Wpisy

czy coaching jest dla mnie

Aby odpowiedzieć na powyższe pytanie, należy najpierw zrozumieć istotę coachingu i odpowiedzieć sobie na pytanie „Czym tak naprawdę jest coaching?”. Dobre rozumienie coachingu jest tym ważniejsze, że na temat takiej formy wsparcia i rozwoju krąży mnóstwo różnych, często niepochlebnych opinii.

Aby zrozumieć najwierniej wartość i istotę coachingu, na wstępie poznaj historię Miltona Ericsona o zabłąkanym koniu.

🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

Opowiedział on kiedyś:

Pewnego dnia, gdy byłem jeszcze uczniem szkoły średniej, do naszego gospodarstwa przybłąkał się koń. Był kompletnie zdezorientowany. Miał na sobie siodło, był bardzo spocony i dyszał. Daliśmy mu wody i postanowiliśmy odprowadzić do właściciela. Nikt jednak nie wiedział, skąd przyszedł.

Wsiadłem więc na niego i poprowadziłem w kierunku drogi. Czułem, że koń wybierze właściwy kierunek, choć nie wiedziałem, jaki on będzie. Koń pognał do przodu. Od czasu do czasu zatrzymywał się i wchodził na pola skubać trawę. Wtedy delikatnie przypominałem mu o drodze. Po pewnym czasie koń skręcił do czyjegoś gospodarstwa. Ucieszony i zdumiony gospodarz wyszedł nam na spotkanie:

   – To mój koń, gdzie go znalazłeś?
    – Jakieś siedem kilometrów stąd.
    – Ale skąd wiedziałeś dokąd go odprowadzić??
    – Nie wiedziałem. Koń wiedział. Ja tylko kierowałem jego uwagę na drogę.

Kiedy coaching jest dobrym rozwiązaniem?

W życiu prywatnym i zawodowym, niezależnie od tego, czy działamy w wybranej dziedzinie przez 5 czy 20 lat, stajemy czasami twarzą w twarz z problemami, których nie umiemy rozwiązać samodzielnie. Po prostu „utykamy” w problemie i nie wiemy, jak go pokonać. Czasem też mamy poczucie, że napotkane problemy nas przerastają. Warto w takiej sytuacji zadać sobie pytanie: „Jak mogę siebie wesprzeć?” oraz: „Czy coaching jest w tej sytuacji rozwiązaniem?

Sprawy, z którymi się mierzymy, mogą dotyczyć wielu kwestii. Jeśli kierujemy zespołem lub całą firmą, możemy mieć trudności z zatrudnieniem właściwych ludzi. Lub mamy kłopot z komunikacją z pracownikami, którymi zarządzamy. Możemy też stanąć przed zupełnie nowymi wyzwaniami w życiu zawodowym – zmianą pracy, rozmową w sprawie podwyżki czy awansu i mierzyć się z brakiem pewności siebie lub stresem.

Podobnie w życiu osobistym. Nawet jeśli mamy za sobą lata doświadczeń, przychodzą chwile, gdy możemy poczuć blokadę, doświadczać uczucia, że stoimy w miejscu lub że to, co nas spotyka, po prostu nas przerasta.

W tych wszystkich sytuacjach warto skorzystać z pomocy specjalisty.

Czy coaching jest dla mnie?

Albert Einstein powiedział, że problemu nie da się rozwiązać z poziomu, na jakim on powstał. Dlatego praca z coachem stwarza nieocenioną okazję do zyskania nowej perspektywy w opisanych powyżej sytuacjach. Pozwala zyskać obiektywizm, spojrzeć z dystansu na to, w czym na co dzień funkcjonujemy. Idąc za tym dalej, coaching pomaga wygenerować nowe pomysły, zyskać motywację do działania, ominąć przeszkody i wypracować plan realizacji celów.

Coach, przygotowany profesjonalnie do swojej pracy, towarzyszy Klientowi w poprawnym określeniu celów, które ten chce osiągnąć. Pyta o cel, docieka, doprecyzowuje, pomaga nazwać potrzeby, przewidzieć i ominąć przeszkody, konfrontuje z obiekcjami, wykorzystując do tego narzędzia coachingowe i wiedzę na temat psychologii człowieka. Wszystko to wspiera Klienta w przejściu drogą zmiany do założonych celów.

Współpracuję coachingowo od ponad 7 lat zarówno z osobami indywidualnymi jak i z firmami, które kierują do mnie swoich menedżerów, handlowców lub całe zespoły zarządzające (wtedy prowadzę coaching zespołowy). Regularnie pracuję z właścicielami firm i członkami zarządu. Każdy, kto chce wypracować ponadprzeciętne rezultaty i znaleźć niestandardowe rozwiązania, skorzysta z coachingu.

W pracy coacha wykorzystuję wachlarz narzędzi z obszarów efektywności, psychologii, neuronauki, dopasowując techniki i metody pracy do aktualnych potrzeb osoby, z którą współpracuję. Współtworzymy dzięki temu wydajną i efektywną relację, w pełni nakierowaną na  realizację celów Klienta.

Osoba w coachingu podświadomie zna swoją drogę. Coach towarzyszy, by motywować, inspirować i kierować uwagę na to, co najważniejsze.

Do zobaczenia w coachingu. 🙂

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
    asertywność kobiet

    Kobiecość w obecnych czasach”, to temat, który regularnie wywołuje w naszym kraju gorące debaty społeczne i protesty. Dlaczego? Bo w temacie roli kobiet w życiu społecznym i rodzinnym zderzają się dwie rzeczywistości: międzypokoleniowe stereotypy, patriarchalne „prawdy” i „mądrości” ze współczesnym, świadomym głosem samych kobiet.

    Temat ten łączy się w szczególny sposób z tematem asertywności. Dlatego też zdecydowałam się poruszyć kilka asertywnych kwestii: wyrażania swoich emocji (nie złość się), reagowania, gdy ktoś czegoś od nas oczekuje (no uśmiechnij się!), narusza nasze granice (jesteś brzydka taka skwaszona! Kiedy będziesz miała dzieci?) w odniesieniu właśnie do asertywności.

    Zacznijmy od samej definicji. Czym jest asertywność?

    Asertywność jest, wbrew obiegowym opiniom, takim rodzajem relacji ze światem, w którym dbamy o siebie i swoje granice na równi z dbaniem o innych. W asertywność wpisuje się szacunek, jaki okazujemy sobie i innym. W asertywność wpisuje się także akceptacja dla odmienności, odmiennych poglądów, odmiennego zdania.

    Warto też nadmienić, że (chociaż często się z tym spotykam) asertywność nie jest tylko odmawianiem i umiejętnością mówienia NIE. Umiejętność odmawiania owszem, wpisuje się w asertywność, jest jednak tylko jej częścią.

    Na szkoleniach i w pracy indywidualnej z moimi klientami słyszę też często od kobiet, że asertywność kojarzona jest z egoizmem i dbaniem tylko o siebie. Otóż nie, jak wspomniałam wcześniej, w asertywność wpisana jest duża uważność i wrażliwość na innych. Ale- w połączeniu z uczciwym dbaniem także o siebie.

    Wychowanie a asertywność kobiet

    Znacie to sformułowanie, kierowane do dziewczynek i kobiet: „Uśmiechnij się, złość piękności szkodzi„? Dziewczynki w naszym kraju są bardziej wychowywane na uległość. Na bycie grzecznymi, ustępującymi innym. Nie okazującymi emocji, uśmiechającymi się, i to niezależnie od tego, że w środku aż kipią z emocji.

    Na nasze umiejętności asertywnej komunikacji (i na ich brak) wpływa też szkoła, która w tradycyjnym modelu kształcenia i wychowania promuje raczej uległość i posłuszeństwo wobec tych, którzy mają władzę i przewagę.

    Jak to potem wpływa na dorosłe życie?

    Edukacja w duchu wspomnianej tu szkoły tradycyjnej ma wpływ na życie i funkcjonowanie dzieci, gdy dorosną. Osoby tak ukształtowane niosą w sobie potrzebę uległości, posłuszeństwa, dostosowania do innych. W tym podejściu ten, kto jest silniejszy, wygrywa, decyduje, rządzi. Nie ma tu równości i szacunku, jest trudność w odmawianiu, dbaniu o siebie, wyrażaniu własnego zdania.

    Wychowywanie dziewczynek (w domu i w szkole) na grzeczne, ułożone, uśmiechnięte i zawsze ustępujące ma wpływ na to, jak funkcjonują potem w dorosłym życiu. Kobiety takie nie wiedzą, że mają prawo chcieć, mają prawo się nie zgodzić, mają prawo odmówić i zadbać o siebie. Kobiety takie mogą latami żyć w przekonaniu, że to one odpowiadają za obowiązki domowe, gotowanie, wychowanie dzieci. Może być tak, że nie potrafią tego zakwestionować, poddać w wątpliwość, oddać odpowiedzialności np. swojemu partnerowi, mężowi, nastoletnim dzieciom.

    Asertywność to także akceptacja odrębności

    Z drugiej strony, nowoczesne szkoły, a takie znam, nastawione są na dialog, debatę, zaciekawienie innym punktem widzenia, wartością tego, że ludzie są różni. W takim wychowaniu jest zgoda na odmowę, na inne zdanie, na negocjowanie, szukanie rozwiązań, by godzić potrzeby różnych stron.

    Czasem możemy słyszeć głosy, że model edukacji opartej na asertywności, pozwalający dzieciom pytać, kwestionować, odmawiać jest niebezpieczny. Niesie za sobą ryzyko wykształcenia dzieci, które nie mają granic, zahamowań, są roszczeniowe itd. Aby uspokoić takie głosy warto rozumieć, że brak granic i wymagań wobec dzieci to jedno. To faktycznie może rodzić zagubienie u dziecka i nieumiejętność funkcjonowania z innymi. Czymś innym jednak jest rozumienie, że każdy człowiek jest odrębną jednostką i ma swoje granice, które należy szanować.

    Szkodzi czy nie szkodzi?

    No więc- czy złość piękności szkodzi czy też nie szkodzi?

    Uspokoję nas wszystkich- złość piękności nie szkodzi. Nie ma związku. Co więcej- nie musisz być piękna, możesz być jaka chcesz. I jeszcze inaczej odwracając: nawet gdyby złość szkodziła „piękności”, to co z tego? Nic.

    Ryby głosu nie mają, ale dzieci już mogą mieć. I jeśli jesteś dorosłą kobietą, wychowaną w duchu tego powiedzenia, to także pamiętaj, że możesz zabierać głos w różnych sytuacjach. Chcieć, prosić, nie zgadzać się, mieć inne zdanie.

    I na koniec wiedz, że…

    Temat asertywności jest tematem wymagającym, trudnym. Wiąże się z naszym wychowaniem, co nam mówili o nas i o świecie ważni dla nas dorośli. Asertywność jest o relacjach z innymi, ze sobą. Asertywność niesie też dylematy, budzi strach i obawy o to, co będzie, gdy przestaniemy być mili i powiemy, że coś się nam nie podoba.

    Ale: Pamiętaj w tym wszystkim o sobie. Nie daj sobie wmówić dziwnych prawd i powiedzeń bez autora. Kwestionuj to, co słyszysz od innych. Nie bierz do siebie opinii ludzi, których nie pytasz o zdanie. Pytaj często siebie, co jest Twoją prawdą. Pamiętaj, że możesz się złościć i głośno cieszyć, być ładna lub brzydka lub jaka chcesz, mieć swoje własne zdanie na różne tematy. Liczysz się. Masz prawo.

    Ucz się asertywności cały czas – także tu, na naszym blogu, gdzie regularnie piszemy na ten temat, odpowiadamy na pytania, poruszamy najważniejsze zagadnienia.

    NEWSLETTER

    Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
      kim jestem

      Mam dziś dla Was jedną z moich ulubionych historii. Już nawet nie pamiętam, kiedy i gdzie usłyszałam ją po raz pierwszy… Niemniej jednak, pamiętam dobrze, że skłoniła mnie ona do refleksji i poszukiwań odpowiedzi na kilka ważnych pytań.

      🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

      Kim jestem i dlaczego?

      Po usłyszeniu tej historii myślałam, jak wiele zależy od tego, skąd pochodzimy i w jakim środowisku dorastaliśmy? Jak wielka siła tkwi w naszym sposobie myślenia? W jaki sposób zdarzenia i to, co przeżyliśmy, nas kształtuje? Jak te same doświadczenia możemy postrzegać na różne sposoby, jak możemy je inaczej nazywać i jakie mogą być tego konsekwencje, jaką to robi różnicę?

      I jak to się stało, że jestem, kim jestem. No i…. kim tak właściwie jestem?

      Tyle refleksji. A teraz już historia. Oto ona.

      Trudny ojciec i jego synowie

      Był sobie kiedyś człowiek, który miał dwóch synów. Był on pijakiem, złodziejaszkiem, człowiekiem ciągle skonfliktowanym z prawem i bez pieniędzy. Zawsze, gdy mógł, wybierał drogę na skróty, co przeważnie oznaczało problemy.

      Sam wychowywał przez lata swoich dwóch synów, nie dbając o nich jakoś szczególnie, a wręcz się nimi nie zajmując wcale… Nie okazywał im troski, miłości. To jego, a nie chłopców potrzeby były zawsze na pierwszym miejscu. Synowie dorastali, obserwując życie swojego ojca i ucząc się od niego tyle, ile mogli…

      Po wielu latach obaj osiągnęli dorosłość i opuścili dom rodzinny. Jeden z synów wyrósł na człowieka bardzo podobnego do ojca – miał ciągle kłopoty, narzekał na brak środków do życia, wcześnie porzucił szkołę, nie stronił od alkoholu, w kółko miał większe i mniejsze konflikty z prawem.

      Natomiast drugi z synów wyrósł na człowieka prawego, systematycznego, zdyscyplinowanego, skończył studia i od najmłodszych lat ciężko pracował. Dbał o siebie i pomagał też innym.

      I pewnego dnia obu braci ktoś zapytał:

      -„Jak to możliwe, że mając takiego ojca, wyrosłeś na takiego człowieka?”

      I każdy z braci, z pewnością w głosie, odpowiedział dokładnie w ten sam sposób:

      -„Jestem, kim jestem, bo kim innym mógłbym być, mając takie dzieciństwo i takiego ojca…?”

      Refleksja

      Wierzę, że chociaż czasem może być trudno i potrzeba wiele wytrwałości, w naszych rękach jest więcej, niż nam się może wydawać… Że mamy wpływ na własne życie, że nie wszystko stracone i że zawsze, ale to zawsze jest szansa na zmianę na lepsze.

      Życzę Wam miłych refleksji.

      NEWSLETTER

      Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

        • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
        delegowanie zadań

        Częstym tematem przewijającym się w mojej współpracy z małymi i średnimi firmami – jest podział obowiązków i odpowiedzialności pomiędzy szefem/właścicielem a jego kierownikami, czyli delegowanie zadań.

        Mimo, że szef/właściciel firmy deklaruje chęć oddawania zarządzania w ręce swoich menedżerów, w praktyce wciąż ulega pokusie ręcznego zarządzania i wchodzenia w kompetencje swoich menedżerów.

        🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

        Pamiętam sesję coachingową z moim klientem, właścicielem dużej firmy produkcyjnej. Szef ten bardzo dbał o swoich pracowników, a tworzenie firmy przyjaznej zatrudnionym było dla niego autentyczną wartością. Równocześnie miał długoterminowy plan usamodzielnienia swoich kierowników i oddania w ich ręce zarządzania firmą.

        Delegowanie zadań. Jak zacząć?

        Nasza rozmowa dotyczyła ważnego dla mojego Klienta zdarzenia. Firma w ostatnim czasie miała dużo zleceń i pojawił się temat nadgonienia robót i pracy w weekend. Kierownik produkcji przeprowadził rozmowy ze swoimi podwładnymi, tłumacząc i prosząc o pracę w sobotę. Część zespołu jednak dość bezpośrednio okazała niechęć do prośby szefa i oznajmiła, że nie będzie pracowała w weekend. Kierownik przyszedł do swojego szefa (a mojego Klienta) omówić, co w tej sytuacji zrobić.

        A mój Klient przybył na coaching z pytaniem, co dalej.

        Nie ukrywał swojego żalu – szczególnie, że firma zawsze tak bardzo dbała o ludzi, szła im na rękę, dobrze wynagradzała. Zdecydował, że konieczne jest zorganizowanie zebrania pracowników produkcji i poważna rozmowa z nimi. Wypracował ze mną scenariusz przemówienia a następnie pełen energii zapytał: „To co teraz? Na halę produkcyjną?”.

        Popatrzyłam na niego i zapytałam, czy pamięta swoje plany, dotyczące budowania samodzielności i autorytetu jego kierowników. Delegowanie zadań było przecież dla niego ważne.

        „Jeśli pójdziesz i wygłosisz takie przemówienie, a twój kierownik, a ich szef, będzie stał obok, jaki będzie przekaz całej tej sytuacji?” – zapytałam.
        „No…” – zaczął się zastanawiać – „że to naprawdę ważna sprawa…?”
        „A co zespół pomyśli o kierowniku produkcji?”
        „Hmmm…” – powiedział w zamyśleniu – „że i tak nadal to ja zarządzam w firmie…”
        „No właśnie” – odpowiedziałam i dokończyłam – „Więc wiesz już, co w tej sytuacji zrobić”

        Jak skutecznie delegować zadania?

        Mój Klient wrócił do firmy z pomysłem na rozmowę, jednak zamiast zebrać pracowników produkcji i powiedzieć im o oczekiwaniach firmy, zaprosił kierownika produkcji do siebie, ustalili, co zrobić i to kierownik działu przygotował sobie przemówienie. Następnego ranka wygłosił je przed swoim zespołem. Efekt był pozytywny, bo ludzie zrozumieli sytuację i udało się znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące szefa, firmę i zespół.

        Dodatkową korzyścią było to, że kierownik produkcji umocnił swoją pozycję i w oczach podwładnych udowodnił swoją siłę sprawczą. Chociaż blisko było, by właściciel firmy znów przejął dowodzenie, koniec końców sprawy przyjęły naprawdę korzystny obrót. Delegowanie zdań odniosło bardzo pozytywny skutek.

        Dlaczego warto?

        Jesteś szefem i masz podwładnych, którzy zarządzają? Bądź uważny, czy nie wchodzisz w ich kompetencje. To nikomu nie służy, bo będziesz miał coraz więcej pracy i coraz słabszego kierownika. A może sam jesteś kierownikiem i masz szefa, który za Ciebie podejmuje decyzje i załatwia sprawy z Twoim zespołem, przez co Twoja pozycja się osłabia. Jeśli tak, reaguj: rozmawiaj, zaproponuj rozwiązania, negocjuj.

        Zarządzanie, delegowanie zadań i skuteczna komunikacja w biznesie to także główne tematy  wartościowego i pełnego praktycznej wiedzy szkolenia „Menedżer: Skuteczne zarządzanie i wyznaczanie zadań”. Zapraszam!

        NEWSLETTER

        BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

        Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

          • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
          przypowieść

          Dziś zapraszam Cię do poznania historii o pękniętym dzbanie. To historia o naszych wadach, ułomnościach, postrzeganiu siebie oraz swoich mocnych-słabych stron.

          Otóż, pewna stara chińska kobieta miała dwa wielkie dzbany na wodę. Chodząc po wodę, nosiła je codziennie na drążkach powieszonych na swoich ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymywał pełną ilość wody.

          Po długiej drodze od rzeki do domu jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. Trwało to aż dwa lata, a stara kobieta, nic nie zmieniając, wciąż przynosiła do domu tylko jeden dzban pełen wody.

          🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

          Dobry dzban był oczywiście dumny ze swojej kondycji. Cieszył się tym, przy każdej okazji o tym przypominał i podkreślał, jaki jest doskonały. Natomiast biedny, pęknięty dzban bardzo się wstydził swojej niedoskonałości i bardzo go to trapiło, że potrafił wykonywać tylko połowę tego, do czego był przeznaczony.

          W końcu, pewnego upalnego dnia, po kolejnej podróży, z której przyniósł zaledwie połowę wody, powiedział do kobiety: -„Bardzo się wstydzę za swoją usterkę. Wiem, że jestem mało przydatny, niepraktyczny, że gubię tak wiele wody.”

          Warsztat rozwoju osobistego

          Stara kobieta tylko się uśmiechnęła, a następnie życzliwym tonem powiedziała: „Owszem, jesteś lekko pęknięty. Czy jednak nie zauważyłeś, że na twojej stronie drogi kwitną kwiaty a na drugiej nie? Zasiałam na twojej stronie nasionka, ponieważ wiedziałam o twoim pęknięciu i w ten sposób za każdym razem, gdy wracamy do domu, podlewasz je. Przez całe dwa lata mogłam zrywać te piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś nie był takim, jakim jesteś, to piękno by nie istniało i nie zdobiło naszego domu.”

          Przypowieść z morałem

          Jakie refleksje może wzbudzać ta historia? Możemy na nią spojrzeć z dwóch stron. Po pierwsze, od strony myślenia o sobie.

          Gdy myślisz o swoich cechach charakteru, o swoim wyglądzie, o tym, co potrafisz, a czego nie – co wtedy myślisz? Gdybyś mógł złapać, zapisać myśli na swój temat – jakie by one były? Jak siebie oceniasz? Czy umiesz dostrzegać w sobie dobre strony i doceniać korzyści z tego, kim jesteś i jaki jesteś? Co dobrego jest w Twoich „pęknięciach”? Być może w pierwszej chwili pomyślisz, że nic. Warto jednak poszukać, docenić, odpowiedzieć sobie. Stawiam taką tezę, że jest wiele pozytywnego za tym, jacy jesteśmy, kim jesteśmy i co dobrego możemy dawać innym.

          Drugim, równie wartościowym wnioskiem z tej pięknej przypowieści jest część o tym, jak patrzymy na innych. Czy potrafimy dostrzegać w innych pozytywne strony ich cech? Czy potrafimy doceniać i „wyciągać” to, co w nich dobrego?

          Może znasz takich ludzi, spotykasz ich, żyjesz lub pracujesz z nimi, takich „pozytywnych”, którzy potrafią zawsze znaleźć dobre strony w innym człowieku. Umiejętności dostrzegania dobrych stron w innych warto się uczyć. To wzbogaca nasze relacje, ale także mocno wzbogaca nas…

          A więc na koniec – co chcesz zapamiętać z tej historii dla siebie? Co dobrego możesz teraz, w tej chwili, na zakończenie czytania, powiedzieć sobie cennego. Jak cecha charakteru, za którą u siebie nie przepadasz, może służyć lub już służy innym?

          Życzę Ci z całego serca wartościowych odkryć 🙂

          NEWSLETTER

          BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

          Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

            • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
            asertywność działa

            Miałam kiedyś na szkoleniu z asertywności Tomka, menedżera. Trafił do mnie jako początkujący kierownik. Właśnie awansował i zaczął zarządzać zespołem swoich kolegów, z którymi dotychczas współpracował.

            Na zakończenie szkolenia Uczestnicy zawsze dostają ode mnie zadanie domowe. Tym razem „zadaniem domowym” dla Uczestników było opisanie sytuacji, w której po szkoleniu zachowali się asertywnie.

            🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

            Asertywność działa!

            Wiadomość od Tomka była wyjątkowo długa i rozbudowana. Opisał mi w mailu historię, jak był z córką na zakupach w hipermarkecie. Kilkuletnią córkę trzymał w wózku z zakupami, po zrobieniu zakupów podjechali z wózkiem do kasy i stanęli spokojnie w kolejce.

            W pewnej chwili wcisnął się przed nich inny klient. Jak gdyby nigdy nic, ustawił się przed Tomkiem. W pierwszej chwili Tomek był kompletnie zaskoczony. Gdy pierwsze zdumienie minęło, rozpoczął sam ze sobą rozbudowany monolog wewnętrzny.

            Pierwsza myśl Tomka był okraszona zbulwersowaniem i złością: „No jak on śmie! Zaraz mu nawrzucam!”

            Myśl druga, korygująca pierwszą: „Nie no jak nawrzucam, dziecko przecież będzie słyszało. Nie wypada.”

            Myśl trzecia, odpuszczająca jakąkolwiek reakcję: „Dobra, nie taka duża sprawa, niech sobie stoi.”

            Myśl czwarta, po krótkiej refleksji: „No nie! Byłem na szkoleniu u Uli, uczyłem się asertywności! Nie muszę reagować agresywnie czy ulegle. Mogę zachować się asertywnie.”

            W wiadomości Tomek opisał, że przy tym dialogu ze sobą najbardziej bał się, jak zareaguje człowiek, któremu chciał zwrócić uwagę. Że może nakrzyczy, będzie nieprzyjemny, zaatakuje.

            Jednak, po przemyśleniu wszystkiego, zebrał się w sobie i spokojnym, ale też zdecydowanym głosem zwrócił się do mężczyzny:

            „Przepraszam proszę pana. Koniec kolejki jest tam” – i pokazał palcem miejsce za sobą.

            Wiecie, z jaką reakcją spotkał się Tomek?

            Mężczyzna z kolejki, lekko zaskoczony, odwrócił się do Tomka, spojrzał na niego, a następnie powiedział: „Ojej, przepraszam bardzo”, i przeszedł na wskazane miejsce.

            Wiesz, o czym jest ta historia?

            Oczywiście, o asertywności, o reagowaniu, o odwadze.

            Jednak tak najbardziej jest to historia o tym, że często tak bardzo boimy się, jak zareagują inni, że nawet nigdy nie spróbowaliśmy zwrócić im uwagi, zareagować, by sprawdzić, jak się zachowają i co powiedzą. Jest to historia o tym, że często to nie inni ludzie stawiają nam granice i nas blokują, lecz że robimy to sobie my sami.

            Ula! Asertywność działa!” – z dużą energią zakończył wtedy swoją opowieść Tomek.

            Chcesz stawiać granice w pracy lub życiu prywatnym? Sprawdź, czy kiedykolwiek próbowałeś zachować się inaczej, niż w sposób uległy lub agresywny.

            Powodzenia.

            NEWSLETTER

            Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych 🙂

              • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
              budowanie odpowiedzialności

              Wiesz, w jaki sposób ludzie uczą się najszybciej? Kiedy sami przetestują i spróbują różnych rozwiązań. Dlatego też na moich szkoleniach tak lubię odgrywanie „scenek”, czyli scenariuszy różnych prawdziwych sytuacji z życia Uczestników. I dziś właśnie więcej o jednej z nich, której tematem było budowanie odpowiedzialności w zespole.

              Na szkoleniach dla menedżerów, dzięki warsztatom, w praktyce i na gorąco ćwiczymy zdobyte podczas szkolenia umiejętności. I dopiero w praktyce, a nie teoretycznie, można zauważyć np. powtarzane błędy i od razu wprowadzić modyfikacje.

              🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

              Budowanie odpowiedzialności w zespole

              Pamiętam, jak w trakcie szkolenia „Asertywny Menedżer” jedna z Uczestniczek, szefowa firmy sprzedającej i instalującej rozwiązania grzewcze, chciała przećwiczyć zapamiętaną rozmowę ze swoją pracownicą, która miała miejsce kilka dni przed szkoleniem. Rozmowa dotyczyła wcześniejszego wyjścia z pracy podwładnej.

              Jedna z Uczestniczek kursu zgodziła się odgrywać wspomnianą podwładną, szefowa była szefową, a pozostali Uczestnicy szkolenia obserwowali przebieg scenki. Dialog wyglądał mniej więcej tak:

              Pani Marto, chciałabym dziś wyjść z pracy dwie godziny wcześniej. Zapisałam się do fryzjera. Strasznie ciężko się tam dostać, w końcu się udało, a na dokładkę w sobotę mam wesele w rodzinie. Zapisałam się na 15:30, nie było innej godziny – mówiła osoba odgrywająca rolę pracownicy.

              Pani Kasiu nie mogę się na to zgodzić. Przecież Pani wie, ile jest jeszcze zamówień do zrobienia, wczoraj ustalałyśmy, ile jest zaplanowanej pracy. Poza tym, jeśli dziś zgodzę na się na Pani wyjście, jutro będą chciały inne osoby. Nie chcę takich precedensów – odpowiedziała szefowa.

              Ale ja na tę wizytę czekałam od miesiąca, już sobie wszystko zaplanowałam – odparła błagalnym tonem, robiąc smutną minę, pracownica.

              Menedżerka, widząc „biedne” oczy swojej podwładnej, zaczęła szukać za nią rozwiązań, mówiąc po kolei:

              A może uda Pani zadzwonić i powiedzieć im, że nie może się Pani zwolnić i przełożą na inną godzinę? Może w tym salonie, jest jakiś inny fryzjer, który zaproponuje Pani lepszą godzinę? A może wybierze Pani jakiś inny dzień, bo dziś jest naprawdę dużo pracy?

              Za każdym razem, gdy szefowa Marta proponowała kolejne rozwiązania, osoba odgrywająca Kasię robiła to, co bardzo często dzieje się w takich sytuacjach w „realu”- odrzucała każdy kolejny pomysł szefowej. Na każde z proponowanych rozwiązań kręciła głową i z dużą łatwością mówiła „Nie, niestety, nie da się”.

              Zrobiliśmy „stop-klatkę”, żeby omówić, co się w tej rozmowie dzieje, na ile jest to satysfakcjonujące i czy prowadzi do zamierzonego przez szefową celu.

              Uważaj na komunikacyjne pułapki!

              Gdy Twój pracownik stawia przed Tobą niestandardową prośbę, nie biorąc odpowiedzialności za powierzone mu zadania, za to, na co się z Tobą umówił, za swoje zobowiązania wobec firmy, u szefa pojawia się pokusa, by zamiast jasno postawić sprawę, zacząć za pracownika wyszukiwać alternatywne rozwiązania.

              Musisz wyjść wcześniej? – A może przełożysz wizytę?

              Musisz zająć się dzieckiem? – A może ktoś inny mógłby?

              Spóźniłeś się? – Może zacznij wyjeżdżać do pracy wcześniej?

              Jeżeli zdarzy Ci się kiedyś podobna rozmowa z pracownikiem, w trakcie której będziesz musiał odmówić, a jednocześnie pojawi się w Tobie potrzeba podsunięcia kilkunastu różnych rozwiązań – powstrzymaj się. Oddaj mu odpowiedzialność, jest dorosły.

              Nie staraj się rozwiązywać problemów za pracownika. Zaufaj, że pracownik będzie w stanie poszukać rozwiązania. Chodzi bowiem o budowanie odpowiedzialności.

              Pomocne scenariusze

              Wracając do scenki z Martą i Kasią, testowaliśmy wtedy taki scenariusz reakcji szefowej:

              Pani Kasiu, rozumiem, że ma Pani umówioną wizytę u fryzjera i długo Pani na nią czekała. Równocześnie ma Pani też ustalone ze mną zadania do realizacji, które muszą być zrobione. Jakie wobec tego rozwiązanie Pani proponuje?

              Jeśli prośba pracownika jest incydentalna lub jest sprawą najwyższej wagi, rozsądnie oceniając sytuację, zareagujesz inaczej, zgadzając się i nawet oferując pomoc.

              Jeśli jednak nie chcesz tworzyć precedensów i zgadzając się na prośbę pracownika, naruszysz interesy swoje, szefowskie, firmy, bądź zespołu jako całości, warto, abyś umiał zadawać właściwe pytania, wspierające budowanie odpowiedzialności w ludziach za swoją pracę i postawę fair wobec firmy i szefa.

              Pamiętaj, magiczne pytanie brzmi: „Wychodząc wcześniej nie zrealizujesz swojej pracy (nie będzie kto miał Cię zastąpić). Wobec tego, jakie rozwiązanie proponujesz?

              Jeżeli też zarządzasz zespołem i chcesz na praktycznych przykładach przećwiczyć budowanie odpowiedzialności w zespole, wyznaczanie zadań, trudne rozmowy z pracownikami lub asertywne odmawianie, bez emocji i z poszanowaniem obu stron, zaplanuj swój udział w szkoleniu „Asertywny menedżer”.

              NEWSLETTER

              BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

              Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                trójkąt dramatyczny

                Zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że zrobiłeś coś dla kogoś bezinteresownie, z dobrego serca i szczerej dobroci, a to druga osoba nawet nie podziękowała?

                Pomyślałeś wtedy, że to brak wdzięczności i że przynajmniej proste „dziękuję” powinno się pojawić?

                Jeśli tak, to zapraszam Cię do lektury – sprawdź, bo możesz być w TRÓJKĄCIE! 😊

                🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                Rzecz o wdzięczności

                Rozmawiałam kilka tygodni temu ze znajomą, która z dużym oburzeniem opowiadała mi o swoim ostatnim weekendzie z rodziną. O tym, że w sobotę pomyślała, że super będzie w niedzielę zrobić i podać pyszny, zdrowy i uroczysty obiad dla męża, dzieci… W sobotę więc rano wybrała się na drugi koniec miasta do sklepu z ekologicznymi produktami. Warzywa zakupiła w innej części miasta – prosto od „rolnika”. Dzięki zaangażowaniu i przebyciu kilkudziesięciu kilometrów, w niedzielę rano miała wszystko. Był: pomysł na obiad. Najwyższej jakości (czyli bardzo droga) polędwica, ekologiczne warzywa, składniki na przystawkę i zupę. Wszystko, co potrzebne też do zrobienia pysznego deseru. Miała też dużo entuzjazmu i plan, od czego zacząć pracę i w jakiej kolejności podać dania.

                W niedzielę ruszyła z gotowaniem. Po jakimś czasie, na etapie szykowania ciasta, przeszło jej przez głowę, że tyle się najeździła, od rana już pracuje, a dzieci w piżamach przed telewizorem.. Gdy obierała marchewkę, przez głowę przeszła jej kolejna myśl. Mąż – zamiast siedzieć w gabinecie ze swoimi sprawami – mógłby chociaż przyjść i zapytać, czy jej pomóc… Po kolejnej godzinie, na etapie szykowania polędwicy, czując już ból w plecach, miała mnóstwo żalu do dzieci i męża. Nawet herbaty nikt jej nie zaproponował…

                Warsztat rozwoju osobistego

                Gdy w końcu, po kilku godzinach gotowania, podała cały obiad, a rodzina zjadła i nawet dobrze nie podziękowała (nie mówiąc już o pomocy przy sprzątaniu), moja znajoma była na nich wściekła.

                Wpadła do pokoju, gdzie mąż oglądał telewizję i ze łzami w oczach zaczęła mu wrzucać o braku wdzięczności, podziękowania. O tym, że nawet nie zapytał, czy pomóc, że nie posprzątał…

                Wiecie, co powiedział jej mąż, szczerze zdziwiony??

                „No ale przecież sama chciałaś to wszystko zrobić, nikt cię o to nie prosił..”

                Czym jest trójkąt dramatyczny?

                Powyższa historia jest klasycznym przykładem czegoś, co w psychologii znane jest pod nazwą „trójkąt dramatyczny Karpmana”. W trójkącie mówimy o trzech rolach: wybawcy (zrobię dla wszystkich pyszny obiad), ofiary (nikt nie docenia mojej pracy) i kata (zero wdzięczności! Jak mogą!).

                Do trójkąta najczęściej „wchodzi się” drzwiami wybawcy. Ktoś mnie nie poprosił o przysługę, a pomagam, chcę coś zrobić dla niego lub za niego. Jeśli najpierw nieproszony wyświadczasz przysługę, a potem zaczynasz myśleć, że ta osoba powinna się odwdzięczyć, a potem myślisz jeszcze gorzej o tej osobie, to właśnie znak, że jesteś w trójkącie dramatycznym.

                Być może teraz myślisz: „No tak, ale jak ktoś coś ode mnie dostał, to wypadałoby, żeby przynajmniej podziękował”…

                Jeśli ktoś nie prosił, a Ty coś tej osobie dałeś (przysługę, prezent, uczynek), to pamiętaj, że dawanie jest bezinteresowne. Ze jest emocjonalnie „za darmo”. Z korzyścią dla ciebie i dla waszej relacji..

                Trójkąt dramatyczny może mieć wiele odmian i twarzy – są trójkąty trwające krócej i dłużej, mniejsze w wymiarze emocjonalnym i większe, pojedyncze i wieloosobowe… Bycie w trójkącie jest zawsze toksyczne, a wchodzenie w rolę nieproszonego wybawcy, potem skrzywdzonej ofiary i dalej rozzłoszczonego kata, może wyrządzić nam i naszym relacjom wiele szkody.

                Jak unikać toksycznych relacji?

                Warto być czujnym i obserwować, kiedy, z kim, w jakich kontekstach zdarza się nam przyjmować role wybawcy, ofiary i kata. To warunek budowania zdrowych relacji i troski o samego siebie.

                Na warsztatach z budowania siły wewnętrznej pt. „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” opowiadam szczegółowo, jak działa bycie w trójkącie. Co nam daje, jak wyłapywać, że w nim jesteśmy lub powtarzalnie wchodzimy. Oraz jak konkretnie z takich relacji wychodzić. Pojawia się mnóstwo przykładów – najpierw moich, potem Uczestników warsztatów, którzy chcą się podzielić swoimi doświadczeniami. To jedna z ważniejszych części szkolenia. Jak powiedział kiedyś jeden Uczestnik: „Przecież większość naszego życia, to takie ciągłe bycie w trójkącie.”

                Świadomie więc pilnuj siebie. Bądź uważny też na to, co robią inni, z którymi żyjesz. Bo najlepsze i jedyne, co warto robić, to zawsze pozostawać poza trójkątem dramatycznym, który z definicji jest zawsze toksyczny.

                NEWSLETTER

                BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

                  Czas świąteczny to moment, kiedy bardziej niż zwykle myślimy o bliskości. Kiedy przed dłuższy czas przebywamy z bliskimi. Kiedy jesteśmy bliżej siebie, bardziej intensywnie. To bardzo cieszy, ale często też, z drugiej strony, wywołuje napięcia.

                  No właśnie. Gdzie jest „złoty środek” bycia razem? Czy każdą chwilę spędzać z ważnymi dla nas osobami, czy też czasem się oddalać? Jak wyważyć ilość czasu i uwagi na wspólne zajęcia, rozmowy i chwile?

                  🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                  W kontekście rozmów o bliskości i dyskusji w poszukiwaniu odpowiedzi na powyższe pytania, bardzo lubię przytaczać bajkę filozoficzną słynnego niemieckiego filozofa Schopenhauera.

                  Bajka o jeżozwierzach

                  Otóż pewnej jesieni, rodzina jeżozwierzy układała się w ciasnej dziupli do zimowego snu. Aby było im ciepło, zwierzęta przytuliły się mocno do siebie. Po krótkiej chwili poczuły jednak bolesny ucisk igieł swoich bliskich. Odsunęły się więc od siebie. Wtedy natomiast okazało się, że były za daleko, bo zaczął im doskwierać chłód. Także raz jeszcze zbliżyły się do siebie, już trochę mniej, ale znowu, po krótkiej chwili, poczuły bolesne ukłucia. I tak oddalały się od siebie i przybliżały jeszcze klika razy, aż w końcu udało im się znaleźć między sobą idealną odległość.

                  Czego możemy się nauczyć?

                  Podobnie jest u nas, u ludzi. Pragniemy bliskości drugiego człowieka i z drugiej strony potrzebujemy zdrowego dystansu. Zarówno z własnym życiowym partnerem, z dziećmi, rodziną, przyjaciółmi i w pracy.

                  Za duża bliskość może „dusić” relację z drugim człowiekiem. Sprawiać, że wyzbędziemy się siebie, zrezygnujemy z własnych potrzeb, za wszelką cenę będziemy chcieli być razem. Można przedobrzyć, może być tak ciepło, że aż będzie kłuło 🙂

                  Z drugiej strony, za duży dystans w relacjach sprawi, że będzie zimno, może zniszczyć ważne dla nas relacje.

                  Gdzie jest optymalna granica między bliskością a autonomią?

                  Nie dostaniesz tu gotowej odpowiedzi. Ale, podobnie jak jeżozwierze z bajki, masz jej szukać i nieprzerwanie ją regulować. Jeśli chcesz zbudować zdrowe, wartościowe relacje, nie bądź za blisko, by nie zgubić siebie, nie bądź też za daleko, by nie zgubić relacji. Sprawdzaj po tym, co sam czujesz i po tym, co widzisz po drugiej stronie. Ustawiaj i sprawdzaj. Wyciągaj wnioski i poprawiaj. Sprawdzaj i znów ewentualnie poprawiaj. Ucz się o bliskości metodą dopasowywania.

                  To bardzo w porządku, by szukać idealnej odległości. Jeżozwierze to wiedzą.

                  Chcesz o bliskości i relacjach nauczyć się więcej?

                  Skorzystaj z naszych warsztatów i szkoleń o asertywności, budowaniu siły wewnętrznej, o stresie. Dowiesz się, jak dbać o siebie i o innych. Jak budować zdrowe relacje i jak układać sobie świat wolny od toksycznych związków.


                  Warsztat z asertywności pomoże Ci, jeśli czujesz, że nie zawsze umiesz zadbać o swoje potrzeby, wyrazić co czujesz, wstydzisz się poprosić o pomoc, masz wyrzuty sumienia, gdy odmawiasz. Nauczysz się konstruktywnie komunikować z innymi. Zapraszam!


                  Warsztat z budowania siły wewnętrznej jest dla Ciebie, jeśli chcesz znaleźć odwagę, by ruszyć z miejsca, chcesz wreszcie uwierzyć w siebie i swoje możliwości, odkryć swoje mocne strony, które będziesz wykorzystywać do realizacji swoich marzeń.

                  Warsztat rozwoju osobistego

                  Szkolenie z zarządzania stresem i emocjami pomoże Ci, jeśli chcesz nauczyć się technik panowania nad goniącymi w głowie myślami, strachem przed przyszłością lub rozpamiętywaniem przeszłości. Gdy chcesz uspokoić swoje ciało i poznać sposoby na dobry sen, pewność siebie w kontaktach z innymi, rozmowach rekrutacyjnych, czy wystąpieniach publicznych.

                  NEWSLETTER

                  Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych 🙂

                    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

                    Czas jest zasobem, którego nie można zaoszczędzić na przyszłość, ani odzyskać, gdy się go utraci.


                    O czasie, o zarządzaniu czasem i o braku czasu odbyłam już chyba setki rozmów. Na szkoleniach, w coachingu, w zwyczajnych rozmowach.

                    Jedną swoją rozmowę pamiętam szczególnie wyraźnie. Miała miejsce kilka dobrych lat temu, ze znajomym, który opowiadał mi historię swojego ojca. Ojciec ten, z powodu swojego stanu zdrowia, w wieku około 40 lat, zrezygnował całkowicie z pracy zawodowej. Od tamtego czasu, przez wiele lat, zajmował się dorastającymi dziećmi, domem, ogrodem. Obecnie, jak opowiadał mi znajomy, ojciec ma już ponad 70 lat i zawsze MA CZAS. Ma czas, żeby gdzieś pojechać, załatwić rodzinne sprawy, popilnować wnuków, dowieźć obiadki, dostarczyć pisma do urzędów.

                    Znajomy w czasie swojej opowieści, kilka razy i z dużą tęsknotą w głosie, powtórzył zdanie, które zwróciło moją uwagę i skłoniło do refleksji.

                    „Gdybym tylko ja miał w życiu tyle czasu, co mój ojciec…”

                    Po chwili refleksji i zastanowieniu, odniosłam się do jego słów. A moja odpowiedź, chociaż wydawać by się mogło, oczywista, była dla niego zaskoczeniem i wprawiła go w zdumienie.

                    Otóż, gdy usłyszałam tę jego myśl (zakładam, że wypowiadaną latami jak mantrę) zapytałam:  „A to nie jest tak, że każdego dnia każdy z nas ma dokładnie tyle samo czasu?…”

                    Pamiętam, że mój znajomy zamyślił się wtedy nad tym, co usłyszał. Na swoją tęsknotą do „posiadania” więcej czasu. Nad presją, pod jaką żył od wielu lat. Nad poczuciem, że pragnąłby mieć więcej wpływu na własne życie…


                    Psychologia zarządzania czasem opiera się na prostej zasadzie, zwanej PRAWEM KONTROLI.


                    Mówi ona, że czujesz się dobrze z samym sobą tylko w takim stopniu, w jakim masz poczucie kontroli nad własnym życiem. Głosi równocześnie, że czujesz się źle z samym sobą w stopniu, w jakim masz wrażenie braku kontroli nad swoim życiem lub swoją pracą.

                    Psycholodzy rozróżniają wewnętrzne źródło kontroli, przy którym czujemy, że jesteśmy panami własnego przeznaczenia, oraz zewnętrzne źródło kontroli, przy którym mamy wrażenie, że o naszym życiu decydują czynniki zewnętrzne.

                    Kiedy kontrola pochodzi ze źródła zewnętrznego, wydaje nam się, że o naszym życiu decydują szef, rachunki, potrzeby i plany bliskich, ciężar pracy i obowiązków. Czujemy wtedy, że mamy zbyt dużo do zrobienia w zbyt krótkim czasie oraz że nie decydujemy sami o swoim czasie i życiu. Większość tego, co robimy w takim funkcjonowaniu polega na reagowaniu na zdarzenia zewnętrzne.

                    Mówimy sobie wtedy, że potrzebujemy więcej czasu.

                    Jest duża różnica między działaniem, o którym decydujemy sami i które jest zorientowane na cel, a reagowaniem, które polega na doraźnym uleganiu zewnętrznej presji.

                    To różnica JAKOŚCIOWA, między nastawieniem pozytywnym i poczuciem kontroli a nastawieniem negatywnym, stresem i poczuciem bycia pod presją.

                    Aby doświadczać w życiu satysfakcji, buduj maksymalne poczucie kontroli nad najważniejszymi aspektami swojego życia zawodowego i osobistego. Zanim tego dokonasz, potrzebujesz określić najpierw, które obszary Twojego życia są dla Ciebie najważniejsze. A następnie będziesz mógł tak dokonywać wyborów, aby potrzebom w tych obszarach dawać jakościowy czas, miejsce i uwagę.

                    Często wydaje nam się, że zarządzanie czasem to rozpisanie zadań w kalendarzu. Tymczasem kwestia jest o wiele bardziej złożona. Zarządzanie czasem, a przede wszystkim budowanie poczucia wpływu na własne życie, zaczyna się tak naprawdę od określenia własnych potrzeb, ustalenia planów i celów, na których nam najbardziej zależy. Następnym krokiem jest praca nad własną motywacją i konsekwentne realizowanie najważniejszych swoich potrzeb.

                    Podczas szkolenia poświęconego zarządzaniu sobą w czasie uczymy Uczestników, jak mieć wpływ na własne życie, jak umiejętnie określać sobie cele i skupiać się w życiu na tym, co dla nas naprawdę ważne. Czyli jak budować wpływ na własne życie i świadomie przyczyniać się do własnej, życiowej satysfakcji.

                    NEWSLETTER

                    Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

                      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.