Wpisy

zmiany

Skuteczne zmiany są trudne, to wiemy. Zastanawiałeś się jednak kiedyś, dlaczego? Jak to się dzieje, że tak często z naszych postanowień noworocznych, decyzji o rozpoczęciu diety, zakupie karnetu na siłownię czy kursu języka obcego, po paru dniach czy tygodniach zostaje tylko rozczarowanie i wyrzuty sumienia, że znowu się nie udało?… Otóż częstym powodem jest nasza tendencja do „świętowania” zmian!

Pomyśl o czymś, co miałeś w planach, ale nie starczyło Ci wytrwałości. A teraz przypomnij sobie, jak przygotowywałeś się do tej zmiany. Najczęściej przy decyzji o zmianie popadamy w pułapkę – zmiana to dla nas ogromne wydarzenie. Jedni o swoim postanowieniu opowiadają znajomym, rodzinie, piszą o planach w mediach społecznościowych. Inni szykują się do zmiany z rozmachem – np. wyznaczają datę rozpoczęcia diety czy kursu języka angielskiego na termin w przyszłości (od poniedziałku, od nowego miesiąca, od nowego roku). Inni kupują karnet na siłownię, a potem kolejne dni spędzają czas na dalszych zakupach – szukają stroju, butów, bidonu itd…

Każda z tych osób powie, że na swój sposób mentalnie przygotowuje się do zaplanowanej zmiany.

Tymczasem wszystkie te działania: planowanie, rozmowy o szykowaniu się do zmiany, myślenie o tym, zużywają bardzo dużo naszej energii. Jeśli za bardzo skupiamy się na rozpoczęciu działań, zapominamy, że będziemy tej energii potrzebować na później, gdy czar nowości i „miesiąc miodowy” opadnie, a pojawią się pierwsze wyzwania związane z motywacją i wytrwałością.

Jeżeli stracimy całą energię na starcie, to potem, gdy będzie nam potrzebna do kontynuacji, może okazać się, że mamy jej już bardzo mało lub nie mamy jej wcale. Blisko wtedy do tego, by zamierzone wyzwanie porzucić.

Jak temu zaradzić?

Pracując w coachingu z Klientami, którzy chcą wprowadzić w swoim życiu zmiany – lubię ten temat rozpatrywać z poziomu metafory biegów na określony dystans.

Zmiana to nie jest bieg na 60 metrów. Gdy mobilizujesz całą swoją energię, by przebiec krótki odcinek, zbierasz się, by jak najszybciej osiągnąć cel. Jednak zmiana życiowa trwa długo i przypomina zdecydowanie bardziej maraton. Dlatego też swoje siły rozłóż równomiernie i dodatkowo załóż, że im dłużej będziesz biec, tym więcej wyzwań związanych z energią będziesz mieć do pokonania i tym lepszej strategii potrzebujesz na ten czas. Warto więc już na początku rozłożyć swoje siły równomiernie.

Planujesz dietę? Zamiast radykalnie rezygnować ze wszystkiego i przerzucać się od razu na samą sałatę, zacznij od jednego zdrowego posiłku dziennie lub zmniejszenia porcji.

Chcesz zacząć żyć bardziej aktywnie? Nie inwestuj od razu w roczny karnet na siłownię i dodatkowo na basen, nie kupuj najdroższych butów do treningu. Spróbuj od 10 minut aktywności dziennie. Po prostu wyjdź przez próg własnego domu i pójdź na krótki spacer do parku. Zrobisz coś prostego, dostaniesz nagrodę w postaci satysfakcji i zyskasz motywację, by jutro powtórzyć to samo. Proporcja wysiłku do nagrody będzie bardzo motywująca.

Pamiętaj: Bardzo radykalne zmiany i skupianie się na nich „z wielkim rozmachem” powodują duże napięcie, zużywają mnóstwo energii, zastanawiamy się, czy damy radę, snujemy dalekosiężne plany. Gdy po kilku dniach przychodzi moment, że energia przygotowań maleje, a wkład wysiłku w wielki plan pozostaje taki sam, czujemy tak duże napięcie zmiany, że musi ono znaleźć gdzieś ujście. Dlatego po trzech dniach męczenia się z samą sałatą nagle złapiesz się na tym, że odreagowałeś przy tabliczce czekolady 😉

Pomyśl o zmianie, którą chcesz wprowadzić w swoim życiu od dawna i ciągle Twoje plany kończyły się porażką. A teraz weź długopis, zapisz co chcesz, oraz zastanów się, jaką pierwszą małą zmianę mógłbyś wprowadzić w tym temacie.  Zmodyfikuj swoje życie metodą małych kroków, na luzie, bez niepotrzebnego napięcia. Zacznij już dziś, od czegoś małego. I sprawdzaj, jak CI z tym będzie, co dalej. Pobiegnij w maratonie, zacznij powoli, dbaj o energię, a odniesiesz wspaniały sukces.

Powodzenia.

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
dlaczego ludzie krzyczą

Pewien hinduski mędrzec udał się nad rzekę Ganges, żeby odbyć świętą kąpiel. Na brzegu natknął się na grupę krewnych, którzy strasznie na siebie wrzeszczeli.

– Dlaczego ludzie krzyczą na siebie, kiedy są wściekli? – zapytał uczniów, którzy podążali za nim w tej wyprawie.

Zastanawiali się długo, w milczeniu. Wreszcie jeden z nich odpowiedział mędrcowi:

– Kiedy tracimy spokój, nie możemy się wyciszyć, więc zaczynamy krzyczeć.


SZKOLENIA DLA CIEBIE

W odpowiedzi mędrzec zadał swoim uczniom kolejne pytanie:

– Po co krzyczeć, skoro osoba, do której się zwracasz, stoi tuż obok ciebie? Równie dobrze można mówić cichym głosem…

Uczniowie dawali różne odpowiedzi, ale żadna nie satysfakcjonowała mistrza. Wreszcie sam zabrał głos.

– Kiedy ludzi ogrania złość, ich serca oddalają się od siebie. Muszą krzyczeć, żeby się wzajemnie usłyszeć. Im bardziej są wściekli, tym głośniej muszą krzyczeć, bo dzieląca ich odległość się zwiększa. A co się dzieje, kiedy dwoje ludzi zakochuje się w sobie? Szepczą. Nie muszą mówić głośniej , bo ich serca lgną do siebie nawzajem. Kiedy ich miłość nabiera mocy, w ogóle nie muszą już mówić. Słowa są niepotrzebne, wystarczy  że patrzą sobie w oczy – dokończył*.


SZKOLENIA DLA CIEBIE


Kiedy więc kłócisz się z kimś, nie używaj słów, które odpychają wasze serca.

Zamilknij, poczekaj, poszukaj słów…

I zacznij mówić szeptem.

By serce drugiej osoby… nadstawiło uszy, pragnąc cię usłyszeć.

I aby się przybliżyło…

 

* Historia na podstawie hinduskiej opowieści, którą można znaleźć na różnych stronach internetowych

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
jak reagujesz w sytuacji stresowej

W literaturze dotyczącej zdrowia i psychologii znaleźć możemy różne informacje o tym, jak my, ludzie, reagujemy w sytuacji stresowej.

W sytuacji takiej uciekamy się do stylów zachowań, które można usystematyzować w następujący sposób:

  • styl skoncentrowany na zadaniu
  • styl skoncentrowany na emocjach
  • styl skoncentrowany na unikaniu

Styl skoncentrowany na zadaniu

Styl taki stosuje osoba, która w sytuacji stresowej skupia się na problemie i szybko zabiera się za jego rozwiązanie, lub usuwanie jego przyczyn. To styl skupiony na konstruktywnym działaniu i poszukiwaniu sposobów wpływu na rzeczywistość.

Styl skoncentrowany na emocjach

Styl ten oznacza, że w sytuacji stresowej osoba doświadczająca napięcia, przede wszystkim skupia się na przeżywaniu tego, czego doświadcza i próbach rozładowania swoich emocji.

Styl skoncentrowany na unikaniu

W stylu skoncentrowanym na unikaniu albo angażujemy się w czynności zastępcze albo uciekamy w poszukiwanie kontaktów towarzyskich. Pojawiają się tu np. sprzątanie, seriale, ale też długie rozmowy telefoniczne.

Nasuwa się pytanie, który styl jest najlepszy? Część koncepcji na ten temat wskazuje koncentrację na zadaniu, jako najbardziej pożądaną. Warto jednak na style spojrzeć także inaczej, przez pryzmat tego, że radzenie sobie w sytuacji stresowej może być kilkuetapowe i że dany styl, w danym momencie, może być po prostu adekwatny do bieżącej chwili.

Za przykład niech nam posłuży moja osobista historia, bardzo stresującej dla mnie, wpadki zawodowej. Jakiś czas temu, w sobotni poranek, tuż przed rozpoczęciem warsztatów, zadzwoniła do mnie, z zupełnie innego miasta, moja klientka. Zdziwionym głosem zapytała, gdzie jestem, bo jej zespół handlowy, zgodnie z ustaleniami, siedzi właśnie w sali szkoleniowej, czekając na moje szkolenie.

To, co się zdarzyło potem i jak tym kryzysem zarządziłam, jest dobrym przykładem na to, że różne style radzenia sobie ze stresem mogą być adekwatne na kolejnych etapach sytuacji stresowej.

W pierwszej chwili pomyślałam wtedy: „O rety, o rety! Coś pewnie oni pomieszali! To nie może być prawdą!” Po krótkiej rozmowie z dzwoniącą klientką ustaliłyśmy, że odezwę się później. A ja, wątek zapomnianego terminu „zaparkowałam” na czas szkolenia, które właśnie zaczynałam. Rozpoznajecie tu styl unikania? Powiedziałam sobie wtedy: „Nie myśl o tym, skup się na tym, co tu i teraz”.

Po zakończeniu dnia szkoleniowego pierwszą rzeczą, jaką sprawdzenie, jak to się stało.

Uświadomienie sobie, że to faktycznie ja pomieszałam terminy sprawiło, że pojawiło się we mnie dużo emocji, ukrytych pod myśleniem: „ale porażka!”, „jak mogłam zapomnieć!”. Potrzebowałam czasu, by emocje związane z tym zdarzeniem – złość, bezradność, żal- po prostu „przeżyć”. Tak, to był etap koncentracji na emocjach.

Jeszcze tego samego dnia, późnym wieczorem, zaczęłam analizować możliwości, obmyślać plan, jak rozwiązać zaistniałą sytuację. Byłam już w mocnym skupieniu na zadaniu.

coaching osobisty

Także, gdy doświadczasz stresującej sytuacji, która wybiła cię z rytmu życia, dostrzeż, którą strategię radzenia sobie ze stresem uruchomiłeś na początku. Sprawdź, na ile jest ona w danej chwili pomocna i – co najważniejsze – jak długo chcesz w niej pozostać.

Potrzebujesz się na chwilę wyłączyć? Ok, obejrzyj film, schowaj się przed światem, „zaparkuj” problem. Ale nie siedź w tym zbyt długo, sprawdź, kiedy pora iść dalej. Wyzłość się, wysmuć, wyżal. Zaopiekuj własnymi emocjami, i daj im trochę przestrzeni. I znowu – sprawdź, kiedy pora, by iść dalej. By otrzepać się, uznać fakty, ustalić, na co masz wpływ i świadomie przejść do etapu koncentracji na rozwiązaniu, by zacząć budować konstruktywny plan.

terapia skoncentrowana na rozwiązaniach

A Ty jak reagujesz w sytuacji stresowej?

Jeżeli obecna sytuacja jest dla ciebie źródłem stresu, sprawdź, jak na nią zareagowałeś, co się zmieniło przez ostatnie tygodnie i na jakim etapie jesteś obecnie. Czy unikasz konfrontacji i udajesz, że rzeczywistość się nie zmieniła? Czy jesteś na etapie emocjonalnego przeżywania tego, co się dzieje? Bo może już pora, by przejść do etapu skupienia się na projektowaniu nowych, skutecznych rozwiązań? Szkoda byłoby ten etap przegapić.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

O pozostawaniu w wygodnej strefie naszego osobistego komfortu pisałam już wiele razy. Trudno go nie lubić – jest nam znany, przytulny, przewidywalny… Nawet nazwę ma… komfortową. 😊

Pozostawanie w strefie komfortu, pomimo, że go tak bardzo lubimy, ma też swoją cenę. Ceną tą jest stagnacja, to, że się nie rozwijamy. Siedząc w tym, co już rozpoznane, sprawdzone – czerpiemy korzyści w postaci spokoju, wygody, przewidywalności, ale z drugiej strony strefa komfortu sprawia, że nie idziemy do przodu, stoimy w miejscu, nie powiększamy swojego potencjału, omijają nas szanse i okazje.

Co niesamowite i całkiem częste, że nawet gdy z czasem pobyt w komforcie (strefa komfortu) zaczyna nas uwierać, bo podskórnie czujemy, że chcielibyśmy zmiany, czegoś nowego, czegoś więcej, i tak strach i obawa przed ryzykiem sprawiają, że nie robimy żadnego kroku.

Ok, wobec tego, co można z tym robić? Jak radzić sobie ze stagnacją, by sięgać po więcej?

Chociaż mamy środek wiosny, wciąż pamiętam jedną, niesamowitą rozmowę, którą przypadkowo usłyszałam w czasie mojego zimowego wyjazdu na narty. Rozmowa ta była dla mnie niezwykle inspirującym doświadczeniem i chcę się nią z Tobą podzielić, w kontekście właśnie pozostawania i wychodzenia ze strefy komfortu.

A więc, ostatnie ferie zimowe spędzałam z rodziną i znajomymi na nartach. Jednego, powiedziałabym standardowego dnia, jak zwykle eksplorowaliśmy kolejne stoki, trasy, wyciągi. Pamiętam, jak podjechałam do jednego, przypadkowego wyciągu. Zatrzymałam się na chwilę, czekając na dzieci. I nagle, dość niespodziewanie i z bardzo dużą (dla mnie) prędkością, przejechał tuż obok mnie nastolatek. Zgrabnie wyhamował jakiś metr ode mnie. Po chwili dojechał do niego – już trochę wolniej – jego kolega. Wtedy właśnie usłyszałam taką oto rozmowę:

„Wiesz…” – powiedział do kolegi pewnym i lekkim równocześnie głosem chłopak, który przyjechał jako pierwszy – „…bo w jeżdżeniu na nartach chodzi o to, że jest taka prędkość, że czujesz komfort, jest bezpiecznie. I jest też taka prędkość, że panikujesz. I teraz chodzi o to, żeby tak jeździć, żeby zawsze TROCHĘ się bać” – dodał z przekonaniem i uśmiechnął się do kolegi.

Ja też, mimowolnie, uśmiechnęłam się- do siebie i do tego, co usłyszałam. Wyjaśnienie było tak proste, a jednocześnie w jednym zdaniu zawierało całą istotę tego, co kryje się pod pojęciem „wychodzenia ze strefy komfortu” i przekraczania własnych granic.

Rozwijać się to znaczy ZAWSZE TROCHĘ SIĘ BAĆ. Trochę.

Co Ty na to? Jeśli chcesz przekraczać swoje możliwości, jak by to było, w myśl tego, co powiedział ten młody narciarz, robić rzeczy tak, żeby TROCHĘ się bać? A gdy już zwiększysz swoje możliwości, przesuniesz się do nowego miejsca, znów… przesunąć poprzeczkę, by po raz kolejny TROCHĘ się bać, ale już z nowego miejsca?

Szczególnie wspaniała to może być koncepcja, jeśli latami siedzimy w tym, co stare, a brak zmiany, blokowany przez strach, po prostu nas uwiera i powstrzymuje przed krokiem do przodu.

Jest taka część nas, która kocha przewidywalność i komfort. Ale jest też taka część nas, która marzy, pragnie więcej, podpowiada nam, że tam, dalej, czeka na nas rozwój, nagroda w postaci satysfakcji, dumy z siebie, radości i szczęścia.

Rozważasz zmianę? Wyjście z dotychczasowego komfortu? Uwiera Cię Twoja obecna, bezpieczna, ale już za ciasna, strefa komfortu?

Sprawdź zatem, jak to będzie, gdy przekroczysz swoje granice TROCHĘ. Do miejsca, gdzie będzie Ci  TROCHĘ niewygodnie. Tyle, ILE DASZ RADĘ ZNIEŚĆ. Gdzie będziesz się tylko TROCHĘ bać.

Wzrastaj wewnętrznie, zmieniaj się, stawaj się lepszą wersją siebie. Zmiana i tak jest nieunikniona, a kurczowe „trzymanie się” starego i siedzenie w za ciasnym pudełku komfortu, to tyko iluzja stabilności i wygody.

Co dziś jest Twoim wyzwaniem? W jakim obszarze WYBIERASZ zmianę i rozwój?

Zaprojektuj, czym jest i co oznacza przesunięcie Twojej granicy komfortu w tym temacie. Zrób tak, aby TROCHĘ przekroczyć swoją dotychczasową granicę.

Życzę nam wszystkim, Tobie i sobie, inspirujących odkryć i decyzji.

Pamiętaj: życie nabiera smaku poza strefą komfortu. I wiedzą o tym nawet dzieci 😉

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

W życiu prywatnym i zawodowym, niezależnie od tego, czy działamy w wybranej dziedzinie przez 5 czy 20 lat, stajemy czasami twarzą w twarz z problemami, których nie umiemy rozwiązać samodzielnie. Warto w takiej sytuacji zadać sobie pytanie:  Czy coaching jest dla mnie?

Sprawy, z którymi się mierzymy, mogą dotyczyć wielu kwestii. Na przykład trudności z zatrudnieniem właściwych ludzi do swojej firmy. Bądź komunikacji z zespołem, którym zarządzamy. Możemy też stanąć przed zupełnie nowymi wyzwaniami w życiu zawodowym i mierzyć się z brakiem pewności siebie lub stresem.

Podobnie w życiu osobistym. Nawet jeśli mamy za sobą lata doświadczeń, czasem przychodzi chwila, gdy możemy poczuć blokadę, doświadczać uczucia, że stoimy w miejscu lub że to, co nas spotyka, po prostu nas przerasta.

W tych wszystkich sytuacjach warto poprosić o pomoc specjalistę.

Czy coaching jest dla mnie?

Praca z coachem stwarza nieocenioną okazję do zyskania nowej perspektywy w opisanych powyżej sytuacjach. Pozwala zyskać obiektywizm, spojrzenie z pewnej odległości, dystans do tego, w czym na co dzień funkcjonujemy. Idąc za tym dalej, coaching pomaga wygenerować nowe pomysły zyskać motywację do działania i wypracować plan realizacji celów.

Coach, przygotowany profesjonalnie do swojej pracy, towarzyszy Ci w poprawnym określeniu celów, które chcesz osiągnąć. Wspólnie z Tobą nazywa wszystko, co stoi na drodze do sukcesu, a następnie wykorzystuje narzędzia coachingowe umożliwiające Ci przejście drogą zmiany, byś osiągnął założone przez siebie cele.

Na indywidualne spotkanie z coachem decydują się osoby indywidualnie, firmy, które kierują swoich pracowników, osoby zarządzające i właściciele firm. Wszyscy, którzy potrzebują, by wspólnie wypracować ponadprzeciętne rozwiązania i niestandardowe wskazówki w dalszych działaniach. W pracy coacha wykorzystuje wachlarz narzędzi, dopasowując techniki i metody pracy do aktualnych potrzeb osoby, z którą współpracuje. Powstaje dzięki temu wydajna i efektywna praca, w pełni nakierowana na  realizację celów.

Jeśli zatem zastanawiasz się: Czy coaching jest dla mnie? – sprawdź poniżej, w jakich obszarach sprawdzą się indywidualne spotkania z coachem:

Coaching rozwoju osobistego (Life coaching)

  • zmiana (każdego rodzaju, np. zmiany zawodowe, osobiste, trudne zmiany, ambitne zmiany);
  • planowanie zmian, przechodzenie przez zmianę;
  • lepsza organizacja życia i zarządzania sobą w czasie;
  • nabywanie nowych umiejętności, doskonalenie (np. rozwój kompetencji interpersonalnych, komunikacja, asertywność, pewność siebie);
  • zarządzanie stresem, radzenie sobie z trudnymi emocjami;
  • praca z życiowymi wartościami, efektywność osobista, rozwój kreatywności;
  • planowanie misji życiowej; rozwój duchowy, odzyskanie sensu życia, równowagi życiowej.

Executive Coaching (coaching menedżerski)

  • wszystkie problemy i zagadnienia z obszarów zarządzania firmą i zespołami
  • przywództwo;
  • motywacja;
  • strategia rozwoju;
  • kierowanie firmą i zarządzanie;
  • budowanie zespołów;
  • zarządzanie zmianami;
  • komunikacja w zarządzaniu, asertywność menedżera, zarządzanie stresem

Spotkania z coachem to proces. Z założenia mają charakter krótkoterminowy (8-12 sesji), czyli określone ramy, początek i koniec. Mają na celu wzmocnienie Cię wiedzą i narzędziami, których potrzebujesz, aby kontynuować swoje postępy również po zakończeniu procesu.

Klienci zaangażowani w coaching osobisty i coaching biznesowy zauważają:

  • wzrost efektywności i skuteczności w osiąganiu zamierzonych celów;
  • udoskonalenie kompetencji interpersonalnych oraz przywódczych;
  • wzrost motywacji i zaangażowania w podejmowane działania;
  • większą satysfakcję z życia osobistego i z pracy.

Coaching w metaforze

Na zakończenie opowiem Ci historię Miltona Ericsona, która wspaniale i w najbardziej trafny oddaje, czym jest coaching.

Pewnego dnia, gdy byłem jeszcze uczniem szkoły średniej, do naszego gospodarstwa przybłąkał się koń. Miał na sobie siodło, był bardzo spocony i dyszał. Daliśmy mu wody i postanowiliśmy odprowadzić do właściciela. Nikt jednak nie wiedział, skąd przyszedł.

Wsiadłem na niego i poprowadziłem w kierunku drogi. Wiedziałem, że koń wybierze właściwy kierunek, choć nie wiedziałem, jaki on będzie. Koń pognał do przodu. Od czasu do czasu zatrzymywał się i wchodził na pola skubać trawę. Wtedy delikatnie przypominałem mu o drodze. Po pewnym czasie koń skręcił do czyjegoś gospodarstwa. Ucieszony i zdumiony gospodarz wyszedł nam na spotkanie:

   – To mój koń, gdzie go znalazłeś?
    – Jakieś siedem kilometrów stąd.
    – Ale skąd wiedziałeś dokąd go odprowadzić??
    – Nie wiedziałem. Koń wiedział. Ja tylko kierowałem jego uwagę na drogę.

Klient w coachingu zna swoją drogę. Coach towarzyszy, by inspirować i kierować uwagę na drogę.

Do zobaczenia w coachingu.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
naucz się medytacji

O medytacji mówi się i pisze bardzo dużo, więc zakładam, że Ty też już co nieco na ten temat słyszałeś. Niezależnie od tego, czy już wiesz, jak medytować, czy też dopiero zaczynasz, poniżej znajdziesz informacje, które tę wiedzę zbierają, porządkują i wyjaśniają, dlaczego warto medytować. Naucz się medytacji z nami, by osobiście doświadczyć jej dobrodziejstw.

 

1. Czym jest medytacja?

Ludzki umysł uwielbia być zajęty. W dobie Internetu, krótkich przekazów, przeskakiwania z tematu na temat, miliona reklam, zajawek, newsów, skupia się on na wszystkim i… na niczym.

W rezultacie to, czego doświadczamy, to rozkojarzenie, trudności z koncentracją, ciągła potrzeba stymulacji nowymi bodźcami.

warsztaty uważności mindfulness

Medytacja jest tymczasem określana jako „nic-nie-robienie”. Czas bycia, w którym pozbywamy się pośpiechu i pędu, oczyszczamy naszą głowę, uspokajamy ciało.

Medytacja polega na maksymalnym skupieniu się na procesie oddychania. Na robieniu wdechów i wydechów. Co ważne – nie ma dobrej ani złej medytacji. I cokolwiek się w czasie medytowania dzieje i pojawia, warto przyjmować z łagodną akceptacją.

Co może być istotne, pisząc o medytacji warto nadmienić, że pomimo różnych na ten temat opinii (i/lub obaw), medytacja jest wolna od jakiejkolwiek religii.

2. Korzyści i dobrodziejstwa medytacji

O dobroczynnym wpływie medytacji, można by pisać długo. Zbierając jednak bazowy zestaw korzyści, które odniesiesz dzięki regularnemu medytowaniu, sprowadza się on do następujących aspektów:

  • większa zdolność koncentracji
  • redukcja stresów i napięć
  • umiejętność reagowania i lepsze radzenie sobie z emocjami.
  • zyskanie zdrowego dystansu do tego, co się dzieje w naszym życiu
  • spokój umysłu
  • wzrost odporności fizycznej i psychicznej

warsztat rozwoju osobistego

3. Naucz się medytacji- czyli jak to robić?

Medytować możesz, kiedy masz na to czas, chociaż najlepsze rezultaty przynosi medytacja  o stałej, określonej porze w ciągu dnia. Na przykład rano, zanim zaczniemy inne obowiązki. Na początek wystarczy zacząć od 15 minut dziennie, wykonując poniższe kroki:

  1. Usiądź na podłodze na macie lub na czymś innym wygodnym, po turecku
  2. Podłóż coś pod pośladki, tak, żeby były wyżej. Ja wykorzystuję np. zwinięty na grubo ręcznik
  3. By nie sprawdzać, co chwilę ile czasu już minęło (może być tak, ze będziesz mieć na to ochotę), ustaw sobie timer np. w telefonie. Niech poinformuje Cię, gdy upłynie zaplanowany czas.
  4. Przetestuj medytację z muzyką (do medytacji) oraz bez muzyki. Sprawdź, co Ci służy.
  5. Przyjmij wygodną i prostą pozycję kręgosłupa i zacznij odmierzać czas. Dłonie możesz położyć na kolanach. Sprawdź pozycję dłoni otwartą do góry.
  6. Skieruj całą swoją uwagę na swój oddech. Na proces WDYCHANIA powietrza nosem i WYDYCHANIA ustami. Po prostu bądź. I oddychaj.

4. Czego możesz się spodziewać w trakcie medytacji?

Pamiętaj, że medytacja to trening. Oznacza to więc, że im dłużej to robisz, tym będziesz mieć lepsze efekty i bardziej będziesz odczuwać dobrodziejstwa medytacji. To, co wydaje się być bardzo proste w instrukcji (usiądź i świadomie oddychaj) w praktyce, szczególnie na początku może stwarzać ci pewne trudności.

szkolenie warszwa

Naturalne rzeczy, których możesz się spodziewać w trakcie medytowania to:

  1. Twój umysł będzie chciał być zajęty. Dlatego naturalne jest, że prędzej czy później przez Twoją głowę będą przepływały różne myśli: co ugotować na obiad, co mam jeszcze do zrobienia, czy wysłałem tamtego maila. Uznaj, że to naturalne. Za każdym razem, gdy dostrzeżesz, że Twoja uwaga się rozprasza, łagodnie i ze spokojem kieruj ją na świadome oddychanie.
  2. Drugim zjawiskiem, które możesz dość szybko zaobserwować w czasie medytacji, to „protest” Twojego ciała. Prędzej czy później zacznie ono domagać się uwagi i „krzyczeć” – niewygodnie mi! boli! popraw się natychmiast! I w tym przypadku także pamiętaj, że to naturalne i jest ok. Zasada jest następująca: z jednej strony w medytacji nie chodzi o to, aby siedzieć długo w niewygodnej pozycji, z drugiej natomiast, zamiast – jak to robimy zazwyczaj – od razu reagować na sygnały płynące z ciała, przy pierwszej niewygodzie skierować swoją uwagę na oddychanie i poczekać ze zmianą dłużej niż zwykle. Chodzi o to, by nie reagować od razu, pobyć chwilę w tym doświadczeniu niewygody i zobaczyć, co wydarzy się dalej. Z zaskoczeniem możesz zauważyć, że doświadczane przed chwilą napięcie zmniejsza, się, znika lub ulega pewnej modyfikacji. Oczywiście, jeżeli nadal będziesz chciał zmiany pozycji, to to po prostu zrób.
  3. Po trzecie pamiętaj również, że na to, jak czujesz się w trakcie medytacji, naprawdę nie ma żadnej zasady. W zależności od dnia, Twojej kondycji, ilości spraw, które Cię absorbują, możesz doświadczać: cudownego spokoju w głowie lub przeciwnie: gonitwy myśli, większego spokoju w ciele lub przeciwnie: większych napięć. Trenuj w tym wszystkim AKCEPTACJĘ. Wewnętrzna zgodę, że czegokolwiek doświadczasz – wszystko jest właściwe i poprawne, że jest ok.

  4. I w końcu, w czasie medytacji bądź też przygotowany na to, że dziać się będą dziwne rzeczy z Twoimi postrzeganiem upływu czasu. Czasem będziesz mieć wrażenie, że 15 minut mija niezmiernie szybko, innym razem ten czas może Ci się dłużyć. To też jest naturalne i jest ok. W zależności od dnia możesz sobie ustawić timer na 10-15-20 minut, czasem zrobić sobie dłuższą medytację. Sprawdzaj, co najlepiej Ci służy. Rozwijaj się. Zalecane przez praktyków optimum, do którego możesz zmierzać, to 20 minut każdego dnia, dwa razy dziennie plus raz na tydzień dłuższa medytacja, np. 50 minut w weekend.

Co warto napisać na koniec? Pamiętaj, że wspaniałości i dobrodziejstw medytacji nie doświadczysz „na sucho”. MEDYTACJI NIE DA SIĘ ZROZUMIEĆ – można ją jedynie przeżyć i poczuć. Dlatego zacznij, daj sobie kilka dni – na przykład 7. Po tym czasie będziesz wiedzieć, o co chodzi i co dobrego Ci ona daje.

Szczerze polecam – naucz się medytacji, bądź szczęśliwy, żyj pełnią życia.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

Moje ulubione szkolenie „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” skupione jest wokół wątków dostrzegania naszych zalet, sukcesów, najlepszych stron i zasobów. W jego trakcie wykonujemy szereg ćwiczeń, które mają na celu wzmocnić poczucie własnej wartości i wewnętrzną siłę.

Wzmocnij pewność siebie!

Kto już się ze mną szkolił ten wie. Jeżeli nie miałeś jeszcze przyjemności się ze mną spotkać to dziś możesz wykonać samodzielnie jedno z z ćwiczeń szkoleniowych – wzmacniających i poprawiających nastrój.

warsztat rozwoju osobistego

Zajmie Ci ono nie więcej niż 3 minuty (chyba że zechcesz je rozszerzyć, rozpisać i rozbudować, co oczywiście też będzie ok).

Oto instrukcja:

  1. Weź kartkę i długopis.
  2. Zapisz odpowiedź na pytanie: „Jakiej swojej jednej cechy charakteru nie oddałbyś za żadne skarby?”
  3. A teraz przypomnij sobie i zapisz, kiedy ostatnio użyłeś tej swojej cechy? W jakiej sytuacji? Z kim? Jak Ci pomogła?
  4. Już? Zrób teraz wdech i wydech, popatrz na kartkę, uśmiechnij się do siebie z wdzięcznością, wiedząc, jak to dobrze, że masz tę zaletę i że Ci służy.

Jeśli zrobiłeś ćwiczenie, masz małą próbkę tego, czego uczę na warsztatach – jak skupiać się na swoich zaletach i wzmacniać się wewnętrznie. Wzmocnij pewność siebie!

Jeśli nie zrobiłeś, ale przeczytałeś ćwiczenie do końca, przyjdź na warsztaty, bo w grupie, pod okiem trenera (czyli moim) i w zaplanowanym na szkolenie czasie wykonasz całe mnóstwo podobnych ćwiczeń, które przysłużą się Twojemu rozwojowi.

Szkolenie „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” odbywa się w Warszawie i Krakowie. Zapraszam!

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
jak być uważnym

Jak być uważnym i co dokładnie oznacza bycie uważnym? Dla jednych to medytacja, dla innych wewnętrzny spokój i równowaga. Dla mnie najważniejszym wymiarem uważności jest bycie w teraźniejszości. Bycie tu i teraz. Obecność. Świadomość tego, co teraz, co wokół mnie.

Bez względu na to, w jaki sposób korzystamy z dobrodziejstw uważności, każdy kto praktykuje mindfulness powie Ci prawdopodobnie jedną wspólną rzecz, że to sposób na życie.

warsztaty uważności mindfulness

Pamiętam, jak jedna z moich znajomych, na wieść o wprowadzeniu przeze mnie do oferty warsztatów uważności, powiedziała: „Wiesz joga, medytacja… w dzisiejszym świecie, gdy na wszystko brakuje czasu, to chyba zbyt oderwane od rzeczywistości”.

No właśnie. A co Ty wiesz o uważności, o mindfulness, o uważnym życiu i o tym jak być uważnym?

Uwaga mojej znajomej była dobrym początkiem rozmowy o tym, czym jest uważność, jak (nie) pasuje do współczesności, czy może realnie zmienić nasze codzienne życie.

Rozmawiałyśmy też o tym, że do praktyki mindfulness nie trzeba być mnichem w buddyjskim klasztorze, nie trzeba biegać po łące, łapać motyli i wąchać kwiatów. Że trening uważności może być jak najbardziej przydatny obecnie, w Polsce, w 2019 roku.

Poniżej zebrałam i dzielę się z Wami wszystkimi wnioskami z rozmowy z moją znajomą o mindfulness i o tym jak być uważnym.

Jak być uważnym? Uważność to sposób na życie. Oznacza to, że możesz ją stosować codziennie. Zacznij od skupienia się na kilku, jak najbardziej codziennych aspektach. Oto one:

 

  1. Sprawdź, jaki jesteś dla siebie?

Czy jesteś dla siebie łagodny? Na świecie napotkasz wystarczająco dużo obiektywnie trudnych sytuacji, które będą poza Twoją kontrolą. Uważnie zastanów się, czy to nie Ty sam jesteś swoim najbardziej zawziętym krytykiem. Co widzisz, patrząc w lustro? Same wady? Robisz sobie wyrzuty, że za mało osiągnąłeś, że mógłbyś lepiej, więcej, inaczej? Jeśli tak, to może już czas przestać?

Skupiając się na tym, co negatywne, pogłębiasz swoje problemy. Koncentrując uwagę w złych miejscach, tracisz energię. Skoro masz chwilę na spojrzenie w lustro, poświęć ten czas na odnalezienie w sobie mocnych stron, zastanowienie się, za co siebie lubisz. Za każdym razem, gdy czujesz, że stajesz się swoim wrogiem, uważnie się zatrzymaj i dokonaj zmiany mentalnej. Znajdź nowy kierunek dla swojej energii, taki, który będzie bardziej produktywny i da ci możliwość rozwoju. Zastanów się uważnie, jakich słów, zwrotów używasz do krytykowania siebie i zmień te negatywne wzory w coś pozytywnego.

Dbaj o siebie. Bądź dla siebie łagodny w swoich słowach, myślach i działaniach.

warsztat rozwoju osobistego

  1. Co Tobą kieruje?

Zwróć uwagę na swoją motywację. Skąd pochodzą twoje myśli, uczucia, słowa i czyny? Zadaj sobie pytanie, czy kieruje Tobą empatia, dobro, miłość czy może strach i Twoje ego, czyli chęć poczucia się lepiej? To pytanie możesz sobie zadać w każdej sytuacji, począwszy od zawodowej, po codzienne życie z domownikami.

Gdy ktoś opowiada Ci o swoich problemach, jaka jest Twoja reakcja? Czy masz od razu swoje własne rady? Jak często zdarza Ci się mówić: „Ja w tej sytuacji zrobiłbym tak i tak…”, „No ja bym sobie na coś takiego nie pozwoliła…”. Będąc uważnym, zwróć uwagę na potrzeby drugiej osoby. Dzieląc się swoimi zmartwieniami, rzadko czeka się na radę. Najczęściej oczekuje się wysłuchania przez kogoś, z kim może podzielić się swoją troską. Bez rozwiązań i bez oceniania.

Zwróć uwagę na swoje reakcje, gdy się nie zgadzasz np. ze swoim partnerem. Jak zachowujesz się w takiej sytuacji, czy potrafisz obiektywnie przyjąć fakt, że macie prawo do dwóch różnych opinii? Czy potrafisz przyznać takie same prawa sobie, jak i partnerowi? Także bez oceniania?

Jak być uważnym? Uważnie obserwuj swoje relacje w pracy. Przyjmując rzeczywistość taką, jaka jest, unikaj plotkowania, rozmów za plecami drugiej osoby, podziałów na grupy.

A gdy masz wątpliwości, wróć do najważniejszego pytania: Co mną kieruje – empatia, miłość czy moje ego. To pozwoli ci zrozumieć, kim naprawdę jesteś, na głębszym, szczerym poziomie.

szkolenie warszawa

  1. Jak dbasz o swój umysł?

Twój telefon mieni się od wyskakujących powiadomień? Dzień bez Instagrama, Facebooka, Twittera to dzień stracony? Poranne i wieczorne wiadomości oraz świat polityki to coś, bez czego nie potrafisz się obejść?

Wszystko z umiarem. Nie ma nic złego w tym, że chcesz być na bieżąco z informacjami na temat otaczającego Cię świata. Rób to jednak w sposób uważny i zwracaj uwagę, jak to na Ciebie wpływa. Obserwując wpisy różnych osób w Internecie, łatwo zauważyć, że ciągła ekspozycja na negatywne treści może wpływać na stan psychiczny i emocjonalny ludzi.

Długotrwałe narażenie na negatywne, czy agresywne treści może mieć też długotrwałe skutki psychologiczne. Możesz wtedy zacząć własne zmartwienia postrzegać jako groźne i poważniejsze. Będziesz się nimi martwić bardziej i ciężko Ci będzie ten stan kontrolować.

Karm swój umysł pozytywnymi treściami. Moja życiowa dewiza to: „Rozwijaj się, wpuszczaj do życia nowe. Szukaj inspiracji w ludziach, miejscach, książkach, szkoleniach”. Tego się trzymam. Masz osobę, która jest dla Ciebie wzorem? Przeczytaj jej biografię. Marzysz o podróży w egzotyczne miejsce? Posłuchaj podcastu lub przeczytaj blog podróżniczy. Wyłącz telefon i komputer na pół godziny przed snem i podaruj sobie coś ciekawego. Zobaczysz, że na dłuższą metę to ogromna różnica.

  1. Czy słuchasz swojego ciała?

Wiesz, że wystarczy 20 minut ćwiczeń, żeby poczuć znaczącą zmianę i korzyści? Czy wiesz, że ćwiczenia mają wpływ nie tylko na stan fizyczny Twojego ciała, ale także na Twój stan psychiczny i emocjonalny? Uważność nie oznacza, że masz się zmuszać do wizyty na siłowni, czy biegów w maratonie. Zwróć uwagę na swoje ciało, zastanów się czego potrzebujesz. Może potrzebujesz pobudzenia i wystarczy szybki 20 minutowy spacer, a może chwili dla siebie i wybierzesz lekcję jogi, a może czujesz się przygnębiony, bez energii i zaprosisz partnera na lekcję salsy, a gdy dokucza Ci stres, wybierzesz się na aerobik z przyjaciółkami?

Uważność nie polega na zmuszaniu się do ćwiczeń każdego dnia. Zwróć uwagę na to, jak danego dnia czuje się Twoje ciało i daj mu to, czego potrzebuje. Postaraj się codziennie oceniać swój stan fizyczny. Nie tylko dostosujesz się do swoich potrzeb, ale będziesz mógł zadbać o siebie w zupełnie nowy sposób.

szkolenie warszwa

  1. Jak dbasz o swoje ciało i co jesz?

Zastanów się, w oparciu o jakie kryteria robisz zakupy. Jak często zdarza Ci się wrzucić do koszyka kosmetyk tylko dlatego, bo ma rozpoznawalną markę lub poprosić o lek w aptece tylko na podstawie tego, że zobaczyłeś ostatnio jego reklamę. Tego typu działania mogą wyrządzić Ci więcej szkody niż pożytku.

Jak być uważnym? Nie potrzeba wiele czasu, by sprawdzić, co jest w Twoim szamponie, czy z czego wykonany jest Twój żel pod prysznic. Warto mieć świadomość, że produkty takie jak dezodorant, krem do twarzy, krem do golenia codziennie nakładasz na swoje ciało. Codziennie! Warto wiedzieć, co wchodzi w ich skład i czy na pewno są dla Ciebie zdrowe.

Z drugiej strony, warto też zapytać w jaki sposób powstało to, z czego korzystasz. Coraz więcej marek stara się ograniczać testy na zwierzętach, inwestować w ekologiczne rozwiązania. Codzienna uważność to zatem także wybór takich produktów, które nie szkodzą Tobie i nie szkodzą innym. Uważne życie to takie, które stawia na empatię, na życzliwość, w każdym aspekcie. Poszukaj marek, które mają podobne wartości.

Podobnie jest z tym, co jesz. I bynajmniej nie mam tu na myśli czy stosujesz taką czy inną dietę. Ale warto wiedzieć, co jest w jedzeniu, które spożywasz i skąd ono pochodzi. Uważność na co dzień to także spoglądanie na etykiety produktów, które kupujesz. Zwróć uwagę zarówno na skład, jak i pochodzenie tego, co jesz. Jedz zdrowo i wspieraj lokalnych wytwórców, jeżeli masz taką możliwość.

Chcesz zatrzymać codzienny pośpiech i nauczyć się żyć uważniej? Zapraszam na najbliższą edycję szkolenia „Zwolnij i żyj świadomie” – warsztaty uważności mindfulness. Uczymy się w weekend 30 listopada – 1 grudnia.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

 

 

 

 

Marzy Ci się lepsza forma fizyczna? Zmiana pracy na ciekawszą? Poprawa z komunikacji z partnerem i czas na rozmowę na ważne dla Was dwojga tematy? Mówisz sobie będę bardziej towarzyski, wzmocnię przyjaźnie, nawiążę nowe znajomości? Często moi Klienci w coachingu pytają mnie czemu tak proste plany są równie trudne do realizacji, jak wyprawa dookoła świata. Odpowiedź jest dosyć prosta – całe życie pracujemy nad tym, by osiągać pożądane rezultaty, warto jednak zwrócić uwagę, czy za ewentualnym niepowodzeniem stoją obiektywne wydarzenia w naszym życiu, czy może to my sami i nasz wewnętrzny sabotaż.

Bo w życiu mogą nam się przytrafiać niepowodzenia – fizyczne, psychiczne czy emocjonalne.

Zastanów się jednak, czy przed osiągnięciem Twoich celów lub za tym, że czujesz, że utkwiłeś w życiu w jednym punkcie nie stoi to, co sobie myślisz?

warsztat rozwoju osobistego

Jak często, zaraz po tym, jak wypowiesz swoje marzenie, choćby najprostsze… szybko wymieniasz przeszkody, jakie stoją na drodze w jego realizacji? Rzucam Ci dziś wyzwanie. Bądź wobec siebie szczery i odpowiedz sobie na pytanie czy jedyną przeszkodą nie jesteś Ty sam? Czy nie jesteś źródłem swoich niepowodzeń? Jeżeli szczera odpowiedź brzmi tak, to jest to właśnie zjawisko określane jako wewnętrzny sabotaż.

Jeżeli po tej refleksji poczułeś się jak swój największy wróg, to porzuć te myśli, bo wystarczy poznać i następnie stosować się w życiu do prostych schematów i ćwiczeń, by zmienić tę sytuację na zawsze. Zapewniam Cię, że możesz nauczyć się rozpoznawać oznaki wewnętrznego sabotażu, by następnie unikać popadania w negatywne schematy i wzorce myślowe. Poczujesz wtedy satysfakcję podobną, do tej którą odczuwają ludzie zrywający z nałogiem. Ruszysz naprzód i zrealizujesz swoje cele.

  1. Naucz się rozpoznawać wewnętrzny sabotaż

Czym jest samosabotaż? To wszystko, co robisz, a co uniemożliwia Ci realizację tego, co sobie zaplanowałeś. Może mieć to różne formy – negatywnego myślenia, negatywnego mówienia o celach, zwlekania i odkładania ich na później, niewywiązywania się ze złożonych obietnic sobie, współpracownikom czy rodzinie. Wewnętrzny sabotaż bardzo silnie wiąże się z brakiem wiary w siebie. To ona najczęściej zasiewa w nas ziarno niepewności, że w ogóle jesteśmy w stanie coś osiągnąć. Potem przychodzi zwątpienie, kwestionowanie siebie, aż dochodzimy do braku sił i chęci. Łapiemy się na tym, że kwestionujemy praktycznie każdą swoją decyzję, nadmiernie analizujemy wszystko, co robimy, przypisujemy negatywne osądy o sobie innym ludziom, czy to znajomym czy rodzinie. W tym stanie najrozsądniejszym wyjściem wydaje się więc… poddanie się.

Pomyśl o sobie, jak często Ci się to zdarza. Następnym razem, gdy poczujesz że utkwiłeś, że ciężko Ci zrealizować nawet proste postanowienia zastanów się, co jest źródłem tych negatywnych myśli o sobie samym? Zadaj sobie pytanie dlaczego nie wierzysz w swoje szczęście czy swój sukces? Zastanów się, jakie są Twoje indywidualne sposoby na wewnętrzny sabotaż? Może mówisz sobie, że jesteś zbyt zmęczony, żeby pójść pobiegać? Może wybierasz patrzenie się w telefon zamiast rozmowy z partnerem? Albo w weekend zabijasz czas przed telewizorem zamiast przejrzeć oferty pracy? A może wybierasz milczenie i wycofanie za każdym razem, gdy w domu pojawiają się problemy? Przyznaj się do tych mechanizmów sam przed sobą. Gdy je rozpoznasz będziesz wiedzieć nad czym dalej pracować.

  1. Jak powstrzymać wewnętrzny sabotaż

Jeśli w pierwszym punkcie byłeś wobec siebie uczciwy… i nie szukałeś wymówek już wiesz, co robisz w chwilach samosabotażu. Teraz przemyśl, co motywuje Cię do takiego zachowania? Czujesz, że nie zasługujesz na szczęście lub sukces zawodowy? Pomyśl o powodach takiego myślenia. Wyprzedź chwile, gdy dopadają Cię negatywne myśli o samym sobie i przygotuj sobie szczerą listę rzeczy, które w sobie lubisz, by w chwilach zwątpienia myśleć o sobie pozytywnie.

Zasługujesz na szczęście, bo jesteś dobrą i kochającą mamą lub tatą, bo masz świetne poczucie humoru, bo naprawdę dobrze gotujesz, bo pochłaniasz książki i nikt nie zagnie Cię z wiedzy na temat nowości wydawniczych, bo jesteś wrażliwy na cierpienie innych i wspierasz wiele akcji charytatywnych. Gdy zaczynasz wątpić w siebie, pomyśl, że jesteś tym człowiekiem.

Nie oczekuj od życia prostych rozwiązań i nie dramatyzuj. Wewnętrzny sabotaż polega też często na zmienianiu drobnych niepowodzeń w wielkie porażki, które uzasadniać mają to, by już nigdy więcej nie próbować.

Zaakceptuj to, że każdy popełnia błędy, zamiast je rozpamiętywać pracuj nad sobą, kształtuj produktywne nawyki. Masz za mało czasu dla partnera, Wasze relacje cierpią, bo nie ma czasu na szczerą rozmowę – zaplanuj i wyznacz sobie ten czas. Tak podaj konkretny dzień i godzinę! Jesteś zmęczony po pracy, by pójść na siłownię? Spróbuj wstać pół godziny wcześniej i pobiegać rano. Nie powiem Ci, że to prosty proces. Wymaga on wiele czasu, refleksji nad sobą, kształtowania pozytywnych nawyków. Ale jeśli w nich wytrwasz przyniesie to wiele pozytywnych zmian w Twoim życiu.

szkolenie warszawa

  1. Kilka dobrych wskazówek ode mnie

Podczas weekendowych warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” pracujemy nad mechanizmami, które pozwalają pokonać samosabotaż. Już na początku szkolenia wyznaczamy sobie swoją misję i cele, które określamy w czasie. W końcu, żeby osiągnąć swój cel, trzeba go sobie najpierw wyznaczyć. Osiąganie celów, nawet najprostszych przynosi wewnętrzną satysfakcję daje poczucie spełnienia, sukcesu. Buduje pewność siebie, wzmacnia poczucie wartości.

Podczas innego z modułów szkolenia poświęcamy z Uczestnikami czas tylko i wyłącznie swojej osobie. Długo zastanawiamy się i zapisujemy, co w sobie lubimy, z czego jesteśmy dumni, co nas wyróżnia z tłumu, za co jesteśmy wdzięczni. Zastanawiamy się też nad tym, czego w sobie nie lubimy i odpowiadamy sobie na pytanie, czy chcemy którąś z tych cech zmienić, a może wystarczy by ją w sobie zaakceptować.

Czy to podczas mojego szkolenia, czy w domowym zaciszu porozmawiaj wewnętrznie ze sobą. Zidentyfikuj mechanizmy wewnętrznego sabotażu, pomyśl jakie dobre nawyki na początek możesz sobie przyjąć za cele. Tylko podjęcie działań pozwoli Ci dokonać bowiem trwałej zmiany. Wtedy żaden cel ani mały ani duży nie będzie już dla Ciebie niemożliwy.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
żal i uraza

Negatywne doświadczenie takie jak żal i uraza do kogoś, mogą nas trzymać w swoim uścisku przez lata. A że urazę karmimy swoją własną energią, często niewiele tej energii zostaje dla nas, na radość życia, cieszenie się tym, co mamy i czego doświadczamy na co dzień. Nawet gdy ktoś nam radzi „Odpuść, wybacz, zapomnij!” najczęściej reagujemy irytacją, zasłaniamy się niezrozumieniem.

Absurdalnie, w tej niewygodnej sytuacji potrafimy się na stałe „rozgościć”. Pomimo to, że przeżywanie bez końca tych samych zmartwień rani nas samych, wpływa na nasze relacje ze światem, na nasz komfort życia. Dlatego na szkoleniach uczę Uczestników – jak wybaczać. Jak wybaczać sobie, jak wybaczać innym. I podkreślam, że wybacza się „dla siebie”, z myślą o sobie i dla swojej siły i jakości życia.

warsztat rozwoju osobistego

Rozmowę o tym czym jest długoletni żal i uraza oraz o roli wybaczania miałam okazję prowadzić niedawno, z Anną, moją klientką,  podczas sesji coachingowej. Anna to dojrzała kobieta, po 50-tce, która pracowała w czasie sesji z tematami swojej relacji z mężem.

Zwróciło moją uwagę, że Anna dość wytrwale pomijała w swoich relacjach to, jak układa jej się w związku z mężem aktualnie, a swoją sytuację małżeńską postrzegała przez pryzmat pewnego zdarzania sprzed ok. 20 lat (tak, dwudziestu!).

Jej mąż w tamtym czasie bardzo ciężko i niespodziewanie zachorował na serce. Wylądował w szpitalu. I jak na początku bywa, chorym interesuje się każdy, z czasem bliskich i znajomych w szpitalu pojawiało się mniej. Za to moja Klientka trwała przy mężu, jak przy małżeńskiej przysiędze „na dobre i złe”. Odwiedzała go, opiekowała się nim, dodawała otuchy, dotrzymywała towarzystwa. Jednego dnia, jak opowiadała Anna, bardzo spieszyła się do domu. Ich wspólne dzieci, wtedy jeszcze całkiem małe, zostały tego dnia same w domu. I w czasie tej wizyty, gdy chciała już biec na pociąg do ich miasta, mąż błagalnym tonem poprosił, aby została z nim jeszcze chwilę dłużej. Anna została, pojechała następnym pociągiem.

Historia choroby zakończyła się szczęśliwie, mąż stanął na nogi, wrócił do domu, z czasem do pracy. Można by powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.

Ale nie do końca…

W czasie naszej rozmowy, Anna, opowiadając tę historię, była naprawdę rozgoryczona. „Wyobraża to Pani sobie?!?”– pytała mnie retorycznie podniesionym głosem – „Małe dzieci były same w domu, a on myślał wtedy tylko o sobie! Zostałam wtedy w szpitalu, a nigdy, ale to nigdy mi za to nawet nie podziękował!”

„Tak jakby to było takie oczywiste”– kontynuowała – „A przecież nie było! Wymagało ode mnie wyrzeczeń, pracy, było mi naprawdę ciężko. Też potrzebowałam wsparcia. A on wtedy myślał tylko o sobie i swojej chorobie! Takim był egoistą! A chociaż proste słowo „Dziękuję” wiele by zmieniło” – zakończyła z żalem w głosie.

Moja Klientka nigdy nie zdecydowała się na rozmowę z mężem. „Dziś, po 20 latach, nawet gdybym powiedziała mu o swoich uczuciach, to nic już by to nie zmieniło. Nie potrafię mu wybaczyć, że wziął mnie wtedy za pewnik”. I tak relację tej kobiety z mężem od wielu lat przepełnia żal i uraza.

Kto w tej relacji został tak naprawdę ukarany? Kto cierpiał?

Mąż, który nie wiedział, że 20 lat temu sprawił tak wielką przykrość małżonce czy Anna, u której stare wspomnienia są wciąż żywe i patrząc na męża, często myśli tylko i wyłącznie o tym, jak ją zranił wiele lat temu? Dawny żal i uraza powodują w niej złość, złość przekłada się na sposób, w jaki rozmawia z mężem, nie dostrzega pozytywnych oznak jego miłości, troski i wkładu w małżeństwo i tak błędne koło się zamyka.

szkolenie warszwa

Skoro chowanie urazy, żal negatywnie wpływają na nas samych, to jak to się dzieje, że z własnej woli możemy w niej tkwić np. 20 lat?

Trzymanie się naszych negatywnych doświadczeń, wracanie do nich, przeżywanie ich na nowo, można porównać do rozdrapywania gojącej się rany. Sprawia nam to ból, czemu więc to robimy? Bo lubimy się trzymać się rzeczy, sytuacji i okoliczności, które znamy, nawet jeśli są dla nas nieprzyjemne. „Wygoda” polega na tym, że wszystko to już się wydarzyło, bezpiecznie jest rozpamiętywać, że np. mąż nie podziękował, najlepsza przyjaciółka zdradziła, dziecko oszukało.

Czasem może też być tak, że negatywne doświadczenia z przeszłości chętnie wykorzystujemy do uzasadnienia tego na co się nie decydujemy w teraźniejszości. Pamiętasz tę paskudną rzecz, którą ktoś wyrządził ci lata temu? Przed czym Cię to powstrzymuje? Przed rozmową, spotkaniem z rodziną, przed budową nowego związku, przed poszukaniem lepszej pracy? Prawda jest taka, że jeżeli nie potrafisz wybaczyć, przeszłość staje się częścią twojej teraźniejszości i działa przeciwko tobie. Zabiera energię, hoduje negatywne emocje, okrada ze szczęścia.

Jeśli umiesz wybaczyć, energię marnowaną na chowanie urazy wykorzystasz na pozytywne aspekty swojego życia, na jego wzbogacanie.

Wiesz, jak możesz to zrobić?

Oddziel przeszłość od teraźniejszości. Mam swoją własną metaforę życia jako długiej, piaszczystej drogi, którą widzę w środku ciepłego, słonecznego lata. Na poboczach mojej drogi (życia) rosną polne kwiaty (głównie rumianki i niebieskie chabry), także chwasty i nierównej wysokości trawa. Będąc w tej metaforze – zostaw przeszłość w przeszłości. Zamiast nieść ją na plecach, odłóż ją na poboczu swojej drogi. Niech przeszłe wydarzenia, żal i uraza zostaną tam, gdzie ich miejsce.

szkolenie warszawa

Naucz się myśleć o dawnych urazach w taki sposób: nawet jeżeli ktoś zrobił nam kiedyś coś bardzo marnego, zrobił maksymalnie wszystko, na co było go wtedy stać. Gdyby mógł zrobić w tamtym czasie więcej, pewnie by zrobił. Ale nie zrobił. Zostawiaj życiowe balasty na poboczu, w przeszłości. I co ważne: pamiętaj, że to, że wybaczasz, nie znaczy, że akceptujesz. Ale że wybaczasz. Bo wybacza się dla siebie i swojej życiowej siły.

Anna, moja klientka, po rozmowach ze mną, w końcu wybaczyła swojemu mężowi tamte zdarzenia z przeszłości. Spojrzała szerzej na ich relację i jego rolę w rodzinie przez te wszystkie lata. Dostrzegła, jakim był ojcem. Jak dbał o nich, zabierał dzieci na wakacje, gotował obiady, pomagał. Dostrzegła w końcu, że na emeryturze troszczył się też z miłością o wnuki, pilnował ich, wychowywał, opiekował się. Był na każde zawołanie dzieci i wnuków. I nigdy nawet słowa nie powiedział, nigdy na to nie narzekał. Anna uświadomiła sobie, że nie wprost przez słowo „dziękuję”, ale przez wiele swoich uczynków okazał wdzięczność żonie i oddanie rodzinie.

Temat wybaczania jest ważnym zagadnieniem, poruszanym przeze mnie także podczas warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Jeśli chcesz go zgłębić, przepracować urazy z przeszłości, by iść dalej wolnym i silnym, zapraszam na warsztaty. Na nich się tego nauczysz.