Wpisy

Gdy podejmuję temat asertywności czy to na szkoleniach, sesjach coachingowych czy w mediach społecznościowych, od różnych moich klientów słyszę stwierdzenia w takim stylu:

„Mój szef jest bardzo asertywny”, albo

„Mój mąż to dopiero potrafi być asertywny, też bym tak chciała”,

„Załamuję ręce, jak widzę, że moja mama kompletnie nie jest asertywna”.

Być może podobnie myślisz o sobie, swoim dziecku lub innych znanych Ci osobach – w kategoriach tego, jak bardzo są lub nie są asertywne.

I podobnie, jak wiele innych osób, postrzegasz temat asertywności w kategoriach zero – jedynkowych.

Czyli że ktoś jest lub nie jest asertywny, że to cecha,  którą się ma lub nie. Warto wiedzieć, że tak nie jest. Asertywność to nie cecha charakteru, asertywność to umiejętność.

Pamiętam bardzo ciekawą rozmowę sprzed kilku tygodni, z moją Klientką – Eweliną, na temat asertywności właśnie. W czasie tej rozmowy Ewelina opowiadała o swoich zdarzeniach z pracy i z domu, podkreślając co kilka zdań, jak bardzo NIE JEST asertywna.

Wiesz, ja wcale nie umiem zawalczyć o siebie. Kompletnie nie jestem stanowcza i asertywna. To straszne” – mówiła – „Co prawda, ostatnio, gdy moja córka poprosiła mnie o pożyczenie bluzki, którą bardzo lubię, powiedziałam jej, że się nie zgadzam. Bo wiesz- kontynuowała- problem w tym, że gdy ona coś pożycza, rzeczy nigdy nie wracają na swoje miejsce. Zawsze obiecuje, że odda, a potem, dopóki sama nie znajdę i nie upiorę pożyczonej, to jej nie mam. Dlatego tym razem było mi łatwiej powiedzieć córce „nie”, więc odmówiłam, ale tak poza tym NIE JESTEM wcale asertywna.”

A i jeszcze taka sytuacja…” – dodała po chwili – „Zwróciłam pewnemu facetowi uwagę w sklepie, po tym jak próbował stanąć przede mnie bez kolejki. Ale to już naprawdę wszystko”.

Słuchałam Eweliny i jej historii i pomyślałam, że tak mocno jest uczepiona myśli o tym, że NIE JEST asertywna, że całkowicie pomija lub pomniejsza znaczenie tych sytuacji, w których UMIE zachować się asertywnie.

Ewelina nie jest odosobnionym przypadkiem. Wiele osób uważa, że asertywność to cecha charakteru, którą się ma lub której się nie ma.

Co warto zrobić, by być bardziej asertywnym?

Przestań powtarzać: „Nie jestem asertywny”. Zamiast tego zacznij zwracać uwagę na sytuacje, w których umiesz postąpić asertywnie: zadbać o siebie, odmówić, powiedzieć, co wolisz, co Ci się nie podoba. Powiedz sobie: w tej sytuacji ZACHOWAŁAM SIĘ asertywnie. W tej byłam mniej asertywna.

Gdy myślisz o asertywności: na ile punktów oceniasz jej poziom u siebie – przydziel sobie punkty na skali od 1 do 10, gdzie 1 to mało asertywności, a 10 to dużo. Czyli na ile jesteś asertywny? Na 4? Może 5? A może 6 lub więcej?

Z doświadczenia wiem, że zdarzają się sytuacje, gdy trudno nam zachować się asertywnie. Gdy na przykład coś nowego nas zaskoczy. Jeżeli w pierwszym momencie nie zareagowałeś tak, jak byś tego chciał, fakt ten nie przekreśla jeszcze Twojej asertywności i tego, że w innej sytuacji, a może wobec innej osoby, zachowasz się asertywnie.

I na zakończenie tak a wskazówka: zawsze, gdy masz wątpliwości, czy w danej sytuacji zachowałeś się asertywnie, zadaj sobie pytanie Herberta Fensterheim’a, „guru” tego tematu:

 

„Jeśli masz wątpliwości, czy Twoje dane zachowanie było asertywne, sprawdź, czy chociaż odrobinę zwiększyło ono Twój szacunek do samego siebie.”

I będziesz wiedział.

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
dlaczego ludzie krzyczą

Pewien hinduski mędrzec udał się nad rzekę Ganges, żeby odbyć świętą kąpiel. Na brzegu natknął się na grupę krewnych, którzy strasznie na siebie wrzeszczeli.

– Dlaczego ludzie krzyczą na siebie, kiedy są wściekli? – zapytał uczniów, którzy podążali za nim w tej wyprawie.

Zastanawiali się długo, w milczeniu. Wreszcie jeden z nich odpowiedział mędrcowi:

– Kiedy tracimy spokój, nie możemy się wyciszyć, więc zaczynamy krzyczeć.


SZKOLENIA DLA CIEBIE

W odpowiedzi mędrzec zadał swoim uczniom kolejne pytanie:

– Po co krzyczeć, skoro osoba, do której się zwracasz, stoi tuż obok ciebie? Równie dobrze można mówić cichym głosem…

Uczniowie dawali różne odpowiedzi, ale żadna nie satysfakcjonowała mistrza. Wreszcie sam zabrał głos.

– Kiedy ludzi ogrania złość, ich serca oddalają się od siebie. Muszą krzyczeć, żeby się wzajemnie usłyszeć. Im bardziej są wściekli, tym głośniej muszą krzyczeć, bo dzieląca ich odległość się zwiększa. A co się dzieje, kiedy dwoje ludzi zakochuje się w sobie? Szepczą. Nie muszą mówić głośniej , bo ich serca lgną do siebie nawzajem. Kiedy ich miłość nabiera mocy, w ogóle nie muszą już mówić. Słowa są niepotrzebne, wystarczy  że patrzą sobie w oczy – dokończył*.


SZKOLENIA DLA CIEBIE


Kiedy więc kłócisz się z kimś, nie używaj słów, które odpychają wasze serca.

Zamilknij, poczekaj, poszukaj słów…

I zacznij mówić szeptem.

By serce drugiej osoby… nadstawiło uszy, pragnąc cię usłyszeć.

I aby się przybliżyło…

 

* Historia na podstawie hinduskiej opowieści, którą można znaleźć na różnych stronach internetowych

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
oczekiwania

„Gdyby tylko on łatwiej się domyślał”, „Gdyby tylko ona potrafiła się bardziej wyluzować” – oczekiwania wobec partnera to najczęstsze źródło konfliktów w naszych związkach. Gdy oczekiwania zdominują Twoją komunikację z partnerem a kłótnie staną się normą, szybko może się okazać, że związek, który ma być przecież dla partnerów źródłem radości i wsparcia, staje się źródłem stresu i przykrych przeżyć.

Czy można stworzyć taką relację z partnerem, by w ogóle się nie kłócić? Jeżeli przyjmiemy, że nasze oczekiwania w związku i usilne próby zmieniania partnera do naszych własnych oczekiwań wpływają na to, w jaki sposób się komunikujemy – to tak, jest możliwe, by wprowadzić modyfikacje i budować związek bez kłótni. Także, zmień swój sposób myślenia i komunikowania się, a Twój związek stanie się szczęśliwszy i bardziej owocny.

Oczekiwania? Mów o nich!

Dlaczego oczekiwania wobec partnera są źródłem konfliktów w związku? Na pewnym etapie relacji wyobraziliśmy sobie, jak będzie wyglądał ten tandem. Jaki my wniesiemy wkład do związku i jaki wkład wniesie nasz partner.

Problem w tym, że skoro to były NASZE wyobrażenia, to były one w naturalny sposób subiektywne, stronnicze i prawie na pewno różniły się od wyobrażeń naszego partnera. Ktoś może oczekiwać, że małżonek będzie chętnie i często rozmawiał, był w relacji, opowiadał o swoich przeżyciach, tymczasem druga strona może oczekiwać po powrocie z pracy ciszy, spokoju i odpoczynku w odosobnieniu.

I jeżeli każda ze stron założy, że automatycznie bez rozmowy na ten temat, ich partner będzie wiedział, czego pragną, może to być prosta droga do codziennych kłótni w temacie potrzeb i oczekiwań.

Jeżeli nie komunikujesz partnerowi swoich potrzeb, przyjmij, że on/ona nie będzie ich znać i respektować. Nie musi to wynikać ze złej woli, po prostu twój partner nie jest tobą i nie wie, na czym ci zależy, co dla ciebie ważne, czego pragniesz.

Wiele osób obawia się także, że rozmowa z partnerem na temat swoich potrzeb jest przyznaniem się do tego, że są niedopasowani, że chcą za dużo, że w jakimś sensie „czepiają się”. Jednak szczera komunikacja z partnerem to sygnał dla niego i dla Ciebie, że zasługujecie na godność, szacunek, zrozumienie. Jeśli chcesz być w relacji na lata, pamiętaj, że jeśli nie rozmawiasz, to akceptujesz bieżący stan rzeczy i że jednak każda „odpuszczona” sprawa to przysłowiowy kamyk do ogródka. Przez lata może zebrać się tego tyle, że żal i pretensje będą dominowały w twoich uczuciach. I w drugą stronę – każda przedyskutowana, wyrażona i ustalona sprawa rozwija twój związek, daje ci szczęście, satysfakcję i zwiększa twoją WOLĘ bycia w relacji.

Zarządzaj swoimi oczekiwaniami!

Oczekiwania najczęściej kojarzą nam się z różnicami między partnerami. To nie do końca prawda. Warto się także zastanowić, co druga osoba robi „dobrze” i docenić to. Gdy zmywacie naczynia (lub ustawiacie naczynia w zmywarce 😊)– prawdopodobnie robicie to na dwa różne sposoby, ale czy to znaczy, że któryś z nich jest zły a inny dobry? Nie. Same oczekiwania, bez doceniania i uznawania wartości drugiej strony sprawiają, że Ty stajesz się dokuczliwy, a Twój partner sfrustrowany. I kłótnia gotowa.

Podczas warsztatów pytam często Uczestników, ile takich walk np. o sposób funkcjonowania w domu, o zmywanie naczyń, o właściwe odkurzanie, o właściwe składanie ubrań, stoczyli. I ile było takich, w których można mówić o sukcesie? Gdy widzę na sali kręcenie głowami i słyszę „nie”, dyskutujemy.

O tym, że zanim zacznie się rozmowę o własnych oczekiwaniach względem drugiej osoby, warto najpierw rozważyć, co jest naprawdę ważne a co warto odpuścić.

Czy sposób stawiania talerzy na suszarce naprawdę jest dla mnie ważny i wart dyskusji. Twój wybór. Jeśli uznasz, że jest to dla ciebie sprawa istotna, rozmawiaj. Ale jak pomyślisz, to może uznasz, że możesz odpuścić, doceniając, że partner na równi uczestniczy w domowych pracach? Co więcej, chwila zastanowienia i odpowiedź na pytanie – „Czy to dla mnie NAPRAWDĘ ważne?” da ci szansę na refleksję, obniży napięcie, jeśli takie się w tobie zgromadziło i sprawi, że będziesz mieć większą szansę, aby – zamiast zacząć OBWINIAĆ swojego partnera, zbierzemy się do konstruktywnej i spokojnej rozmowy o tym, na czym na m zależy.

Co w miejsce oczekiwań?

  1. Doceniajcie się.

Okazuj uznanie swojemu partnerowi. Zamiast skupiać się na negatywnych cechach doceń te pozytywne. Może nie rozwiesza prania tak, jak Ty tego chcesz, ale robi najlepszą na świecie poranną kawę? Może za długo rozmawiał ostatnio przez telefon ze znajomymi, ale też nigdy nie musisz go prosić by wyszedł z psem na spacer? A może wczoraj byleś zmęczony po ciężkim dniu w pracy, a Twój partner pograł z dziećmi w grę planszową, żebyś Ty mógł mieć chwilę dla siebie.

Bo w końcu co Was do siebie przyciągnęło i sprawiło, że jesteście razem? Zmywanie naczyń, czy ciepło, wrażliwość, miłość?

  1. Wspierajcie się.

Warto pamiętać, że potrzeba wsparcia jest jedną z fundamentalnych zasad związku. Współczucie, oparcie, powinny być zawsze przed oczekiwaniami. Gdy dzieje się coś złego, ostatnie, co w tej sytuacji możesz powiedzieć, to „a nie mówiłam?”, „miałem rację, że tak będzie”. To są słowa obwiniające. A są sytuacje, gdy racja nie ma znaczenia, liczy się partnerstwo i sztuka bycia w trudnych sytuacjach razem.

  1. Szanujcie się.

Czym jest szacunek w związku? To docenienie perspektywy drugiej osoby i jej potrzeb – to podstawa komunikacji. Nie poprawiaj partnera na każdym kroku. Jeżeli jakaś kwestia wymaga rozmowy,  przemyśl w jaki skuteczny i jednocześnie empatyczny sposób możesz do niej nawiązać, by poszukać razem rozwiązania?

  1. Wychodźcie sobie naprzeciw.

Każdy z nas wchodzi do związku ze zbiorem pewnych zasad i przekonań. Wynieśliśmy je z domu, z wcześniejszych związków, do niektórych spostrzeżeń doszliśmy samodzielnie. Warto jednak być czujnym, by te zasady nie stały się w pewnym momencie ważniejsze niż nasz partner. Miłość otwiera drogę do porozumienia, dyskusji, szukania konsensusu. Pamiętaj, że zadaniem partnera nie jest tylko spełnianie Twoich oczekiwań.

coaching osobisty

  1. Miejcie dla siebie czas.

Gdyby wypisać listę naszych oczekiwań w związku, CZAS znalazłby się na niej  wysoko. Skoro zarówno Ty oczekujesz, że Twój partner będzie mieć czas dla Ciebie i on oczekuje podobnie, wypracujcie sposoby, by znaleźć chwilę na wzmacnianie Waszych relacji. Stwórz zatem rytuały i tradycje, które utrwalają poczucie wspólnoty – wspólne śniadania, popołudniowa kawa, rozmowa na temat, który was łączy, wspólny film…

  1. Wierzcie w siebie.

Wiara w DOBRE INTENCJE partnera to coś, co odnosi się do samego źródła waszego związku. Jeżeli partner zrobi coś niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami, a Ty żyjesz w przeświadczeniu, że specjalnie robi to źle, że chce ci zrobić na złość – tym samym kwestionujesz samą istotę swojego związku, jaką jest ZAUFANIE. Czasem, przy wzburzonych emocjach i gdy „nazbierało się” trudno jest przypisać drugiej stronie pozytywne intencje. Pamiętaj jednak: to że macie przejściowe problemy nie znaczy, że Wasz związek musi być problemem.

  1. Wychodź poza schemat nawyków.

Są związki, w których kłótnie wchodzą partnerom w nawyk. Do tego nic się po kłótni nie zmienia, kończy się ona z poczuciem porażki, bez konstruktywnej zmiany przechodzicie do takiego samego życia, jak przed kłótnią. A za miesiąc czy dwa znowu kłócicie się w dokładnie ten sam sposób. I często znów o to samo. Bądź bardzo czujmy i obserwuj, czy też Ci się zdarza być w „pętli” kłótni. Jeżeli tak, warto, gdy znowu przyjdzie ta chwila, coś zmienić. Wziąć oddech, niestandardowo wycofać się, dać sobie godzinę na pomyślenie. Zastanowić się, co można zrobić tym razem inaczej, jak inaczej porozmawiać ze sobą. Na spokojnie, bez emocji. Jeżeli z kłótni uczynisz nawyk, trudno będzie ci budować partnerską, opartą na szacunku relację. Warto, żebyś też wiedział, że czasem wyjście ze schematu może wymagać pomocy specjalisty.

  1. Czasem powiedz: PAUZA.

Jednym z oczekiwań partnerów, lub – częściej – jednej ze stron może być to, że gdy zaczną się spierać, muszą tę dyskusję doprowadzić do końca. Ktoś musi ją „wygrać”, ktoś musi się poddać. Bynajmniej. Czasem w emocjach nie da się dojść do wniosków, tak by żadna ze stron nie poczuła się przegrana. W takiej sytuacji, nawet gdy na język ciśnie Ci się jeszcze 10 argumentów i 3 świetne, cięte riposty… przestań. Zatrzymaj się. Skończ to teraz. Ochłoń. Powiedz: „Czuję, że to jest już mało konstruktywne. Potrzebuję ochłonąć. Wróćmy do tej rozmowy później”. I wróć do tematu, gdy emocje opadną i będziecie gotowi spokojnie siebie wysłuchać.

  1. Nie porównujcie się.

Podczas kłótni partnerom często zdarza się rzucać porównaniami do innych, w ich opinii, udanych związków. Pamiętaj, że każdy z nas jest niepowtarzalny, co za tym idzie także związki są inne. Każdy ma swoją wyjątkową osobowość i swoje potrzeby. Zamiast naśladować szczęśliwe pary, pracuj ze swoim partnerem nad Waszym związkiem. Porównywanie się nie wnosi niczego konstruktywnego, a jedynie rani i obniża wartość waszej relacji.

terapia skoncentrowana na rozwiązaniach

Jak widać, budowanie zdrowych, partnerskich relacji wymaga pracy, uważności, zaangażowania.

Jeśli chcesz się mniej kłócić i mieć więcej satysfakcji ze swojego związku, zrób użytek z informacji w tym tekście w takiej kolejności:

  1. Pomyśl o jednej rzeczy, o którą się często – ostatnio kłócicie.
  2. Sformułuj swoje oczekiwanie wobec twojego partnera.
  3. Sprawdź, czy to, co wyrażasz, jest oczekiwaniem czy oskarżeniem. Jeśli jednak OSKARŻENIEM, nazwij OCZEKIWANIE. Czego CHCESZ? Jak miałoby być po nowemu?
  4. Odpowiedz sobie następnie na pytanie: Czy to naprawdę ważne, aby to zmieniać i o tym rozmawiać? Jeśli tak, nazwij też, dlaczego to dla ciebie ważne.
  5. Nazwij teraz 2 rzeczy, za które najbardziej DOCENIASZ swojego partnera.
  6. Pomyśl, jak dotychczas o tym rozmawiałeś ze swoim partnerem i porozmawiaj INACZEJ. Zmień swój sposób komunikacji o tej ważnej dla ciebie sprawie. Szukaj dobrego rozwiązania. I kolejnego.
  7. Bo oboje zasługujecie na szczęście, szacunek i wasze własne „… i żyli długo i szczęśliwie”. Czego nam wszystkim z całego serca życzę.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
brak czasu

Pomyśl o sytuacjach, w których mówisz, że brakuje Ci czasu, że masz go za mało… na co byś go przeznaczył, gdyby było go więcej? Jak myślisz, dlaczego jednym czasu brakuje, a inni mają czas na wszystko? Skąd go biorą? Warto sobie uświadomić, że w rzeczywistości wszyscy mamy tyle samo czasu – 24 godziny w ciągu doby, 60 minut w godzinie i 60 sekund w minucie. Te różnice, które odczuwamy – brak czasu, nadmiar czasu to kwestia zarządzania sobą, wyznaczania sobie zadań, planowania, ustalania priorytetów.

Pierwszym krokiem do tego może być identyfikacja naszych nawyków w marnowaniu czasu, czyli tych podstępnych złodziejaszków, którzy nam nasz czas podkradają lub sprawiają, że mamy wrażenie, że płynie on szybciej i na nic nam go nie starcza. Gdy je sobie uświadomisz, brak czasu przestanie istnieć, zobaczysz też ile w ciągu doby zostaje cennych minut na to, by wykorzystać je w lepszy sposób np. na czas z rodziną, czy rozwój zawodowy.

zarządzanie sobą w czasie

Jak marnujemy czas w pracy?

Dojazdy do pracy

Codzienne spędzamy około dwóch godzin w naszych samochodach. Najczęściej stojąc w korkach rano i po południu. Przesuwając się w wolnym tempie o kolejne centymetry nie jesteśmy w stanie tego czasu spożytkować na nic innego. Najprostszym rozwiązaniem byłoby poszukanie pracy w pobliżu miejsca zamieszkania, ale im większe miasto tym to zadanie jest trudniejsze. Warto jednak zastanowić się, czy sposób dojazdu, jaki wybraliśmy jest na pewno optymalny. Być może przedłożyliśmy wygodę nad czas. Znam wiele osób, które otwarcie przyznają, że wolą spędzić 30 minut dłużej w samochodzie niż jechać do pracy zapchanym metrem. Gdyby jednak pomyśleć o tym, że te 30 minut można poświęcić na głośne czytanie z dzieckiem? Może warto wybrać jednak metro?

Internet

Pomyśl o pierwszych kilkudziesięciu minutach w pracy. Jednym z najczęstszych negatywnych nawyków jest rozpoczynanie dnia pracy od przeglądania stron nie związanych z pracą. Mogą to być media społecznościowe, portale informacyjne. Tak mijają kolejne minuty. Podczas sesji coachingowych niektórzy moi Klienci przyznają, że w taki sposób uciekają im nie tylko poranki, ale że na rzeczy niezwiązane z pracą przeznaczają sporą część swojego dnia.

W takiej sytuacji warto się zastanowić, co jest tego przyczyną. Zaskoczę Was, ale bynajmniej nie chodzi o lenistwo. Po dłuższej rozmowie w większości przypadków okazuje się, że praca dla takich osób przestała dawno być wyzwaniem, mają problemy z motywacją, a co za tym idzie z koncentracją na zadaniach. Wśród innych czynników może być nuda, gdy zadań jest po prostu zbyt mało, brak satysfakcji zawodowej, dużo rzadziej brak satysfakcji finansowej.

Skoro praca przestała być wyzwaniem to może warto pomyśleć o zmianach, zamiast tkwić w miejscu? Lub odwrotnie, jeżeli zarządzasz zespołem i widzisz, że Twoi pracownicy marnują czas na media społecznościowe może zamiast zakładać kolejną blokadę warto pomyśleć czy właściwie motywujesz ich do działania?

Spotkania

Terminy gonią? Na wszystko brak czasu? Zanim zwołasz kolejne spotkanie swojego zespołu zastanów się czy na pewno jest ono potrzebne. Gdy Wasza efektywność spada warto zwrócić uwagę, czy nie jest to winą zbyt angażujących zajęć i złego planowania. Zastanów się, co możesz przekazać zespołowi za pośrednictwem maila, indywidualnej rozmowy. Jeżeli spotkanie jest niezbędne ustal jego agendę, a następnie trzymaj się harmonogramu i nie przekraczaj ustalonych ram czasowych.

Bycie niezastąpionym

Zastanów się, jak często robisz coś, co możesz zlecić komuś innemu lub co gorsza nie należy do Twoich zadań, ale ze strachu przed utratą kontroli bierzesz zadanie na swoje barki? Nie ufasz swoim pracownikom? Bez delegowania zadań nie mają szansy na to, by Ci pokazać, że samodzielnie też podołają zadaniu. Buduj odpowiedzialność w swoim zespole, ludzie lubią być współautorami sukcesów, a Ty zyskasz czas na to, co faktycznie należy do Twoich obowiązków.

Brak asertywności

Podczas moich rozmów z Klientami, którzy narzekają na brak czasu, często pojawia się problem braku umiejętności odmawiania. Jak często zostajesz po godzinach, bo godzisz się na coś wbrew sobie? Wydaje Ci się, że nie możesz odmówić, bo ktoś pomyśli o Tobie, że nie jesteś koleżeński, masz wyrzuty sumienia, gdy mówisz ludziom „nie”? Popracuj nad wyznaczaniem granic. Zastanów się, kiedy Twoja pomoc i zostawanie po godzinach może być realnym wsparciem, a jak często pielęgnujesz złe nawyki swoich współpracowników, którzy zostawiają wszystko na ostatnią chwilę, bo wiedzą, że można na Ciebie liczyć bez względu na wszystko. Przyznaj sobie prawo do mówienia „nie”.

 

asertywność zarządzanie

Jak marnujemy czas w domu?

Telewizja

To nawyk, który bezwzględnie pochłania najszybciej nasz czas. Powiedzmy sobie szczerze nie da się przed nim usiąść „na chwilkę”. Najczęściej kończy się na godzinie, dwóch, bardzo często trzech. Jeżeli dodamy do tego, że spora część z tego, co oglądamy to reklamy, to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że nie jest to dobrze wykorzystany czas.

Telefon i media społecznościowe

Po dawce telewizji przychodzi czas na media społecznościowe. Co gorsza coraz częściej wykonujemy te czynności jednocześnie. Narzeksz na brak czasu? Przyznaj się przed sobą czy zdarza Ci się siedząc przed telewizorem jednocześnie skrolować aktualności w swoim telefonie? Zacznij świadomie zwracać uwagę jak często sięgasz po telefon, czy to czego szukasz, co znajdujesz, co czytasz ma jakąś wartość dla Ciebie? Jeżeli nie, to czy warto poświęcać temu czas? Pomyśl o tym, że jesteś przykładem dla Twoich dzieci.

Dziś telefony oferują aplikacje, które mogą pokazać Ci na co i ile czasu poświęcasz korzystając z telefonu. Oceń jak możesz zmienić te nawyki.

Jak zmieniać złe nawyki?

Kształtując te dobre i trzymając się ich. Zwłaszcza w życiu domowym nie ma nic złego w codziennych rytuałach. Takich jak rodzinna kolacja, wspólne odrabianie lekcji, podział obowiązków domowych, czytanie do snu. Ustalcie sobie wspólnie domowy harmonogram i się go trzymajcie, czas na spontaniczność przyjdzie w wakacje.

Martwi Cię brak czasu? Czy to w życiu zawodowym, czy domowym określaj zadania w czasie. Dotyczy to zarówno Ciebie, jak i domowników czy współpracowników. Jeśli powiesz, że coś ma być zrobione „najszybciej jak się da”, „na środę lub czwartek, najpóźniej na piątek” nie zdziw się, gdy będzie zrobione na ostatnią chwilę (w pracy) lub wcale (w domu).

coaching

Wyznacz sobie lub komuś konkretny termin, a o jego ewentualnej zmianie rozmawiaj dopiero wtedy, gdy okaże się to niezbędne. Da ci to kontrolę nad czasem, ale i nad tym, co robisz. Każdemu z nas zdarza się skupiać się na jednej rzeczy zbyt długo. Gdy powiesz sobie, że dajesz sobie 2 godziny na raport, zapewniam Cię, że nie będziesz go robić przez kolejne dwa dni.

Wykorzystaj czas „w międzyczasie”. Bo tu go tracimy całkiem sporo. Umówiłeś się na spotkanie z klientem, a ten w ostatniej chwili napisał, że spóźni się godzinę? Nie siedź z nosem w telefonie, wyskocz na myjnię umyć samochód. Czekasz z dzieckiem w kolejce do lekarza? Weźcie ze sobą najbliższą lekturę szkolną, którą możecie przeczytać czekając na swoją kolej.

Pamiętaj w końcu, że zarządzanie czasem to zarządzanie sobą. Problemem w większości nie jest ilość zadań przed Tobą, ale umiejętności planowania i wyznaczania priorytetów. Zamiast skupiać się na właściwym robieniu rzeczy, należy skoncentrować się na robieniu właściwych rzeczy. Jeżeli chcesz zdiagnozować swoją sytuację, poznać swoje nawyki, przeszkody stojące na drodze do właściwego zarządzania sobą w czasie, otrzymać skuteczne narzędzia, które pomogą Ci zarządzać priorytetami i poznać techniki ustalania ważności zadań to zapraszamy na nasze najnowsze szkolenie: „Zarządzanie sobą w czasie i organizacja pracy”.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
domowe kłótnie

„Dla Ciebie liczy się tylko praca. Nigdy nie masz czasu dla mnie”, „Ciągle siedzisz na telefonie. Może zrobisz w końcu coś w domu?”, „Nigdy nie mnie słuchasz. Nie rozumiesz mnie”. Brzmi znajomo? Jak często takie zwroty pojawiają się w Waszych domowych sporach? Kłótnie o podział prac w domu, priorytety, pieniądze… każdy z nas to zna. Nie każdy jednak wie, że dobierając właściwe słowa domowe kłótnie możemy zmienić w partnerskie rozmowy.

warsztat rozwoju osobistego

Drobne spory, domowe kłótnie nie wydają nam się zazwyczaj niczym poważnym. Często znikają tak samo szybko jak się pojawiły. Jednak warto zwrócić uwagę, czy w pewnym momencie nie stają się w Waszej partnerskiej komunikacji codziennością. Tym samym obniżają komfort wspólnego życia i poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia w związku. Wiedz, że dokładnie jak w życiu zawodowym, tak samo w rozmowie z partnerem dobór odpowiednich słów ma ogromne znaczenie.

„Miałem dobre intencje. Chciałem po prostu powiedzieć żonie o swoich potrzebach. Zacząłem szczerą rozmowę, a ona po chwili była obrażona i nie odzywaliśmy się do siebie dwa dni. Potem nie wracałem do tematu”.

„Zwróciłam mu uwagę. Od słowa do słowa wywiązała się z tego potężna awantura. Oboje powiedzieliśmy sobie bardzo przykre rzeczy, a przecież gdy zaczynaliśmy rozmowę, żadne z nas nie chciało zranić drugiej osoby. Kochamy się…”

Takie stwierdzenia często słyszę od Uczestników moich szkoleń i osób, z którymi pracuję podczas sesji coachingowych. Skoro intencje były dobre, to co stało się po drodze? Skąd się biorą domowe kłótnie?

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez osoby w związku jest sposób komunikacji. Mówienie z perspektywy „Ty”, zamiast z perspektywy „Ja”.

Komunikacja z perspektywy „Ty”

To sposób formułowania myśli, w którym mówimy i oceniamy działania osoby, z którą rozmawiamy. Przyjmując taką postawę już na początku dajemy naszemu słuchaczowi do zrozumienia, że jest za coś odpowiedzialny, czemuś winny, jednocześnie go oceniając. Reakcja w takiej sytuacji może być jedna, skoro atakujemy / obwiniamy / oskarżamy to nasz odbiorca automatycznie przyjmuje postawę obronną. W zależności od tego jaki ma charakter może to być bierność i milczenie lub agresja, czyli podnoszenie głosu, gestykulacja, trzaskanie drzwiami… Wystarczy kilka słów i domowa kłótnia gotowa… Gdy Twój partner poczuje się urażony, to wtedy już nie ważne jakich argumentów użyjesz w kolejnych zdaniach, nawet gdyby były najbardziej racjonalne.

Komunikacja z perspektywy „Ja”

Teraz zastanów się, jak przeformułować komunikaty by to, co chcesz powiedzieć zakomunikować z perspektywy swoich uczuć i emocji. Powiedz partnerowi co czujesz, co myślisz, bez obwiniania go za to, co się dzieje. Wybierając asertywny sposób komunikacji daj przestrzeń sobie na wyrażanie swoich emocji i jednocześnie przyznaj partnerowi prawo do tego, by się z Tobą zgodził lub nie, by powiedział o swoich odczuciach związanych z tą samą sytuacją. To komunikacja oparta na empatii nie wrogości.

szkolenie warszawa

Pozorna wygoda komunikacji z perspektywy „Ty”

Warto to sobie uświadomić, że często sięgamy po tego rodzaju stwierdzenia, bo w emocjach, gdy widzimy rozrzucone ubrania na kanapie, zlew pełen naczyń, partnera pochylonego nad ekranem telefonu, gdy na koniec miesiąca mierzymy się z dziurami w domowym budżecie – chcemy znaleźć ujście dla negatywnych emocji i ukarać partnera. Wydaje nam się, że może poczujemy się lepiej wskazując na to, co w naszej ocenie zrobił źle lub jak sprawił, że czujemy zdenerwowanie, smutek lub złość. Ostatecznie jak przyznaje wiele osób z którymi pracuję, sam fakt, że partner poczuje się tak samo źle ma pomóc w rozładowaniu emocji lub w zmuszeniu go do zmiany. To nie jest niestety częścią tworzenia zdrowych relacji. A gdy wchodzi w nawyk może być początkiem poważniejszych problemów.

Z drugiej strony komunikacja z perspektywy „Ja” jest mniej „wygodna” i początkowo, gdy o niej opowiadam dla wielu osób jest bardzo trudna do przyjęcia, bo wskazuje na osobistą odpowiedzialność. Nie jest łatwo stwierdzić, że ​​nawet jeśli twój partner nie działa lub nie mówi tak, jak byś chciał, nie obwiniasz go za to, jak się czujesz. Jak by tego było mało bierzesz odpowiedzialność za rolę, którą odegrałeś w sporze i okazujesz otwartość na głębokie słuchanie! Tak to nie jest proste, ale… to jest dojrzała komunikacja oparta na partnerstwie.

Zwracaj uwagę co i jak mówisz

Przypomnij sobie Wasze domowe kłótnie i zastanów się jak formułowałeś argumenty: „Nigdy nie pomagasz przy dzieciach”, „Jesteś bałaganiarzem”, „Wyolbrzymiasz rzeczy, masz skłonność do przesady”

Teraz zastanów się jak rozpocząłbyś rozmowę gdybyście rozmawiali z perspektywy „Ja”, nie „Ty”. Dla ułatwienia możesz myśleć o tym sposobie komunikacji jak o rozmowie z perspektywy uczuć. Zatem w rozmowie użyjesz takich stwierdzeń: „czuję się…” i dodasz „niespokojny, samotny, urażony, zły, zawstydzony, przestraszony…”

Staraj się unikać określeń, które pozornie określają emocje, ale poprzez swoje negatywne nacechowanie tak naprawdę oceniają działanie Twojego partnera, np. „Czuję się… ignorowany, zirytowany, wkurzony, źle traktowany, manipulowany, kontrolowany, oszukiwany, porzucony itp.”

Uważaj też, by po słowach „Czuję” nie przejść od razu do wygodnej komunikacji z perspektywy „Ty”, np. „Czuję, że Ci na mnie nie zależy”. To nie jest komunikacja z perspektywy „Ja”. Takie oświadczenie nadal sugeruje winę partnera.

Ćwiczenie czyni mistrza

Zmiana nawyków, zwłaszcza tych wygodnych nie jest prosta, ale jest możliwa. Wiele osób, z którymi rozmawiam przyznaje, że tak długo używała komunikacji z perspektywy „Ty”, że po prostu do tego przywykli, że tak wyglądają ich domowe kłótnie. Na początek warto nawet na kartce wypisać sobie najczęściej używanych sformułowań w Waszych rozmowach i spróbować sformułować je jeszcze raz z perspektywy „Ja”.

„Było mi smutno, gdy po raz trzeci w tym tygodniu się spóźniłeś”

„Czułam się zawstydzona i samotna, gdy rozmawiałeś sam ze znajomymi przez kilka godzin na przyjęciu, na które przyszliśmy razem”

„Czuję się zraniony, gdy po całym tygodniu pracy, w weekend wybrałaś się sama na spacer z dziećmi. Zależy mi by wolny czas spędzać razem z Wami”.

„Czuję niespokojna, gdy nie konsultujemy wcześniej, na co wydajemy pieniądze z naszego domowego budżetu”

„Czułem się samotny, gdy przez cały tydzień zostawałaś w pracy po godzinach”

„Czułam się zraniona, gdy zastałam dziś zlew pełen naczyń, mimo, że wczoraj mówiłam Ci, jak ważne jest dla mnie byśmy wstawiali je do zmywarki”.

Poczuj realną zmianę

„No tak ale dlaczego mam mu dawać taryfę ulgową”, „A co jeśli ona powie, że nie mam racji”… takie stwierdzenia słyszę często w reakcji na propozycję zmiany sposobu komunikacji. Warto pamiętać o tym, że zyska na tym nie tylko Twój partner, ale także Ty. Zastanów się, które domowe kłótnie kończyły się dla Was realną zmianą? A jak często kończyły się po prostu cichymi dniami, po których wszystko wracało do „normy”, tej która wcale Ci się nie podobała.

Zatem gdy znowu zobaczysz rozrzucone na ziemi ubrania, wrócisz późno do domu z pracy by dowiedzieć się, że praca domowa dziecka i przygotowanie kolacji czeka na Ciebie, zanim poddasz się pokusie, by uwolnić z siebie wszystkie negatywne emocje i zaatakować partnera, spróbuj wyjaśnić, co próbujesz osiągnąć. Czy wyjdzie za pierwszym razem? Może tak, może niekoniecznie… Mimo wszystko próbuj dalej. Zwracaj uwagę na ton swojego głosu, może nawet bardziej niż na słowa których używasz. Zidentyfikuj swoje emocje, nazwij je i powiedz partnerowi skąd się biorą.

szkolenie warszwa

Warto też wiedzieć, że perspektywę „Ja” dobrze też stosować w pozytywnym wyrażaniu emocji. Zwróć uwagę, na różnicę gdy mówisz partnerowi „Jesteś cudowny/a!” a tym jak powiesz: „Czułem / Czułam ogromną radość, gdy wczoraj miałem bardzo ciężki dzień, a Ty wysłuchałeś mnie bez oceniania i powiedziałeś, że zawsze będę mieć w Tobie wsparcie”. Gdy docenisz bliskich za konkretne rzeczy, które dla Ciebie robią, poczują, że ich działania zostały zauważone, miały sens i pozytywny skutek.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
porozumienie bez przemocy

Podczas gdy w rozmowach z partnerem, przyjaciółmi, współpracownikami szukamy argumentów do prowadzenia dojrzałych dyskusji, w rozmowach z dziećmi nie zawsze starcza nam na to cierpliwości. Każdy z rodziców przyzna, że ma pokusę ucinać dyskusję, przyjmując założenie, że my, dorośli, wiemy lepiej, co dla naszych dzieci dobre. Tymczasem przyjęcie perspektywy, że warto usłyszeć co nasze dziecko do nas mówi i jakie stoją za tym POTRZEBY, może tylko pozytywnie zmienić nasze domowe relacje.

W myśl podejścia Marshall’a Rosenberga, twórcy koncepcji Porozumienia Bez Przemocy (NVC) my, ludzie (bez względu na wiek), nigdy nie działamy przeciwko innym, tylko w imię zaspokojenia swoich własnych potrzeb. Umiejętność „przetłumaczenia” zachowania danej osoby na język potrzeb to podstawa komunikacji bez przemocy i szansa na odkrycie zupełnie nowej płaszczyzny porozumienia, nie tylko z własnymi z dziećmi.

O co chodzi w praktyce?

Wyobraź sobie zimny wiosenny poranek, zbieracie się z dziećmi rano do wyjścia z domu. Dzieci do przedszkola, ty do pracy. Panuje pośpiech, jesteście spóźnieni, popędzacie się wzajemnie. Każda minuta jest cenna. Jest zimno, więc wiesz, że musisz dzieci ubrać cieplej. Wszystko się dzieje w pośpiechu, abyście zdążyli na czas. Wyciągasz więc z szafy pierwszą z brzegu czapkę i wkładasz na głowę swojemu dziecku. W tej samej sekundzie córka lub syn mówi, że nie chce, że nie pójdzie w tej czapce. Zdejmuje ją ze złością i rzuca na podłogę. Spiesząc się, z lekką irytacją mówisz: „Spieszymy się! Załóż czapkę i wychodzimy!”. W odpowiedzi widzisz naburmuszoną minę, słyszysz: „Nie!” i wywiązuje się poranna awantura, która najczęściej kończy się tak, że Ty czujesz, że jeszcze nie zaczął się dzień a już nie masz na nic siły, a dziecko w czapce, ale ze łzami w oczach, rusza do przedszkola.

Ktoś wygrał, ktoś przegrał? Nie, tak naprawdę każda strona przegrała.

Spróbujmy spojrzeć na powyższą sytuację z perspektywy porozumienia bez przemocy- czyli na potrzeby obu stron.

Jakie były potrzeby Rodzica w sytuacji „forsowania” czapki?

Zdrowie, opieka, zdążyć na czas, szybko wyjść z domu, być punktualnie w pracy. Zatem można powiedzieć w skrócie: odpowiedzialność, bezpieczeństwo, sumienność.

Jakie potrzeby miało Dziecko, gdy odmówiło założenia czapki?

Samostanowienie, decydowanie o sobie, niezależność i autonomia.

Porozumienie bez przemocy

Gdy nasze dziecko się buntuje, złości, jest „nieposłuszne”, mamy pokusę myślenia, że robi to celowo, chce nam zrobić na złość. Odbieramy to zachowanie osobiście i jako skierowane przeciwko nam. Tymczasem porozumienie bez przemocy uczy nas, że cokolwiek robi drugi człowiek, robi to po to, by zaspokoić swoje potrzeby. W takiej sytuacji warto więc uświadomić sobie, że bunt jest wyrazem braku zaspokojenia potrzeb, nie działaniem przeciwko nam – rodzicom.

W takiej sytuacji może w nas pojawić się pytanie – czy takie zaspokajanie potrzeb to nie wyraz egoizmu? NVC uczy nas, że nasze potrzeby są równie ważne co potrzeby innych ludzi. Zatem podejmując określone działania w celu zaspokojenia własnych potrzeb, należy szukać takich rozwiązań, które wezmą pod uwagę zaspokojenie potrzeb drugiej strony. Co oznacza to dla nas jako rodziców? Podejmując decyzje i dokonując wyborów, warto szukać takich płaszczyzn porozumienia, które pozwolą nam realizować nasze potrzeby z równoprawnym uwzględnieniem potrzeb dziecka, które te decyzje i wybory dotyczą. Pamiętajmy: dziecko ma swoje potrzeby i uczucia i podobnie jak my, chce by były one brane pod uwagę.

W końcu złość, frustracja, bunt dziecka może być dla nas ważnym sygnałem, w który warto się wsłuchać. Świadomość własnych potrzeb i wsłuchiwanie się w potrzeby drugiej strony sprawia, że dobieramy narzędzia komunikacji do aktualnej sytuacji. I odwrotnie długotrwałe niezaspakajanie potrzeb będzie skutkować tylko większą frustracją, gniewem, poczuciem niezrozumienia. To sygnał dla rodzica, że aktualny sposób komunikacji nie funkcjonuje poprawnie.

terapia skoncentrowana na rozwiązaniach

Punktem wyjścia jest zatem uznanie wolnej woli drugiego człowieka, także gdy jest nim dziecko. Gdy to zrobimy łatwiej jest mu przyznać prawo do decydowania, do posiadania własnej racji, do własnego punktu widzenia. Prawo do bycia autonomicznym. Od uświadomienia sobie tego faktu powinna zaczynać się każda relacja.

Warto pracować nad komunikacją

Marshall B. Rosenberg wyjaśnia, że stosując NVC  na co dzień, trzeba się więcej „napracować”, potrafić pomyśleć o potrzebach drugiej osoby, umieć także swoje własne zachowanie przetłumaczyć na język potrzeb. W swoich licznych publikacjach udowadnia, że warto.

 

Jak zatem ten sam poranek mógłby wyglądać, gdyby Rodzic „online” przetłumaczył potrzeby Dziecka na język jego potrzeb, tak jak zaleca porozumienie bez przemocy? Być może w chwili, gdy dziecko zdjęło czapkę, mówiąc, że jej nie chce, zareagowałby w taki sposób: „Kochanie, widzę że zdejmujesz czapkę, więc sądzę, że Ci się nie podoba i być może chciałbyś / chciałabyś wybrać sobie inną lub iść bez czapki. Z drugiej strony jest dziś zimno i chcę też zdążyć do pracy na czas. Czy będzie w porządku, żebyś dzisiaj poszedł /poszła w tej czapce, a wieczorem wybierzemy na jutro te czapki, które Ci się podobają?”

coaching osobisty

Być może Wasza domowa komunikacja będzie wymagała prób i powtórek. Warto jednak nad nią pracować. Dzieci, które traktujemy poważnie, które widzą, że rodzic dostrzega i szanuje ich uczucia, dużo chętniej współpracują. Pytane o to, czego chcą, chętnie udzielają odpowiedzi i wskazówek na temat własnych potrzeb. A jeśli systematycznie stosujemy te zasady w kontaktach rodzinnych, najmłodsi szybko je przyswajają i także stosują język potrzeb w komunikacji z rodzicami i rówieśnikami.

Podczas kolejnej domowej sprzeczki spróbuj zastosować się do zasad porozumienia bez przemocy: nazwij swoje potrzeby, nazwij potrzeby swojego dziecka. Sprawdź, co dobrze działa i stosuj najlepsze rozwiązania.

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
wdzięczność

Chcę Ci dziś opowiedzieć o tym, jakie niesamowite rzeczy wydarzyły się dziś u mnie o poranku… 🙂wdzięczność

Gdy tylko obudziłam się rano, poczułam na sobie dotyk miękkiej, bawełnianej pościeli w moim ciepłym i bardzo wygodnym łóżku. Przez okno dostrzegłam promienie słońca. Gdy usiadłam, moje stopy dotknęły gładkiej, delikatnie chłodnej powierzchni drewnianej podłogi. Wyłączyłam alarm , który całą noc strzegł bezpieczeństwa mojej rodziny i zeszłam po dwie filiżanki gorącej, wspaniale pachnącej kawy. Zapach kawy zbudził mojego męża, przywitał mnie uśmiechem, mogłam się do niego przytulić. Poszłam potem budzić dzieci, które spały: zdrowe, wypoczęte po całej nocy i takie piękne dla moich oczu…

warsztat rozwoju osobistego

W łazience pod prysznicem przywitał mnie strumień ciepłej wody, użyłam mydła, żelu, szamponu, odżywki do włosów. Czysty ręcznik czekał, abym mogła go użyć do osuszenia swego ciała. Spośród wielu ubrań w szafie mogłam wybrać te, na które dziś miałam ochotę – kolorowe i wygodne. Przy śniadaniu każdy z nas jadł coś innego, wybierając jedzenie z dostatku żywności, jaki mamy w swojej kuchni. Gdy wyszłam z domu, poczułam chłód poranka – jednak moje stopy chroniły buty, a ciało – ciepły sweter.

Dzielę się dziś z Tobą czymś ważnym. Tym, że codziennie możemy dostrzegać wokół siebie bogactwo dostatku, piękna, komfortu i obfitości. Tak łatwo, mając tak wiele, traktować dobra, które nas otaczają, jak coś oczywistego, danego raz na zawsze, jak coś normalnego.

A przecież jakieś 500 lat temu nawet największy król nie miał takich luksusów, jak obecnie ma każdy z nas. 🙂

Doświadczanie obfitości i wdzięczność, uważność na drobne i duże dobrodziejstwa budują w naszym życiu harmonię, zmniejszają stres, są częścią wewnętrznej siły i równowagi. Wpływają na naszą kondycję psychofizyczną.

szkolenie warszwa

Pisz dziennik wdzięczności. Wzbogacaj swoje życie poczuciem obfitości. Łap dobre chwile.

Jeśli będziesz pisać dziennik wdzięczności przez 7 dni, nie trzeba Cię już będzie przekonywać do jego pozytywnego działania. Sam będziesz to wiedział. Poproś też swoje dzieci, aby opowiedziały Ci na koniec dnia 3 najlepsze rzeczy, które im się przytrafiły. Będziesz zaskoczony, jakie to pozytywne doświadczenie 🙂

asertywność warsztaty

Mam dla Ciebie krótkie ćwiczenie wdzięczności, zajmie Ci ono nie więcej niż 5 minut.

1. Pomyśl o dzisiejszym dniu: co było, co się wydarzyło, co robiłeś, myślałeś, czułeś.

2. Weź kartkę papieru, lub swój notatnik i zapisz 3 rzeczy, za które możesz być wdzięczny.

3.  Jeśli jeszcze się nie rozgrzałeś, dopisz kolejne 3. I jeszcze – aż poczujesz w ciele błogość, radość i szczęście. 🙂

Działa?

Ćwicz swoją wdzięczność i doświadczaj obfitości swojego życia regularnie, a zobaczysz, co będzie dalej 🙂