Wpisy

kim jestem

Mam dziś dla Was jedną z moich ulubionych historii. Już nawet nie pamiętam, kiedy i gdzie usłyszałam ją po raz pierwszy… Niemniej jednak, pamiętam dobrze, że skłoniła mnie ona do refleksji i poszukiwań odpowiedzi na kilka ważnych pytań.

🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

Kim jestem i dlaczego?

Po usłyszeniu tej historii myślałam, jak wiele zależy od tego, skąd pochodzimy i w jakim środowisku dorastaliśmy? Jak wielka siła tkwi w naszym sposobie myślenia? W jaki sposób zdarzenia i to, co przeżyliśmy, nas kształtuje? Jak te same doświadczenia możemy postrzegać na różne sposoby, jak możemy je inaczej nazywać i jakie mogą być tego konsekwencje, jaką to robi różnicę?

I jak to się stało, że jestem, kim jestem. No i…. kim tak właściwie jestem?

Tyle refleksji. A teraz już historia. Oto ona.

Trudny ojciec i jego synowie

Był sobie kiedyś człowiek, który miał dwóch synów. Był on pijakiem, złodziejaszkiem, człowiekiem ciągle skonfliktowanym z prawem i bez pieniędzy. Zawsze, gdy mógł, wybierał drogę na skróty, co przeważnie oznaczało problemy.

Sam wychowywał przez lata swoich dwóch synów, nie dbając o nich jakoś szczególnie, a wręcz się nimi nie zajmując wcale… Nie okazywał im troski, miłości. To jego, a nie chłopców potrzeby były zawsze na pierwszym miejscu. Synowie dorastali, obserwując życie swojego ojca i ucząc się od niego tyle, ile mogli…

Po wielu latach obaj osiągnęli dorosłość i opuścili dom rodzinny. Jeden z synów wyrósł na człowieka bardzo podobnego do ojca – miał ciągle kłopoty, narzekał na brak środków do życia, wcześnie porzucił szkołę, nie stronił od alkoholu, w kółko miał większe i mniejsze konflikty z prawem.

Natomiast drugi z synów wyrósł na człowieka prawego, systematycznego, zdyscyplinowanego, skończył studia i od najmłodszych lat ciężko pracował. Dbał o siebie i pomagał też innym.

I pewnego dnia obu braci ktoś zapytał:

-„Jak to możliwe, że mając takiego ojca, wyrosłeś na takiego człowieka?”

I każdy z braci, z pewnością w głosie, odpowiedział dokładnie w ten sam sposób:

-„Jestem, kim jestem, bo kim innym mógłbym być, mając takie dzieciństwo i takiego ojca…?”

Refleksja

Wierzę, że chociaż czasem może być trudno i potrzeba wiele wytrwałości, w naszych rękach jest więcej, niż nam się może wydawać… Że mamy wpływ na własne życie, że nie wszystko stracone i że zawsze, ale to zawsze jest szansa na zmianę na lepsze.

Życzę Wam miłych refleksji.

NEWSLETTER

Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
    jak pocieszać

    Pamiętam jedną z rozmów z Klientem, który pracował ze mną w  life-coachingu. Miał bardzo trudny okres w życiu osobistym, kłopoty z byłą żoną, sprawy dotyczące opieki nad synami. W czasie naszego spotkania opowiadał, że był już naprawdę zmęczony swoim aktualnym życiem, ciągłą mobilizacją, walką o ułożenie relacji na nowo.

    🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

    Opowiadał też, bardzo sfrustrowany, jak dzielił się swoimi troskami z własnymi rodzicami. Wsparcie, jakie dostawał od nich, polegało głównie na powtarzanej (w dobrej wierze) „mantrze”: „Nie przejmuj się, zobaczysz, wszystko będzie dobrze”.

    Pamiętam, jak opowiadając mi o tym, niepocieszony, wybuchł: „Co oni mi mówią?? Jak będzie dobrze?? Jest tak beznadziejnie, jest mi ciężko, skąd oni wiedzą, jak będzie?!?”

    Jak wobec tego pocieszać innych?

    Pomyślałam wtedy, w trakcie tamtej rozmowy, że nie wystarczy mieć dobre chęci, by być komuś pomocnym. A przecież każdemu z nas zdarza się rozmawiać z bliską osobą – z partnerem, własnym dzieckiem, rodzicem, przyjacielem – gdy mają właśnie gorszy czas i dzielą się z nami swoimi troskami. I warto wiedzieć, że odruchowe słowa pocieszenia: „nie przejmuj się”, „wszystko będzie dobrze”, „zobaczysz, wszystko wróci do normy”,  wcale takiego pocieszenia nie dają. To, co najszybciej spowodują, to większe poczucie bycia samotnym w swoich kłopotach…

    Dlatego też, jeśli chcemy ofiarować drugiej osobie zrozumienie, wsparcie, pocieszenie i poczucie ulgi, warto wiedzieć więcej, jak to zrobić.

    Jeżeli naprawdę chcesz pomóc komuś, komu jest ciężko, kto dzieli się z Tobą swoimi troskami, kto widzisz, że przeżywa trudne chwile, daj mu od siebie dwa wartościowe „prezenty”:

    Po pierwsze: Słuchaj i nic nie mów. Nie przerywaj, nie zaprzeczaj, nie pocieszaj. Słuchaj.

    Po drugie: Gdy wysłuchasz, spróbuj tylko (i aż) nazwać, co aktualnie przeżywa druga osoba.

    Nazywanie przeżyć

    Co to znaczy „nazwij to, co przeżywa”? Powiedz coś takiego:

    „Słyszę, że ci ciężko”

    „Widać, że się tym przejmujesz…”

    „Słyszę, że  bardzo Ci na tym zależy”

    „Jesteś na to zły”

    „Obawiasz się tego”

    „Słyszę, że to dla Ciebie ważne…”

    „Chciałbyś, żeby się dobrze ułożyło”

    „Jesteś już tym zmęczony”

    „Czujesz się bezsilny w tej sytuacji”

    „Chyba dużo w Tobie żalu?…”

    Widzisz już, jak pocieszać? Będąc z osobą, której jest ciężko, wybierz adekwatną, szczerą reakcję i nazwij (może być w formie pytania), co ona przeżywa.

    Jak pocieszać okazując wsparcie i zrozumienie?

    Może Ci się wydawać, że to mało lub, że to brzmi dziwnie, ale obserwuj, jak z Twojego rozmówcy uchodzą emocje, jakim jest to dla niego wsparciem i zrozumieniem. Nie obawiaj się także, że się pomylisz, oceniając błędnie to, co ta osoba przeżywa. Szczególnie, jeżeli sformułujesz to w formie pytania, będzie w tym przestrzeń dla Twojego rozmówcy. W naturalny sposób odniesie się do Twoich słów – potwierdzi lub zaprzeczy, opisując własnymi słowami, co czuje w tym momencie.

    Osobiście doświadczyłam jakiś czas temu, jak to działa, w rozmowie z moją nastoletnią córką. Dzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego w liceum, moja córka szykowała się wieczorem na następny dzień. Zauważyłam, że jest bardzo, ale to bardzo przejęta tym faktem.

    Powiedziałam: „Chyba bardzo przejmujesz się tym, że idziesz do nowej szkoły?”

    Odpowiedziała: „Nie, nie o to chodzi, chodzi o znajomych”.

    „Obawiasz się jacy będą?” – zapytałam ponownie.

    „Nie, bardziej chodzi o to, że nie będzie już moich starych znajomych” – odparła w odpowiedzi.

    „Czyli że ci starzy byli fajni?” – spytałam.

    „Nie, chodzi o to, że starzy znajomi są lepsi od tych, których się nie zna.” – wyjaśniła.

    „Aha, czyli martwisz się tym, że nie znasz ludzi z Twojej nowej szkoły?” – zapytałam po raz ostatni.

    „No, dokładnie o to chodzi” – odparła.

    I tak jakoś, na zakończenie tej krótkiej wymiany zdań, ton jej głosu był lżejszy, emocje trochę opadły i zakończyłam tę rozmowę z poczuciem, że naprawdę spotkałyśmy się w komunikacji. Nie doradzałam (co jednak często uruchamia mi się w rozmowach, szczególnie z dziećmi), nie pocieszałam, nie zaprzeczałam, powtarzając oklepane słowa „wszystko będzie dobrze, zobaczysz”.

    Przetestuj

    Twój partner wraca milczący lub zdenerwowany z pracy, nastoletnie dziecko boryka się ze złamanym sercem po zakończonych wakacjach, przyjaciel ma problemy w związku? Zastanawiasz się jak pocieszać ich w takiej sytuacji? Przetestuj taki sposób rozmowy (słuchaj + milcz + nazwij co przeżywa) i sprawdź, jak taki sposób wsparcia pomoże bliskiej Ci osobie.

    Ucz się i obserwuj, jak być z bliską Ci osobą, by pocieszyć…

    Powodzenia i wrażliwości!

    NEWSLETTER

    Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
      żal i uraza

      Negatywne doświadczenia, takie jak żal i uraza do kogoś, mogą nas trzymać w swoim uścisku latami. A że żal i urazę karmimy swoimi myślami, mogą one nam zabierać energię i radość życia, przesłaniać to, co obecne i czego dobrego doświadczamy na co dzień.

      Nawet gdy ktoś bliski nam radzi „Odpuść, wybacz, zapomnij!”, możemy reagować irytacją, zasłaniamy się tym, że inni nas nie rozumieją.

      🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

      I pomimo, że płacimy cenę za chowanie urazów, potrafimy się na stałe „rozgościć” w przeszłych wydarzeniach i patrzeniu na kogoś przez pryzmat tego, co wydarzyło się w przeszłości.

      Dlaczego w życiu warto umieć wybaczać? Bo wybacza się sobie i innym. Wybacza się, zwróć uwagę, także dla siebie, z myślą o sobie i dla swojej energii i jakości życia.

      Długoletni żal i uraza

      Rozmowę o tym, czym są długoletni żal i uraza oraz o roli wybaczania, miałam okazję prowadzić niedawno podczas sesji coachingowej z Anną, moją klientką. Anna to dojrzała kobieta, po 50-tce, w czasie sesji rozmawiłyśmy o jej relacji z mężem.

      Zwróciło moją uwagę, że Anna dość wytrwale pomijała w swoich relacjach to, jak układa jej się obecnie w związku z mężem, a nawiązywała do pewnego zdarzania sprzed ok. 20 lat (tak, dwudziestu!).

      Jej mąż w tamtym czasie bardzo ciężko i niespodziewanie zachorował na serce. Wylądował w szpitalu. Po pierwszych dniach zainteresowania i odwiedzin bliskich i znajomych, w szpitalu pojawiało się ich coraz mniej. Za to moja Klientka trwała przy mężu, jak w małżeńskiej przysiędze „na dobre i złe”. Odwiedzała go, opiekowała się nim, dodawała otuchy, dotrzymywała towarzystwa.

      Historia choroby zakończyła się po kilku tygodniach szczęśliwie, mąż stanął na nogi, wrócił do domu, z czasem do pracy. Można by powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.

      Błędne koło

      Gdzie więc jest w tej historiii „ale”?

      W czasie naszej rozmowy, Anna, opowiadając o tych zdarzeniach sprzed lat, była naprawdę rozgoryczona. „Wyobraża to Pani sobie?!?”– pytała mnie retorycznie podniesionym głosem – „Tyle tygodni byłam przy nim wtedy w szpitalu, a on nigdy mi za to nawet nie podziękował!”

      „Tak, jakby to było takie oczywiste”– kontynuowała – „A przecież nie było! Wymagało ode mnie wyrzeczeń, było mi naprawdę ciężko. Też potrzebowałam wsparcia. Chociaż proste „Dziękuję” mi się należało…” – zakończyła z żalem w głosie.

      Moja Klientka nigdy nie zdecydowała się na rozmowę o tamtych zdarzeniach z mężem. Towarzyszyło jej przekonanie, że po 20 latach, nawet gdyby powiedziała mu o swoich uczuciach, to nic już by to nie zmieniło. Nie potrafiła mu wybaczyć tego braku „dziękuję”. I tak relację tej kobiety z mężem od wielu lat przepełniały żal i chowana w sercu uraza.

      A dawny żal i uraza powodowały w niej złość, złość przekładała się na sposób, w jaki rozmawiała z mężem, nie dostrzegając pozytywnych oznak jego obecnej miłości, troski i wkładu w małżeństwo.

      Trzymanie się negatywnych doświadczeń

      Skoro chowanie urazy i żal negatywnie wpływają na nas samych, to jak to się dzieje, że możemy przeszłe zdarzenia rozpamiętywać przez 20 lat?

      To wynik tego, że utknęliśmy gdzieś emocjonalnie. Coś, co wydarzyło się w przeszłości, było dla nas tak silnym przeżyciem, że emocje z tego zdarzenia zabraliśmy ze sobą, „zaczepiły się” one w nas i niesiemy je przez obecne życie.

      Jak sobie pomóc? Co zrobić, by wybaczyć, zamknąć przeszłość i uwolnić energię?

      Zostaw przeszłość za sobą

      Wyobraź sobie, że Twoje życie to droga. Niech będzie długa, piaszczysta, widzisz ją w środku ciepłego, słonecznego lata. Na poboczach tej drogi (życia) rosną polne kwiaty (głównie rumianki i niebieskie chabry), trochę chwasty i nierównej wysokości trawa. Idziesz z plecakiem na plecach, w którym mieścisz bagaż swoich doświadczeń.

      Sprawdź, co w tym plecaku dokładnie niesiesz. Jakie zdarzenia, emocje, przeżycia. Ile doświadczeń, wniosków i mądrości? Ile urazów, przykrości, cierpień?

      I gdy je wszystkie przeglądasz, sprawdź, co naprawdę chcesz nieść dalej ze sobą, a co zdecydujesz się zostawić. Które sprawy z przeszłości chcesz zostawić w przeszłości? Jakie uczucia? Które emocje? Które lekcje i doświadczenia?

      Zamiast nieść je wszystkie na plecach, możesz dokonać wyboru. Możesz świadomie część z nich zostawić tam, gdzie się wydarzyły, gdzie jest ich miejsce.

      Anna, moja klientka, po rozmowach ze mną, w końcu wybaczyła swojemu mężowi tamte zdarzenia i zamknęła przeszłość. Zabrała refleksję, naukę, wnioski. To pozwoliło jej spojrzeć szerzej na ich relację i rolę męża w rodzinie przez te wszystkie lata. Dostrzegła, jakim był ojcem. Jak dbał o nich, zabierał dzieci na wakacje, gotował obiady, wspierał. Anna uświadomiła sobie, że nie wprost, przez słowo „dziękuję”, ale przez wiele swoich uczynków, okazał wdzięczność żonie i oddanie rodzinie. Było to dla niej bardzo uwalniające.

      Temat wybaczania jest ważny. Uczymy się wybaczać podczas warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Jeśli czujesz, że chciałbyś umieć wybaczać, zostawić przeszłość za sobą, przerobić urazy z przeszłości, warsztaty będą pomocne. Polecam.

      NEWSLETTER

      Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

        • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
        mentalność dostatku

        Co najczęściej Cię stresuje? Nie czytam w Twoich myślach, ale zapewne nie pomylę się, że Twoja odpowiedź związana jest z martwieniem się, co będzie, co może się stać, lub z tym, że masz za mało czasu, pieniędzy, za dużo zajęć i obowiązków, niesatysfakcjonujące relacje, boisz się, co pomyślą lub powiedzą inni, lub: czy jesteś i czy będziesz wystarczająco bezpieczny.

        Obsesje i lęki w stresie

        Im większy stres, tym bardziej obsesyjnie rozmyślamy o rzeczach, których nie mamy lub których możemy być pozbawieni. Strach popycha nas do działania w trybie awaryjnym – na przykład odkładania każdego grosza na „czarną przyszłość”, planowania zajęć na każdą minutę dnia, bez zostawiania sobie czasu na odpoczynek.

        Stres potęguje strach, strach potęguje zachowawcze działania, a to wszystko razem, z czasem sprawia, że zapętlamy się w spirali presji i stresu.

        W zarządzaniu swoim stanem i swoją sytuacją pomocne będzie świadome skupienie się na budowaniu mentalności dostatku. Pierwszym małym krokiem jest zatrzymanie się na chwilę w pędzie i świadome spojrzenie na swoje życie z szerszej i długofalowej perspektywy. Oto kilka wskazówek, które pomogą Ci zbudować poczucie dostatku i obfitości, obniżając stres i wspierając Twoją długofalową odporność emocjonalną.

        Zbuduj mentalność dostatku!

        1. Skup się na tym, co masz… a nie na tym czego ci brakuje. By poczuć obfitość skoncentruj się na dobrych rzeczach, które towarzyszą Ci w życiu – miłości, rodzinie, osiągnięciach, przeżyciach. Najlepszy sposób to spisanie wszystkiego, co jest. Bojąc się o przyszłość, możemy nieświadomie przegapiać teraźniejszość. Dla przykładu, można tak bać się tego, że zachorujemy na jakąś poważną chorobę, że kompletnie  nie zauważymy faktu, iż od lat żyjemy w zdrowiu. Dlatego pisemna odpowiedź na pytanie: „Co mam? Co  jest obecne?” jest nieoceniona.

        2. Uściślij swoje priorytety. Ustal swoje cele wcześniej, po to, by w sytuacji stresowej wiedzieć, co jest dla Ciebie najważniejsze. Może to będzie rodzina, bezpieczeństwo, praca, zrównoważone życie. Nie kończ na jednym celu, zastanów się, co jeszcze jest dla Ciebie ważne, i co jeszcze, i jeszcze… A potem tak wydatkuj czas, pieniądze, energię, by skupiać się na tym, co dla Ciebie ważne. Pozwoli Ci to także nazywać i odpuszczać rzeczy mniej ważne.

        Łatwiej Ci będzie na przykład odmówić przyjęcia na siebie dodatkowych obowiązków w pracy, jeżeli Twoim priorytetem jest rodzina. Łatwiej będzie Ci się zdecydować, by w końcu zrobić prawo jazdy, jeżeli jest Ci ono potrzebne do awansu w pracy.

        Co jeszcze?

        3. Z wyprzedzeniem planuj. Planuj na spokojnie, nie zostawiaj sobie decyzji na czas, gdy jesteś w stresie, bo wtedy działasz bardziej impulsywnie. Jeśli robisz wszystko na ostatnią chwilę, naucz się początku dnia robić plan działania. Nie możesz się skupić? Wyeliminuj z otoczenia, to, co Cię rozprasza, np. wyłącz maila, wycisz telefon na czas robienia raportu. Pójdź do sklepu z listą zakupów, jeśli boisz się wydać za dużo. Przestań przeglądać profile znajomych w mediach społecznościowych, jeżeli nagminnie porównujesz się do innych.

        4. Podejmuj uzasadnione ryzyko. Uczuciem, które nieodłącznie towarzyszy nam w stresie jest strach. W trudnych sytuacjach wydaje się nam więc, że lepiej nie robić nic, niż ryzykować działanie. Pisanie czarnych scenariuszy może nas blokować i sprawiać, że w życiu zawodowym, czy osobistym nic się nie zmienia, mimo że czujemy doskwierającą niewygodę. Naucz się podejmować uzasadnione ryzyko, np. zmianę pracy na taką, która pozwoli Ci spędzać więcej czasu z rodziną.

        5. Pracuj nad relacjami, które dają wsparcie. To, co może zwiększać stres, to poczucie, że jesteśmy w nim sami. Stres zasłania często rzeczywistość i sprawia, że przegapiamy obecność życzliwych nam ludzi wokół. Aby poczuć obfitość, rozejrzyj się wokół siebie i zrób listę życzliwych Ci osób. Kto Cię wspiera, na kogo możesz liczyć, kto jest pomocny.

        I dalej, świadomie buduj i podtrzymuj relacje z tymi osobami. Na spotkaniach, spacerach, rozmowach, byciu w kontakcie. Pamiętaj, że kontakty z przyjaznymi ludźmi silnie wzmacniają poczucie obfitości i dostatku. Pielęgnujmy je świadomie.

        Warsztat rozwoju osobistego

        Co teraz?

        Zrób małe ćwiczenie.

        Pomyśl teraz o sobie. Spójrz raz jeszcze na powyższych 5 obszarów, w których możesz budować swoje poczucie dostatku i odpowiedz sobie na pytanie, który obszar możesz wzmocnić już dzisiaj? Wybierz jeden i zrób w nim jedną małą rzecz, która zadziała na Twoją korzyść.

        A ja wysyłam życzenia konsekwencji i radości w budowaniu poczucia dostatku.

        To piękny stan. 😊

        NEWSLETTER

        Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

          • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
          jak rozpoznać wypalenie zawodowe

          Wypalenie zawodowe to zjawisko społecznie i cywilizacyjnie. W dzisiejszej rzeczywistości jest to problem obecny w życiu wielu osób. Często nie dostrzegamy jego pierwszych objawów, a szukamy pomocy dopiero, gdy poważnie zaczyna wpływać na nasze życie zawodowe i zdrowie. Zatem, jak rozpoznać wypalenie zawodowe?

          🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

          Czym jest wypalenie zawodowe?

          Jeżeli w miejscu pracy jesteśmy poddani wysokim oczekiwaniom – własnym lub środowiska, w którym pracujemy, jeżeli stawiane przed nami wymagania przekraczają nasze możliwości, w dłuższym okresie czasu sytuacja taka niesie za sobą ryzyko pojawienia się tego, co nazywamy wypaleniem zawodowym.

          Dzieje się tak dlatego, bo wygórowane oczekiwania to poważne źródło stresu. Permanentny stres natomiast to nieprzerwane negatywne emocje – może to być np. poczucie niepowodzenia, frustracji, bezradności, tego że zawodzimy, że nie dajemy rady.

          Nasz organizm, umysł, nasze życie emocjonalne są wtedy w sposób ciągły bombardowane oczekiwaniami. W końcu, by sobie z tym poradzić, by przetrwać, odcinamy się emocjonalnie, zamykamy w sobie, obojętniejemy.

          Nasz umysł i nasze ciało uznają, że odcięcie się jest najlepszym rozwiązaniem, żeby siebie ochronić. Zatem gdzieś na końcu wypalenia zawodowego doświadczamy poczucia pustki emocjonalnej, zobojętnienia, bezsensu. Dochodzimy do momentu, że nie potrafimy już dać z siebie niczego więcej. Już nie tylko w przenośni, ale psychicznie i fizycznie dochodzimy do kresu sił.

          Jak rozpoznać wypalenie zawodowe?

          Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś już bardzo zmęczony, myślisz z tęsknotą o urlopie. W końcu nadchodzi ten dzień. Wyjeżdżasz, może nawet na dwa pełne tygodnie, wypoczywasz. Wydaje Ci się, że w końcu wszystko jest ok. Tymczasem wracasz, i może już po jednym dniu, a może nawet po kilku godzinach w pracy czujesz, że ten wypoczynek w niczym nie pomógł, niczego w Twojej sytuacji nie zmienił. Nie nastąpiła regeneracja, odświeżenie, reset. Emocjonalnie, energetycznie, mentalnie jesteś w tym samym punkcie, co przed urlopem. Nie czujesz, że wracasz do pracy z nową energią. Towarzyszą ci myśli typu: „znowu to samo”, „zacznie się od nowa”, „znowu jestem zmęczony”.

          Osobom borykającym się z wypaleniem zawodowym towarzyszy też często bezsenność lub nadmierna senność, ciągłe zmęczenie, zniechęcenie, infekcje, spadek odporności. To taki stan, gdzie narażony na ciągły stres organizm woła STOP i zaczyna się dopominać o troskę.

          Warto być na to uważnym na wszelkie sygnały, bo wypalenie zawodowe przekłada się na zdrowie fizyczne, psychiczne i emocjonalne.

          Jak przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu?

          Warto to wiedzieć, bo zdecydowanie lepiej zapobiegać, niż przywracać sytuację do normy i stawiać się na nogi, gdy zacznie z nami dziać się coś złego.

          1. Zwróć uwagę na szeroko rozumianą higienę swojego życia. Mam tu na myśli dietę, sen, sport. To nie są rzeczy przereklamowane, tylko realne, konkretne obszary życia, które mają wpływ na Twoje życie. Troska o nie przyczynia się do naszego dobrostanu i do tego, by praca znalazła właściwe miejsce w naszym życiu.
          2. Dbaj o balans i równowagę między czasem pracy zawodowej i życiem prywatnym.
          3. Bądź świadomy i uważnie obserwuj symptomy wypalenia zawodowego. Znając objawy i wiedząc, na czym polega wypalenie zawodowe, zwracaj uwagę na symptomy, by odpowiednio wcześnie zareagować.

          Jak radzić sobie z wypaleniem zawodowym?

          Literatura mówi o trzech etapach wypalenia zawodowego:

          – niewielkim

          – średnim

          – bardzo dużym.

          Etapy te pokazują, że wypalenie nie pojawia się z dnia na dzień, ale ukradkiem wkrada się do naszego życia.

          Co zatem robić, gdy zaczniemy je u siebie dostrzegać?

          Po pierwsze, jeżeli Twoje objawy są niewielkie, zadbaj o wspomniane wcześniej kwestie: higienę życia, dietę, sport, sen oraz proporcje praca – życie po pracy. Sprawdź czy to Ci pomoże.

          Jeżeli swoje objawy oceniasz jako średnie, to pomóż sobie, ucząc się, jak radzić sobie ze stresem, jak radzić sobie asertywnie z relacjami w środowisku pracy, jak zarządzać czasem, jak kontrolować emocje.

          Jeżeli poziom wypalenia zawodowego jest średni i zadbasz o siebie w obszarach psychoedukacji, będzie to pomocne i wystarczające.

          Wypalenie zawodowe o bardzo dużym nasileniu to stan obojętności, apatii, ogromnej niechęci i do miejsca pracy i do ludzi. Te emocje mogą występować naprzemiennie i w połączeniu ze sobą – raz możemy czuć apatię i obojętność, po chwili rozdrażnienie, złość, niechęć. Przy dużym nasileniu wypalenia zawodowego możemy cierpieć na bezsenność, ciągłe napięcie i nieuzasadniony lęk. Objawy bardzo obciążają nasz organizm. W takim stanie wymagana jest konsultacja u psychoterapeuty lub psychiatry.

          Dlatego kluczowe jest, by być świadomym i uważnym, dbać o higienę życia, proporcje życia w pracy i po pracy w taki sposób, by każdy obszar naszego życia dawał nam radość i nas cieszył.

          Czasami źródłem stresu jest po prostu środowisko, w jakim pracujemy. Jeżeli w miejscu pracy doświadczamy dużego obciążenia, nieadekwatnych oczekiwań, toksycznych relacji, watro odpowiedzieć sobie na pytanie, czy aby wrócić do dobrostanu potrzebna będzie zmiana organizacji, w jakiej pracujemy.

          Równocześnie należy być bardzo uważnym, by sprawdzić, czy zmiana miejsca pracy coś zmienia. Jeżeli zmieniamy kolejne firmy i dalej czujemy się tak samo, może to znaczyć, że niesiemy w sobie pewne mentalne nawyki, sposoby myślenia, podejście do relacji, które sprawiają, że nie chodzi a zmianę miejsca, lecz zmianę w nas samych.

          NEWSLETTER

          Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

            • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
            bajka o przywiązanym słoniu

            Ostatnio spotkałam człowieka, który opowiedział mi historię ze swojego dzieciństwa. Kiedy był mały, uwielbiał cyrk, a najbardziej w cyrku podobały się mu zwierzęta. Jego uwagę przyciągał zwłaszcza słoń.

            🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

            Trudne pytania

            Podczas przedstawień to ogromne zwierzę paradowało, zachwycając dzieci swoim niesamowitym ciężarem, rozmiarem, niewyobrażalną siłą. Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział z tyłu cyrku, uwiązany jedną nogą do kołka wbitego w ziemię. Co dziwiło mojego znajomego? Kołek, do którego był uwiązany słoń, był tylko niewielkim kawałkiem drewna, wbitym w ziemię na zaledwie kilka centymetrów. Wydawało się oczywiste, że słoń, który z łatwością może wyrwać drzewo z korzeniami, z łatwością mógłby także uwolnić się z kołka i uciec.

            To była oczywista tajemnica.

            „Co go trzyma wobec tego? Czemu nie ucieka?” – zastanawiał się wielokrotnie, jako mały chłopiec, mój rozmówca.

            Opowiadał mi dalej, że ponieważ sprawa nie dawała mu spokoju, pytał o to w tamtym czasie dorosłych – zapytał ojca, wuja, dziadka – o tajemnicę słonia. Ktoś mu odpowiedział, że słoń nie ucieka, bo jest tresowany.

            „Skoro jest tresowany, to po co go przywiązują?”– zadał oczywiste pytanie chłopiec i nie dostał już na to pytanie żadnej logicznej odpowiedzi.

            W końcu znalazł się ktoś wystarczająco mądry, by odpowiedzieć chłopcu na to pytanie.

            Domyślasz się już wyjaśnienia?…

            Tajemnica bycia w niewoli

            Słoń nie uciekał z cyrku, bo od najmłodszych lat był przywiązywany do różnych kołków. Pierwszy raz został przywiązany, gdy był jeszcze nowo narodzonym, bezbronnym słonikiem. Wtedy jeszcze usilnie starał się uwolnić: ciągnął, pchał, pocił się, szarpał. Ale ponieważ był mały, pomimo użycia wszystkich swoich sił, nie dawał rady się zerwać: kołek był dla niego za solidny.

            Zasypiał więc ze zmęczenia i następnego dnia próbował znowu. I kolejnego, i kolejnego… Aż nadszedł kiedyś dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc i zdało się na swój los.

            Ten potężny, silny słoń, którego w dzieciństwie oglądał w cyrku mój znajomy, nie uciekał, bo nie wierzył w swoją siłę i moc. Miał w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat. I potem już, przez wszystkie lata swojego życia, nigdy nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia. Nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił. Nie spróbował tego nawet jeden raz…

            Przekonanie, że „nie mogę”

            Podobnie do słonia z tej bajki, mamy w życiu kołki, które sprawiły, że zapomnieliśmy o swojej sile i wierze w siebie i w to, że potrafimy, możemy, damy radę. I już od dawna tego nie kwestionujemy…

            Często żyjemy w przekonaniu, że „nie możemy” wykonać różnych rzeczy tylko dlatego, że kiedyś, pewnego razu, dawno temu, gdy byliśmy mali, ktoś nas przywiązał, a my podjęliśmy zakończoną niepowodzeniem próbę. W ważnych sprawach zarejestrowaliśmy w pamięci taką wiadomość: „Nie mogę, nie mogę. I nigdy nie będę mógł!”.

            Jednak pomyśl: czas się zmienił, sytuacja także, Ty się zmieniłaś. Zamiast małego słoniątka, które nieudolnie szarpało kołek, jesteś dorosła(-y).

            Dorosły. Dorosła. Dlatego wierz w siebie. I pamiętaj: dopóki żyjemy, wciąż wszystko jest możliwe.

            Inspirowane książką Jorge’a Bucay „Pozwól, że Ci opowiem…”

            Jeśli poszukujesz siły wewnętrznej i wiary w siebie, warsztaty rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” są właśnie dla Ciebie. Najbliższa edycja: 2-3 lipca 2022.

            Możesz uczestniczyć w Warszawie lub zdalnie online.

            Jesteś zainteresowana/-y? Kliknij poniżej:

            Warsztat rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” 

            warsztat rozwoju osobistego

            NEWSLETTER

            Bądź z nami w kontakcie i otrzymuj informacje o nowościach, artykułach i nadchodzących szkoleniach.

              • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
              przypowieść

              Dziś zapraszam Cię do poznania historii o pękniętym dzbanie. To historia o naszych wadach, ułomnościach, postrzeganiu siebie oraz swoich mocnych-słabych stron.

              Otóż, pewna stara chińska kobieta miała dwa wielkie dzbany na wodę. Chodząc po wodę, nosiła je codziennie na drążkach powieszonych na swoich ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymywał pełną ilość wody.

              Po długiej drodze od rzeki do domu jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. Trwało to aż dwa lata, a stara kobieta, nic nie zmieniając, wciąż przynosiła do domu tylko jeden dzban pełen wody.

              🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

              Dobry dzban był oczywiście dumny ze swojej kondycji. Cieszył się tym, przy każdej okazji o tym przypominał i podkreślał, jaki jest doskonały. Natomiast biedny, pęknięty dzban bardzo się wstydził swojej niedoskonałości i bardzo go to trapiło, że potrafił wykonywać tylko połowę tego, do czego był przeznaczony.

              W końcu, pewnego upalnego dnia, po kolejnej podróży, z której przyniósł zaledwie połowę wody, powiedział do kobiety: -„Bardzo się wstydzę za swoją usterkę. Wiem, że jestem mało przydatny, niepraktyczny, że gubię tak wiele wody.”

              Warsztat rozwoju osobistego

              Stara kobieta tylko się uśmiechnęła, a następnie życzliwym tonem powiedziała: „Owszem, jesteś lekko pęknięty. Czy jednak nie zauważyłeś, że na twojej stronie drogi kwitną kwiaty a na drugiej nie? Zasiałam na twojej stronie nasionka, ponieważ wiedziałam o twoim pęknięciu i w ten sposób za każdym razem, gdy wracamy do domu, podlewasz je. Przez całe dwa lata mogłam zrywać te piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś nie był takim, jakim jesteś, to piękno by nie istniało i nie zdobiło naszego domu.”

              Przypowieść z morałem

              Jakie refleksje może wzbudzać ta historia? Możemy na nią spojrzeć z dwóch stron. Po pierwsze, od strony myślenia o sobie.

              Gdy myślisz o swoich cechach charakteru, o swoim wyglądzie, o tym, co potrafisz, a czego nie – co wtedy myślisz? Gdybyś mógł złapać, zapisać myśli na swój temat – jakie by one były? Jak siebie oceniasz? Czy umiesz dostrzegać w sobie dobre strony i doceniać korzyści z tego, kim jesteś i jaki jesteś? Co dobrego jest w Twoich „pęknięciach”? Być może w pierwszej chwili pomyślisz, że nic. Warto jednak poszukać, docenić, odpowiedzieć sobie. Stawiam taką tezę, że jest wiele pozytywnego za tym, jacy jesteśmy, kim jesteśmy i co dobrego możemy dawać innym.

              Drugim, równie wartościowym wnioskiem z tej pięknej przypowieści jest część o tym, jak patrzymy na innych. Czy potrafimy dostrzegać w innych pozytywne strony ich cech? Czy potrafimy doceniać i „wyciągać” to, co w nich dobrego?

              Może znasz takich ludzi, spotykasz ich, żyjesz lub pracujesz z nimi, takich „pozytywnych”, którzy potrafią zawsze znaleźć dobre strony w innym człowieku. Umiejętności dostrzegania dobrych stron w innych warto się uczyć. To wzbogaca nasze relacje, ale także mocno wzbogaca nas…

              A więc na koniec – co chcesz zapamiętać z tej historii dla siebie? Co dobrego możesz teraz, w tej chwili, na zakończenie czytania, powiedzieć sobie cennego. Jak cecha charakteru, za którą u siebie nie przepadasz, może służyć lub już służy innym?

              Życzę Ci z całego serca wartościowych odkryć 🙂

              NEWSLETTER

              BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

              Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                asertywność działa

                Miałam kiedyś na szkoleniu z asertywności Tomka, menedżera. Trafił do mnie jako początkujący kierownik. Właśnie awansował i zaczął zarządzać zespołem swoich kolegów, z którymi dotychczas współpracował.

                Na zakończenie szkolenia Uczestnicy zawsze dostają ode mnie zadanie domowe. Tym razem „zadaniem domowym” dla Uczestników było opisanie sytuacji, w której po szkoleniu zachowali się asertywnie.

                🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                Asertywność działa!

                Wiadomość od Tomka była wyjątkowo długa i rozbudowana. Opisał mi w mailu historię, jak był z córką na zakupach w hipermarkecie. Kilkuletnią córkę trzymał w wózku z zakupami, po zrobieniu zakupów podjechali z wózkiem do kasy i stanęli spokojnie w kolejce.

                W pewnej chwili wcisnął się przed nich inny klient. Jak gdyby nigdy nic, ustawił się przed Tomkiem. W pierwszej chwili Tomek był kompletnie zaskoczony. Gdy pierwsze zdumienie minęło, rozpoczął sam ze sobą rozbudowany monolog wewnętrzny.

                Pierwsza myśl Tomka był okraszona zbulwersowaniem i złością: „No jak on śmie! Zaraz mu nawrzucam!”

                Myśl druga, korygująca pierwszą: „Nie no jak nawrzucam, dziecko przecież będzie słyszało. Nie wypada.”

                Myśl trzecia, odpuszczająca jakąkolwiek reakcję: „Dobra, nie taka duża sprawa, niech sobie stoi.”

                Myśl czwarta, po krótkiej refleksji: „No nie! Byłem na szkoleniu u Uli, uczyłem się asertywności! Nie muszę reagować agresywnie czy ulegle. Mogę zachować się asertywnie.”

                W wiadomości Tomek opisał, że przy tym dialogu ze sobą najbardziej bał się, jak zareaguje człowiek, któremu chciał zwrócić uwagę. Że może nakrzyczy, będzie nieprzyjemny, zaatakuje.

                Jednak, po przemyśleniu wszystkiego, zebrał się w sobie i spokojnym, ale też zdecydowanym głosem zwrócił się do mężczyzny:

                „Przepraszam proszę pana. Koniec kolejki jest tam” – i pokazał palcem miejsce za sobą.

                Wiecie, z jaką reakcją spotkał się Tomek?

                Mężczyzna z kolejki, lekko zaskoczony, odwrócił się do Tomka, spojrzał na niego, a następnie powiedział: „Ojej, przepraszam bardzo”, i przeszedł na wskazane miejsce.

                Wiesz, o czym jest ta historia?

                Oczywiście, o asertywności, o reagowaniu, o odwadze.

                Jednak tak najbardziej jest to historia o tym, że często tak bardzo boimy się, jak zareagują inni, że nawet nigdy nie spróbowaliśmy zwrócić im uwagi, zareagować, by sprawdzić, jak się zachowają i co powiedzą. Jest to historia o tym, że często to nie inni ludzie stawiają nam granice i nas blokują, lecz że robimy to sobie my sami.

                Ula! Asertywność działa!” – z dużą energią zakończył wtedy swoją opowieść Tomek.

                Chcesz stawiać granice w pracy lub życiu prywatnym? Sprawdź, czy kiedykolwiek próbowałeś zachować się inaczej, niż w sposób uległy lub agresywny.

                Powodzenia.

                NEWSLETTER

                Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych 🙂

                  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                  trójkąt dramatyczny

                  Zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że zrobiłeś coś dla kogoś bezinteresownie, z dobrego serca i szczerej dobroci, a to druga osoba nawet nie podziękowała?

                  Pomyślałeś wtedy, że to brak wdzięczności i że przynajmniej proste „dziękuję” powinno się pojawić?

                  Jeśli tak, to zapraszam Cię do lektury – sprawdź, bo możesz być w TRÓJKĄCIE! 😊

                  🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                  Rzecz o wdzięczności

                  Rozmawiałam kilka tygodni temu ze znajomą, która z dużym oburzeniem opowiadała mi o swoim ostatnim weekendzie z rodziną. O tym, że w sobotę pomyślała, że super będzie w niedzielę zrobić i podać pyszny, zdrowy i uroczysty obiad dla męża, dzieci… W sobotę więc rano wybrała się na drugi koniec miasta do sklepu z ekologicznymi produktami. Warzywa zakupiła w innej części miasta – prosto od „rolnika”. Dzięki zaangażowaniu i przebyciu kilkudziesięciu kilometrów, w niedzielę rano miała wszystko. Był: pomysł na obiad. Najwyższej jakości (czyli bardzo droga) polędwica, ekologiczne warzywa, składniki na przystawkę i zupę. Wszystko, co potrzebne też do zrobienia pysznego deseru. Miała też dużo entuzjazmu i plan, od czego zacząć pracę i w jakiej kolejności podać dania.

                  W niedzielę ruszyła z gotowaniem. Po jakimś czasie, na etapie szykowania ciasta, przeszło jej przez głowę, że tyle się najeździła, od rana już pracuje, a dzieci w piżamach przed telewizorem.. Gdy obierała marchewkę, przez głowę przeszła jej kolejna myśl. Mąż – zamiast siedzieć w gabinecie ze swoimi sprawami – mógłby chociaż przyjść i zapytać, czy jej pomóc… Po kolejnej godzinie, na etapie szykowania polędwicy, czując już ból w plecach, miała mnóstwo żalu do dzieci i męża. Nawet herbaty nikt jej nie zaproponował…

                  Warsztat rozwoju osobistego

                  Gdy w końcu, po kilku godzinach gotowania, podała cały obiad, a rodzina zjadła i nawet dobrze nie podziękowała (nie mówiąc już o pomocy przy sprzątaniu), moja znajoma była na nich wściekła.

                  Wpadła do pokoju, gdzie mąż oglądał telewizję i ze łzami w oczach zaczęła mu wrzucać o braku wdzięczności, podziękowania. O tym, że nawet nie zapytał, czy pomóc, że nie posprzątał…

                  Wiecie, co powiedział jej mąż, szczerze zdziwiony??

                  „No ale przecież sama chciałaś to wszystko zrobić, nikt cię o to nie prosił..”

                  Czym jest trójkąt dramatyczny?

                  Powyższa historia jest klasycznym przykładem czegoś, co w psychologii znane jest pod nazwą „trójkąt dramatyczny Karpmana”. W trójkącie mówimy o trzech rolach: wybawcy (zrobię dla wszystkich pyszny obiad), ofiary (nikt nie docenia mojej pracy) i kata (zero wdzięczności! Jak mogą!).

                  Do trójkąta najczęściej „wchodzi się” drzwiami wybawcy. Ktoś mnie nie poprosił o przysługę, a pomagam, chcę coś zrobić dla niego lub za niego. Jeśli najpierw nieproszony wyświadczasz przysługę, a potem zaczynasz myśleć, że ta osoba powinna się odwdzięczyć, a potem myślisz jeszcze gorzej o tej osobie, to właśnie znak, że jesteś w trójkącie dramatycznym.

                  Być może teraz myślisz: „No tak, ale jak ktoś coś ode mnie dostał, to wypadałoby, żeby przynajmniej podziękował”…

                  Jeśli ktoś nie prosił, a Ty coś tej osobie dałeś (przysługę, prezent, uczynek), to pamiętaj, że dawanie jest bezinteresowne. Ze jest emocjonalnie „za darmo”. Z korzyścią dla ciebie i dla waszej relacji..

                  Trójkąt dramatyczny może mieć wiele odmian i twarzy – są trójkąty trwające krócej i dłużej, mniejsze w wymiarze emocjonalnym i większe, pojedyncze i wieloosobowe… Bycie w trójkącie jest zawsze toksyczne, a wchodzenie w rolę nieproszonego wybawcy, potem skrzywdzonej ofiary i dalej rozzłoszczonego kata, może wyrządzić nam i naszym relacjom wiele szkody.

                  Jak unikać toksycznych relacji?

                  Warto być czujnym i obserwować, kiedy, z kim, w jakich kontekstach zdarza się nam przyjmować role wybawcy, ofiary i kata. To warunek budowania zdrowych relacji i troski o samego siebie.

                  Na warsztatach z budowania siły wewnętrznej pt. „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” opowiadam szczegółowo, jak działa bycie w trójkącie. Co nam daje, jak wyłapywać, że w nim jesteśmy lub powtarzalnie wchodzimy. Oraz jak konkretnie z takich relacji wychodzić. Pojawia się mnóstwo przykładów – najpierw moich, potem Uczestników warsztatów, którzy chcą się podzielić swoimi doświadczeniami. To jedna z ważniejszych części szkolenia. Jak powiedział kiedyś jeden Uczestnik: „Przecież większość naszego życia, to takie ciągłe bycie w trójkącie.”

                  Świadomie więc pilnuj siebie. Bądź uważny też na to, co robią inni, z którymi żyjesz. Bo najlepsze i jedyne, co warto robić, to zawsze pozostawać poza trójkątem dramatycznym, który z definicji jest zawsze toksyczny.

                  NEWSLETTER

                  BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                  Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                    kobieta omnipotentna

                    Czym jest omnipotencja? Zgodnie z definicją to cecha istoty wszechmocnej i potężnej. Nie bez przyczyny jest to przede wszystkim atrybut bogów. Słowa tego używamy także, gdy chcemy podkreślić czyjąś moc sprawczą, olbrzymią siłę i ogromne wpływy.

                    🎧 Wolisz posłuchać? Czyta autorka, Urszula Grabowska – Maleszko.

                    Spotykam regularnie kobiety, moje Klientki na szkoleniach i w coachingu, które w życiu zajmują się wszystkim. W domu, w rodzinie, w swojej pracy, są po prostu niezastąpione. Są omnipotentne, czyli – wracając do definicji – wszechmocne.

                    Kobieta omnipotentna to superbohaterka. W pracy często opiekuńcza, zastępująca swój zespół szefowa, albo życzliwa, zawsze dostępna koleżanka. To osoba, która ostatnia zamyka drzwi do firmy, a w drodze do domu robi zakupy, odbiera dzieci, przejeżdża przez aptekę, bo skończyły się leki zapasowe. W domu szykuje obiad, odrabia z dziećmi lekcje, sprząta, rozmawiając równocześnie przez telefon z przyjaciółką, która przeżywa właśnie kryzys, a przed pójściem spać szykuje i wysyła obiecany szefowej raport.

                    Kobieta omnipotentna wie, że sama wszystko zrobi najlepiej… Nawet bardziej równo pokroi chleb na kanapki, dokładniej zetrze kurze, wybierze w sklepie zdrowsze warzywa i owoce.

                    Warsztat rozwoju osobistego

                    Brzmi nieźle, co? Wręcz fantastycznie… Ale… jest małe „ale”…

                    Kobieta omnipotentna to często także kobieta do granic możliwości zabiegana, zmęczona, auto-matka, która zarywa noce, przejmuje się, podpiera się ze zmęczenia nosem i w tym wszystkim już dawno zapomniała o sobie i swoich potrzebach. O tym, że też jest ważna i zasługuje na relaks, zaopiekowanie, odpoczynek i spokój wewnętrzny.

                    Jeżeli to, co czytasz, w jakimś stopniu jest o Tobie i się do tego przed sobą przyznajesz, sprawdź, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Ciebie i Twoje potrzeby. Czy teoretyczne prawo do odpoczynku jest obecne w Twoim praktycznym użyciu? Czy dopuszczasz, że inni sobie bez Ciebie poradzą? Że świat się nie zawali, dalej będzie dobrze funkcjonował, że dzieci wezmą na siebie więcej odpowiedzialności i nauczą się cennych czynności? Że mąż też potrafi zrobić zakupy, a swojej babci możesz zamówić potrzebne kosmetyki przez Internet, zamiast jeździć kilka godzin w tygodniu po różnych drogeriach w mieście?

                    Jeśli masz trudność z tym, by podzielić się troską o świat, być może pora poszukać guzika do wyłączenia ogarniającej prze-wszystko kobiety omnipotentnej?

                    Po co?

                    Aby nie wylądować w życiu na skrajnym wycieńczeniu, w żalu i wyczerpaniu. By żyć w dobrostanie pozytywnej energii i w życzliwym dbaniu o siebie. Dla własnego zdrowia fizycznego i psychicznego, dla relacji z innymi i dla siebie.

                    Skorzystanie z guzika może być łatwe. Może też jednak wymagać dłuższej nauki. Nauki tego, by sobie odpuszczać, wypuszczać z ręki kontrolę, by nauczyć się odpoczywać. Może nawet, by wyłączać guzik omnipotencji, potrzebne będzie skorzystanie z pomocy specjalisty. Tak też może być i to też będzie ok.

                    U mnie, na warsztatach rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”, Uczestniczki krok po kroku uczą się, jak zadbać o siebie, jak zwolnić, jak się zatrzymać, jak dokopać się do własnych marzeń i przesunąć siebie bliżej centrum swojej własnej uwagi. Miej też siebie na względzie. To dobra, wartościowa zmiana. Warto i polecam.

                    NEWSLETTER

                    Bądź z nami w kontakcie i otrzymuj informacje o nowościach, artykułach i nadchodzących szkoleniach.

                      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.