Wpisy

kodeks honorowy

Ludzki umysł ma jedną niesamowitą właściwość: ELASTYCZNOŚĆ. Dzięki niej możemy wprowadzać zmiany, poszukiwać rozwiązań, tworzyć nowe rzeczy. Równocześnie, ta sama elastyczność, może nam w życiu… szkodzić.

Są sytuacje, gdy pojawiają się pokusy i okazje. Zdarzyło Ci się tak kiedyś? Mamy wtedy tendencję do racjonalizowania, naginania zasad i przymykania oka na to, w co wierzyliśmy wcześniej.

Dlatego warto mieć spisany swój własny kodeks honorowy.

Pamiętam, jak w 2015 roku kończyłam certyfikację mistrza NLP. Cały kurs był długi, z milionem ćwiczeń, technik, niezmiernie intensywny. Warunkiem uzyskania dyplomu ukończenia było napisanie pracy końcowej. Należało najpierw przeprowadzić- w nurcie zgodnym z kursem- sesję z (tak zwanym) prawdziwym klientem, a następnie ją przeanalizować, opisać, wyciągnąć wnioski itd.

O zaliczeniu zaczęłam myśleć w czerwcu, na początku wakacji. Czekał już na mnie wyjazd z rodziną i znajomymi na Mazury. Wizja przeprowadzenia sesji NLP oraz opisania jej na minimum 20 (!!!) stronach zaczęła być mało zachęcająca.

I wtedy mój umysł zaczął uruchamiać wspomniane wcześniej elastyczne myślenie.

Że i tak napracowałam się już bardzo w czasie kursu. Że mam prawo już być zmęczona nauką.. Że i tak już tak dużo umiem..  Że zapłaciłam, a „oni” wymyślają..

To był tylko początek tego, co działo się wtedy w mojej głowie. Po takiej racjonalizacji i „rozmiękczeniu”, mój umysł zaczął rozważać opcje alternatywne. „A może by tak opisać zmyśloną sesję z klientem? Przecież i tak nikt tego nie odkryje..” Działo się w mojej głowie, a cel był jeden: jak by tu zminimalizować wysiłek aby osiągnąć plan 🙂

Uratował mnie wtedy mój kodeks honorowy. Gdybym nie miała go spisanego, byłoby mi bardzo trudno i prawdopodobnie postąpiłabym inaczej.

Co przeczytałam w swoim kodeksie?

Jedną z zasad, którą miałam zapisaną było: „Jeśli się uczę, robię to na 100%”.

Poważnie. Naprawdę to miałam. Tak się umówiłam ze sobą wiele miesięcy wcześniej, tworząc „na chłodno” i racjonalnie swój kodeks honorowy.

Uświadomiłam sobie wtedy, że co z tego, iż otrzymam certyfikat ukończenia kursu, jeśli już zawsze, do końca życia będę mieć świadomość, że nie zdobyłam go uczciwie i na 100%. To dało mi wtedy siłę, pozwoliło umysłowi wrócić na właściwy tor.

Pamiętam, że zrobiłam wtedy prawdziwą, wartościową sesję ze znajomym klientem i napisałam w wakacje z tego pracę. Warto było. Gdy otrzymałam certyfikat, czułam prawdziwą dumę i pełną satysfakcję. Na 100%. 🙂

Dlatego też wiem, że warto mieć w życiu spisany kodeks honorowy. Spisuje się go wtedy, gdy jest się w dobrym stanie mentalnym. Moi Klienci spisują swój kodeks honorowy drugiego dnia na szkoleniu „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”, gdy ich siła mentalna jest „mocna jak dąb”. Ale możesz spisać swój kodeks samodzielnie.

Pamiętaj: Kodeks przydaje się wtedy, gdy przychodzą pokusy i okazje, a umysł zaczyna racjonalizować i kusi, by naginać zasady. Ważne, aby był zapisany. Kodeks w głowie nie działa. Jeśli nie mamy go spisanego, będziemy elastycznie modyfikować swoje reguły.

Moje przykładowe punkty z kodeksu:

-dbam o swoje zdrowie (i łatwiej przychodzi mi zdrowa dieta i regularny sport- przecież tak się ze sobą umówiłam)

-gdy odnoszę sukcesy, świętuję i doceniam siebie

-z błędów wyciągam wnioski i idę dalej

-przekraczam granice swojego strachu (to czytam zawsze, gdy mam wystąpienie publiczne :))

Zachęcam: spisz swój kodeks. Na jakie zasady umówisz się ze sobą? Na jakie reguły? Wedle czego chcesz postępować?

Gdy będziesz to miał spisane, kodeks będzie „pilnował” Ciebie i Twoich decyzji. Warto.



Warsztaty, które mogą Cię zainteresować:

siła wewnętrzna

asertywność

asertywność

zmiana jest możliwa

Zadzwoniła do mnie na początku wakacji Kasia. Znalazła moje szkolenia w Internecie. Zaczęła mi opowiadać o swoim życiu i o tym, czego poszukuje. Opowiedziała, że ma dwóch dorosłych już prawie synów, jest żoną z wieloletnim „stażem” i pracuje aktualnie w sklepie. Szukała wsparcia i rozwiązań, bo, jak smutno powiedziała – „ma już wszystkiego dość”.

Przez lata była mamą i żoną, pracującą na co najmniej dwóch etatach i w domu i w pracy. Opowiedziała mi o tym, że przez ostatnie lata gdzieś po drodze zgubiła siebie, zgubiła kontakt z mężem i funkcjonuje w świecie, w którym jest automatem „serwisującym” potrzeby innych. W domu rządzi mąż, w pracy szef… Powiedziała też, że w taki sposób nie da rady już żyć i chce zdobyć takie „moce”, aby mieć odwagę powiedzieć mężowi, co czuje, za co ma po tylu latach żal i czego pragnie w życiu. Powiedziała, że po latach przyszedł czas, aby zacząć „to wszystko” porządkować.

Na koniec zapytała z nadzieją w głosie: „- Czy w moim przypadku zmiana jest możliwa?”

Pracowałyśmy razem przez wakacje. Rozmawiałyśmy o odwadze, wyznaczaniu granic, reagowaniu, gdy ktoś narusza naszą godność. Ostatnio, na szkoleniu z siły wewnętrznej, w którym uczestniczyła, opowiedziała mi o swoich planach na przyszłość. (!) Że zawsze marzyła, żeby jeszcze się uczyć i pójść na studia. I że wreszcie czuje i ma odwagę marzyć, że właśnie teraz jest na to czas. Oraz że zaczęła rozmawiać z mężem i wreszcie miała siłę powiedzieć mu „prawdę” o sobie i swojej perspektywie na ich wspólne życie.

Siedziała przede mną inna osoba. Słyszałam w jej głosie łagodną moc, wypracowaną zmianę, nowe prawdy i pewność, że też zasługuje w życiu na najlepsze.

W pewnym momencie spokojnym głosem powiedziała: „-Wiesz, dużo już bardzo zrobiłam, długą drogę przeszłam. Potrzebuję jeszcze Twojej pomocy i szkoleń, bo wiem, czego się jeszcze chcę nauczyć. Ale powoli. Wiem, że jestem na dobrej drodze. I daję sobie czas, żeby tę drogę spokojnie przejść. Najważniejsze, że zaczęłam. Kurcze, jestem silniejsza, niż myślałam!”

No właśnie.. Zmiana jest możliwa i może być Twoim wyborem. Gdy masz już wszystkiego dość i podejmujesz decyzję, aby ruszyć nową drogą, już w tej właśnie sekundzie stajesz się nowym człowiekiem. Bohaterem swojego życia. To zupełnie jak w bajkach dla dzieci. Główny bohater wyrusza w podróż, aby osiągnąć cel, w drodze pokonuje przeciwności, walczy i wzmacnia swoją siłę. Na końcu, docierając do celu, jest już zupełnie innym człowiekiem.

I być może wcale nie o zdobyty cel w tym wszystkim chodziło. Lecz o to, kim nowym się stał w czasie tej drogi.

Jesteś silniejsza, niż myślisz. Jestem tego pewna. I pamiętaj: zmiana jest możliwa. Powoli.

 



Znajdź swoją wewnętrzną siłę

Znajdź swoją wewnętrzną siłę

Asertywność

Asertywność

5 języków miłości

Dr Chapman, autor znanego poradnika dla małżeństw „Pięć języków miłości”,  wyróżnił w swojej książce 5 podstawowych działań naszych i naszego partnera, które sprawiają, że czujemy się w związku kochani. Na podstawie badań okazało się, że większość ludzi wyraża i interpretuje miłość na te same pięć sposobów. Tak właśnie zostało wyróżnionych 5 języków miłości.

Aby wyjaśnić, na czym języki miłości polegają, najpierw przykład (z życia wzięty) 🙂

Żona mówi z żalem do męża:

-Już mnie nie kochasz. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przytuliłeś mnie na dzień dobry!

Mąż ze zdziwieniem wykrzykuje:

-Jak to nie kocham?!? Przecież kupuję ci kwiaty i wymieniam opony w twoim aucie!

 

Zanim przeczytasz więcej o 5 językach miłości, zrób krótkie ćwiczenie. Zrozumiesz, jakimi językami miłości mówisz.


Oto ćwiczenie:

Pomyśl o bardzo bliskiej Ci osobie.

Zastanów się przez chwilę nad tym, skąd wiesz, że ta osoba cię kocha.

A teraz dokończ poniższe zdania trzema spontanicznymi zakończeniami, określającymi, co ta osoba takiego robi, że Ty jesteś przekonany o jej miłości do Ciebie.

Wiem, że ta osoba mnie kocha.

Poznaję to po tym, że ……………………………………………………………………………….

Poznaję to po tym, że ……………………………………………………………………………….

Poznaję to po tym, że ……………………………………………………………………………….

Gdy masz już swoje własne odpowiedzi, poznaj 5 języków miłości i sprawdź, w które konkretnie wpisują się Twoje odpowiedzi.


5 języków miłości

Oto krótkie opisy wszystkich języków.

  • Słowa czyli wyrażenia afirmatywne. Czujemy się kochani, gdy słyszymy od kogoś słowa wsparcia, pochwały i docenienia. Jeśli to mój język miłości, to po czym poznaję, że Partner mnie kocha? Gdy mówi mi często, jak wspaniale wyglądam, że wierzy we mnie że dam radę.
  • Dobry czas. Potrzebujemy spędzać z ukochanym jak najwięcej czasu – wspólne spacery, jedzenie posiłków, rozmowa przy kawie. Jeśli to mój język miłości, to po czym poznaję, że Partner mnie kocha? Po tym np., że wspólnie ogląda ze mną filmy, jedzie na wakacje, idzie na spacer.
  • Prezenty i niespodzianki. Nie chodzi tu o materializm, a o małe gesty, które są dowodami miłości. Liściki z wyrazami uczuć, drobne prezenciki czy kwiatek. Jeśli to mój język miłości, to po czym poznaję, że Partner mnie kocha? Nawet ze zwykłych zakupów potrafi przynieść niespodziewanie coś, co lubię.
  • Drobne przysługi. Robimy coś dla partnera. Czego on nie umie, nie lubi, nie ma czasu. Jeśli to mój język miłości, to po czym poznaję, że Partner mnie kocha? Po takich gestach jak np. odebranie marynarki z pralni, wymiana wspomnianych wcześniej opon, kanapka do pracy.
  • Dotyk, przytulanie, pocałunki. Trzymamy się za ręce, całujemy i przytulamy, kiedy tylko pojawi się okazja. Jeśli to mój język miłości, to po czym poznaję, że Partner mnie kocha? Mój partner głaszcze mnie, przytula, jesteśmy w ciepłym kontakcie fizycznym.

Warto być otwartym na wszystkie 5 języków i świadomym, które z nich są najważniejsze dla bliskich nam osób, którym chcemy okazywać miłość.

Jeśli nie jesteśmy tego świadomi, możemy bardzo się starać okazać, jak bardzo zależy nam na drugiej osobie. Jeśli jednak nie robimy tego w sposób, który do niej przemawia, osiągniemy efekt, jakbyśmy mówiąc tylko po angielsku rozmawiali z kimś, kto posługuje się wyłącznie chińskim.

Jeśli chcesz mieć pewność, który z wymienionych języków dominuje w Twoim przypadku, możesz także rozwiązać test online w języku polskim KLIK lub na oficjalnej stronie anglojęzycznej KLIK.

Polecam też podsunięcie testu bliskiej Ci osobie. A potem porównanie wyników i ustalenie, co dla kogo jest najważniejsze – które dwa języki najbardziej się liczą dla każdego z Was.

Co ciekawe, swoim życiowym partnerom możemy nieświadomie przypisywać te języki miłości, które są ważne dla nas. Dlatego warto zaciekawić się, jak jest naprawdę i wymienić się wynikami testu.

I przygotujcie się na niespodzianki 😊

 



To także może Cię zainteresować.

Szkolenia // Warsztaty // Kursy:

umiesz oddychać

Oddech towarzyszy nam od urodzenia. Oddychamy od pierwszej chwili przyjścia na świat i rzadko potem myślimy o znaczeniu oddechu. Oddychanie jest naturalne. Nie myślimy o nim.

Jednak mając świadomość swojego oddechu, możemy uczynić go czymś jeszcze większym, niż automatyczne dostarczanie tlenu do komórek.

 

Nauczę Cię dziś, jak oddychać, aby Twój świadomy oddech służył Tobie, dając zdrowie i spokój.

Jeśli nauczysz się oddychać, oddychanie będzie dla Ciebie lekarstwem na stresem, ból, zmęczenie, strach, brak energii lub jej nadmiar.

Oddychanie zamiast tabletki, proszku i zastrzyku? Tak, to możliwe. 😊

O świadomym oddychaniu i jego uzdrowicielskim działaniu przeczytałam w książce Anthonego Robbinsa „Nasza moc bez granic”. To z niej dowiedziałam się po raz pierwszy, że gdy umiesz oddychać, możesz z oddychania zrobić wspaniałe, służące Ci narzędzie. Przećwiczyłam następnie świadome oddychanie na sobie, a następnie, w trakcie szkoleń i treningów indywidualnych, nauczyłam świadomego oddychania dziesiątki, a może już nawet setki ludzi.

Oddychali menedżerowie, ojcowie, matki, osoby zestresowane swoją pracą, ludzie przed wystąpieniami, egzaminami, ważnymi rozmowami. Oddychali, a oddychanie zastępowało im tabletkę na bezsenność, tabletkę przeciwbólową lub tabletkę uspokajającą.

Poniżej znajdziesz sposób, jak nauczyć się świadomego oddychania. Zapraszam na lekcję oddychania. 😉

  1. Zacznij teraz oddychać.
  2. Czytając instrukcję, skieruj równocześnie uwagę na swój oddech.
  3. Zrób 3-4 świadome, łagodne oddechy
  4. Wdech nosem wydech ustami
  5. A teraz zacznij oddychać, wydłużając wydech tak, żeby trwał on ok. 4-5 sekund
  6. Kontynuuj i pamiętaj: wydech ustami!
  7. A teraz zacznij oddychać w taki sposób: 2 sekundy wdech nosem– 4 sekundy zatrzymanie powietrza -8 sekund wydech ustami

 

Aby zapamiętać rytm, powtórz teraz 10 takich świadomych oddechów z zatrzymaniem,

w rytmie : 2-4-8 sekund.

Zaobserwuj reakcję swojego ciała. Szukaj rytmu, który Cię uspokoi.

Oddychając, zobacz oczami wyobraźni, jak w przyszłości przywołujesz taki sposób oddychania w sytuacjach, gdy chcesz pozbyć się zdenerwowania, stresu, bólu, a pragniesz odzyskać równowagę, spokój, energię.

Jeśli czujesz już, że umiesz oddychać w rytmie 2-4-8, sprawdź jeszcze, jak możesz oddychać w ten sposób, robiąc to dyskretnie i niezauważenie. Przyda Ci się to w sytuacjach ważnych spotkań, wystąpień czy prowadzenia wymagających dla Ciebie rozmów.

Spodobało Ci się takie oddychanie?

Jeśli tak, zaplanuj ciąg dalszy: pomyśl teraz o najbliższej sytuacji, w której pooddychasz w rytmie 2-4-8 (być może w trakcie najbliższej rozmowy, słuchając kogoś, a może wracając z pracy lub leżąc na plaży).

Dobrego oddychania. 😊



Szkolenie”Zarządzanie stresem i emocjami”

Poznaj więcej ćwiczeń zarządzania sobą, stresem i emocjami.

Szkolenie zarządzanie stresem

Najbliższy termin: 22.08.2018

Życie pełne niedostatku

Niecierpliwość, złość, frustracja, niepokój, irytacja, wściekłość, bezsilność, wkurzenie.

Które z tych emocji znasz i których doświadczasz na co dzień?  Jeśli nie są Ci one obce i wiesz, jak to jest czuć negatywne emocje, które pochłaniają energię i życiowy entuzjazm, być może złapałeś się w pułapkę nadmiernego „chcenia”.

„Gdybym tylko schudła 2 kilogramy”

„Gdybym tylko był bardziej pewny siebie i odważny..”

„Gdy tylko będę mieć lepszą pracę..”

„Gdy tylko ukończę studia”

„Gdy kupię większe mieszkanie i wymienię samochód..”

„Jak tylko zaoszczędzę na wakacje ze granicą”

„Jak tylko córka dostanie się do dobrej szkoły ..”

Żyjemy obecnie w wielkiej, wszechogarniającej kulturze pragnienia więcej i bardziej. Prowadzimy życie pełne niedostatku.

Świat wokół nas promuje wymagające modele życia i tworzy w naszej podświadomości potrzebę gonienia za osiągnięciami, zdobywania, udawadniania. Czego?

Że dajemy radę, że jesteśmy wystarczająco dobrzy i zasługujemy na uznanie, że stać nas na więcej i więcej…

Reklamy w telewizji obiecują fantastyczne życie dzięki zakupom, otaczaniu się droższymi dobrami materialnymi. Znajomi na Facebooku uśmiechają się, podróżują, mają zabawne przygody, uczestniczą w ciekawych wydarzeniach z mnóstwem znanych, pełnych energii ludzi…

Jeśli dodatkowo w dzieciństwie „dostaliśmy” moduł bycia niewystarczająco dobrymi, w dorosłym życiu chcemy nieustannie być lepsi, doskonalsi, bardziej wspaniali.

Otacza nas wyfiltrowany świat. Tworzy on naszą rzeczywistość i nasze wyobrażenie, do którego chcemy dążyć lub które chcemy nawet prześcignąć. Można mieć pieniądze, uznanie, sławę, osiągnięcia i sukcesy a i tak być nieszczęśliwym.

Mamy mnóstwo oczekiwań wobec swojego wyglądu, swoich kompetencji, wobec ludzi, z którymi żyjemy, wobec swojej pracy, szefa, dzieci, przyjaciół, biznesu, wyników sprzedaży, wizji swojej firmy, swojej kariery… Można by tak wymieniać i wymieniać.

Ok, czy to oznacza, że nie powinniśmy chcieć więcej? W czym jest problem?

Problem pojawia się wtedy, gdy cena, jaką za to płacimy, przewyższa nasze zwykłe, ludzkie możliwości. Gdy żyjąc w pogoni i poczuciu niedostatku żyjemy w transie zdobywania. Gdy doświadczamy przez to negatywnych emocji, frustracji, złości, niepokoju.. Gdy nie umiemy się zatrzymać i przestać gonić królika.

Co jest przeciwieństwem niedostatku?

DOSTATEK? OBFITOŚĆ? DOSTATECZNOŚĆ? Lub DOCENIENIE? A może radość z tu i teraz? Życie całym sercem już teraz? Szczęście z obfitości?

Znajdź swoją nazwę na przeciwieństwo niedostatku.

Jeśli chcesz zatrzymać się w pędzie po więcej i doświadczyć spokoju, ukojenia i cudownego odkrycia, jak wiele masz już TERAZ, przeznacz 5 minut na krótkie ćwiczenie, którego uczę ludzi na szkoleniach i które sama wykonuję regularnie.

Ćwiczenie:

  1. Weź kartkę papieru i długopis.
  2. Zapisz swoje odpowiedzi zaczynając od słów:

Moje 3 talenty:

……………………………………………………………………………………………………………….

Moje 3 pozytywne cechy wyglądu:

……………………………………………………………………………………………………………….

Dobra materialne, za które jestem wdzięczny/-a:

……………………………………………………………………………………………………………….

Ludzie, za których jestem wdzięczny:

……………………………………………………………………………………………………………….

3 ważne aspekty w mojej pracy/w moim biznesie, za które jestem wdzięczny:

……………………………………………………………………………………………………………….

 

Jeśli należysz do grupy ludzi, którzy zapisali swoje odpowiedzi – gratuluję Ci bardzo! Właśnie stworzyłeś swój pierwszy „raport” wdzięczności.

Regularne pisanie dziennika wdzięczności buduje poczucie docenienia i obfitości za to, co już mamy. Daje to nam pozytywną energię, buduje w nas pozytywne uczucia, wspiera szczęście i spokój, jest równowagą i jednym ze źródeł naszej życiowej siły.

Dlatego pisz i czytaj. Doceniaj.

A potem dokonuj własnych wyborów. Tego, co dla Ciebie ważne, co kochasz, co wystarczy. Dzięki temu życie pełne niedostatku zamienisz w życie całym sercem, pełnią i szczęściem.



Czego możesz nauczyć się na naszych kursach w tym miesiącu?

Budowania siły wewnętrznej (na tym szkoleniu piszemy dziennik wdzięczności, afirmacje swojego życia i listę życiowych sukcesów)

Zarządzania stresem i emocjami (uczymy się nazywać emocje, poznać ich źródła i nauczyć się nimi kierować)

Asertywnej komunikacji (Nauczysz się asertywności względem siebie i ludzi wokół Ciebie)

Szczegóły o tych szkoleniach znajdziesz tu:

Siła wewnętrznaSzkolenie zarządzanie stresemSzkolenie asertywność

 

 

 

 

 

 

Ponieważ zależy nam na Twoim sukcesie, na kursy, szkolenia, warsztaty dajemy gwarancję.

Nic nie ryzykujesz, zyskujesz pewność.

wyjście ze strefy komfortu

Znacie to uczucie, gdy czeka Was coś nowego, nieznanego? Na przykład podróż w nowe miejsce? Możemy wtedy czuć strach, niepokój, obawę przed nieznanym. Opuszczamy przecież dobrze nam znany, bezpieczny świat. Gdy jednak zrobimy krok w nieznane, po krótkim czasie, gdy już widzimy nowe krajobrazy, ogarnia nas odkrywczy entuzjazm, euforia nowego i zaczynamy z radością akceptować to, co w danej chwili przynosi nam życie. To przejście ze strachu do radości to właśnie wyjście ze swojej strefy komfortu.

Podobne uczucia mogą nam towarzyszyć również w innych kontekstach: gdy podejmujemy nowe wyzwanie zawodowe, artystyczne czy towarzyskie. Gdy wychodzimy ze swojej strefy komfortu, niepewność jest naturalna. Jednak odwaga się opłaci- bo oczekujące nas nowe możliwości są tego warte!

 

Nasza strefa komfortu to miejsce bądź sytuacja, w której czujemy się swobodnie, ponieważ przebywamy w znajomym nam otoczeniu. Reagujemy zwyczajowo, „tak, jak zawsze”, bez potrzeby improwizowania i konfrontowania się z lękiem przed zmianą.

 

Jednak pozostawanie zawsze przy starym blokuje nasz rozwój. I paradoksalnie, za uparte tkwienie w wygodnym, ciepłym i dobrze znanym pudełku komfortu wiele osób słono potem płaci – skutkiem może być apatia, znużenie życiem, a nawet depresja. (podobnie jak nadmiar bodźców w życiu, ich niedobór jest źródłem stresu!)

Z drugiej strony, dobrą wiadomością jest to, że granice naszej strefy komfortu naruszamy w sposób naturalny, instynktownie, mamy to wpisane w swoją naturę. Przekraczanie własnych granic pozwala nam rosnąć, uczyć się, dojrzewać. Dzieci uparcie podnoszą się i upadają, aż nauczą się chodzić.

Jak się więc to dzieje, że w dorosłym życiu osadzamy się w strefie komfortu, rezygnujemy z nowego?

Problem pojawia się, gdy odkrywamy, że nie zawsze wyjście ze strefy komfortu kończy się dobrze, że mamy też coś do stracenia, że możemy doznać krzywdy. Wtedy zaczynamy się bać, reagujemy zachowawczo, ze strachu wolimy pozostać w strefie własnego bezpieczeństwa.

Warto mieć świadomość, że żaden postęp, który przyczynił się do rozwoju społeczeństwa, nie zaistniałby, gdyby ludzkość wciąż tkwiła w swojej strefie komfortu. Podobnie na płaszczyźnie indywidualnej: jeśli pragniemy czegoś nowego, możemy to uzyskać tylko wyruszając w nieznane.

A kiedy już zaczniesz robić to, co w swoim przypadku uważałeś za niewykonalne, poczujesz, jak bardzo rosną w siłę Twoja odporność, wiara, godność i odwaga. Powiększysz i przesuniesz swoją strefę komfortu, będąc gotowym na więcej. Za każdym razem, gdy odwaga wygra ze strachem, zyskasz w swoim życiu coś więcej, niż tylko trwanie.

Na początek proponuję Ci drobne eskapady poza własną strefę komfortu.

Zanim rzucisz się w wir wielkich wyzwań, jak sportowiec przed olimpiadą, zacznij od codziennych, mniejszych treningów.

Chcesz ustalić nawyk wychodzenia ze swojego pudełka komfortu? Przez najbliższe 21 dni, codziennie, zrób jedną rzecz inaczej, po nowemu.

Oto kilka pomysłów, co to mogłoby być:

  1. Wybierz inną drogę do swojej pracy lub na uczelnię. Alba zmień sposób docierania tam. Pojedź na rowerze, komunikacją miejską, pójdź na piechotę, przyglądając się z zaciekawieniem temu, co oferuje droga.
  2. Przeczytaj książkę nieznanego autora- bez większego analizowania, kup w księgarni książkę, której nie znasz. Spontanicznie daj się uwieść okładce, tytułowi, jednemu akapitowi. Może dokonasz odkrycia roku?..
  3. Naucz się czegoś nowego. Nawet jeśli nie masz dużo czasu, zapisz się na szkolenie z czegoś nowego, czego nigdy nie zgłębiałeś lub nigdy nie robiłeś. Może będzie to coś, o czym marzyłeś w dzieciństwie? Lekcje rysunku, śpiewu, tańca, gotowania, fotografii?…Zagłębisz się w ciekawy, nieznany świat i poznasz nowych ludzi.
  4. Zjedz nowe danie w restauracji. Lub sam ugotuj coś, czego nigdy nie próbowałeś. Spróbuj nowych przypraw, smaków, poczuj radość robienia czegoś nowego i pozwól swoim zmysłom kosztowania innego.
  5. Odśwież przyjaźnie- otwórz drzwi, aby do Twojego życia mogły wkroczyć nowe relacje. Pozwolą Ci wpuścić świeże powietrze do rozmów, nowe pasje, historie, żarty..

Moje najważniejsze odkrycie: Jeśli jedyną rzeczą, która mnie przed czymś powstrzymuje, jest strach, to to robię!

Wam także polecam.



O wychodzeniu ze swojej strefy komfortu dowiecie się więcej na szkoleniach:

Szkolenie asertywność

Siła wewnętrzna

Szkolenie zarządzanie stresem

zarządzanie czasem

Czas jest zasobem, którego nie można zaoszczędzić na przyszłość, ani odzyskać, gdy się go utraci.

Wszystko, co robimy, wymaga czasu. Im lepiej go wykorzystujemy, tym więcej osiągniemy i tym większe będą nasze korzyści.

O czasie, o zarządzaniu czasem i o braku czasu odbyłam już chyba setki rozmów. Na szkoleniach, w coachingu, w zwyczajnych rozmowach. W poszukiwaniu oszczędności czasowej ludzie czytają książki, przechodzą szkolenia, poznają techniki pozwalające „zaoszczędzić” czas. Jest temat.

Pamiętam jedną rozmowę sprzed kilku tygodni, z moim przyjacielem, właścicielem dużej firmy transportowej. Opowiadał mi historię swojego ojca, który wiele lat temu, po trzech zawałach serca, w wieku około 40 lat, zrezygnował całkowicie z pracy zawodowej. Od tamtego czasu zajął się domem, ogrodem. Hodował każdego roku warzywa sezonowe, obdzielał przez lata pomidorami, ogórkami i rzodkiewkami swoje dorosłe już aktualnie dzieci i swoich znajomych. Obecnie, mając już ponad 70 lat, zawsze ma czas. Ma czas, żeby gdzieś pojechać, załatwić potrzebne innym rodzinne sprawy, popilnować wnuków, zająć gdzieś jakąś kolejkę.

W trakcie swojej opowieści, mój znajomy kilka razy powtórzył jedno zdanie: -„Gdybym ja miał codziennie tyle czasu co mój ojciec.” Gdy usłyszałam to zdanie kolejny już raz, zapytałam:  -„A to nie jest tak, że każdy z nas ma dokładnie tyle samo czasu?…”

Znajomy dosłownie zdębiał. 😊

Psychologia zarządzania czasem opiera się na prostej zasadzie zwanej prawem kontroli.

Mówi ono, że czujesz się dobrze z samym sobą tylko w takim stopniu, w jakim masz poczucie kontroli nad własnym życiem. Głosi też, że czujesz się źle z samym sobą w stopniu, w jakim masz wrażenie braku kontroli nad swoim życiem lub swoją pracą.

Psycholodzy rozróżniają wewnętrzne źródło kontroli, przy którym czujesz, że jesteś panem własnego przeznaczenia, oraz zewnętrzne źródło kontroli, przy którym masz wrażenie, że o twoim życiu decydują czynniki zewnętrzne.

Kiedy kontrola pochodzi ze źródła zewnętrznego, wydaje ci się, że o twoim życiu decydują szef i rachunki oraz ciężar pracy i obowiązków. Czujesz, że masz zbyt dużo do zrobienia w zbyt krótkim czasie oraz że nie decydujesz sam o swoim czasie i życiu. Większość tego, co robisz godzina po godzinie, polega na reagowaniu na zdarzenia zewnętrzne. Mówisz sobie wtedy, że potrzebujesz więcej czasu.

Jest duża różnica między działaniem, o którym decydujesz sam i które jest zorientowane na cel, a reagowaniem, które polega na doraźnym uleganiu zewnętrznej presji. To różnica między nastawieniem pozytywnym i poczuciem kontroli a nastawieniem negatywnym, stresem i poczuciem bycia pod presją.

Aby działać na najwyższym poziomie, potrzebujesz zbudować maksymalne poczucie kontroli nad najważniejszymi aspektami swojego życia zawodowego i osobistego.

Same techniki zarządzania czasem (a tak naprawdę zarządzania sobą w czasie) są ostatnim etapem, jakim warto się zająć, po określeniu swojej życiowej misji, określeniu celów i przyjrzeniu się swoim przekonaniom dotyczącym samego siebie, poczucia życiowej kontroli i swoich zdolności zarządzania czasem.

 


Szkolenia, które Cię zainteresują:

Siła wewnętrzna

coaching

wyznaczanie zadań

trójkąt dramatyczny

Zdarzyło Ci się, że zrobiłeś coś dla kogoś bezinteresownie, z dobrego serca i szczerej dobroci, a to druga osoba nawet nie podziękowała?

Pomyślałeś wtedy, że to brak wdzięczności i że przynajmniej proste „dziękuję” powinno się pojawić?

Jeśli tak, to zapraszam Cię do lektury – sprawdź, bo możesz być w TRÓJKĄCIE! 😊


Rozmawiałam kilka tygodni temu ze znajomą, która z dużym oburzeniem opowiadała mi o swoim ostatnim weekendzie z rodziną. O tym, jak pomyślała, że super będzie w niedzielę zrobić pyszny, zdrowy i uroczysty obiad. W sobotę wybrała się na drugi koniec miasta do sklepu z ekologicznymi produktami, warzywa zakupiła w innej części miasta – prosto od „rolnika”. Dzięki zaangażowaniu i przebyciu kilkudziesięciu kilometrów, w niedzielę rano miała wszystko: pomysł na obiad, najwyższej jakości (czyli bardzo drogą) polędwicę, warzywa, składniki na przystawkę i zupę oraz wszystko, co potrzebne do zrobienia pysznego deseru. Miała też entuzjazm, misję i plan, od czego zacząć prace i w jakiej kolejności podać dania.

Ruszyła z gotowaniem i po jakimś czasie, na etapie szykowania ciasta pomyślała, że tyle się najeździła, od rana już pracuje, a dzieci w piżamach przed telewizorem.. Gdy obierała kolejną marchewkę, przez głowę przeszła jej myśl, że mąż- zamiast siedzieć w gabinecie ze swoimi sprawami- mógłby chociaż przyjść i zapytać, czy jej pomóc… Po kolejnej godzinie, na etapie szykowania polędwicy, czując już ból w plecach, miała dużo żalu do dzieci i męża, że nawet herbaty nikt jej nie zaproponował..

Gdy w końcu, po kilku godzinach gotowania, podała cały obiad a rodzina zjadła i nawet dobrze nie podziękowała, nie mówiąc już o pomocy przy sprzątaniu, moja znajoma była na nich wściekła.

Wpadła do pokoju, gdzie mąż oglądał telewizję i ze łzami w oczach zaczęła mu wrzucać o braku wdzięczności, podziękowania, o tym, że nawet nie zapytał, czy pomóc, że nie posprzątał..

Wiesz, co powiedział jej mąż, szczerze zdziwiony??

–„Ale przecież sama chciałaś to wszystko zrobić, nikt cię o to nie prosił..”


Powyższa historia jest klasycznym przykładem czegoś, co w psychologii znane jest pod nazwą „trójkąt dramatyczny Karpmana”. W trójkącie mówimy o trzech rolach: wybawcy (zrobię dla wszystkich pyszny obiad), ofiary (nikt nie docenia mojej pracy) i kata (zero wdzięczności! Jak mogą!).

Do trójkąta najczęściej „wchodzi się” drzwiami wybawcy  -ktoś nie poprosił, a pomagam, chcę coś zrobić dla niego lub za niego. Jeśli najpierw nieproszony wyświadczasz przysługę, a potem zaczynasz myśleć, że ta osoba powinna się odwdzięczyć, a potem myślisz jeszcze gorzej o tej osobie, to właśnie znak, że jesteś w trójkącie dramatycznym.

Być może teraz myślisz: „No tak, ale jak ktoś coś ode mnie dostał, to wypadałoby, żeby przynajmniej podziękował”..

Jeśli ktoś nie prosił, a Ty co tej osobie dałeś (przysługę, prezent, uczynek), to pamiętaj, że dawanie jest bezinteresowne. 

Trójkąt dramatyczny może mieć wiele odmian i twarzy- są trójkąty krótsze i dłuższe, mniejsze i większe, pojedyncze i wieloosobowe.. Bycie w trójkącie jest zawsze toksyczne, a wchodzenie w role nieproszonego wybawcy, potem skrzywdzonej ofiary i dalej rozzłoszczonego kata może wyrządzić nam i naszym relacjom wiele szkody.

Warto być czujnym i obserwować, kiedy, z kim, w jakich kontekstach zdarza się nam przyjmować role wybawcy, ofiary i kata.



Chciałbyś dowiedzieć się więcej o trójkącie dramatycznym oraz co robić, aby budować zdrowe, uczciwe i szczere relacje?

Zapraszam na warsztat rozwoju osobistego.

 

 

 


Szkolenia, które także mogą Cię zainteresować:

Szkolenie zarządzanie stresem  Szkolenie asertywność