnego jak grom z jasnego nieba.

Gdy słyszę, że firma boryka się z problemami, dużą rotacją pracowników, niezadowoleniem załogi, sprawdzam zawsze, jak działa w organizacji komunikacja. Rozmowy z różnymi osobami i posłuchanie osób na różnych szczeblach w firmie często pokazuje, jak wiele wymaga wyjaśnienia, wyprostowania i jak zawiodło właśnie zarządzanie informacją.

W jakich jeszcze kontekstach ma dla szefa znaczenie świadome zarządzanie informacją?

Przy chwaleniu pracowników, gdy jesteś zadowolony z ich pracy. Warto, aby Twój pracownik wiedział, za co go cenisz, na co konkretnie zwróciłeś uwagę. Nie poprzestawaj na ogólnikach, wymień konkretne sytuacje, pokaż przykłady, a Twój sposób komunikacji zapracuje na Waszą dobrą współpracę. Z drugiej strony, jeśli tego nie zrobisz, podwładny nie będzie wiedział, jak postrzegasz jego pracę. To nieprawda, że się domyśli. Nie domyśli się, co najwyżej uzna, że szef nie jest zadowolony.

Najgorsze dla zaufania w zespole jest jednak ukrywanie przed pracownikami informacji o sytuacji w firmie. Ludzie mają wtedy poczucie (bo szybko czują i domyślają się, że coś się dzieje), że gdzieś poza nimi zapadają ważne zmiany, organizacja podejmuje „tajemnicze decyzje”, a personel nie wie, co będzie dalej.

Uruchamia się wtedy, dyktowany strachem i znany z psychologii mechanizm projekcji. O co chodzi? Sprawa jest prosta: w miejsce brakujących informacji ludzie wstawiają swoje domysły, dyktowane strachem, lękiem, obawami.

szkolenia dla firm

Najczęstsze miejsce takich projekcji to… firmowa kuchnia i okolice ekspresu do kawy. 😊 Albo firmowa palarnia. Pracownicy z bardziej wybujałą wyobraźnią rzucają domysły, insynuacje… w rezultacie umysły pracowników są karmione wszystkim, co najgorsze.

Zatem, jeśli zarządzasz ludźmi i zależy Ci na atmosferze zaufania, pamiętaj, by świadomie dbać o przepływ informacji.

Pamiętaj, że lepiej, aby o tym, jak jest, jakie są plany, o co chodzi i co się dzieje w firmie wiedzieli od Ciebie, ich szefa. Wyjaśniaj, tłumacz, otwarcie pytaj, zwracaj uwagę, gdy coś Ci przeszkadza. I naucz się chwalić i dziękować za dobrze wykonaną pracę.

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
brak czasu

Pomyśl o sytuacjach, w których mówisz, że brakuje Ci czasu, że masz go za mało… na co byś go przeznaczył, gdyby było go więcej? Jak myślisz, dlaczego jednym czasu brakuje, a inni mają czas na wszystko? Skąd go biorą? Warto sobie uświadomić, że w rzeczywistości wszyscy mamy tyle samo czasu – 24 godziny w ciągu doby, 60 minut w godzinie i 60 sekund w minucie. Te różnice, które odczuwamy – brak czasu, nadmiar czasu to kwestia zarządzania sobą, wyznaczania sobie zadań, planowania, ustalania priorytetów.

Pierwszym krokiem do tego może być identyfikacja naszych nawyków w marnowaniu czasu, czyli tych podstępnych złodziejaszków, którzy nam nasz czas podkradają lub sprawiają, że mamy wrażenie, że płynie on szybciej i na nic nam go nie starcza. Gdy je sobie uświadomisz, brak czasu przestanie istnieć, zobaczysz też ile w ciągu doby zostaje cennych minut na to, by wykorzystać je w lepszy sposób np. na czas z rodziną, czy rozwój zawodowy.

zarządzanie sobą w czasie

Jak marnujemy czas w pracy?

Dojazdy do pracy

Codzienne spędzamy około dwóch godzin w naszych samochodach. Najczęściej stojąc w korkach rano i po południu. Przesuwając się w wolnym tempie o kolejne centymetry nie jesteśmy w stanie tego czasu spożytkować na nic innego. Najprostszym rozwiązaniem byłoby poszukanie pracy w pobliżu miejsca zamieszkania, ale im większe miasto tym to zadanie jest trudniejsze. Warto jednak zastanowić się, czy sposób dojazdu, jaki wybraliśmy jest na pewno optymalny. Być może przedłożyliśmy wygodę nad czas. Znam wiele osób, które otwarcie przyznają, że wolą spędzić 30 minut dłużej w samochodzie niż jechać do pracy zapchanym metrem. Gdyby jednak pomyśleć o tym, że te 30 minut można poświęcić na głośne czytanie z dzieckiem? Może warto wybrać jednak metro?

Internet

Pomyśl o pierwszych kilkudziesięciu minutach w pracy. Jednym z najczęstszych negatywnych nawyków jest rozpoczynanie dnia pracy od przeglądania stron nie związanych z pracą. Mogą to być media społecznościowe, portale informacyjne. Tak mijają kolejne minuty. Podczas sesji coachingowych niektórzy moi Klienci przyznają, że w taki sposób uciekają im nie tylko poranki, ale że na rzeczy niezwiązane z pracą przeznaczają sporą część swojego dnia.

W takiej sytuacji warto się zastanowić, co jest tego przyczyną. Zaskoczę Was, ale bynajmniej nie chodzi o lenistwo. Po dłuższej rozmowie w większości przypadków okazuje się, że praca dla takich osób przestała dawno być wyzwaniem, mają problemy z motywacją, a co za tym idzie z koncentracją na zadaniach. Wśród innych czynników może być nuda, gdy zadań jest po prostu zbyt mało, brak satysfakcji zawodowej, dużo rzadziej brak satysfakcji finansowej.

Skoro praca przestała być wyzwaniem to może warto pomyśleć o zmianach, zamiast tkwić w miejscu? Lub odwrotnie, jeżeli zarządzasz zespołem i widzisz, że Twoi pracownicy marnują czas na media społecznościowe może zamiast zakładać kolejną blokadę warto pomyśleć czy właściwie motywujesz ich do działania?

Spotkania

Terminy gonią? Na wszystko brak czasu? Zanim zwołasz kolejne spotkanie swojego zespołu zastanów się czy na pewno jest ono potrzebne. Gdy Wasza efektywność spada warto zwrócić uwagę, czy nie jest to winą zbyt angażujących zajęć i złego planowania. Zastanów się, co możesz przekazać zespołowi za pośrednictwem maila, indywidualnej rozmowy. Jeżeli spotkanie jest niezbędne ustal jego agendę, a następnie trzymaj się harmonogramu i nie przekraczaj ustalonych ram czasowych.

Bycie niezastąpionym

Zastanów się, jak często robisz coś, co możesz zlecić komuś innemu lub co gorsza nie należy do Twoich zadań, ale ze strachu przed utratą kontroli bierzesz zadanie na swoje barki? Nie ufasz swoim pracownikom? Bez delegowania zadań nie mają szansy na to, by Ci pokazać, że samodzielnie też podołają zadaniu. Buduj odpowiedzialność w swoim zespole, ludzie lubią być współautorami sukcesów, a Ty zyskasz czas na to, co faktycznie należy do Twoich obowiązków.

Brak asertywności

Podczas moich rozmów z Klientami, którzy narzekają na brak czasu, często pojawia się problem braku umiejętności odmawiania. Jak często zostajesz po godzinach, bo godzisz się na coś wbrew sobie? Wydaje Ci się, że nie możesz odmówić, bo ktoś pomyśli o Tobie, że nie jesteś koleżeński, masz wyrzuty sumienia, gdy mówisz ludziom „nie”? Popracuj nad wyznaczaniem granic. Zastanów się, kiedy Twoja pomoc i zostawanie po godzinach może być realnym wsparciem, a jak często pielęgnujesz złe nawyki swoich współpracowników, którzy zostawiają wszystko na ostatnią chwilę, bo wiedzą, że można na Ciebie liczyć bez względu na wszystko. Przyznaj sobie prawo do mówienia „nie”.

 

asertywność zarządzanie

Jak marnujemy czas w domu?

Telewizja

To nawyk, który bezwzględnie pochłania najszybciej nasz czas. Powiedzmy sobie szczerze nie da się przed nim usiąść „na chwilkę”. Najczęściej kończy się na godzinie, dwóch, bardzo często trzech. Jeżeli dodamy do tego, że spora część z tego, co oglądamy to reklamy, to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że nie jest to dobrze wykorzystany czas.

Telefon i media społecznościowe

Po dawce telewizji przychodzi czas na media społecznościowe. Co gorsza coraz częściej wykonujemy te czynności jednocześnie. Narzeksz na brak czasu? Przyznaj się przed sobą czy zdarza Ci się siedząc przed telewizorem jednocześnie skrolować aktualności w swoim telefonie? Zacznij świadomie zwracać uwagę jak często sięgasz po telefon, czy to czego szukasz, co znajdujesz, co czytasz ma jakąś wartość dla Ciebie? Jeżeli nie, to czy warto poświęcać temu czas? Pomyśl o tym, że jesteś przykładem dla Twoich dzieci.

Dziś telefony oferują aplikacje, które mogą pokazać Ci na co i ile czasu poświęcasz korzystając z telefonu. Oceń jak możesz zmienić te nawyki.

Jak zmieniać złe nawyki?

Kształtując te dobre i trzymając się ich. Zwłaszcza w życiu domowym nie ma nic złego w codziennych rytuałach. Takich jak rodzinna kolacja, wspólne odrabianie lekcji, podział obowiązków domowych, czytanie do snu. Ustalcie sobie wspólnie domowy harmonogram i się go trzymajcie, czas na spontaniczność przyjdzie w wakacje.

Martwi Cię brak czasu? Czy to w życiu zawodowym, czy domowym określaj zadania w czasie. Dotyczy to zarówno Ciebie, jak i domowników czy współpracowników. Jeśli powiesz, że coś ma być zrobione „najszybciej jak się da”, „na środę lub czwartek, najpóźniej na piątek” nie zdziw się, gdy będzie zrobione na ostatnią chwilę (w pracy) lub wcale (w domu).

coaching

Wyznacz sobie lub komuś konkretny termin, a o jego ewentualnej zmianie rozmawiaj dopiero wtedy, gdy okaże się to niezbędne. Da ci to kontrolę nad czasem, ale i nad tym, co robisz. Każdemu z nas zdarza się skupiać się na jednej rzeczy zbyt długo. Gdy powiesz sobie, że dajesz sobie 2 godziny na raport, zapewniam Cię, że nie będziesz go robić przez kolejne dwa dni.

Wykorzystaj czas „w międzyczasie”. Bo tu go tracimy całkiem sporo. Umówiłeś się na spotkanie z klientem, a ten w ostatniej chwili napisał, że spóźni się godzinę? Nie siedź z nosem w telefonie, wyskocz na myjnię umyć samochód. Czekasz z dzieckiem w kolejce do lekarza? Weźcie ze sobą najbliższą lekturę szkolną, którą możecie przeczytać czekając na swoją kolej.

Pamiętaj w końcu, że zarządzanie czasem to zarządzanie sobą. Problemem w większości nie jest ilość zadań przed Tobą, ale umiejętności planowania i wyznaczania priorytetów. Zamiast skupiać się na właściwym robieniu rzeczy, należy skoncentrować się na robieniu właściwych rzeczy. Jeżeli chcesz zdiagnozować swoją sytuację, poznać swoje nawyki, przeszkody stojące na drodze do właściwego zarządzania sobą w czasie, otrzymać skuteczne narzędzia, które pomogą Ci zarządzać priorytetami i poznać techniki ustalania ważności zadań to zapraszamy na nasze najnowsze szkolenie: „Zarządzanie sobą w czasie i organizacja pracy”.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
domowe kłótnie

„Dla Ciebie liczy się tylko praca. Nigdy nie masz czasu dla mnie”, „Ciągle siedzisz na telefonie. Może zrobisz w końcu coś w domu?”, „Nigdy nie mnie słuchasz. Nie rozumiesz mnie”. Brzmi znajomo? Jak często takie zwroty pojawiają się w Waszych domowych sporach? Kłótnie o podział prac w domu, priorytety, pieniądze… każdy z nas to zna. Nie każdy jednak wie, że dobierając właściwe słowa domowe kłótnie możemy zmienić w partnerskie rozmowy.

warsztat rozwoju osobistego

Drobne spory, domowe kłótnie nie wydają nam się zazwyczaj niczym poważnym. Często znikają tak samo szybko jak się pojawiły. Jednak warto zwrócić uwagę, czy w pewnym momencie nie stają się w Waszej partnerskiej komunikacji codziennością. Tym samym obniżają komfort wspólnego życia i poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia w związku. Wiedz, że dokładnie jak w życiu zawodowym, tak samo w rozmowie z partnerem dobór odpowiednich słów ma ogromne znaczenie.

„Miałem dobre intencje. Chciałem po prostu powiedzieć żonie o swoich potrzebach. Zacząłem szczerą rozmowę, a ona po chwili była obrażona i nie odzywaliśmy się do siebie dwa dni. Potem nie wracałem do tematu”.

„Zwróciłam mu uwagę. Od słowa do słowa wywiązała się z tego potężna awantura. Oboje powiedzieliśmy sobie bardzo przykre rzeczy, a przecież gdy zaczynaliśmy rozmowę, żadne z nas nie chciało zranić drugiej osoby. Kochamy się…”

Takie stwierdzenia często słyszę od Uczestników moich szkoleń i osób, z którymi pracuję podczas sesji coachingowych. Skoro intencje były dobre, to co stało się po drodze? Skąd się biorą domowe kłótnie?

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez osoby w związku jest sposób komunikacji. Mówienie z perspektywy „Ty”, zamiast z perspektywy „Ja”.

Komunikacja z perspektywy „Ty”

To sposób formułowania myśli, w którym mówimy i oceniamy działania osoby, z którą rozmawiamy. Przyjmując taką postawę już na początku dajemy naszemu słuchaczowi do zrozumienia, że jest za coś odpowiedzialny, czemuś winny, jednocześnie go oceniając. Reakcja w takiej sytuacji może być jedna, skoro atakujemy / obwiniamy / oskarżamy to nasz odbiorca automatycznie przyjmuje postawę obronną. W zależności od tego jaki ma charakter może to być bierność i milczenie lub agresja, czyli podnoszenie głosu, gestykulacja, trzaskanie drzwiami… Wystarczy kilka słów i domowa kłótnia gotowa… Gdy Twój partner poczuje się urażony, to wtedy już nie ważne jakich argumentów użyjesz w kolejnych zdaniach, nawet gdyby były najbardziej racjonalne.

Komunikacja z perspektywy „Ja”

Teraz zastanów się, jak przeformułować komunikaty by to, co chcesz powiedzieć zakomunikować z perspektywy swoich uczuć i emocji. Powiedz partnerowi co czujesz, co myślisz, bez obwiniania go za to, co się dzieje. Wybierając asertywny sposób komunikacji daj przestrzeń sobie na wyrażanie swoich emocji i jednocześnie przyznaj partnerowi prawo do tego, by się z Tobą zgodził lub nie, by powiedział o swoich odczuciach związanych z tą samą sytuacją. To komunikacja oparta na empatii nie wrogości.

szkolenie warszawa

Pozorna wygoda komunikacji z perspektywy „Ty”

Warto to sobie uświadomić, że często sięgamy po tego rodzaju stwierdzenia, bo w emocjach, gdy widzimy rozrzucone ubrania na kanapie, zlew pełen naczyń, partnera pochylonego nad ekranem telefonu, gdy na koniec miesiąca mierzymy się z dziurami w domowym budżecie – chcemy znaleźć ujście dla negatywnych emocji i ukarać partnera. Wydaje nam się, że może poczujemy się lepiej wskazując na to, co w naszej ocenie zrobił źle lub jak sprawił, że czujemy zdenerwowanie, smutek lub złość. Ostatecznie jak przyznaje wiele osób z którymi pracuję, sam fakt, że partner poczuje się tak samo źle ma pomóc w rozładowaniu emocji lub w zmuszeniu go do zmiany. To nie jest niestety częścią tworzenia zdrowych relacji. A gdy wchodzi w nawyk może być początkiem poważniejszych problemów.

Z drugiej strony komunikacja z perspektywy „Ja” jest mniej „wygodna” i początkowo, gdy o niej opowiadam dla wielu osób jest bardzo trudna do przyjęcia, bo wskazuje na osobistą odpowiedzialność. Nie jest łatwo stwierdzić, że ​​nawet jeśli twój partner nie działa lub nie mówi tak, jak byś chciał, nie obwiniasz go za to, jak się czujesz. Jak by tego było mało bierzesz odpowiedzialność za rolę, którą odegrałeś w sporze i okazujesz otwartość na głębokie słuchanie! Tak to nie jest proste, ale… to jest dojrzała komunikacja oparta na partnerstwie.

Zwracaj uwagę co i jak mówisz

Przypomnij sobie Wasze domowe kłótnie i zastanów się jak formułowałeś argumenty: „Nigdy nie pomagasz przy dzieciach”, „Jesteś bałaganiarzem”, „Wyolbrzymiasz rzeczy, masz skłonność do przesady”

Teraz zastanów się jak rozpocząłbyś rozmowę gdybyście rozmawiali z perspektywy „Ja”, nie „Ty”. Dla ułatwienia możesz myśleć o tym sposobie komunikacji jak o rozmowie z perspektywy uczuć. Zatem w rozmowie użyjesz takich stwierdzeń: „czuję się…” i dodasz „niespokojny, samotny, urażony, zły, zawstydzony, przestraszony…”

Staraj się unikać określeń, które pozornie określają emocje, ale poprzez swoje negatywne nacechowanie tak naprawdę oceniają działanie Twojego partnera, np. „Czuję się… ignorowany, zirytowany, wkurzony, źle traktowany, manipulowany, kontrolowany, oszukiwany, porzucony itp.”

Uważaj też, by po słowach „Czuję” nie przejść od razu do wygodnej komunikacji z perspektywy „Ty”, np. „Czuję, że Ci na mnie nie zależy”. To nie jest komunikacja z perspektywy „Ja”. Takie oświadczenie nadal sugeruje winę partnera.

Ćwiczenie czyni mistrza

Zmiana nawyków, zwłaszcza tych wygodnych nie jest prosta, ale jest możliwa. Wiele osób, z którymi rozmawiam przyznaje, że tak długo używała komunikacji z perspektywy „Ty”, że po prostu do tego przywykli, że tak wyglądają ich domowe kłótnie. Na początek warto nawet na kartce wypisać sobie najczęściej używanych sformułowań w Waszych rozmowach i spróbować sformułować je jeszcze raz z perspektywy „Ja”.

„Było mi smutno, gdy po raz trzeci w tym tygodniu się spóźniłeś”

„Czułam się zawstydzona i samotna, gdy rozmawiałeś sam ze znajomymi przez kilka godzin na przyjęciu, na które przyszliśmy razem”

„Czuję się zraniony, gdy po całym tygodniu pracy, w weekend wybrałaś się sama na spacer z dziećmi. Zależy mi by wolny czas spędzać razem z Wami”.

„Czuję niespokojna, gdy nie konsultujemy wcześniej, na co wydajemy pieniądze z naszego domowego budżetu”

„Czułem się samotny, gdy przez cały tydzień zostawałaś w pracy po godzinach”

„Czułam się zraniona, gdy zastałam dziś zlew pełen naczyń, mimo, że wczoraj mówiłam Ci, jak ważne jest dla mnie byśmy wstawiali je do zmywarki”.

Poczuj realną zmianę

„No tak ale dlaczego mam mu dawać taryfę ulgową”, „A co jeśli ona powie, że nie mam racji”… takie stwierdzenia słyszę często w reakcji na propozycję zmiany sposobu komunikacji. Warto pamiętać o tym, że zyska na tym nie tylko Twój partner, ale także Ty. Zastanów się, które domowe kłótnie kończyły się dla Was realną zmianą? A jak często kończyły się po prostu cichymi dniami, po których wszystko wracało do „normy”, tej która wcale Ci się nie podobała.

Zatem gdy znowu zobaczysz rozrzucone na ziemi ubrania, wrócisz późno do domu z pracy by dowiedzieć się, że praca domowa dziecka i przygotowanie kolacji czeka na Ciebie, zanim poddasz się pokusie, by uwolnić z siebie wszystkie negatywne emocje i zaatakować partnera, spróbuj wyjaśnić, co próbujesz osiągnąć. Czy wyjdzie za pierwszym razem? Może tak, może niekoniecznie… Mimo wszystko próbuj dalej. Zwracaj uwagę na ton swojego głosu, może nawet bardziej niż na słowa których używasz. Zidentyfikuj swoje emocje, nazwij je i powiedz partnerowi skąd się biorą.

szkolenie warszwa

Warto też wiedzieć, że perspektywę „Ja” dobrze też stosować w pozytywnym wyrażaniu emocji. Zwróć uwagę, na różnicę gdy mówisz partnerowi „Jesteś cudowny/a!” a tym jak powiesz: „Czułem / Czułam ogromną radość, gdy wczoraj miałem bardzo ciężki dzień, a Ty wysłuchałeś mnie bez oceniania i powiedziałeś, że zawsze będę mieć w Tobie wsparcie”. Gdy docenisz bliskich za konkretne rzeczy, które dla Ciebie robią, poczują, że ich działania zostały zauważone, miały sens i pozytywny skutek.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
porozumienie bez przemocy

Podczas gdy w rozmowach z partnerem, przyjaciółmi, współpracownikami szukamy argumentów do prowadzenia dojrzałych dyskusji, w rozmowach z dziećmi nie zawsze starcza nam na to cierpliwości. Każdy z rodziców przyzna, że ma pokusę ucinać dyskusję, przyjmując założenie, że my, dorośli, wiemy lepiej, co dla naszych dzieci dobre. Tymczasem przyjęcie perspektywy, że warto usłyszeć co nasze dziecko do nas mówi i jakie stoją za tym POTRZEBY, może tylko pozytywnie zmienić nasze domowe relacje.

W myśl podejścia Marshall’a Rosenberga, twórcy koncepcji Porozumienia Bez Przemocy (NVC) my, ludzie (bez względu na wiek), nigdy nie działamy przeciwko innym, tylko w imię zaspokojenia swoich własnych potrzeb. Umiejętność „przetłumaczenia” zachowania danej osoby na język potrzeb to podstawa komunikacji bez przemocy i szansa na odkrycie zupełnie nowej płaszczyzny porozumienia, nie tylko z własnymi z dziećmi.

coaching

O co chodzi w praktyce?

Wyobraź sobie zimny wiosenny poranek, zbieracie się z dziećmi rano do wyjścia z domu. Dzieci do przedszkola, ty do pracy. Panuje pośpiech, jesteście spóźnieni, popędzacie się wzajemnie. Każda minuta jest cenna. Jest zimno, więc wiesz, że musisz dzieci ubrać cieplej. Wszystko się dzieje w pośpiechu, abyście zdążyli na czas. Wyciągasz więc z szafy pierwszą z brzegu czapkę i wkładasz na głowę swojemu dziecku. W tej samej sekundzie córka lub syn mówi, że nie chce, że nie pójdzie w tej czapce. Zdejmuje ją ze złością i rzuca na podłogę. Spiesząc się, z lekką irytacją mówisz: „Spieszymy się! Załóż czapkę i wychodzimy!”. W odpowiedzi widzisz naburmuszoną minę, słyszysz: „Nie!” i wywiązuje się poranna awantura, która najczęściej kończy się tak, że Ty czujesz, że jeszcze nie zaczął się dzień a już nie masz na nic siły, a dziecko w czapce, ale ze łzami w oczach, rusza do przedszkola.

Ktoś wygrał, ktoś przegrał? Nie, tak naprawdę każda strona przegrała.

Spróbujmy spojrzeć na powyższą sytuację z perspektywy porozumienia bez przemocy- czyli na potrzeby obu stron.

Jakie były potrzeby Rodzica w sytuacji „forsowania” czapki?

Zdrowie, opieka, zdążyć na czas, szybko wyjść z domu, być punktualnie w pracy. Zatem można powiedzieć w skrócie: odpowiedzialność, bezpieczeństwo, sumienność.

Jakie potrzeby miało Dziecko, gdy odmówiło założenia czapki?

Samostanowienie, decydowanie o sobie, niezależność i autonomia.

Porozumienie bez przemocy

Marshall B. Rosenberg wyjaśnia, że stosując NVC  na co dzień, trzeba się więcej „napracować”, potrafić pomyśleć o potrzebach drugiej osoby, umieć także swoje własne zachowanie przetłumaczyć na język potrzeb. W swoich licznych publikacjach udowadnia, że warto.

terapia skoncentrowana na rozwiązaniach

Jak zatem ten sam poranek mógłby wyglądać, gdyby Rodzic „online” przetłumaczył potrzeby Dziecka na język jego potrzeb, tak jak zaleca porozumienie bez przemocy? Być może w chwili, gdy dziecko zdjęło czapkę, mówiąc, że jej nie chce, zareagowałby w taki sposób: „Kochanie, widzę że zdejmujesz czapkę, więc sądzę, że Ci się nie podoba i być może chciałbyś / chciałabyś wybrać sobie inną lub iść bez czapki. Z drugiej strony jest dziś zimno i chcę też zdążyć do pracy na czas. Czy będzie w porządku, żebyś dzisiaj poszedł /poszła w tej czapce, a wieczorem wybierzemy na jutro te czapki, które Ci się podobają?”

Być może Wasza domowa komunikacja będzie wymagała prób i powtórek. Warto jednak nad nią pracować. Dzieci, które traktujemy poważnie, które widzą, że rodzic dostrzega i szanuje ich uczucia, dużo chętniej współpracują. Pytane o to, czego chcą, chętnie udzielają odpowiedzi i wskazówek na temat własnych potrzeb. A jeśli systematycznie stosujemy te zasady w kontaktach rodzinnych, najmłodsi szybko je przyswajają i także stosują język potrzeb w komunikacji z rodzicami i rówieśnikami.

Podczas kolejnej domowej sprzeczki spróbuj zastosować się do zasad porozumienia bez przemocy: nazwij swoje potrzeby, nazwij potrzeby swojego dziecka. Sprawdź, co dobrze działa i stosuj najlepsze rozwiązania.

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
jak być przekonującym

Zdarzyło Ci się kiedykolwiek widzieć wystąpienie osoby, która stojąc na scenie, przed grupą ludzi, starała się mówić istotne i ważne rzeczy, ale mimo wszystko było Ci niezmiernie trudno skupić się na meritum, bo całą Twoją uwagę ściągało zdenerwowanie występującego? Wyobrażenie sobie takiej sytuacji to dobry wstęp do rozmowy  o komunikacji, języku ciała i o tym, jak być przekonującym.

Pomimo szczerych chęci zainteresowania się treścią wypowiedzi wspomnianej wcześniej osoby, skupiałeś się na komunikatach, jakie docierały z innych „wymiarów” niż treść. Ze sposobu mówienia, tonu głosu, zachowania. Być może wręcz identyfikowałeś się ze zdenerwowaniem tej osoby, jej brakiem pewności siebie, wahaniem i drżeniem głosu. Ciągle łapałeś się na tym, że tak bardzo przyglądasz się temu, że np. bawi się nerwowo długopisem, że koniec końców nie miałeś nawet pojęcia, o czym w zasadzie była jego przemowa.

jak nie zepsuć sobie wakacji

Wiesz, dlaczego tak się działo? Dlaczego, pomimo, że osoba występująca na  scenie za wszelką cenę chciała ukryć swoje zdenerwowanie, odwrócić od niego uwagę, nie udało jej się tego zrobić?

Odpowiedź tkwi w komunikacji.

Zatem jak być przekonującym?

Komunikacja, zwłaszcza w aspekcie zawodowym, w głównej mierze kojarzy nam się z płaszczyzną werbalną. Przed spotkaniem z Klientem czy publicznym wystąpieniem przygotowujemy sobie to, CO chcemy powiedzieć, w jakie słowa ubrać nasze myśli itp. Tymczasem o tym, czy trafimy do naszego odbiorcy, czy go przekonamy, czy nam uwierzy, często przesądza komunikacja niewerbalna. Czyli to, JAK mówimy, jak się zachowujemy, jak brzmi nasz głos… Jakie za tym wszystkim stoi nasze nastawienie, czyli: czy wierzymy w to, co mówimy?

szkolenia dla firm

Ten ostatni aspekt jest szczególnie ważnym, często pomijanym czynnikiem w relacjach, w obsłudze klienta i sprzedaży. Jeżeli nie wierzysz w produkt, w usługę, którą oferujesz, jeżeli niespecjalnie identyfikujesz się z firmą, dla której pracujesz, to choćbyś bardzo się starał, nie ukryjesz tego przed swoim odbiorcą.

Wiesz, dlaczego tak się dzieje?

Otóż język niewerbalny i cała mowa naszego ciała, są pierwotne w stosunku do języka mówionego. Na długo zanim jako ludzie nauczyliśmy się ze sobą komunikować za pomocą języka, potrafiliśmy już świetnie czytać język ciała. W „pra-czasach” odczytanie tego, czy inny osobnik jest do nas przyjaźnie nastawiony, jaki jest jego nastrój, jakie ma zamiary, było często kwestią życia lub śmierci. Dlatego obserwację sygnałów płynących z ciała opanowaliśmy to do perfekcji i do dziś, często nieświadomie, z niej korzystamy.

Możesz znać swój produkt lub usługę od podszewki, świetnie o nim opowiadać, a i tak rozmowa nie zakończy się sukcesem, jeżeli w głębi ducha będziesz uważać, że to, co sprzedajesz jest kiepskie, niepotrzebne, nieciekawe… Twój przekaz werbalny i niewerbalny przestają bowiem być spójne, a Twoi rozmówcy tę niespójność dostrzegą.

szkolenie warszwa

O czym warto więc pamiętać?

Sprawdź swoje nastawienie. Jeśli nie wierzysz w to, co robisz, to… albo uwierz, albo zmień to, czym się w życiu zajmujesz 😉 Zwłaszcza w kwestii sprzedaży kluczowe bowiem jest, by mieć przekonanie do swoich działań.

Następnie zapanuj nad swoim ciałem. Naucz się je świadomie wykorzystywać do budowania pewnych przekazów.

Zadbaj, by być spójnym w swojej komunikacji. Połącz siłę komunikacji werbalnej i niewerbalnej. Wtedy Twoi rozmówcy i słuchacze usłyszą w pełni treść i jej walory merytoryczne. A o to przecież Ci chodzi 🙂


Chcesz nauczyć się być skutecznym w komunikacji?

Nad spójną komunikacją werbalną i niewerbalną oraz nad tym, jak być przekonującym w kontaktach z Klientem pracujemy podczas Szkolenia „Efektywna komunikacja w obsłudze Klienta”. Sprawdź w praktyce jak Klienci odbierają, to co im przekazujesz i zapisz się na najbliższą grupę otwartą. Zapraszamy.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
żal i uraza

Negatywne doświadczenie takie jak żal i uraza do kogoś, mogą nas trzymać w swoim uścisku przez lata. A że urazę karmimy swoją własną energią, często niewiele tej energii zostaje dla nas, na radość życia, cieszenie się tym, co mamy i czego doświadczamy na co dzień. Nawet gdy ktoś nam radzi „Odpuść, wybacz, zapomnij!” najczęściej reagujemy irytacją, zasłaniamy się niezrozumieniem.

Absurdalnie, w tej niewygodnej sytuacji potrafimy się na stałe „rozgościć”. Pomimo to, że przeżywanie bez końca tych samych zmartwień rani nas samych, wpływa na nasze relacje ze światem, na nasz komfort życia. Dlatego na szkoleniach uczę Uczestników – jak wybaczać. Jak wybaczać sobie, jak wybaczać innym. I podkreślam, że wybacza się „dla siebie”, z myślą o sobie i dla swojej siły i jakości życia.

warsztat rozwoju osobistego

Rozmowę o tym czym jest długoletni żal i uraza oraz o roli wybaczania miałam okazję prowadzić niedawno, z Anną, moją klientką,  podczas sesji coachingowej. Anna to dojrzała kobieta, po 50-tce, która pracowała w czasie sesji z tematami swojej relacji z mężem.

Zwróciło moją uwagę, że Anna dość wytrwale pomijała w swoich relacjach to, jak układa jej się w związku z mężem aktualnie, a swoją sytuację małżeńską postrzegała przez pryzmat pewnego zdarzania sprzed ok. 20 lat (tak, dwudziestu!).

Jej mąż w tamtym czasie bardzo ciężko i niespodziewanie zachorował na serce. Wylądował w szpitalu. I jak na początku bywa, chorym interesuje się każdy, z czasem bliskich i znajomych w szpitalu pojawiało się mniej. Za to moja Klientka trwała przy mężu, jak przy małżeńskiej przysiędze „na dobre i złe”. Odwiedzała go, opiekowała się nim, dodawała otuchy, dotrzymywała towarzystwa. Jednego dnia, jak opowiadała Anna, bardzo spieszyła się do domu. Ich wspólne dzieci, wtedy jeszcze całkiem małe, zostały tego dnia same w domu. I w czasie tej wizyty, gdy chciała już biec na pociąg do ich miasta, mąż błagalnym tonem poprosił, aby została z nim jeszcze chwilę dłużej. Anna została, pojechała następnym pociągiem.

Historia choroby zakończyła się szczęśliwie, mąż stanął na nogi, wrócił do domu, z czasem do pracy. Można by powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.

Ale nie do końca…

W czasie naszej rozmowy, Anna, opowiadając tę historię, była naprawdę rozgoryczona. „Wyobraża to Pani sobie?!?”– pytała mnie retorycznie podniesionym głosem – „Małe dzieci były same w domu, a on myślał wtedy tylko o sobie! Zostałam wtedy w szpitalu, a nigdy, ale to nigdy mi za to nawet nie podziękował!”

„Tak jakby to było takie oczywiste”– kontynuowała – „A przecież nie było! Wymagało ode mnie wyrzeczeń, pracy, było mi naprawdę ciężko. Też potrzebowałam wsparcia. A on wtedy myślał tylko o sobie i swojej chorobie! Takim był egoistą! A chociaż proste słowo „Dziękuję” wiele by zmieniło” – zakończyła z żalem w głosie.

Moja Klientka nigdy nie zdecydowała się na rozmowę z mężem. „Dziś, po 20 latach, nawet gdybym powiedziała mu o swoich uczuciach, to nic już by to nie zmieniło. Nie potrafię mu wybaczyć, że wziął mnie wtedy za pewnik”. I tak relację tej kobiety z mężem od wielu lat przepełnia żal i uraza.

Kto w tej relacji został tak naprawdę ukarany? Kto cierpiał?

Mąż, który nie wiedział, że 20 lat temu sprawił tak wielką przykrość małżonce czy Anna, u której stare wspomnienia są wciąż żywe i patrząc na męża, często myśli tylko i wyłącznie o tym, jak ją zranił wiele lat temu? Dawny żal i uraza powodują w niej złość, złość przekłada się na sposób, w jaki rozmawia z mężem, nie dostrzega pozytywnych oznak jego miłości, troski i wkładu w małżeństwo i tak błędne koło się zamyka.

szkolenie warszwa

Skoro chowanie urazy, żal negatywnie wpływają na nas samych, to jak to się dzieje, że z własnej woli możemy w niej tkwić np. 20 lat?

Trzymanie się naszych negatywnych doświadczeń, wracanie do nich, przeżywanie ich na nowo, można porównać do rozdrapywania gojącej się rany. Sprawia nam to ból, czemu więc to robimy? Bo lubimy się trzymać się rzeczy, sytuacji i okoliczności, które znamy, nawet jeśli są dla nas nieprzyjemne. „Wygoda” polega na tym, że wszystko to już się wydarzyło, bezpiecznie jest rozpamiętywać, że np. mąż nie podziękował, najlepsza przyjaciółka zdradziła, dziecko oszukało.

Czasem może też być tak, że negatywne doświadczenia z przeszłości chętnie wykorzystujemy do uzasadnienia tego na co się nie decydujemy w teraźniejszości. Pamiętasz tę paskudną rzecz, którą ktoś wyrządził ci lata temu? Przed czym Cię to powstrzymuje? Przed rozmową, spotkaniem z rodziną, przed budową nowego związku, przed poszukaniem lepszej pracy? Prawda jest taka, że jeżeli nie potrafisz wybaczyć, przeszłość staje się częścią twojej teraźniejszości i działa przeciwko tobie. Zabiera energię, hoduje negatywne emocje, okrada ze szczęścia.

Jeśli umiesz wybaczyć, energię marnowaną na chowanie urazy wykorzystasz na pozytywne aspekty swojego życia, na jego wzbogacanie.

Wiesz, jak możesz to zrobić?

Oddziel przeszłość od teraźniejszości. Mam swoją własną metaforę życia jako długiej, piaszczystej drogi, którą widzę w środku ciepłego, słonecznego lata. Na poboczach mojej drogi (życia) rosną polne kwiaty (głównie rumianki i niebieskie chabry), także chwasty i nierównej wysokości trawa. Będąc w tej metaforze – zostaw przeszłość w przeszłości. Zamiast nieść ją na plecach, odłóż ją na poboczu swojej drogi. Niech przeszłe wydarzenia, żal i uraza zostaną tam, gdzie ich miejsce.

szkolenie warszawa

Naucz się myśleć o dawnych urazach w taki sposób: nawet jeżeli ktoś zrobił nam kiedyś coś bardzo marnego, zrobił maksymalnie wszystko, na co było go wtedy stać. Gdyby mógł zrobić w tamtym czasie więcej, pewnie by zrobił. Ale nie zrobił. Zostawiaj życiowe balasty na poboczu, w przeszłości. I co ważne: pamiętaj, że to, że wybaczasz, nie znaczy, że akceptujesz. Ale że wybaczasz. Bo wybacza się dla siebie i swojej życiowej siły.

Anna, moja klientka, po rozmowach ze mną, w końcu wybaczyła swojemu mężowi tamte zdarzenia z przeszłości. Spojrzała szerzej na ich relację i jego rolę w rodzinie przez te wszystkie lata. Dostrzegła, jakim był ojcem. Jak dbał o nich, zabierał dzieci na wakacje, gotował obiady, pomagał. Dostrzegła w końcu, że na emeryturze troszczył się też z miłością o wnuki, pilnował ich, wychowywał, opiekował się. Był na każde zawołanie dzieci i wnuków. I nigdy nawet słowa nie powiedział, nigdy na to nie narzekał. Anna uświadomiła sobie, że nie wprost przez słowo „dziękuję”, ale przez wiele swoich uczynków okazał wdzięczność żonie i oddanie rodzinie.

Temat wybaczania jest ważnym zagadnieniem, poruszanym przeze mnie także podczas warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Jeśli chcesz go zgłębić, przepracować urazy z przeszłości, by iść dalej wolnym i silnym, zapraszam na warsztaty. Na nich się tego nauczysz.