Wpisy

Marzy Ci się lepsza forma fizyczna? Zmiana pracy na ciekawszą? Poprawa z komunikacji z partnerem i czas na rozmowę na ważne dla Was dwojga tematy? Mówisz sobie będę bardziej towarzyski, wzmocnię przyjaźnie, nawiążę nowe znajomości? Często moi Klienci w coachingu pytają mnie czemu tak proste plany są równie trudne do realizacji, jak wyprawa dookoła świata. Odpowiedź jest dosyć prosta – całe życie pracujemy nad tym, by osiągać pożądane rezultaty, warto jednak zwrócić uwagę, czy za ewentualnym niepowodzeniem stoją obiektywne wydarzenia w naszym życiu, czy może to my sami i nasz wewnętrzny sabotaż.

Bo w życiu mogą nam się przytrafiać niepowodzenia – fizyczne, psychiczne czy emocjonalne.

Zastanów się jednak, czy przed osiągnięciem Twoich celów lub za tym, że czujesz, że utkwiłeś w życiu w jednym punkcie nie stoi to, co sobie myślisz?

warsztat rozwoju osobistego

Jak często, zaraz po tym, jak wypowiesz swoje marzenie, choćby najprostsze… szybko wymieniasz przeszkody, jakie stoją na drodze w jego realizacji? Rzucam Ci dziś wyzwanie. Bądź wobec siebie szczery i odpowiedz sobie na pytanie czy jedyną przeszkodą nie jesteś Ty sam? Czy nie jesteś źródłem swoich niepowodzeń? Jeżeli szczera odpowiedź brzmi tak, to jest to właśnie zjawisko określane jako wewnętrzny sabotaż.

Jeżeli po tej refleksji poczułeś się jak swój największy wróg, to porzuć te myśli, bo wystarczy poznać i następnie stosować się w życiu do prostych schematów i ćwiczeń, by zmienić tę sytuację na zawsze. Zapewniam Cię, że możesz nauczyć się rozpoznawać oznaki wewnętrznego sabotażu, by następnie unikać popadania w negatywne schematy i wzorce myślowe. Poczujesz wtedy satysfakcję podobną, do tej którą odczuwają ludzie zrywający z nałogiem. Ruszysz naprzód i zrealizujesz swoje cele.

  1. Naucz się rozpoznawać wewnętrzny sabotaż

Czym jest samosabotaż? To wszystko, co robisz, a co uniemożliwia Ci realizację tego, co sobie zaplanowałeś. Może mieć to różne formy – negatywnego myślenia, negatywnego mówienia o celach, zwlekania i odkładania ich na później, niewywiązywania się ze złożonych obietnic sobie, współpracownikom czy rodzinie. Wewnętrzny sabotaż bardzo silnie wiąże się z brakiem wiary w siebie. To ona najczęściej zasiewa w nas ziarno niepewności, że w ogóle jesteśmy w stanie coś osiągnąć. Potem przychodzi zwątpienie, kwestionowanie siebie, aż dochodzimy do braku sił i chęci. Łapiemy się na tym, że kwestionujemy praktycznie każdą swoją decyzję, nadmiernie analizujemy wszystko, co robimy, przypisujemy negatywne osądy o sobie innym ludziom, czy to znajomym czy rodzinie. W tym stanie najrozsądniejszym wyjściem wydaje się więc… poddanie się.

Pomyśl o sobie, jak często Ci się to zdarza. Następnym razem, gdy poczujesz że utkwiłeś, że ciężko Ci zrealizować nawet proste postanowienia zastanów się, co jest źródłem tych negatywnych myśli o sobie samym? Zadaj sobie pytanie dlaczego nie wierzysz w swoje szczęście czy swój sukces? Zastanów się, jakie są Twoje indywidualne sposoby na wewnętrzny sabotaż? Może mówisz sobie, że jesteś zbyt zmęczony, żeby pójść pobiegać? Może wybierasz patrzenie się w telefon zamiast rozmowy z partnerem? Albo w weekend zabijasz czas przed telewizorem zamiast przejrzeć oferty pracy? A może wybierasz milczenie i wycofanie za każdym razem, gdy w domu pojawiają się problemy? Przyznaj się do tych mechanizmów sam przed sobą. Gdy je rozpoznasz będziesz wiedzieć nad czym dalej pracować.

  1. Jak powstrzymać wewnętrzny sabotaż

Jeśli w pierwszym punkcie byłeś wobec siebie uczciwy… i nie szukałeś wymówek już wiesz, co robisz w chwilach samosabotażu. Teraz przemyśl, co motywuje Cię do takiego zachowania? Czujesz, że nie zasługujesz na szczęście lub sukces zawodowy? Pomyśl o powodach takiego myślenia. Wyprzedź chwile, gdy dopadają Cię negatywne myśli o samym sobie i przygotuj sobie szczerą listę rzeczy, które w sobie lubisz, by w chwilach zwątpienia myśleć o sobie pozytywnie.

Zasługujesz na szczęście, bo jesteś dobrą i kochającą mamą lub tatą, bo masz świetne poczucie humoru, bo naprawdę dobrze gotujesz, bo pochłaniasz książki i nikt nie zagnie Cię z wiedzy na temat nowości wydawniczych, bo jesteś wrażliwy na cierpienie innych i wspierasz wiele akcji charytatywnych. Gdy zaczynasz wątpić w siebie, pomyśl, że jesteś tym człowiekiem.

Nie oczekuj od życia prostych rozwiązań i nie dramatyzuj. Wewnętrzny sabotaż polega też często na zmienianiu drobnych niepowodzeń w wielkie porażki, które uzasadniać mają to, by już nigdy więcej nie próbować.

Zaakceptuj to, że każdy popełnia błędy, zamiast je rozpamiętywać pracuj nad sobą, kształtuj produktywne nawyki. Masz za mało czasu dla partnera, Wasze relacje cierpią, bo nie ma czasu na szczerą rozmowę – zaplanuj i wyznacz sobie ten czas. Tak podaj konkretny dzień i godzinę! Jesteś zmęczony po pracy, by pójść na siłownię? Spróbuj wstać pół godziny wcześniej i pobiegać rano. Nie powiem Ci, że to prosty proces. Wymaga on wiele czasu, refleksji nad sobą, kształtowania pozytywnych nawyków. Ale jeśli w nich wytrwasz przyniesie to wiele pozytywnych zmian w Twoim życiu.

szkolenie warszawa

  1. Kilka dobrych wskazówek ode mnie

Podczas weekendowych warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” pracujemy nad mechanizmami, które pozwalają pokonać samosabotaż. Już na początku szkolenia wyznaczamy sobie swoją misję i cele, które określamy w czasie. W końcu, żeby osiągnąć swój cel, trzeba go sobie najpierw wyznaczyć. Osiąganie celów, nawet najprostszych przynosi wewnętrzną satysfakcję daje poczucie spełnienia, sukcesu. Buduje pewność siebie, wzmacnia poczucie wartości.

Podczas innego z modułów szkolenia poświęcamy z Uczestnikami czas tylko i wyłącznie swojej osobie. Długo zastanawiamy się i zapisujemy, co w sobie lubimy, z czego jesteśmy dumni, co nas wyróżnia z tłumu, za co jesteśmy wdzięczni. Zastanawiamy się też nad tym, czego w sobie nie lubimy i odpowiadamy sobie na pytanie, czy chcemy którąś z tych cech zmienić, a może wystarczy by ją w sobie zaakceptować.

Czy to podczas mojego szkolenia, czy w domowym zaciszu porozmawiaj wewnętrznie ze sobą. Zidentyfikuj mechanizmy wewnętrznego sabotażu, pomyśl jakie dobre nawyki na początek możesz sobie przyjąć za cele. Tylko podjęcie działań pozwoli Ci dokonać bowiem trwałej zmiany. Wtedy żaden cel ani mały ani duży nie będzie już dla Ciebie niemożliwy.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
żal i uraza

Negatywne doświadczenie takie jak żal i uraza do kogoś, mogą nas trzymać w swoim uścisku przez lata. A że urazę karmimy swoją własną energią, często niewiele tej energii zostaje dla nas, na radość życia, cieszenie się tym, co mamy i czego doświadczamy na co dzień. Nawet gdy ktoś nam radzi „Odpuść, wybacz, zapomnij!” najczęściej reagujemy irytacją, zasłaniamy się niezrozumieniem.

Absurdalnie, w tej niewygodnej sytuacji potrafimy się na stałe „rozgościć”. Pomimo to, że przeżywanie bez końca tych samych zmartwień rani nas samych, wpływa na nasze relacje ze światem, na nasz komfort życia. Dlatego na szkoleniach uczę Uczestników – jak wybaczać. Jak wybaczać sobie, jak wybaczać innym. I podkreślam, że wybacza się „dla siebie”, z myślą o sobie i dla swojej siły i jakości życia.

warsztat rozwoju osobistego

Rozmowę o tym czym jest długoletni żal i uraza oraz o roli wybaczania miałam okazję prowadzić niedawno, z Anną, moją klientką,  podczas sesji coachingowej. Anna to dojrzała kobieta, po 50-tce, która pracowała w czasie sesji z tematami swojej relacji z mężem.

Zwróciło moją uwagę, że Anna dość wytrwale pomijała w swoich relacjach to, jak układa jej się w związku z mężem aktualnie, a swoją sytuację małżeńską postrzegała przez pryzmat pewnego zdarzania sprzed ok. 20 lat (tak, dwudziestu!).

Jej mąż w tamtym czasie bardzo ciężko i niespodziewanie zachorował na serce. Wylądował w szpitalu. I jak na początku bywa, chorym interesuje się każdy, z czasem bliskich i znajomych w szpitalu pojawiało się mniej. Za to moja Klientka trwała przy mężu, jak przy małżeńskiej przysiędze „na dobre i złe”. Odwiedzała go, opiekowała się nim, dodawała otuchy, dotrzymywała towarzystwa. Jednego dnia, jak opowiadała Anna, bardzo spieszyła się do domu. Ich wspólne dzieci, wtedy jeszcze całkiem małe, zostały tego dnia same w domu. I w czasie tej wizyty, gdy chciała już biec na pociąg do ich miasta, mąż błagalnym tonem poprosił, aby została z nim jeszcze chwilę dłużej. Anna została, pojechała następnym pociągiem.

Historia choroby zakończyła się szczęśliwie, mąż stanął na nogi, wrócił do domu, z czasem do pracy. Można by powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.

Ale nie do końca…

W czasie naszej rozmowy, Anna, opowiadając tę historię, była naprawdę rozgoryczona. „Wyobraża to Pani sobie?!?”– pytała mnie retorycznie podniesionym głosem – „Małe dzieci były same w domu, a on myślał wtedy tylko o sobie! Zostałam wtedy w szpitalu, a nigdy, ale to nigdy mi za to nawet nie podziękował!”

„Tak jakby to było takie oczywiste”– kontynuowała – „A przecież nie było! Wymagało ode mnie wyrzeczeń, pracy, było mi naprawdę ciężko. Też potrzebowałam wsparcia. A on wtedy myślał tylko o sobie i swojej chorobie! Takim był egoistą! A chociaż proste słowo „Dziękuję” wiele by zmieniło” – zakończyła z żalem w głosie.

Moja Klientka nigdy nie zdecydowała się na rozmowę z mężem. „Dziś, po 20 latach, nawet gdybym powiedziała mu o swoich uczuciach, to nic już by to nie zmieniło. Nie potrafię mu wybaczyć, że wziął mnie wtedy za pewnik”. I tak relację tej kobiety z mężem od wielu lat przepełnia żal i uraza.

Kto w tej relacji został tak naprawdę ukarany? Kto cierpiał?

Mąż, który nie wiedział, że 20 lat temu sprawił tak wielką przykrość małżonce czy Anna, u której stare wspomnienia są wciąż żywe i patrząc na męża, często myśli tylko i wyłącznie o tym, jak ją zranił wiele lat temu? Dawny żal i uraza powodują w niej złość, złość przekłada się na sposób, w jaki rozmawia z mężem, nie dostrzega pozytywnych oznak jego miłości, troski i wkładu w małżeństwo i tak błędne koło się zamyka.

szkolenie warszwa

Skoro chowanie urazy, żal negatywnie wpływają na nas samych, to jak to się dzieje, że z własnej woli możemy w niej tkwić np. 20 lat?

Trzymanie się naszych negatywnych doświadczeń, wracanie do nich, przeżywanie ich na nowo, można porównać do rozdrapywania gojącej się rany. Sprawia nam to ból, czemu więc to robimy? Bo lubimy się trzymać się rzeczy, sytuacji i okoliczności, które znamy, nawet jeśli są dla nas nieprzyjemne. „Wygoda” polega na tym, że wszystko to już się wydarzyło, bezpiecznie jest rozpamiętywać, że np. mąż nie podziękował, najlepsza przyjaciółka zdradziła, dziecko oszukało.

Czasem może też być tak, że negatywne doświadczenia z przeszłości chętnie wykorzystujemy do uzasadnienia tego na co się nie decydujemy w teraźniejszości. Pamiętasz tę paskudną rzecz, którą ktoś wyrządził ci lata temu? Przed czym Cię to powstrzymuje? Przed rozmową, spotkaniem z rodziną, przed budową nowego związku, przed poszukaniem lepszej pracy? Prawda jest taka, że jeżeli nie potrafisz wybaczyć, przeszłość staje się częścią twojej teraźniejszości i działa przeciwko tobie. Zabiera energię, hoduje negatywne emocje, okrada ze szczęścia.

Jeśli umiesz wybaczyć, energię marnowaną na chowanie urazy wykorzystasz na pozytywne aspekty swojego życia, na jego wzbogacanie.

Wiesz, jak możesz to zrobić?

Oddziel przeszłość od teraźniejszości. Mam swoją własną metaforę życia jako długiej, piaszczystej drogi, którą widzę w środku ciepłego, słonecznego lata. Na poboczach mojej drogi (życia) rosną polne kwiaty (głównie rumianki i niebieskie chabry), także chwasty i nierównej wysokości trawa. Będąc w tej metaforze – zostaw przeszłość w przeszłości. Zamiast nieść ją na plecach, odłóż ją na poboczu swojej drogi. Niech przeszłe wydarzenia, żal i uraza zostaną tam, gdzie ich miejsce.

szkolenie warszawa

Naucz się myśleć o dawnych urazach w taki sposób: nawet jeżeli ktoś zrobił nam kiedyś coś bardzo marnego, zrobił maksymalnie wszystko, na co było go wtedy stać. Gdyby mógł zrobić w tamtym czasie więcej, pewnie by zrobił. Ale nie zrobił. Zostawiaj życiowe balasty na poboczu, w przeszłości. I co ważne: pamiętaj, że to, że wybaczasz, nie znaczy, że akceptujesz. Ale że wybaczasz. Bo wybacza się dla siebie i swojej życiowej siły.

Anna, moja klientka, po rozmowach ze mną, w końcu wybaczyła swojemu mężowi tamte zdarzenia z przeszłości. Spojrzała szerzej na ich relację i jego rolę w rodzinie przez te wszystkie lata. Dostrzegła, jakim był ojcem. Jak dbał o nich, zabierał dzieci na wakacje, gotował obiady, pomagał. Dostrzegła w końcu, że na emeryturze troszczył się też z miłością o wnuki, pilnował ich, wychowywał, opiekował się. Był na każde zawołanie dzieci i wnuków. I nigdy nawet słowa nie powiedział, nigdy na to nie narzekał. Anna uświadomiła sobie, że nie wprost przez słowo „dziękuję”, ale przez wiele swoich uczynków okazał wdzięczność żonie i oddanie rodzinie.

Temat wybaczania jest ważnym zagadnieniem, poruszanym przeze mnie także podczas warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Jeśli chcesz go zgłębić, przepracować urazy z przeszłości, by iść dalej wolnym i silnym, zapraszam na warsztaty. Na nich się tego nauczysz.

relacje z partnerem

Izoluje, odbiera siłę, zdrowie, zniechęca do działania, sprawia, że przestajemy myśleć racjonalnie. Podsyca negatywne emocje, niszczy relacje z partnerem… tak właśnie działa na nas STRES.

Długotrwały stres pochłania wiele energii, rodzi poczucie bezsilności i osamotnienia. Ma też dużą siłę rażenia – udziela się osobom w naszym najbliższym otoczeniu. W konsekwencji sieje spustoszenie nie tylko w naszym zdrowiu psychicznym i fizycznym, ale i w życiu naszego partnera, a nawet naszych dzieci.

Co znamienne – stres działa „po cichu”, z początku niezauważony. Czasem potrzeba wielu rozmów, żeby uświadomić sobie, że problemy z komunikacją, rozłamy, izolacja w związku to efekty długotrwałego stresu. Warto zatem wiedzieć, jak rozpoznać objawy stresu oraz jak sobie z nimi poradzić, zanim będzie za późno, a nasze relacje z partnerem ucierpią bezpowrotnie.

szkolenie warszwa

Jeśli stres to choroba, to jak zatem rozpoznać negatywne symptomy?

 

  1. Rozdrażnienie

Gdy zamykasz się na partnera w stresujących momentach z pozoru masz wrażenie, że daje to panowanie nad całą sytuacją. Nie obciążasz bliskiej osoby swoimi problemami, wydaje Ci się, że pozwalasz jej na spokojne życie, w czasie gdy Ty toczysz wewnętrzną walkę. A teraz przyjrzyj się sobie w codziennych sytuacjach. Jak często po stresującym dniu zdarza Ci się wybuchnąć na z pozoru błahe sprawy? Rozrzucone buty, za głośna muzyka, sprzeczające się dzieci?

Gdy niesiemy ze sobą bagaż stresu, o wiele szybciej dajemy upust negatywnym emocjom, w najbardziej nieodpowiednich momentach. Dużo częściej zdarza się nam wtedy powiedzieć coś, czego po chwili żałujemy. Partner, którego nie dopuszczasz do swoich problemów nie wie, co jest źródłem takiego zachowania. Czuje się pogubiony, często zraniony i trudno mu się dziwić.

Pomyśl o szczerej rozmowie z bliską osobą. Być może nie będzie Ci w stanie zaproponować rozwiązania, ale już sam fakt, że ktoś Cię wysłucha, może mieć tutaj duże znaczenie. Mówienie o swoich problemach i lękach pozwoli Ci je nazwać, a tym samym oswoić. Spojrzeć na nie z pewnej perspektywy. Jest taki poziom stresu, przy którym nie widzimy już jasno wyjścia z sytuacji. Pamiętaj że są ludzie, którzy profesjonalnie zajmują się pomaganiem i rozmowami pomocnymi w pracy ze stresem. Decyzja o skorzystaniu z fachowej pomocy jest dowodem odwagi i troski o siebie i najbliższych.

  1. Problemy z koncentracją

A dokładnie koncentracja na niewłaściwych kwestiach. Powiedzenie, że „nieszczęścia chodzą parami” ma w sobie coś z prawdy. Zauważyłeś, że w stresujących momentach zdarza Ci się popełniać więcej błędów, tym samym czasem jeszcze pogarszać swoją sytuację. Dzieje się tak, bo koncentrujesz się tylko i wyłącznie na problemie, zamiast na jego rozwiązaniu. Rozkładasz go na czynniki pierwsze, myślisz o tym, jak to na Ciebie wpływa, w głowie piszesz kolejne czarne scenariusze. Im bardziej na tym koncentrujesz swoją energię, tym większa szansa, że któryś z tych czarnych scenariuszy się zrealizuje.

Kiedy jesteśmy zestresowani, nasz mózg przechodzi w tryb „walki lub ucieczki”, a nasze decyzje stają się bardziej pochopne lub odwrotnie nie podejmujemy ich wcale. Takie zachowanie nie wpływa dobrze ani na naszą sytuację w pracy, ani relacje z partnerem.

Czujesz przygnębienie, a może złość? W takiej sytuacji pomyśl sobie, że to Ty panujesz nad swoimi emocjami, nie one nad Tobą. Przypomnij sobie wydarzenie, gdy pod wpływem emocji podejmowałeś decyzję. Jakie były jej skutki? Weź kilka oddechów, opanuj się zanim zareagujesz. Powiedz, że potrzebujesz więcej czasu. Nie ma w tym nic złego.

warsztat rozwoju osobistego

  1. Tryb oszczędnościowy

Stres poważnie wpływa na Twoje zdrowie. Poza tym, że przewlekły stres jest przyczyną chorób serca, osłabia układ odpornościowy, powoduje depresję to także – mówiąc wprost – odbiera nam siły. Twój organizm to czuje. Jak często po tym, jak jesteś poddany długotrwałej presji chcesz po prostu zostać na kanapie, nakryć się kocem na głowę, zniknąć. Wybierasz patrzenie w telewizor i paczkę chipsów częściej niż spacer, wierząc, że poprawią Ci humor?

Takie zachowanie ma wpływ nie tylko na Ciebie, ale i na Twoje relacje z partnerem, a także na twoje dzieci. Zwróć uwagę na swoje zwyczaje: co ląduje w Twoim koszyku, gdy robisz zakupy. Jak wyglądają Wasze rodzinne posiłki. Jak często stres odbiera Ci siłę do przygotowania obiadu i decydujesz się na zamówienie czegoś na wynos.

Zestresowani rodzice spędzają też mniej czasu ze swoimi dziećmi. Wtedy najczęściej rolę opiekuna przejmuje telewizor, komputer lub telefon. A my, zamiast planować weekendowy wypad za miasto całą energię skupiamy w tym czasie na dręczących nas problemach.

Rozwiązanie? Gdy w sytuacji stresowej Twój mózg podpowiada Ci, by sięgnąć po słodycze i zostać na kanapie, tak naprawdę wypad na siłownię, spędzenie czasu z dzieckiem na wycieczce może mieć na Ciebie terapeutyczne oddziaływanie. Pozwoli Ci skupić się na czymś innym, nabrać zdrowego dystansu, uświadomić sobie, co w życiu jest ważne. Gdy czujesz, że świat Cię przerasta, zacznij od prostych ćwiczeń oddechowych. Skup się na tym, co tu i teraz.

szkolenie warszawa

  1. Izolacja i relacje z partnerem

Stres niszczy Twoje relacje. Nie robi tego gwałtownie, lecz niepostrzeżenie. Często więc go bagatelizujemy. A jednak zawsze nasze relacje z partnerem narażone są na efekty długotrwałego stresu. Dlatego nawet te najtrwalsze związki nie są w stanie tego przetrwać. Kiedy jesteś zestresowany, jesteś też bardziej wrażliwy. Napotykane trudności wydają się nie do pokonania. Twoje porażki są coraz większe, a Ty przy nich jesteś coraz mniejszy. Kurczy się Twoja pewność siebie.

Tu już jest prosta droga do problemów z komunikacją i niezrozumieniem. Z jednej strony sam izolujesz się od świata, żyjąc w przekonaniu, że nikt nie może do końca wczuć się w Twoją sytuację, postawić się na Twoim miejscu. Nie wiedząc, jak ci pomóc, twój partner czuje się natomiast odtrącony i beznadziejny. Znam przypadki, gdy długotrwały stres jednego z partnerów kończył się depresją bliskiej osoby.

Uświadom sobie, że nawet najtrudniejsza sytuacja nie musi pociągnąć Was dwojga na skraj przepaści. Pierwszy krok ku temu to uświadomienie sobie, że to Ty decydujesz o tym, jak przeżyjesz swoje życie, nie zły lub dobry los, szczęśliwy czy nieszczęśliwy przypadek. Uświadom sobie, że wszyscy doświadczamy wzlotów i upadków, nie zmienisz tego, możesz jednak zmienić swój sposób reagowania na takie sytuacje. Czas uświadomić sobie, że chwilowe problemy nie muszą decydować o być albo nie być Twojego związku. To pierwszy krok.

A kolejne? Aby uniknąć sytuacji, gdy stres niszczy Twoje relacje z partnerem, dowiedz się, jak radzić sobie z nim w zdrowy i skuteczny sposób. Techniki, z których korzystać można w codziennym życiu, poznają uczestnicy mojego szkolenia „Zarządzanie stresem i emocjami”. Poznają ćwiczenia, które pomagają im mieć kontrolę nad swoimi emocjami: takimi jak strach, złość, niecierpliwość. Uczą się panować nad swoimi reakcjami emocjonalnymi, dowiadują się jak przestać roztrząsać przeszłość oraz wybierać i decydować, co chcą myśleć i jak chcą się czuć. Chcesz zapoczątkować u siebie zmiany? Skorzystaj ze szkolenia.

pewność siebie

Pewność siebie jest ważna w każdym aspekcie naszego życia. Pewny siebie szef wzbudza zaufanie. Pewny siebie sprzedawca nawiązuje łatwiej kontakt z Klientem i jest otwarty na rozmowę. Pewność siebie w związku także jest ważna, łatwiej budujemy relacje, mówimy o swoich uczuciach i potrzebach  z partnerem. A pewny siebie rodzic potrafi tę cechę budować w swoich dzieciach.

Budować… bo jeśli ktoś mówi Ci, że „pewność siebie”, czy „odwaga” to coś, z czym człowiek się rodzi, to jest w błędzie. Niepewność czy nieśmiałość to nie jest wyrok na całe życie. I nie jest też tak, że jeśli w dzieciństwie rodzice nas właściwie nie ukształtowali to jesteśmy na przegranej pozycji. Zawsze jest dobry moment, by zacząć budować w sobie pewność siebie i wierzcie mi – to cecha osiągalna dla każdego.

pewność siebie

Jeśli chcesz być pewnym siebie, musisz przede wszystkim zmienić podejście do siebie. Jeżeli wątpisz w to, że możesz coś osiągnąć to będzie Ci trudno osiągnąć swój cel. Brak wiary bowiem najczęściej prowadzi do samosabotażu. Zbudowanie pewności siebie to niewątpliwie proces, który wymaga czasu, prób i powtórzeń… mam dla Ciebie dobrą wiadomość: zacząć możesz już dziś, w trzech prostych krokach.

  1. Co mówi o Tobie Twoje ciało?

Pomyśl o jednej, konkretnej osobie, która od chwili, gdy ją zobaczyłeś pierwszy raz, stwarzała wrażenie pewnej siebie, nawet jeszcze zanim otworzyła usta. Co zdecydowało o takim wrażeniu? Być może był to sposób w jaki weszła do pomieszczenia, jak nawiązała kontakt wzrokowy, uścisnęła Ci dłoń, jaką miała postawę. To elementy kluczowe w budowaniu pewności siebie.

szkolenie warszwa

Chcesz wyglądać na bardziej pewnego siebie? Zatem zwróć uwagę, jaka jest Twoja postawa. Czy stoisz prosto, czy się garbisz? Czy oddychasz spokojnie czy też krótko i nerwowo? Zwracaj uwagę, jak chodzisz. Wprowadź kilka zmian w swojej postawie i zaobserwuj, że to wpływa także na to, co czujesz i myślisz. Rzucam Ci teraz wyzwanie! 😊 Stań prosto, wypręż klatkę piersiową, wyprostuj ramiona. Pomyśl sobie, że w tej chwili przepływa przez Ciebie moc. Teraz zacznij oddychać głęboko. Następnie rusz przed siebie, energicznie, pokaż światu, że wiesz dokąd idziesz, miej świadomość ziemi, po której stąpasz i otoczenia, w którym się znajdujesz.

Nie obiecuję, że uda się już za pierwszym razem. Ćwicz, początkowo będziesz skupiać się na tym, żeby to robić. Ale zobaczysz, że z czasem jak z każdą umiejętnością, zacznie przychodzić Ci to naturalnie.

  1. Pomyśl o tym, co dobrego Cię czeka

Prawie każda sytuacja, w jakiej się znajdujemy, jest sumą naszych oczekiwań. Najprostszy przykład to przemówienie przed dużą widownią. Większość z nas na samą myśl już jest zdenerwowana. Dlaczego? Co wiemy o tym tłumie? Nic. Przerażają nas nie ludzie, a nasze wyobrażenia z nimi związane. Może ktoś się zaśmieje, ktoś się będzie nudził… Tak tworzymy samospełniające się przepowiednie i szykujemy się na porażki, których sami jesteśmy autorami.

Skoro negatywne myślenie ma taką moc, to spytam Cię przewrotnie – może pozytywne ma taką samą siłę? Pomyśl pozytywne: że przygotowałeś się do prezentacji, że czujesz dumę, że Ciebie wybrano do tego przemówienia. Pomyśl, że dzielisz się doświadczeniem i komuś sprawiasz tym przyjemność. Pomyśl nawet o oklaskach na koniec. Czemu nie?

To, na czym się skupiasz, staje się Twoją rzeczywistością. Bez względu na to, czy będziesz myśleć złe czy dobre rzeczy. Dlaczego? Bo na tym koncentrujesz swoją energię. Myślisz o tym, że będziesz się zacinać? Gwarantuję Ci, że jeśli odpowiednio się na tym skupisz, na pewno tak właśnie się stanie. Pamiętam, jak na pierwszych moich szkoleniach zjadał mnie strach i nie wiedząc niczego o uczestnikach, przypisywałam im same najgorsze myśli na mój temat. Gdy miałam już dość strachu, zaczęłam świadomie, wytrwale powtarzać sobie, że uczestnicy z zaciekawieniem czekają na to, jak poprowadzę szkolenie, że chcą się jak najwięcej nauczyć i mają w sobie dużo otwartości i życzliwości dla prowadzącej 😊 Dzięki takiemu sposobowi myślenia zaczęłam widzieć w grupach „innych” ludzi i zawsze znajdowałam przyjazne, wyczekujące twarze.

warsztat rozwoju osobistego

Pozytywne afirmacje to, jak powtarzam na moich szkoleniach, potężne narzędzie. Myśl pozytywnie o sobie, odsuń na bok negatywne myśli. Zobaczysz, że poczujesz jak rośnie Twoja pewność siebie. I pamiętaj: zasadę tę stosuj nie tylko przy publicznych wystąpieniach. Przyda się przy rozmowie o pracę, o podwyżce, na pierwszej randce, czy też w rozmowie z dzieckiem przed egzaminem.

  1. Odrzuć stereotypy związane z definicją pewności siebie

A jest ich naprawdę wiele! Poza już wspomnianą wcześniej „magiczną cechą”, z którą trzeba się urodzić, często myślimy też, że na pewność siebie trzeba zasłużyć. Jesteś człowiekiem sukcesu – masz prawo być pewny siebie. Takie założenia bardzo nas ograniczają. Chcesz być pewny siebie, zbuduj sobie swoją własną definicję tej umiejętności.

szkolenie warszawa

Bo pewność siebie, wbrew pozorom, nie daje Ci mocy Supermana. Nie oznacza też, że nigdy nie zawiedziesz, że nie będziesz się mierzyć z porażką, problemami, itd. Ale sprawi, że nauczysz się sobie z nimi radzić. Prawdziwa pewność siebie to odwaga do kontynuowania działań właśnie w chwilach, gdy wiele rzeczy nie idzie po naszej myśli. Skoncentruj się na tym, za co jesteś w życiu wdzięczny. Za rodzinę, która Cię w takich sytuacjach wspiera, za zdrowie, które pozwala Ci się rozwijać, za pracę czy dobrą książkę, przy której możesz wieczorem na chwilę oderwać się od wszystkiego.

Pamiętaj: pewność siebie to wiara w siebie. A jeśli ktoś na świecie ma najbardziej wierzyć w Ciebie, to Ty sam! I to jest w porządku.

Wiesz już od czego zacząć. Wypróbuj te 3 kroki na sobie, sprawdź, jaki będą miały wpływ na Ciebie. A jeśli chcesz pogłębić wiedzę o afirmacjach, wdzięczności i budowaniu wewnętrznej siły, zapraszam na moje szkolenia!

ukryta agresja

Jeżeli poproszę Cię, abyś wyobraził sobie agresywną osobę, kogo widzisz? Zapewne kogoś, kto mówi podniesionym głosem, gestykuluje, ma wypieki na twarzy… Trudno nam sobie wyobrazić, że może to być ktoś spokojny, nawet pozornie uśmiechnięty. Jednak ukryta agresja może mieć wiele różnych twarzy.

I skoro najczęściej agresja kojarzy nam się z kimś wściekłym, może nawet niebezpiecznym dla otoczenia uważamy, że nie dotyczy ona nas – zwykłych, opanowanych ludzi. Tak pewnie też myślała o sobie bohaterka dzisiejszej historii, znajoma Agaty – mojej Klientki w coachingu.

warsztat rozwoju osobistego

Otóż Agata miała za sobą bardzo trudny okres w życiu, który pociągnął za sobą ważne zmiany w jej codzienności. Jej małżeństwo zakończyło się rozwodem. Długo trwało, zanim stanęła na nogi, ale w końcu się udało. Zmieniła pracę na ciekawszą, postanowiła też odnowić mieszkanie, które zachowała po rozstaniu z mężem.

Włożyła w remont naprawdę wiele pracy.

Kilka razy się spotykałyśmy w tym czasie na sesjach coachingu, a ona z wielkim uśmiechem na twarzy opowiadała, jak po raz pierwszy, zupełnie samodzielnie decyduje jaki kolor będzie na ścianach, jaką wybrała podłogę, w którym sklepie kupi meble.

Agacie wróciła też ochota na kontakty towarzyskie i spotkania ze znajomymi. Zaprosiła jednego wieczoru do siebie koleżankę z pracy. Znajoma dobrze znała mieszkanie Agaty także jeszcze sprzed remontu. Mieszkały obok siebie od lat i często wpadały do siebie na kawę. Agata, po zakończeniu remontu, zadowolona i dumna ze zmian w mieszkaniu (i życiu) pomyślała więc, że zaprosi znajomą na kawę, pokaże czego dokonała i pochwali się nowościami.

„Nie wspominałam jej wcześniej nic o remoncie” – opowiadała mi Agata. „Jednak, gdy tylko znajoma weszła do salonu, rozejrzała się i wykrzyknęła spontanicznie: „O matko! Wyremontowałaś mieszkanie! Ale brzydki ten kolor na ścianach!

„Mina mi zrzedła i wszystko w sekundę mi opadło…” – opowiedziała – „W sumie nie była to jakaś wielka sprawa – ten remont – i w pierwszej sekundzie pomyślałam, że znajoma w zasadzie ma prawo do swojego zdania, wiem o tym. Chodziło tylko o to, że włożyłam w to tyle pracy, cieszyłam się zmianami, a taki krótki komentarz odebrał mi tyle przyjemności z tego, co zrobiłam…” – opowiadała dalej Agata.

No właśnie. Czy to dobrze, że znajoma podzieliła się z Agatą swoją opinią?

jak nie zepsuć sobie wakacji

Ktoś powie: Miała prawo do swojego zdania, była przecież w tej sytuacji szczera.

Trudno się z tym nie zgodzić. Sama także, na kursie asertywności, powtarzam uczestnikom – żeby pamiętali, że mają prawo do własnego zdania.

Z drugiej jednak strony, równie ważnym aspektem budowania relacji, szanowania innych jest lekcja mówiąca o tym, że czasem największą sztuką jest… zatrzymać swoje zdanie dla siebie!

Tu pojawia się więc rozterka „Mówić szczerze, co myślę czy też nie?”.

Klucz jest prostszy niż myślisz:

Jeśli pytają, powiedz swoje zdanie. Jeśli nie pytają, milcz i zachowaj opinię dla siebie.

Zastanów się, jak często, gdy ktoś powie Ci, że jego dziecko ma katar, masz 1001 porad na to, co w tej sytuacji zrobić. Lub gdy kolega opowiada o problemach ze swoim szefem, jak często ciśnie się na usta „Ja bym w tej sytuacji zrobił to i to”. Lub gdy słyszysz o problemach znajomej z partnerem, jak często mówisz: „No ja bym na takie zachowanie nie pozwoliła”.

szkolenie warszwa

Pamiętaj, że takie zachowanie może być formą agresji. To ukryta agresja.

A jak to z agresją bywa, może ranić drugą osobę. Wcale nie trzeba krzyczeć, machać rękami, awanturować się, by zrobić komuś krzywdę. Ukryta agresja może ranić z uśmiechem i w dobrej wierze!

Także: rozmawiaj uważnie. Zwróć uwagę, czy osoba, z którą rozmawiasz, pyta Cię o radę. Może chce tylko, byś wysłuchał. Być może chce, byś znalazł i skomplementował coś pozytywnego. Nie musisz się dzielić opinią na temat SWOICH ulubionych kolorów ścian. Zobacz mieszkanie, powiedz, że świetnie sobie poradziła ze zmianą w życiu, że podziwiasz ilość pracy włożonej w projekt i powiedz, że się cieszysz, że znowu spotyka się ze znajomymi.

W zamian otrzymasz wdzięczność. Zainwestujesz w pełniejszą relację.

Naprawdę warto. Sprawdź osobiście, jak zadziała! 😊

jak nie zepsuć sobie wakacji

Urlop to bardzo ważny czas w naszym życiu. Są co prawda osoby, które potrafią spakować się i ruszyć w podróż z dnia na dzień, jednak dla większości z nas wyjazd na wakacje związany jest z długim planowaniem i przygotowaniami. A jak to w życiu bywa, im przedsięwzięcie wymaga większego zaangażowania, tym większe są wobec niego nasze oczekiwania. I tym większe rozczarowanie, jeśli coś idzie nie po naszej myśli. Warto więc w takiej sytuacji wiedzieć, jak nie zepsuć sobie wakacji.

Nie jest najgorzej, gdy winą za wakacyjną katastrofę można obarczyć biuro podróży, linię lotniczą czy hotel. Gorzej, gdy towarzysza podróży… Emocje tym większe, im bardziej mieliśmy wizję wyjazdu, liczyliśmy na wspólny czas i nadrobienie zaległości co do bliskości, przygody, odpoczynku…

jak nie zepsuć sobie wakacji

Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, Martyną, która ze smutkiem przyznała, że jej wakacje zakończyły się podróżą powrotną w milczeniu, z rozczarowaniem i żalem do partnera. I gdy opowiedziała, co się wydarzyło, stało się dla mnie całkiem jasne, że ich wakacje zakończyły się katastrofą ze względu na komunikację. Nie wierzysz? Przeczytaj co się wydarzyło. Dowiedz się, jak możesz uniknąć jej błędów i jak nie zepsuć sobie wakacji.

„Planowałam tę podróż na Węgry przez dobre pół roku. Mieliśmy jechać ze znajomymi, ich samochodem. Wzięłam organizację na siebie, bo bardzo to lubię. Dodatkowo, chciałam i mojemu Krzyśkowi i pozostałym sprawić przyjemność, zabierając ich na dobrze przygotowany wyjazd. Przeczytałam chyba wszystkie możliwe przewodniki i blogi o Węgrzech. Gdzie warto pojechać, gdzie zatrzymać się na dłużej, co zwiedzić, żeby nie było banalnie. Długo myślałam jak zaplanować wszystko, żeby było idealnie i jak nie zepsuć sobie wakacji”

„Minęły pierwsze trzy dni urlopu, a my poruszaliśmy się zaplanowaną przeze mnie trasą. Było super. Niestety, czwartego dnia znajomy dostał telefon ze swojej firmy. Jeden z jego pracowników uległ ciężkiemu wypadkowi. Po dłuższym zastanowieniu przeprosił nas i powiedział, że niestety musi wrócić do Polski. Samochód, którym podróżowaliśmy, należał do niego, więc stanęliśmy przed trudną decyzją co robić dalej. Popadliśmy w lekką konsternację.

Zostać i wracać samolotem? Bez sensu, bo zaplanowaliśmy wycieczkę objazdową… Wynająć samochód? Byłoby bardzo drogo… Każde z nas zastanawiało się, co zrobić, jak nie zepsuć sobie wakacji. Sytuacja była napięta, bo decyzja trudna i żadne  rozwiązanie nie było dobre.

W trakcie rozmowy, w której przerzucaliśmy się pomysłami, zasugerowałam jeszcze jedną opcję: powrót ze znajomym do Polski, przesiadkę do własnego auta i kontynuację podróży tylko we dwójkę.  Krzysiek, słysząc ten pomysł, popatrzył na mnie i mocno zamyślony, zapytał: „A czy ty jesteś pewna, że te Węgry i ta podróż są warte tego, żeby tu wracać?”

Powiem Ci, że zdębiałam. W głowie pojawiło mi się kłębowisko myśli i chyba nigdy w życiu nie było mi tak przykro! Tyle moich planów, pracy, zaangażowania, a on jednym zdaniem udowodnił, że kiepsko to zaplanowałam? Że chce wracać? Że nie podobało mu się, a nawet nie pisnął słowem!? Poświęcał się dla mnie, nic nie mówiąc?!? Nie zależało mu???

Koniec końców wróciliśmy ze znajomym do Polski w totalnym milczeniu, ja na fochu, on też. Jeszcze przez tydzień nie rozmawialiśmy.

Gdy trochę emocje opadły i powiedziałam mu, o co mam żal, on odpowiedział, że „tylko pytał” i że „zależało mu bardzo, żeby znaleźć rozwiązanie” oraz „nie chciał mnie urazić, wyjazd mu się bardzo podobał”. Podobał! Wyobrażasz sobie??”

Oczywiście wyobrażam sobie i bardzo dobrze rozumiałam zarówno moją znajomą, jak i zaskoczonego jej reakcją partnera. Takie komunikacyjne „mijanki” dzieją się między ludźmi na co dzień 😊

jak nie zepsuć sobie wakacji

Co dokładnie się dzieje? Prześledźmy na przykładzie historii Martyny:

  • Martyna przygotowała dokładnie wyjazd, włożyła w to dużo zaangażowania (i była dumna ze swojego planu)
  • Podróż przebiegała zgodnie z planem
  • Wtedy pojawiły się nieprzewidziane okoliczności
  • Oboje, Martyna i Krzysiek szukali najlepszego rozwiązania (mieli pozytywne INTENCJE)
  • Krzysiek zadał pytanie: „A czy ty jesteś pewna, że te Węgry i ta podróż są warte tego, żeby tu wracać?” (nadał KOMUNIKAT)
  • Martyna odebrała komunikat, ale dokonała własnej INTERPRETACJI, na poziomie ich RELACJI i tego, co Krzysiek sądzi o wyjeździe.
  • Pojawiły się EMOCJE u Martyny (żal, smutek, złość)
  • Krzysiek próbował TŁUMACZYĆ to, co miał na myśli (jakie miał INTENCJE), ale emocje Martyny już nie pozwoliły jej tego zrozumieć i przyjąć.
  • Pojawiły się EMOCJE u Krzyśka (żal, smutek, złość, bezsilność).
  • Foch, milczenie, obopólny żal.

Wiesz już, gdzie nastąpiło zniekształcenie? Jak powiedzieć to inaczej i jak nie zepsuć sobie wakacji?

Krzysiek zadając pytanie: „Czy warto tu wracać” chciał zastanowić się rzeczowo i dosłownie: „Czy warto tu wracać”.

Co usłyszała Martyna? „Źle wybrałaś wycieczkę, to Twoja wina, że nie jest tutaj interesująco, więc nie warto tu wracać”.

Pierwszym krokiem do zrozumienia między partnerami, rodzicami a dziećmi, między pracownikiem a pracodawcą a nawet między firmą a Klientem, jest uświadomienie sobie, że każdy z nas w różnych sytuacjach komunikuje się na tych płaszczyznach, dokonuje interpretacji, dokłada emocje i komunikacja – mówiąc potocznie – „się rozjeżdża”

Dlatego nadstawiaj uszy, wsłuchuj się nie tylko w to, co mówi druga osoba, ale także w to, jaka stoi za tym INTENCJA. Jeśli masz wątpliwości, zanim puścisz wodze fantazji i pozwolisz „zaszaleć” urażonemu ego, DOPYTAJ (Martyna: „Co chcesz przez to powiedzieć? Że nie podoba ci się wyjazd, czy że co?”).

I z drugiej strony: gdy to ty mówisz, ćwicz komunikację WPROST. Dbaj o to, aby jak najjaśniej wyrażać to, co jest twoją INTENCJĄ. Czasem to może wymagać odrobiny wysiłku, staranności, dodatkowego wyjaśnienia, trochę dłuższej wypowiedzi. (Krzysiek do Martyny: „Kurczę, zastanawiam się co byłoby najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji. Tyle się naplanowałaś i tyle przygotowań, a z drugiej strony to tak dużo kilometrów od Polski. Zastanawiam się, czy dalsze zwiedzanie jest warte powrotu, czy może przełożyć to na inny raz. Bo martwi mnie też, że mój samochód nie jest aż taki komfortowy… Co ty o tym sądzisz?”)

Uczestnikom moich szkoleń podkreślam, że ważne jest, w jakie SŁOWA ubierzesz swoje INTENCJE, oraz jak się wsłuchasz w wypowiedź drugiej strony i czy usłyszysz jej INTENCJE, EMOCJE, czy dopytasz, gdy masz wątpliwości.

jak nie zepsuć sobie wakacji

Nie trzeba jechać na Węgry, by to odkryć. Pomyśl sobie, co myślisz gdy Twój partner lub partnerka wchodzi do domu i od progu mówi „Czy te buty muszą być porozrzucane po korytarzu?”.

Co wtedy słyszysz?

„Posprzątaj!”, lub: „Uważa, że jestem kiepskim mężem/żoną, bo nie posprzątałem”.

A co by było, gdybyś usłyszał: „Miałem kiepski dzień, jest mi ciężko i jestem zły”.

Wtedy twoja reakcja mogłaby być taka: „Dobrze słyszę, że miałeś ciężki dzień i jesteś zły?”

Przetestuj, ucz się komunikacji, sprawdzaj!

Warto, bo nagrodą mogą być ocalone niejedne wakacje i niejedna ważna relacja 😉

Pokonaj lęki

Wiesz, co to jest lęk? Strach? Znasz te uczucia? Wiesz, jak powstrzymują Cię od działania, ograniczają, hamują? Gdy zaczynasz myśleć o swoich marzeniach, tych większych i tych mniejszych, strach podpowiada: „… ale to raczej się nie uda”, „Po co Ci to?”, „Nie dasz rady”. Pokonaj lęki!

Może to zaskakujące, ale strach – pomimo, że nie jest przyjemnym uczuciem, jest równocześnie… wygodny!

Łatwiej jest sobie powiedzieć: „Nie jesteś do tego zdolny”, „Nigdy nie będzie Cię na to stać”, niż odważyć się, by zrobić coś nowego, sięgnąć po więcej, wyjść ze strefy komfortu i podjąć wyzwanie.

Jeśli strach prowadzi Cię do wymówek, pamiętaj, że tylko od Ciebie zależy, aby go pokonać i sięgnąć po swoje marzenia. Na drodze realizacji swoich marzeń przyda Ci się mapa z 5 prostymi wskazówkami, jak wygrać ze strachem i się nie poddawać. Pokonaj lęki!

Pokonaj lęki

1. Zrób listę swoich marzeń i powiedz sobie „Chcę”

Odpowiedz sobie szczerze, co robisz by zrealizować swoje cele? Jak często opowiadając o nich używasz słów „kiedyś”, „może”? Czy wykonałeś jakąś pracę, która przybliżyłaby Cię do nich? Czy jesteś gotów na to, by się zaangażować?

Z marzeniami jest jak z podróżą. By dotrzeć do celu musisz go znać. Zatem pierwszym krokiem do pokonania strachu jest wyznaczenie sobie satysfakcjonującego celu. Odpowiedz sobie na pytanie czy jeśli go osiągniesz poczujesz się spełniony?

Zastanów się głębiej. Jaki wyznaczasz sobie idealny wynik? Może jest to poprawa sytuacji zawodowej, a co za tym idzie i finansowej? Może chcesz swobodnie podróżować po świecie? Zachęcam Cię by naprawdę się nad tym zatrzymać. Zastanów się, jak będzie wyglądało twoje życie, gdy uda Ci się swój cel zrealizować.

2. Nazwij swoje wymówki

Gdy dziecko boi się potwora spod łóżka, co robisz? Zapalasz światło, odkrywasz kołdrę, pokazujesz podłogę, śmiejcie się wspólnie ze zwiniętej w rogu maskotki, która wyglądała strasznie w ciemnościach. Z dorosłymi jest tak samo. Nazwij swoje lęki, nadaj im kształt, wypowiedz je na głos, napisz, a zobaczysz, że działa to dokładnie tak samo, jak zapalenie światła w ciemnym pomieszczeniu. Czemu warto to zrobić? Bo to strach sprawia, że odkładasz rzeczy na później. To strach sprawia, że mówisz: „Jestem zmęczony”, „W tej chwili są inne ważniejsze priorytety”, „Tak naprawdę to naiwny pomysł”. Brzmi znajomo?

A teraz bądź ze sobą szczery: ile w tych twierdzeniach jest prawdy? Czy może tylko boisz się, że jeśli podejmiesz wysiłek, to spotka Cię porażka? Chcę Cię zapewnić o jednym… ból niespełnienia jest znacznie bardziej dotkliwy niż ból porażki.

Skoro już rozpoznałeś swoje „potwory spod łóżka”, zastanów się jak je pokonać. Jesteś zbyt zmęczony? Zastanów się, jak rozplanować sobie dzień, by znaleźć odpowiedni czas na sen i odpoczynek. Masz inne priorytety? Zastanów się, jak wyznaczyć sobie cele, by nie musieć ich realizować kosztem innych ważnych dla Ciebie spraw. Jakiś głosik mówi do Ciebie „to głupie”? Powiedz mu „Nie”, bo ten wewnętrzny sabotażysta ma tylko jeden cel: nie chce byś się rozwijał. Pokonaj lęki i nie pozwól mu na to.

Pokonaj lęki

3. Nastaw się na rozwój

Strach sprawia, że stoimy w miejscu. Gdy rozejrzysz się wokół siebie zrozumiesz, że mimo iż dni mijają, Ty jesteś tylko obserwatorem. Boisz się popełnić błąd, boisz się rozczarowania, boisz się zmian. Pokonaj lęki, bo to wszystko Cię powstrzymuje, by ruszyć do przodu.

Zmień komunikat, jaki przekazujesz sobie we własnych wewnętrznych rozmowach.

Powiedz sobie, że nie chodzi o bycie doskonałym, nie chodzi o doskonałą figurę, doskonałą pracę, czy doskonałe wakacje. Coś takiego nie istnieje, jest odrealnione, więc przestań o to walczyć. Pokonaj lęki i pomyśl o drodze rozwoju, która Cię poprowadzi do celu. Poczuj się na niej komfortowo. Być może po drodze popełnisz jakiś błąd, coś pójdzie nie po myśli. Nawet jeśli tak się stanie, poruszasz się po ścieżce rozwoju. W swoim własnym tempie, ale do przodu. Pamiętaj, by się nie zatrzymywać. Tylko wytrwały zwycięży.

4. Szukaj sensu w rozczarowaniach

Nikt nie lubi rozczarowania. Skoro podejmujemy wysiłek związany z realizacją celu, oczekujemy od losu, że wynagrodzi nas za nasze starania. Boimy się bólu rozczarowania i robimy wszystko by go uniknąć. Tymczasem takie rozczarowania to ważne lekcje. Bolesne doświadczenia mogą być szansą na rozwój. Aby pokonać strach, naucz się znajdować sens w rozczarowaniach.

Przygotuj się na to, że na pewnych etapach trudności się pojawią. Wtedy powiesz sobie, że jesteś na ścieżce rozwoju i to nie rozczarowanie czy strach decydują o tym, dokąd zmierzasz, co osiągasz i jak żyjesz. Robisz to TY.

Pokonaj lęki

5. Zaakceptuj porażkę

Czego najbardziej się boimy się zanim zaczniemy realizować cel? Zapewniam Cię, że praktycznie każdy odpowiada: „Porażki”. Pokonaj lęki, bo takie doświadczenie potrafi nas o wiele więcej nauczyć niż łatwo osiągnięty sukces.

Gdy dziecko uczy się jeździć na rowerze, pomimo wywrotek, siniaków i zadrapań uparcie wsiada kolejny raz na siodełko. Nie traktuje upadku jako porażki, tylko jako naukę – drogę do samodzielnej jazdy. Gdyby na początku nauki uległo strachowi, nigdy by nawet nie wsiadło na rower.

Ból upadku to nie koniec świata. Wyciągaj z porażki wnioski, nie rób sobie wyrzutów. Zamiast tego wykorzystaj tę wiedzę w przyszłości i pokonaj lęki, jeżeli znowu się pojawią. To doświadczenie jest bezcenne, nigdy byś nie miał tej wiedzy, gdybyś nie spróbował.

Pokonaj lęki

Pamiętaj: sposób, w jaki reagujesz na swój strach, może wyróżnić Cię z tłumu. Możesz mu się poddać i z roli obserwatora patrzeć, jak życie Cię omija. Ale możesz też zmierzyć się z wewnętrznymi barierami, uwolnić się od nich i tę nową siłę wykorzystać do tego, by wyruszyć w kierunku swojego celu. Pokonaj lęki, a jeżeli zostaniesz w miejscu, to rozejrzyj się dookoła, nic innego bowiem Cię nie czeka.

Jeżeli ruszysz przed siebie, wyczekuj tego, co dziś kryje się za horyzontem. Głębokiej satysfakcji ze spełnienia tego, czego naprawdę pragnąłeś. Pokonaj lęki!

jak wybaczyć

Jednym z ważnych etapów w budowaniu szczęśliwego, trwałego związku jest wybaczanie. Często, gdy podczas sprzeczki pojawia się różnica zdań i poglądów (np. jak wychowywać dzieci, gdzie wybrać się na wakacje, jak zarządzać domowym budżetem), nasze emocje sięgają zenitu, a początkowa irytacja przeradza się we wściekłość.

Potem padają słowa, których na chłodno będziemy żałować. I nawet kiedy już emocje opadną, przychodzi czas, gdy trudno nam się do partnera odezwać, milczymy, mijamy się w korytarzu, zostajemy dłużej w pracy, by uniknąć spotkania. Warto wiedzieć, jak wybaczyć w takiej sytuacji.

Wybaczanie to proces, jednak warto pamiętać, że im dłużej trwa czas żalu, milczącej złości, tym bardziej cierpią nasze wzajemne relacje.

Na moich warsztatach przekonuję Uczestników, że w tej sytuacji najbardziej cierpi ten, kto nie potrafi przebaczyć, bowiem wewnętrzne poczucie zranienia nas osłabia, trawi od środka i ma swoją wysoką cenę.

warsztat rozwoju osobistego

Warto w tej sytuacji zrobić kilka prostych kroków, które pozwolą nam wybaczyć (i sobie i partnerowi/partnerce), by ruszyć do przodu.

Poniższe ćwiczenie wykonaj zawsze po kłótni, gdy trudno ci wybaczyć drugiej stronie. A teraz, aby sprawdzić osobiście, jak ono działa, weź do ręki kartkę papieru i długopis i pomyśl o waszej ostatniej kłótni, na podstawie której przetestujesz poniższy sposób na wybaczanie.

Na początek:

  1. Zapisz maksymalnie obiektywnie sytuację, która się wydarzyła (bez oceniania, wartościowania, jakbyś był kamerą rejestrującą zdarzenie).
  2. Następnie, pod spodem opisu, podziel kartkę pionowo na pół. Lewa strona będzie na notatki o tobie, prawa o twoim partnerze.

Wykonaj teraz poniższe kroki:

  1. Po pierwsze, po „swojej” stronie kartki, nazwij, co w czasie kłótni czułeś (zapewne było to jedno z uczuć: złości, frustracji, bezsilności, wściekłości, niecierpliwości)
  2. Po drugie, stań teraz po stronie swojego partnera i po prawej stronie kartki nazwij to, co w czasie kłótni czuł on/ona (nie bój się, jeśli się chwilę zastanowisz, będziesz to wiedział).
  3. Po trzecie, określ, jakie w tej sytuacji miałeś potrzeby (na przykład: odpoczynku, spokoju, ciszy, niezależności, lub: bliskości, wysłuchania, rozmowy, decydowania).
  4. Po czwarte zastanów się mocno i nazwij potrzeby twojego partnera. Czego on/ona wtedy potrzebował (odpoczynku, decydowania, bliskości, autonomii, czegoś jeszcze innego?)
  5. Porównaj obie strony. Co widzisz? Czy czuliście to samo czy coś innego? Czy mieliście podobne potrzeby czy też inne? Jakie to budzi w tobie teraz emocje?

Gdy zrobisz to zadanie sumiennie, spojrzysz na sytuację z nowego punktu widzenia. Dzięki temu zobaczysz jej szerszą perspektywę.

Zarządzanie stresem i emocjami

Poczujesz być może gotowość, by wyciągnąć rękę. By iść i porozmawiać. By przeprosić „za swoją część”- za niesprawiedliwe słowa, za sposób, w jaki wyraziłeś swoje wzburzone emocje.

Będziesz gotowy, by przyznać komuś prawo do pragnienia czegoś innego, do innego punktu widzenia, do innych potrzeb. Ale też aby powiedzieć o tym, czego i ty potrzebowałeś, jak się w tej sytuacji czułeś.

asertywność

Rozmowa będzie też cudowną okazją, by raz jeszcze usiąść do „negocjacji” i poszukiwań rozwiązania, które zaakceptuje każda za stron.

Pamiętaj: Każdemu zdarza się robić małe (i marne) rzeczy. Warto wiedzieć, jak wybaczyć. Umieć to zrobić (i sobie i innym). Warto też umieć przeprosić. I jeszcze: przyjąć przeprosiny.

Co dzięki temu wszystkiemu zyskasz? Mocniejszą, bardziej dojrzałą relację, opartą na szacunku. Jest o co się starać. Pamiętaj, jak wybaczyć 🙂

warsztat rozwoju osobistego

Czas świąteczny to moment, kiedy bardziej niż zwykle myślimy o bliskości. Kiedy przed dłuższy czas przebywamy z bliskimi. Kiedy jesteśmy bliżej siebie, bardziej intensywnie. To bardzo cieszy, ale często też, z drugiej strony, wywołuje napięcia.

No właśnie. Gdzie jest „złoty środek” bycia razem? Czy każdą chwilę spędzać z ważnymi dla nas osobami, czy też czasem się oddalać? Jak wyważyć ilość czasu i uwagi na wspólne zajęcia, rozmowy i chwile?

W kontekście rozmów o bliskości i dyskusji w poszukiwaniu odpowiedzi na powyższe pytania, bardzo lubię przytaczać bajkę filozoficzną słynnego niemieckiego filozofa Schopenhauera.

Otóż pewnej jesieni, rodzina jeżozwierzy układała się w ciasnej dziupli do zimowego snu. Aby było im ciepło, zwierzęta przytuliły się mocno do siebie. Po krótkiej chwili poczuły jednak bolesny ucisk igieł swoich bliskich. Odsunęły się więc od siebie. Wtedy natomiast okazało się, że były za daleko, bo zaczął im doskwierać chłód. Także raz jeszcze zbliżyły się do siebie, już trochę mniej, ale znowu, po krótkiej chwili, poczuły bolesne ukłucia. I tak oddalały się od siebie i przybliżały jeszcze klika razy, aż w końcu udało im się znaleźć między sobą idealną odległość.

Podobnie jest u nas, u ludzi. Pragniemy bliskości drugiego człowieka i z drugiej strony potrzebujemy zdrowego dystansu. Zarówno z własnym życiowym partnerem, z dziećmi, rodziną, przyjaciółmi i w pracy.

Za duża bliskość może „dusić” relację z drugim człowiekiem. Sprawiać, że wyzbędziemy się siebie, zrezygnujemy z własnych potrzeb, za wszelką cenę będziemy chcieli być razem.Można przedobrzyć, może być tak ciepło, że aż będzie kłuło 🙂

Z drugiej strony, źle rozumiana niezależność będzie już egoizmem, który też zniszczy ważne dla nas relacje. Możemy zacząć być w kontakcie z drugą osobą tak daleko, że aż będzie za zimno.

Gdzie jest więc ta optymalna granica między bliskością a autonomią?

Nie dostaniesz tu gotowej odpowiedzi. Ale, podobnie jak jeżozwierze z bajki, masz jej szukać i nieprzerwanie ją regulować. Jeśli chcesz zbudować zdrowe, wartościowe relacje, nie bądź za blisko, by nie zgubić siebie, nie bądź też za daleko, by nie zgubić relacji. Sprawdzaj po tym, co sam czujesz i po tym, co widzisz po drugiej stronie. Ustawiaj i sprawdzaj. Wyciągaj wnioski i poprawiaj. Sprawdzaj i znów ewentualnie poprawiaj. Ucz się o bliskości metodą dopasowywania.

To bardzo w porządku, by szukać idealnej odległości. Jeżozwierze to wiedzą.

 


Chcesz o bliskości i relacjach nauczyć się więcej?

Skorzystaj z naszych warsztatów i szkoleń. Dowiesz się, jak dbać o siebie i o innych. Jak budować zdrowe relacje i jak układać sobie świat wolny od toksycznych związków.


Warsztat z asertywności pomoże Ci, jeśli czujesz, że nie zawsze umiesz zadbać o swoje potrzeby, wyrazić co czujesz, wstydzisz się poprosić o pomoc, masz wyrzuty sumienia, gdy odmawiasz. Nauczysz się konstruktywnie komunikować z innymi. Zapraszam Cię na najbliższą grupę już 11 maja.

asertywność


Warsztat z budowania siły wewnętrznej jest dla Ciebie, jeśli chcesz znaleźć odwagę, by ruszyć z miejsca, chcesz wreszcie uwierzyć w siebie i swoje możliwości, odkryć swoje mocne strony, które będziesz wykorzystywać do realizacji swoich marzeń.

warsztat rozwoju osobistego


Szkolenie z zarządzania stresem i emocjami pomoże Ci, jeśli chcesz nauczyć się technik panowania nad goniącymi w głowie myślami, strachem przed przyszłością lub rozpamiętywaniem przeszłości. Gdy chcesz uspokoić swoje ciało i poznać sposoby na dobry sen, pewność siebie w kontaktach z innymi, rozmowach rekrutacyjnych, czy wystąpieniach publicznych.

Zarządzanie stresem i emocjami

kodeks honorowy

Ludzki umysł ma jedną niesamowitą właściwość: ELASTYCZNOŚĆ. Dzięki niej możemy wprowadzać zmiany, poszukiwać rozwiązań, tworzyć nowe rzeczy. Równocześnie, ta sama elastyczność, może nam w życiu… szkodzić.

Są sytuacje, gdy pojawiają się pokusy i okazje. Zdarzyło Ci się tak kiedyś? Mamy wtedy tendencję do racjonalizowania, naginania zasad i przymykania oka na to, w co wierzyliśmy wcześniej.

Dlatego warto mieć spisany swój własny kodeks honorowy.

Pamiętam, jak w 2015 roku kończyłam certyfikację mistrza NLP. Cały kurs był długi, z milionem ćwiczeń, technik, niezmiernie intensywny. Warunkiem uzyskania dyplomu ukończenia było napisanie pracy końcowej. Należało najpierw przeprowadzić- w nurcie zgodnym z kursem- sesję z (tak zwanym) prawdziwym klientem, a następnie ją przeanalizować, opisać, wyciągnąć wnioski itd.

O zaliczeniu zaczęłam myśleć w czerwcu, na początku wakacji. Czekał już na mnie wyjazd z rodziną i znajomymi na Mazury. Wizja przeprowadzenia sesji NLP oraz opisania jej na minimum 20 (!!!) stronach zaczęła być mało zachęcająca.

I wtedy mój umysł zaczął uruchamiać wspomniane wcześniej elastyczne myślenie.

Że i tak napracowałam się już bardzo w czasie kursu. Że mam prawo już być zmęczona nauką.. Że i tak już tak dużo umiem..  Że zapłaciłam, a „oni” wymyślają..

To był tylko początek tego, co działo się wtedy w mojej głowie. Po takiej racjonalizacji i „rozmiękczeniu”, mój umysł zaczął rozważać opcje alternatywne. „A może by tak opisać zmyśloną sesję z klientem? Przecież i tak nikt tego nie odkryje..” Działo się w mojej głowie, a cel był jeden: jak by tu zminimalizować wysiłek aby osiągnąć plan 🙂

Uratował mnie wtedy mój kodeks honorowy. Gdybym nie miała go spisanego, byłoby mi bardzo trudno i prawdopodobnie postąpiłabym inaczej.

Co przeczytałam w swoim kodeksie?

Jedną z zasad, którą miałam zapisaną było: „Jeśli się uczę, robię to na 100%”.

Poważnie. Naprawdę to miałam. Tak się umówiłam ze sobą wiele miesięcy wcześniej, tworząc „na chłodno” i racjonalnie swój kodeks honorowy.

Uświadomiłam sobie wtedy, że co z tego, iż otrzymam certyfikat ukończenia kursu, jeśli już zawsze, do końca życia będę mieć świadomość, że nie zdobyłam go uczciwie i na 100%. To dało mi wtedy siłę, pozwoliło umysłowi wrócić na właściwy tor.

Pamiętam, że zrobiłam wtedy prawdziwą, wartościową sesję ze znajomym klientem i napisałam w wakacje z tego pracę. Warto było. Gdy otrzymałam certyfikat, czułam prawdziwą dumę i pełną satysfakcję. Na 100%. 🙂

Dlatego też wiem, że warto mieć w życiu spisany kodeks honorowy. Spisuje się go wtedy, gdy jest się w dobrym stanie mentalnym. Moi Klienci spisują swój kodeks honorowy drugiego dnia na szkoleniu „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”, gdy ich siła mentalna jest „mocna jak dąb”. Ale możesz spisać swój kodeks samodzielnie.

Pamiętaj: Kodeks przydaje się wtedy, gdy przychodzą pokusy i okazje, a umysł zaczyna racjonalizować i kusi, by naginać zasady. Ważne, aby był zapisany. Kodeks w głowie nie działa. Jeśli nie mamy go spisanego, będziemy elastycznie modyfikować swoje reguły.

Moje przykładowe punkty z kodeksu:

-dbam o swoje zdrowie (i łatwiej przychodzi mi zdrowa dieta i regularny sport- przecież tak się ze sobą umówiłam)

-gdy odnoszę sukcesy, świętuję i doceniam siebie

-z błędów wyciągam wnioski i idę dalej

-przekraczam granice swojego strachu (to czytam zawsze, gdy mam wystąpienie publiczne :))

Zachęcam: spisz swój kodeks. Na jakie zasady umówisz się ze sobą? Na jakie reguły? Wedle czego chcesz postępować?

Gdy będziesz to miał spisane, kodeks będzie „pilnował” Ciebie i Twoich decyzji. Warto.



Warsztaty, które mogą Cię zainteresować:

siła wewnętrzna

asertywność

asertywność