Wpisy

kim jestem

Mam dziś dla Was jedną z moich ulubionych historii. Już nawet nie pamiętam, kiedy i gdzie usłyszałam ją po raz pierwszy… Niemniej jednak, pamiętam dobrze, że skłoniła mnie ona do refleksji i poszukiwań odpowiedzi na kilka ważnych pytań.

🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

Kim jestem i dlaczego?

Po usłyszeniu tej historii myślałam, jak wiele zależy od tego, skąd pochodzimy i w jakim środowisku dorastaliśmy? Jak wielka siła tkwi w naszym sposobie myślenia? W jaki sposób zdarzenia i to, co przeżyliśmy, nas kształtuje? Jak te same doświadczenia możemy postrzegać na różne sposoby, jak możemy je inaczej nazywać i jakie mogą być tego konsekwencje, jaką to robi różnicę?

I jak to się stało, że jestem, kim jestem. No i…. kim tak właściwie jestem?

Tyle refleksji. A teraz już historia. Oto ona.

Trudny ojciec i jego synowie

Był sobie kiedyś człowiek, który miał dwóch synów. Był on pijakiem, złodziejaszkiem, człowiekiem ciągle skonfliktowanym z prawem i bez pieniędzy. Zawsze, gdy mógł, wybierał drogę na skróty, co przeważnie oznaczało problemy.

Sam wychowywał przez lata swoich dwóch synów, nie dbając o nich jakoś szczególnie, a wręcz się nimi nie zajmując wcale… Nie okazywał im troski, miłości. To jego, a nie chłopców potrzeby były zawsze na pierwszym miejscu. Synowie dorastali, obserwując życie swojego ojca i ucząc się od niego tyle, ile mogli…

Po wielu latach obaj osiągnęli dorosłość i opuścili dom rodzinny. Jeden z synów wyrósł na człowieka bardzo podobnego do ojca – miał ciągle kłopoty, narzekał na brak środków do życia, wcześnie porzucił szkołę, nie stronił od alkoholu, w kółko miał większe i mniejsze konflikty z prawem.

Natomiast drugi z synów wyrósł na człowieka prawego, systematycznego, zdyscyplinowanego, skończył studia i od najmłodszych lat ciężko pracował. Dbał o siebie i pomagał też innym.

I pewnego dnia obu braci ktoś zapytał:

-„Jak to możliwe, że mając takiego ojca, wyrosłeś na takiego człowieka?”

I każdy z braci, z pewnością w głosie, odpowiedział dokładnie w ten sam sposób:

-„Jestem, kim jestem, bo kim innym mógłbym być, mając takie dzieciństwo i takiego ojca…?”

Refleksja

Wierzę, że chociaż czasem może być trudno i potrzeba wiele wytrwałości, w naszych rękach jest więcej, niż nam się może wydawać… Że mamy wpływ na własne życie, że nie wszystko stracone i że zawsze, ale to zawsze jest szansa na zmianę na lepsze.

Życzę Wam miłych refleksji.

NEWSLETTER

Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
    jak pocieszać

    Pamiętam jedną z rozmów z Klientem, który pracował ze mną w  life-coachingu. Miał bardzo trudny okres w życiu osobistym, kłopoty z byłą żoną, sprawy dotyczące opieki nad synami. W czasie naszego spotkania opowiadał, że był już naprawdę zmęczony swoim aktualnym życiem, ciągłą mobilizacją, walką o ułożenie relacji na nowo.

    🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

    Opowiadał też, bardzo sfrustrowany, jak dzielił się swoimi troskami z własnymi rodzicami. Wsparcie, jakie dostawał od nich, polegało głównie na powtarzanej (w dobrej wierze) „mantrze”: „Nie przejmuj się, zobaczysz, wszystko będzie dobrze”.

    Pamiętam, jak opowiadając mi o tym, niepocieszony, wybuchł: „Co oni mi mówią?? Jak będzie dobrze?? Jest tak beznadziejnie, jest mi ciężko, skąd oni wiedzą, jak będzie?!?”

    Jak wobec tego pocieszać innych?

    Pomyślałam wtedy, w trakcie tamtej rozmowy, że nie wystarczy mieć dobre chęci, by być komuś pomocnym. A przecież każdemu z nas zdarza się rozmawiać z bliską osobą – z partnerem, własnym dzieckiem, rodzicem, przyjacielem – gdy mają właśnie gorszy czas i dzielą się z nami swoimi troskami. I warto wiedzieć, że odruchowe słowa pocieszenia: „nie przejmuj się”, „wszystko będzie dobrze”, „zobaczysz, wszystko wróci do normy”,  wcale takiego pocieszenia nie dają. To, co najszybciej spowodują, to większe poczucie bycia samotnym w swoich kłopotach…

    Dlatego też, jeśli chcemy ofiarować drugiej osobie zrozumienie, wsparcie, pocieszenie i poczucie ulgi, warto wiedzieć więcej, jak to zrobić.

    Jeżeli naprawdę chcesz pomóc komuś, komu jest ciężko, kto dzieli się z Tobą swoimi troskami, kto widzisz, że przeżywa trudne chwile, daj mu od siebie dwa wartościowe „prezenty”:

    Po pierwsze: Słuchaj i nic nie mów. Nie przerywaj, nie zaprzeczaj, nie pocieszaj. Słuchaj.

    Po drugie: Gdy wysłuchasz, spróbuj tylko (i aż) nazwać, co aktualnie przeżywa druga osoba.

    Nazywanie przeżyć

    Co to znaczy „nazwij to, co przeżywa”? Powiedz coś takiego:

    „Słyszę, że ci ciężko”

    „Widać, że się tym przejmujesz…”

    „Słyszę, że  bardzo Ci na tym zależy”

    „Jesteś na to zły”

    „Obawiasz się tego”

    „Słyszę, że to dla Ciebie ważne…”

    „Chciałbyś, żeby się dobrze ułożyło”

    „Jesteś już tym zmęczony”

    „Czujesz się bezsilny w tej sytuacji”

    „Chyba dużo w Tobie żalu?…”

    Widzisz już, jak pocieszać? Będąc z osobą, której jest ciężko, wybierz adekwatną, szczerą reakcję i nazwij (może być w formie pytania), co ona przeżywa.

    Jak pocieszać okazując wsparcie i zrozumienie?

    Może Ci się wydawać, że to mało lub, że to brzmi dziwnie, ale obserwuj, jak z Twojego rozmówcy uchodzą emocje, jakim jest to dla niego wsparciem i zrozumieniem. Nie obawiaj się także, że się pomylisz, oceniając błędnie to, co ta osoba przeżywa. Szczególnie, jeżeli sformułujesz to w formie pytania, będzie w tym przestrzeń dla Twojego rozmówcy. W naturalny sposób odniesie się do Twoich słów – potwierdzi lub zaprzeczy, opisując własnymi słowami, co czuje w tym momencie.

    Osobiście doświadczyłam jakiś czas temu, jak to działa, w rozmowie z moją nastoletnią córką. Dzień przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego w liceum, moja córka szykowała się wieczorem na następny dzień. Zauważyłam, że jest bardzo, ale to bardzo przejęta tym faktem.

    Powiedziałam: „Chyba bardzo przejmujesz się tym, że idziesz do nowej szkoły?”

    Odpowiedziała: „Nie, nie o to chodzi, chodzi o znajomych”.

    „Obawiasz się jacy będą?” – zapytałam ponownie.

    „Nie, bardziej chodzi o to, że nie będzie już moich starych znajomych” – odparła w odpowiedzi.

    „Czyli że ci starzy byli fajni?” – spytałam.

    „Nie, chodzi o to, że starzy znajomi są lepsi od tych, których się nie zna.” – wyjaśniła.

    „Aha, czyli martwisz się tym, że nie znasz ludzi z Twojej nowej szkoły?” – zapytałam po raz ostatni.

    „No, dokładnie o to chodzi” – odparła.

    I tak jakoś, na zakończenie tej krótkiej wymiany zdań, ton jej głosu był lżejszy, emocje trochę opadły i zakończyłam tę rozmowę z poczuciem, że naprawdę spotkałyśmy się w komunikacji. Nie doradzałam (co jednak często uruchamia mi się w rozmowach, szczególnie z dziećmi), nie pocieszałam, nie zaprzeczałam, powtarzając oklepane słowa „wszystko będzie dobrze, zobaczysz”.

    Przetestuj

    Twój partner wraca milczący lub zdenerwowany z pracy, nastoletnie dziecko boryka się ze złamanym sercem po zakończonych wakacjach, przyjaciel ma problemy w związku? Zastanawiasz się jak pocieszać ich w takiej sytuacji? Przetestuj taki sposób rozmowy (słuchaj + milcz + nazwij co przeżywa) i sprawdź, jak taki sposób wsparcia pomoże bliskiej Ci osobie.

    Ucz się i obserwuj, jak być z bliską Ci osobą, by pocieszyć…

    Powodzenia i wrażliwości!

    NEWSLETTER

    Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
      żal i uraza

      Negatywne doświadczenia, takie jak żal i uraza do kogoś, mogą nas trzymać w swoim uścisku latami. A że żal i urazę karmimy swoimi myślami, mogą one nam zabierać energię i radość życia, przesłaniać to, co obecne i czego dobrego doświadczamy na co dzień.

      Nawet gdy ktoś bliski nam radzi „Odpuść, wybacz, zapomnij!”, możemy reagować irytacją, zasłaniamy się tym, że inni nas nie rozumieją.

      🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

      I pomimo, że płacimy cenę za chowanie urazów, potrafimy się na stałe „rozgościć” w przeszłych wydarzeniach i patrzeniu na kogoś przez pryzmat tego, co wydarzyło się w przeszłości.

      Dlaczego w życiu warto umieć wybaczać? Bo wybacza się sobie i innym. Wybacza się, zwróć uwagę, także dla siebie, z myślą o sobie i dla swojej energii i jakości życia.

      Długoletni żal i uraza

      Rozmowę o tym, czym są długoletni żal i uraza oraz o roli wybaczania, miałam okazję prowadzić niedawno podczas sesji coachingowej z Anną, moją klientką. Anna to dojrzała kobieta, po 50-tce, w czasie sesji rozmawiłyśmy o jej relacji z mężem.

      Zwróciło moją uwagę, że Anna dość wytrwale pomijała w swoich relacjach to, jak układa jej się obecnie w związku z mężem, a nawiązywała do pewnego zdarzania sprzed ok. 20 lat (tak, dwudziestu!).

      Jej mąż w tamtym czasie bardzo ciężko i niespodziewanie zachorował na serce. Wylądował w szpitalu. Po pierwszych dniach zainteresowania i odwiedzin bliskich i znajomych, w szpitalu pojawiało się ich coraz mniej. Za to moja Klientka trwała przy mężu, jak w małżeńskiej przysiędze „na dobre i złe”. Odwiedzała go, opiekowała się nim, dodawała otuchy, dotrzymywała towarzystwa.

      Historia choroby zakończyła się po kilku tygodniach szczęśliwie, mąż stanął na nogi, wrócił do domu, z czasem do pracy. Można by powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.

      Błędne koło

      Gdzie więc jest w tej historiii „ale”?

      W czasie naszej rozmowy, Anna, opowiadając o tych zdarzeniach sprzed lat, była naprawdę rozgoryczona. „Wyobraża to Pani sobie?!?”– pytała mnie retorycznie podniesionym głosem – „Tyle tygodni byłam przy nim wtedy w szpitalu, a on nigdy mi za to nawet nie podziękował!”

      „Tak, jakby to było takie oczywiste”– kontynuowała – „A przecież nie było! Wymagało ode mnie wyrzeczeń, było mi naprawdę ciężko. Też potrzebowałam wsparcia. Chociaż proste „Dziękuję” mi się należało…” – zakończyła z żalem w głosie.

      Moja Klientka nigdy nie zdecydowała się na rozmowę o tamtych zdarzeniach z mężem. Towarzyszyło jej przekonanie, że po 20 latach, nawet gdyby powiedziała mu o swoich uczuciach, to nic już by to nie zmieniło. Nie potrafiła mu wybaczyć tego braku „dziękuję”. I tak relację tej kobiety z mężem od wielu lat przepełniały żal i chowana w sercu uraza.

      A dawny żal i uraza powodowały w niej złość, złość przekładała się na sposób, w jaki rozmawiała z mężem, nie dostrzegając pozytywnych oznak jego obecnej miłości, troski i wkładu w małżeństwo.

      Trzymanie się negatywnych doświadczeń

      Skoro chowanie urazy i żal negatywnie wpływają na nas samych, to jak to się dzieje, że możemy przeszłe zdarzenia rozpamiętywać przez 20 lat?

      To wynik tego, że utknęliśmy gdzieś emocjonalnie. Coś, co wydarzyło się w przeszłości, było dla nas tak silnym przeżyciem, że emocje z tego zdarzenia zabraliśmy ze sobą, „zaczepiły się” one w nas i niesiemy je przez obecne życie.

      Jak sobie pomóc? Co zrobić, by wybaczyć, zamknąć przeszłość i uwolnić energię?

      Zostaw przeszłość za sobą

      Wyobraź sobie, że Twoje życie to droga. Niech będzie długa, piaszczysta, widzisz ją w środku ciepłego, słonecznego lata. Na poboczach tej drogi (życia) rosną polne kwiaty (głównie rumianki i niebieskie chabry), trochę chwasty i nierównej wysokości trawa. Idziesz z plecakiem na plecach, w którym mieścisz bagaż swoich doświadczeń.

      Sprawdź, co w tym plecaku dokładnie niesiesz. Jakie zdarzenia, emocje, przeżycia. Ile doświadczeń, wniosków i mądrości? Ile urazów, przykrości, cierpień?

      I gdy je wszystkie przeglądasz, sprawdź, co naprawdę chcesz nieść dalej ze sobą, a co zdecydujesz się zostawić. Które sprawy z przeszłości chcesz zostawić w przeszłości? Jakie uczucia? Które emocje? Które lekcje i doświadczenia?

      Zamiast nieść je wszystkie na plecach, możesz dokonać wyboru. Możesz świadomie część z nich zostawić tam, gdzie się wydarzyły, gdzie jest ich miejsce.

      Anna, moja klientka, po rozmowach ze mną, w końcu wybaczyła swojemu mężowi tamte zdarzenia i zamknęła przeszłość. Zabrała refleksję, naukę, wnioski. To pozwoliło jej spojrzeć szerzej na ich relację i rolę męża w rodzinie przez te wszystkie lata. Dostrzegła, jakim był ojcem. Jak dbał o nich, zabierał dzieci na wakacje, gotował obiady, wspierał. Anna uświadomiła sobie, że nie wprost, przez słowo „dziękuję”, ale przez wiele swoich uczynków, okazał wdzięczność żonie i oddanie rodzinie. Było to dla niej bardzo uwalniające.

      Temat wybaczania jest ważny. Uczymy się wybaczać podczas warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Jeśli czujesz, że chciałbyś umieć wybaczać, zostawić przeszłość za sobą, przerobić urazy z przeszłości, warsztaty będą pomocne. Polecam.

      NEWSLETTER

      Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

        • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
        mentalność dostatku

        Co najczęściej Cię stresuje? Nie czytam w Twoich myślach, ale zapewne nie pomylę się, że Twoja odpowiedź związana jest z martwieniem się, co będzie, co może się stać, lub z tym, że masz za mało czasu, pieniędzy, za dużo zajęć i obowiązków, niesatysfakcjonujące relacje, boisz się, co pomyślą lub powiedzą inni, lub: czy jesteś i czy będziesz wystarczająco bezpieczny.

        Obsesje i lęki w stresie

        Im większy stres, tym bardziej obsesyjnie rozmyślamy o rzeczach, których nie mamy lub których możemy być pozbawieni. Strach popycha nas do działania w trybie awaryjnym – na przykład odkładania każdego grosza na „czarną przyszłość”, planowania zajęć na każdą minutę dnia, bez zostawiania sobie czasu na odpoczynek.

        Stres potęguje strach, strach potęguje zachowawcze działania, a to wszystko razem, z czasem sprawia, że zapętlamy się w spirali presji i stresu.

        W zarządzaniu swoim stanem i swoją sytuacją pomocne będzie świadome skupienie się na budowaniu mentalności dostatku. Pierwszym małym krokiem jest zatrzymanie się na chwilę w pędzie i świadome spojrzenie na swoje życie z szerszej i długofalowej perspektywy. Oto kilka wskazówek, które pomogą Ci zbudować poczucie dostatku i obfitości, obniżając stres i wspierając Twoją długofalową odporność emocjonalną.

        Zbuduj mentalność dostatku!

        1. Skup się na tym, co masz… a nie na tym czego ci brakuje. By poczuć obfitość skoncentruj się na dobrych rzeczach, które towarzyszą Ci w życiu – miłości, rodzinie, osiągnięciach, przeżyciach. Najlepszy sposób to spisanie wszystkiego, co jest. Bojąc się o przyszłość, możemy nieświadomie przegapiać teraźniejszość. Dla przykładu, można tak bać się tego, że zachorujemy na jakąś poważną chorobę, że kompletnie  nie zauważymy faktu, iż od lat żyjemy w zdrowiu. Dlatego pisemna odpowiedź na pytanie: „Co mam? Co  jest obecne?” jest nieoceniona.

        2. Uściślij swoje priorytety. Ustal swoje cele wcześniej, po to, by w sytuacji stresowej wiedzieć, co jest dla Ciebie najważniejsze. Może to będzie rodzina, bezpieczeństwo, praca, zrównoważone życie. Nie kończ na jednym celu, zastanów się, co jeszcze jest dla Ciebie ważne, i co jeszcze, i jeszcze… A potem tak wydatkuj czas, pieniądze, energię, by skupiać się na tym, co dla Ciebie ważne. Pozwoli Ci to także nazywać i odpuszczać rzeczy mniej ważne.

        Łatwiej Ci będzie na przykład odmówić przyjęcia na siebie dodatkowych obowiązków w pracy, jeżeli Twoim priorytetem jest rodzina. Łatwiej będzie Ci się zdecydować, by w końcu zrobić prawo jazdy, jeżeli jest Ci ono potrzebne do awansu w pracy.

        Co jeszcze?

        3. Z wyprzedzeniem planuj. Planuj na spokojnie, nie zostawiaj sobie decyzji na czas, gdy jesteś w stresie, bo wtedy działasz bardziej impulsywnie. Jeśli robisz wszystko na ostatnią chwilę, naucz się początku dnia robić plan działania. Nie możesz się skupić? Wyeliminuj z otoczenia, to, co Cię rozprasza, np. wyłącz maila, wycisz telefon na czas robienia raportu. Pójdź do sklepu z listą zakupów, jeśli boisz się wydać za dużo. Przestań przeglądać profile znajomych w mediach społecznościowych, jeżeli nagminnie porównujesz się do innych.

        4. Podejmuj uzasadnione ryzyko. Uczuciem, które nieodłącznie towarzyszy nam w stresie jest strach. W trudnych sytuacjach wydaje się nam więc, że lepiej nie robić nic, niż ryzykować działanie. Pisanie czarnych scenariuszy może nas blokować i sprawiać, że w życiu zawodowym, czy osobistym nic się nie zmienia, mimo że czujemy doskwierającą niewygodę. Naucz się podejmować uzasadnione ryzyko, np. zmianę pracy na taką, która pozwoli Ci spędzać więcej czasu z rodziną.

        5. Pracuj nad relacjami, które dają wsparcie. To, co może zwiększać stres, to poczucie, że jesteśmy w nim sami. Stres zasłania często rzeczywistość i sprawia, że przegapiamy obecność życzliwych nam ludzi wokół. Aby poczuć obfitość, rozejrzyj się wokół siebie i zrób listę życzliwych Ci osób. Kto Cię wspiera, na kogo możesz liczyć, kto jest pomocny.

        I dalej, świadomie buduj i podtrzymuj relacje z tymi osobami. Na spotkaniach, spacerach, rozmowach, byciu w kontakcie. Pamiętaj, że kontakty z przyjaznymi ludźmi silnie wzmacniają poczucie obfitości i dostatku. Pielęgnujmy je świadomie.

        Warsztat rozwoju osobistego

        Co teraz?

        Zrób małe ćwiczenie.

        Pomyśl teraz o sobie. Spójrz raz jeszcze na powyższych 5 obszarów, w których możesz budować swoje poczucie dostatku i odpowiedz sobie na pytanie, który obszar możesz wzmocnić już dzisiaj? Wybierz jeden i zrób w nim jedną małą rzecz, która zadziała na Twoją korzyść.

        A ja wysyłam życzenia konsekwencji i radości w budowaniu poczucia dostatku.

        To piękny stan. 😊

        NEWSLETTER

        Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

          • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
          asertywność działa

          Miałam kiedyś na szkoleniu z asertywności Tomka, menedżera. Trafił do mnie jako początkujący kierownik. Właśnie awansował i zaczął zarządzać zespołem swoich kolegów, z którymi dotychczas współpracował.

          Na zakończenie szkolenia Uczestnicy zawsze dostają ode mnie zadanie domowe. Tym razem „zadaniem domowym” dla Uczestników było opisanie sytuacji, w której po szkoleniu zachowali się asertywnie.

          🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

          Asertywność działa!

          Wiadomość od Tomka była wyjątkowo długa i rozbudowana. Opisał mi w mailu historię, jak był z córką na zakupach w hipermarkecie. Kilkuletnią córkę trzymał w wózku z zakupami, po zrobieniu zakupów podjechali z wózkiem do kasy i stanęli spokojnie w kolejce.

          W pewnej chwili wcisnął się przed nich inny klient. Jak gdyby nigdy nic, ustawił się przed Tomkiem. W pierwszej chwili Tomek był kompletnie zaskoczony. Gdy pierwsze zdumienie minęło, rozpoczął sam ze sobą rozbudowany monolog wewnętrzny.

          Pierwsza myśl Tomka był okraszona zbulwersowaniem i złością: „No jak on śmie! Zaraz mu nawrzucam!”

          Myśl druga, korygująca pierwszą: „Nie no jak nawrzucam, dziecko przecież będzie słyszało. Nie wypada.”

          Myśl trzecia, odpuszczająca jakąkolwiek reakcję: „Dobra, nie taka duża sprawa, niech sobie stoi.”

          Myśl czwarta, po krótkiej refleksji: „No nie! Byłem na szkoleniu u Uli, uczyłem się asertywności! Nie muszę reagować agresywnie czy ulegle. Mogę zachować się asertywnie.”

          W wiadomości Tomek opisał, że przy tym dialogu ze sobą najbardziej bał się, jak zareaguje człowiek, któremu chciał zwrócić uwagę. Że może nakrzyczy, będzie nieprzyjemny, zaatakuje.

          Jednak, po przemyśleniu wszystkiego, zebrał się w sobie i spokojnym, ale też zdecydowanym głosem zwrócił się do mężczyzny:

          „Przepraszam proszę pana. Koniec kolejki jest tam” – i pokazał palcem miejsce za sobą.

          Wiecie, z jaką reakcją spotkał się Tomek?

          Mężczyzna z kolejki, lekko zaskoczony, odwrócił się do Tomka, spojrzał na niego, a następnie powiedział: „Ojej, przepraszam bardzo”, i przeszedł na wskazane miejsce.

          Wiesz, o czym jest ta historia?

          Oczywiście, o asertywności, o reagowaniu, o odwadze.

          Jednak tak najbardziej jest to historia o tym, że często tak bardzo boimy się, jak zareagują inni, że nawet nigdy nie spróbowaliśmy zwrócić im uwagi, zareagować, by sprawdzić, jak się zachowają i co powiedzą. Jest to historia o tym, że często to nie inni ludzie stawiają nam granice i nas blokują, lecz że robimy to sobie my sami.

          Ula! Asertywność działa!” – z dużą energią zakończył wtedy swoją opowieść Tomek.

          Chcesz stawiać granice w pracy lub życiu prywatnym? Sprawdź, czy kiedykolwiek próbowałeś zachować się inaczej, niż w sposób uległy lub agresywny.

          Powodzenia.

          NEWSLETTER

          Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych 🙂

            • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
            zostawić przeszłość

            Czy potrafisz zostawić przeszłość, przeszłe zdarzenia, dawne urazy, żal, za sobą? Czy może nosisz w sobie to, co było kiedyś i jest w Tobie wciąż żywe?

            Ktoś Cię zawiódł, bo zrobił coś, co uważałeś za złamanie zasad i nie potrafisz zapomnieć? Ktoś powiedział Ci coś, co zraniło Cię do głębi i na zawsze wpłynęło na Twój, pełen żalu, stosunek do tej osoby?

            🎧 Wyłącznie na moim kanale na YouTube wykonasz ćwiczenie, które pozwoli Ci zostawić przeszłość za sobą. Kliknij poniżej!

            Chociaż to niełatwe, a czasem niezmiernie trudne, warto umieć zostawiać przeszłość za sobą. Mam dziś dla Ciebie bajkę filozoficzną i ciekawa jestem, do jakich refleksji Cię ona skłoni. Weź z niej mądrość dla siebie i pomyśl, jak chcesz, by ta historia wpłynęła na Twoje życie…

            Jak zostawić przeszłość za sobą?

            Dwóch mnichów zen sposobiło się do przejścia rzeki w bród. Nadeszła też wtedy nad rzekę młoda, piękna dziewczyna. Ona również pragnęła przeprawić się na drugą stronę, lecz przerażał ją gwałtowny nurt.

            Jeden z mnichów wziął ją z uśmiechem na swoje ramiona i z dużą łatwością przeniósł na drugi brzeg rzeki. Dziewczyna podziękowała i poszła w swoją stronę.

            Jego towarzysz, zobaczywszy, co zrobił mnich, zawrzał gniewem i zawołał wzburzony: „Cóż uczyniłeś!? Mnichowi nie wolno przecież dotknąć ciała kobiety!…”

            I dalej, przez całą drogę, gdy szli razem, nie rozluźnił zaciśniętych z gniewu zębów. Dwie godziny później, kiedy dochodzili już do klasztoru, oznajmił głosem pełnym wyrzutu, że o tym, co się stało, powiadomi w klasztorze ich mistrza.

            „To, co zrobiłeś, jest zawstydzające i zabronione przez regułę naszego klasztoru!” – wyjaśniał dalej współtowarzyszowi podróży.

            Wielce to zadziwiło tego drugiego. Po chwili ciszy i zastanowienia, zapytał z nutą zdumienia w głosie:

            „Co jest zadziwiające? Co jest zabronione?”

            „Jak to?!? Zapomniałeś już, co karygodnego zrobiłeś? Już tego nie pamiętasz? Przecież chwilę temu niosłeś na swoich ramionach piękną dziewczynę!” – grzmiał.

            „A, o to ci chodzi…” – rzekł z uśmiechem pierwszy z mnichów i dodał– „To prawda, że ją niosłem. Ale upłynęły już dwie godziny, odkąd ja zostawiłem ją na drugim brzegu. Ty tymczasem, mój bracie, nadal wytrwale ją niesiesz na swoich plecach!…”

            Jeśli coś Cię w życiu zgorszyło, zraniło, zasmuciło, nie nieś całego bagażu tego zdarzenia ze sobą przez dalsze życie. Zostaw to na poboczu swojej drogi życia wszystko, co może na mim pozostać. Wystarczy, że w dalszą podróż zabierzesz jedynie esencję tego doświadczenia – naukę z niego płynącą, życiową lekcję, mądrość, które przydadzą Ci się dalej w życiu.

            Warsztat rozwoju osobistego

            NEWSLETTER

            Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

              • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
              oczekiwania

              „Gdyby tylko on łatwiej się domyślał”, „Gdyby tylko ona potrafiła się bardziej wyluzować” – oczekiwania wobec partnera to najczęstsze źródło konfliktów w naszych związkach. Gdy oczekiwania zdominują Twoją komunikację z partnerem a kłótnie staną się normą, szybko może się okazać, że związek, który ma być przecież źródłem radości i wsparcia, staje się źródłem stresu i przykrych przeżyć.

              Czy można stworzyć taką relację z partnerem, by w ogóle się nie kłócić? Jeżeli przyjmiemy, że nasze oczekiwania w związku i usilne próby zmieniania partnera do naszych własnych oczekiwań wpływają na to, w jaki sposób się komunikujemy – to tak, jest możliwe, by wprowadzić modyfikacje i budować związek bez kłótni. Także, zmień swój sposób myślenia i komunikowania się, a Twój związek stanie się szczęśliwszy i bardziej owocny.

              Oczekiwania? Mów o nich!

              Dlaczego oczekiwania wobec partnera są źródłem konfliktów w związku? Na pewnym etapie relacji wyobraziliśmy sobie, jak będzie wyglądał ten tandem. Jaki my wniesiemy wkład do związku i jaki wkład wniesie nasz partner.

              Problem w tym, że skoro to były NASZE wyobrażenia, to były one w naturalny sposób subiektywne, stronnicze i prawie na pewno różniły się od wyobrażeń naszego partnera. Ktoś może oczekiwać, że małżonek będzie chętnie i często rozmawiał, był w relacji, opowiadał o swoich przeżyciach, tymczasem druga strona może oczekiwać po powrocie z pracy ciszy, spokoju i odpoczynku w odosobnieniu.

              I jeżeli każda ze stron założy, że automatycznie, bez rozmowy na ten temat, jej partner będzie wiedział, czego pragnie, może to być prosta droga do codziennych kłótni w temacie potrzeb i niespełnionych oczekiwań.

              Jeżeli nie komunikujesz partnerowi swoich potrzeb, przyjmij, że on/ona nie będzie ich znać i respektować. Nie musi to wynikać ze złej woli, po prostu twój partner nie jest tobą i nie wie, na czym ci zależy, co dla ciebie ważne, czego pragniesz.

              Wiele osób obawia się także, że rozmowa z partnerem na temat własnych potrzeb jest przyznaniem się do tego, że są niedopasowani, że chcą za dużo, że w jakimś sensie „czepiają się”. Jednak szczera komunikacja z partnerem to sygnał dla niego i dla Ciebie, że zasługujecie na godność, szacunek, zrozumienie. Jeśli chcesz być w relacji na lata, pamiętaj, że nie rozmawiając akceptujesz bieżący stan rzeczy i że jednak każda „odpuszczona” sprawa to przysłowiowy kamyk do ogródka. Przez lata może zebrać się tego tyle, że żal i pretensje będą dominowały w twoich uczuciach. I w drugą stronę – każda przedyskutowana, wyrażona i ustalona sprawa rozwija twój związek, daje ci szczęście, satysfakcję i zwiększa twoją WOLĘ bycia w relacji.

              Zarządzaj swoimi oczekiwaniami!

              Oczekiwania najczęściej kojarzą nam się z różnicami między partnerami. To nie do końca prawda. Warto się także zastanowić, co druga osoba robi dobrze i to świadomie doceniać. Gdy zmywacie naczynia (lub ustawiacie naczynia w zmywarce 😊) – prawdopodobnie robicie to na dwa różne sposoby. Ale czy to znaczy, że któryś z nich jest zły a inny właściwy? Jeśli skupisz się na tym, by twój partner ustawiał naczynia „po twojemu”, możesz przegapić ważny fakt, że wspólnie uczestniczycie w prowadzeniu domu.

              Podczas moich warsztatów rozwoju osobistego rozmawiamy często z Uczestnikami o relacjach i związkach, i pytam czasem, ile takich walk o zmywanie naczyń, właściwe odkurzanie, właściwe składanie ubrań, stoczyli. I ile było takich, w których można mówić o sukcesie i obustronne satysfakcji?

              Najczęściej rozmowy te sprowadzają się do rozmów o umiejętności odpuszczania i odpowiedzi na pytanie, czy sposób stawiania talerzy na suszarce naprawdę jest bardzo ważny i wart dyskusji. Jeśli uznasz, że jest to dla ciebie sprawa istotna, rozmawiaj. Równocześnie, jeśli się nad tych chwilę dłużej zastanowisz, to może uznasz, że możesz odpuścić, doceniając, że partner na równi uczestniczy w pracach domowych. Co więcej, chwila zastanowienia i odpowiedź na pytanie – „Czy to dla mnie NAPRAWDĘ ważne?” da ci szansę na refleksję, złapanie dystansu do tematu i obniży zgromadzone napięcie, sprawiając, że będziesz mieć większą szansę, aby – zamiast zacząć OBWINIAĆ swojego partnera, zbierać się do konstruktywnej i spokojnej rozmowy o tym, na czym ci zależy.

              Co w miejsce oczekiwań?

              >> Doceniaj

              Okazuj uznanie swojemu partnerowi. Zamiast skupiać się na negatywnych cechach doceń te pozytywne. Może nie rozwiesza prania tak, jak Ty tego chcesz, ale robi najlepszą na świecie poranną kawę? Może za długo rozmawiał ostatnio przez telefon ze znajomymi, ale też nigdy nie musisz go prosić by wyszedł z psem na spacer? A może wczoraj byłeś zmęczony po ciężkim dniu w pracy, a Twój partner pograł z dziećmi w grę planszową, by dać ci chwilę dla siebie?

              Pomyśl czasem, co cię do niego przyciągnęło i sprawiło, że jesteście razem? Zmywanie naczyń, czy ciepło, wrażliwość, miłość, przyjaźń…?

              >> Wspieraj

              Pamiętaj, że potrzeba wsparcia jest jedną z fundamentalnych potrzeb związku. Współczucie, oparcie, powinny być zawsze przed oczekiwaniami. Gdy dzieje się coś złego, ostatnie, co w tej sytuacji możesz powiedzieć, to „a nie mówiłam?”, „miałem rację, że tak będzie”. To są słowa obwiniające. A są sytuacje, gdy racja nie ma znaczenia, liczy się wsparcie, partnerstwo i sztuka bycia w trudnych sytuacjach razem.

              >> Szanuj

              Czym jest szacunek w związku? To docenienie perspektywy drugiej osoby i jej potrzeb – to podstawa komunikacji. Nie poprawiaj partnera na każdym kroku. Jeżeli jakaś kwestia wymaga rozmowy,  przemyśl w jaki skuteczny i jednocześnie empatyczny sposób możesz do niej nawiązać, by poszukać razem rozwiązania?

              >> Wychodź naprzeciw

              Każdy z nas wchodzi do związku ze zbiorem pewnych zasad i przekonań. Wynieśliśmy je z domu, z wcześniejszych związków, do niektórych spostrzeżeń doszliśmy samodzielnie. Warto jednak być czujnym, by te zasady nie stały się w pewnym momencie ważniejsze niż nasz partner. Miłość otwiera drogę do porozumienia, dyskusji, szukania konsensusu. Pamiętaj, że zadaniem partnera nie jest tylko spełnianie Twoich oczekiwań.

              >> Dawaj czas

              Gdyby wypisać listę naszych oczekiwań w związku, CZAS znalazłby się na niej  wysoko. Skoro zarówno Ty oczekujesz, że Twój partner będzie mieć czas dla Ciebie i on oczekuje podobnie, wypracujcie sposoby, by znaleźć chwilę na wzmacnianie Waszych relacji. Stwórz zatem rytuały i tradycje, które utrwalają poczucie wspólnoty – wspólne śniadania, popołudniowa kawa, rozmowa na temat, który was łączy, wspólny film…

              >> Wierz w niego

              Wiara w DOBRE INTENCJE partnera to coś, co odnosi się do samego źródła waszego związku. Jeżeli partner zrobi coś niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami, a Ty żyjesz w przeświadczeniu, że specjalnie robi to źle, że chce ci zrobić na złość – tym samym kwestionujesz samą istotę swojego związku, jaką jest ZAUFANIE. Czasem, przy wzburzonych emocjach i gdy „nazbierało się” trudno jest przypisać drugiej stronie pozytywne intencje. Pamiętaj jednak: to że macie przejściowe problemy nie znaczy, że Wasz związek musi być problemem.

              >> Wychodź poza schemat nawyków

              Są związki, w których kłótnie wchodzą partnerom w nawyk. Do tego nic się po kłótni nie zmienia, kończy się ona z poczuciem porażki, bez konstruktywnej zmiany przechodzicie do takiego samego życia, jak przed kłótnią. A za miesiąc czy dwa znowu kłócicie się w dokładnie ten sam sposób. I często znów o to samo. Bądź bardzo czujmy i obserwuj, czy też Ci się zdarza być w „pętli” kłótni. Jeżeli tak, warto, gdy znowu przyjdzie ta chwila, coś zmienić. Wziąć oddech, niestandardowo wycofać się, dać sobie godzinę na pomyślenie. Zastanowić się, co można zrobić tym razem inaczej, jak inaczej porozmawiać ze sobą. Na spokojnie, bez emocji. Jeżeli z kłótni uczynisz nawyk, trudno będzie ci budować partnerską, opartą na szacunku relację. Warto, żebyś też wiedział, że czasem wyjście ze schematu może wymagać pomocy specjalisty.

              >> Czasem powiedz PAUZA

              Jednym z oczekiwań partnerów, lub – częściej – jednej ze stron może być to, że gdy zaczną się spierać, muszą tę dyskusję doprowadzić do końca. Ktoś musi ją „wygrać”, ktoś musi się poddać. Bynajmniej. Czasem w emocjach nie da się dojść do wniosków, tak by żadna ze stron nie poczuła się przegrana. W takiej sytuacji, nawet gdy na język ciśnie Ci się jeszcze 10 argumentów i 3 świetne, cięte riposty… przestań. Zatrzymaj się. Skończ to teraz. Ochłoń. Powiedz: „Czuję, że to jest już mało konstruktywne. Potrzebuję ochłonąć. Wróćmy do tej rozmowy później”. I wróć do tematu, gdy emocje opadną i będziecie gotowi spokojnie siebie wysłuchać.

              >> Nie porównuj

              Podczas kłótni partnerom często zdarza się rzucać porównaniami do innych, w ich opinii, udanych związków. Pamiętaj, że każdy z nas jest niepowtarzalny, co za tym idzie także związki są inne. Każdy ma swoją wyjątkową osobowość i swoje potrzeby. Zamiast naśladować szczęśliwe pary, pracuj ze swoim partnerem nad Waszym związkiem. Porównywanie się nie wnosi niczego konstruktywnego, a jedynie rani i obniża wartość waszej relacji.

              Jak widać, budowanie zdrowych, partnerskich relacji wymaga pracy, uważności, zaangażowania.

              Jeśli chcesz się mniej kłócić i mieć więcej satysfakcji ze swojego związku, zrób użytek z informacji w tym tekście w takiej kolejności:

              1. Pomyśl o jednej rzeczy, o którą się często – ostatnio kłócicie.
              2. Sformułuj swoje oczekiwanie wobec twojego partnera.
              3. Sprawdź, czy to, co wyrażasz, jest oczekiwaniem czy oskarżeniem. Jeśli jednak OSKARŻENIEM, nazwij OCZEKIWANIE. Czego CHCESZ? Jak miałoby być po nowemu?
              4. Odpowiedz sobie następnie na pytanie: Czy to naprawdę ważne, aby to zmieniać i o tym rozmawiać? Jeśli tak, nazwij też, dlaczego to dla ciebie ważne.
              5. Nazwij teraz 2 rzeczy, za które najbardziej DOCENIASZ swojego partnera.
              6. Pomyśl, jak dotychczas o tym rozmawiałeś ze swoim partnerem i porozmawiaj INACZEJ. Zmień swój sposób komunikacji o tej ważnej dla ciebie sprawie. Szukaj dobrego rozwiązania. I kolejnego.
              7. Bo oboje zasługujecie na szczęście, szacunek i wasze własne „… i żyli długo i szczęśliwie”. Czego nam wszystkim z całego serca życzę.

              NEWSLETTER

              BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

              Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                jak nie zepsuć sobie wakacji

                Urlop to ważny czas w naszym życiu. Są co prawda osoby, które potrafią spakować się i ruszyć w podróż z dnia na dzień, jednak dla większości z nas wyjazd na wakacje związany jest z planowaniem i przygotowaniami. A jak to w życiu bywa, im przedsięwzięcie wymaga większego zaangażowania, tym większe są wobec niego nasze oczekiwania i tym większe rozczarowanie, jeśli coś idzie nie po naszej myśli. Warto więc w takiej sytuacji wiedzieć, jak nie zepsuć sobie wakacji.

                Nie jest najgorzej, gdy winą za wakacyjną katastrofę można obarczyć biuro podróży, linię lotniczą czy hotel. Gorzej, gdy towarzysza podróży… Emocje tym większe, im bardziej mieliśmy określoną wizję wyjazdu, liczyliśmy na wspólny czas i nadrobienie zaległości co do bliskości, przygody, odpoczynku…

                Ostatnio rozmawiałam z klientką, Martyną, która razem ze swoim mężem skorzystała z możliwości wcześniejszego wyjazdu, jeszcze przed końcem roku. Ze smutkiem przyznała, że jej wakacje zakończyły się podróżą powrotną w milczeniu, z rozczarowaniem i żalem do partnera. Wspólnie analizowałyśmy, co się wydarzyło krok po kroku, dzięki czemu stało się dla nas całkiem jasne, że wspólne wakacje zakończyły się katastrofą przez nieudaną komunikację. Przeczytaj, co się wydarzyło, by dowiedzieć się, jak uniknąć błędów i nie zepsuć sobie wakacji.

                „Planowałam tę podróż na Węgry przez dobre pół roku. Mieliśmy jechać ze znajomymi, ich samochodem. Wzięłam organizację na siebie, bo bardzo to lubię. Dodatkowo, chciałam i mojemu Krzyśkowi i pozostałym sprawić przyjemność, zabierając ich na dobrze przygotowany wyjazd. Przeczytałam chyba wszystkie możliwe przewodniki i blogi o Węgrzech. Gdzie warto pojechać, gdzie zatrzymać się na dłużej, co zwiedzić, żeby nie było banalnie. Długo myślałam jak zaplanować wszystko, żeby było idealnie i jak nie zepsuć sobie wakacji”

                „Minęły pierwsze trzy dni urlopu, a my poruszaliśmy się zaplanowaną przeze mnie trasą. Było super. Niestety, czwartego dnia znajomy dostał telefon ze swojej firmy. Jeden z jego pracowników uległ ciężkiemu wypadkowi. Po dłuższym zastanowieniu przeprosił nas i powiedział, że wraca do Polski. Samochód, którym podróżowaliśmy, należał do niego, więc stanęliśmy przed trudną decyzją, co robić dalej. Popadliśmy w lekką konsternację.

                Zostać i wracać samolotem? Bez sensu, bo zaplanowaliśmy wycieczkę objazdową… Wynająć samochód? Byłoby bardzo drogo… Każde z nas zastanawiało się, co zrobić, jak nie zepsuć sobie wakacji. Sytuacja była napięta, bo decyzja trudna i żadne rozwiązanie nie było dobre.

                W trakcie rozmowy, w której przerzucaliśmy się pomysłami, zasugerowałam jeszcze jedną opcję: powrót ze znajomym do Polski, przesiadkę do własnego auta i kontynuację podróży tylko we dwójkę.  Krzysiek, słysząc ten pomysł, popatrzył na mnie i mocno zamyślony, zapytał: „A czy ty jesteś pewna, że te Węgry i ta podróż są warte tego, żeby tu wracać?”

                „Powiem Ci, że zdębiałam.”- opowiadała wzburzona. -„W głowie pojawiło mi się kłębowisko myśli i chyba nigdy w życiu nie było mi aż tak przykro! Tyle moich planów, pracy, zaangażowania, a on jednym zdaniem zasugerował, że kiepsko to zaplanowałam? Że chce wracać? Że nie podobało mu się, a nawet nie pisnął słowem!? Poświęcał się dla mnie, nic nie mówiąc?!? Nie zależało mu?…”

                Koniec końców wróciliśmy ze znajomym do Polski w totalnym milczeniu, ja na fochu, on też. Jeszcze przez tydzień nie rozmawialiśmy.

                Gdy trochę emocje opadły i powiedziałam mu, o co mam żal, on odpowiedział, że „tylko pytał” i że „zależało mu bardzo, żeby znaleźć rozwiązanie” oraz „nie chciał mnie urazić, wyjazd mu się bardzo podobał”. Podobał! Wyobrażasz sobie??”

                Oczywiście wyobrażam sobie i bardzo dobrze rozumiałam zarówno moją klientkę, jak i zaskoczonego jej reakcją partnera. Takie komunikacyjne „mijanki” dzieją się między ludźmi na co dzień 😊

                Prześledźmy na przykładzie historii Martyny, co wydarzyło się w komunikacji między nią i jej partnerem:

                • Martyna przygotowała dokładnie wyjazd, włożyła w to dużo zaangażowania (i była dumna ze swojego planu)
                • Podróż przebiegała zgodnie z planem
                • Pojawiły się nieprzewidziane okoliczności
                • Oboje, Martyna i Krzysiek szukali najlepszego rozwiązania (mieli POZYTYWNE intencje)
                • Krzysiek zadał pytanie: „A czy ty jesteś pewna, że te Węgry i ta podróż są warte tego, żeby tu wracać?” (nadał KOMUNIKAT)
                • Martyna odebrała komunikat, ale dokonała własnej INTERPRETACJI, na poziomie ich RELACJI, dodając od siebie, co Krzysiek sądzi o wyjeździe.
                • Pojawiły się EMOCJE u Martyny (żal, smutek, złość)
                • Krzysiek próbował TŁUMACZYĆ to, co miał na myśli (jakie miał INTENCJE), ale emocje Martyny już nie pozwoliły jej tego zrozumieć i przyjąć.
                • Pojawiły się EMOCJE u Krzyśka (żal, smutek, złość, bezsilność).
                • Foch, milczenie, obopólny żal.

                Widzisz, gdzie nastąpiło zniekształcenie? Gdzie warto było skomunikować się inaczej, wyrazić swoje potrzeby, pczekiwania i nie zepsuć wakacji?

                Krzysiek zadając pytanie: „Czy warto tu wracać” chciał zastanowić się rzeczowo i dosłownie: „Czy warto tu wracać”.

                Co usłyszała Martyna? „Źle wybrałaś wycieczkę, to Twoja wina, że nie jest tutaj interesująco, więc nie warto tu wracać”.

                Pierwszym krokiem do porozumienia w komunikacji (między partnerami, rodzicami a dziećmi, pracownikiem a pracodawcą, firmą a Klientem), jest uświadomienie sobie, że komunikujemy się na różny sposób, że w rozmowach kółko dokonujemy własnych interpretacji, że dokładamy do tego emocje i komunikacja – mówiąc potocznie – „się rozjeżdża”.

                Co wobec tego robić, by się komunikować?

                1. NADSTAWIAJ USZY, wsłuchuj się nie tylko w to, co mówi druga osoba, ale także w to, jaka stoi za tym INTENCJA.
                2. Jeśli masz wątpliwości, zanim puścisz wodze fantazji i pozwolisz „zaszaleć” urażonemu ego, DOPYTAJ (Martyna: „Co chcesz przez to powiedzieć? Że nie podoba ci się wyjazd, czy że co?”).
                3. Gdy to ty mówisz, ćwicz komunikację WPROST. Dbaj o to, aby jak najjaśniej wyrażać swoje POTRZEBYINTENCJE.

                To wymaga wysiłku, staranności, dodatkowego wyjaśnienia, trochę dłuższej wypowiedzi. (Krzysiek do Martyny: „Kurczę, zastanawiam się, co byłoby dla nas najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji. Tyle się naplanowałaś i tyle przygotowań, a z drugiej strony to tak dużo kilometrów do Polski. Zastanawiam się, czy dalsze zwiedzanie jest warte powrotu, czy może przełożyć to na inny raz? Bo martwi mnie też, że mój samochód nie jest aż taki komfortowy… Co ty o tym sądzisz?”)

                Swoich Klientów na szkoleniach i w coachingu uczę, że ważne jest, w jakie SŁOWA ubierzesz swoje INTENCJE, oraz jak starannie się wsłuchasz w wypowiedź drugiej strony. Czy usłyszysz INTENCJE, EMOCJE i czy dopytasz, gdy masz wątpliwości.

                Komunikacji warto uczyć się ciągle, nieustannie, to naprawdę niezagospodarowania przestrzeń rozwoju. Dlaczego warto? Bo nagrodą są RELACJE. Ocalone niejedne wakacje i niejedna ważna znajomość.

                Powodzenia! 😉

                NEWSLETTER

                Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

                  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                  Czy zawsze należy być asertywnym

                  Czy zawsze należy być asertywnym? To pytanie, które zadaję Uczestnikom moich szkoleń i zawsze w tym momencie najpierw zapada cisza, pełna zastanowienia, a następnie zaczyna się interesująca dyskusja na ten temat. Jaka byłaby Twoja odpowiedź?

                  Czy zawsze należy być asertywnym? Podam Ci przykład, historię, jaką usłyszałam od Adama, jednego z Uczestników szkolenia poświęconego asertywności. Adam od lat boryka się z chorobą Hashimoto, powodującą niedoczynność tarczycy. Pomaga mu przestrzeganie ustalonej diety.

                  Od kiedy ustaliłem z lekarzem, by unikać produktów zawierających gluten i uczciwie się tego trzymam, mam lepsze wyniki badań i lepiej się czuję” – opowiadał na szkoleniu. „To jednak wyzwanie za każdym razem np. gdy wybieram się z kimś znajomym do restauracji i muszę tłumaczyć dlaczego zwracam uwagę na to, co jem. Ale nie jest tak źle – potrafią zrozumieć”- kontynuował.

                  Pewnego razu jednak Adam, wybrał się w odwiedziny do swojej, mieszkającej w innej części Polski, babci. Ta, uradowana, postawiła przed nim na stole jego ukochany deser z dzieciństwa – sernik z kruszonką.

                  Spojrzałem na ten talerz myśląc o tej całej mące z glutenem, a potem na uradowaną minę mojej babci, która była przekonana, że zrobiła mi przyjemność i przyznaję – w pierwszej chwili pomyślałem z konsternacją – co zrobić?

                  No właśnie, jak byś Ty zachował się na miejscu Adama?

                  Wyobraź sobie jeszcze, że byłeś niedawno na kursie asertywności, wiesz już sporo na temat swoich asertywnych praw i stawiania granic. Chcesz zadbać o siebie i o swoje zdrowie… I gdy spotyka Cię taka sytuacja – dopada Cię pytanie: Czy zawsze należy być asertywnym?

                  Uczestnicy, słuchający wtedy na kursie opowieści Adama, mieli dla niego różne odpowiedzi. Jedni odpowiadali, że nie zjedliby sernika, jeśli mieliby się potem źle czuć, odmówiliby babci. Inni oburzeni twierdzili, że w sumie to nic takiego, ten jeden raz zrobić babci przyjemność i zjeść, nawet jeśli potem nie czuliby się dobrze.

                  Jak postąpić w takiej sytuacji, pozostając w nurcie asertywności, czyli bycia ok wobec siebie i ok wobec innych?

                  Ku zaskoczeniu zebranych odpowiedziałam, że nie ma znaczenia jak postąpią – dużo ważniejsze jest to, czym będą się kierować jedząc bądź nie – wspomniany sernik 😉

                  Jeżeli czujesz, że masz wewnętrzną zgodę na to, by zjeść raz posiłek z glutenem (w to miejsce możesz wstawić cokolwiek innego) i zrobisz to, będąc wewnętrznie spójny (nie zmuszony i wbrew sobie) – to ta jednorazowa rezygnacja z diety wpisze się w nurt zachowania asertywnego.

                  Bowiem asertywność nie jest przymusem. Asertywność to wybór i wewnętrznie spójne decyzje.

                  Pamiętaj, że nie zawsze musisz się zachowywać asertywnie, by być asertywnym! We wszystkim tym chodzi o to, by Twoje asertywne i nieasertywne zachowania były zgodne z Tobą, byś czuł, że masz wewnętrzny wybór. Tymczasem zachowanie nieasertywne to takie, gdy wewnętrznie czujesz, że robisz coś wbrew sobie.

                  Gdy następnym razem babcia postawi przed Tobą talerz z sernikiem, przyjaciel poprosi Cię o pomoc w przeprowadzce lub sąsiadka, o zajrzenie do jej papużek w czasie wakacji, sprawdź ze sobą, a następnie, uczciwie wobec siebie, powiedz „Tak” lub „Nie”.

                  NEWSLETTER

                  Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

                    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

                    jak reagujesz w sytuacji stresowej

                    W literaturze dotyczącej zdrowia i psychologii znaleźć możemy różne informacje o tym, jak my, ludzie, reagujemy w sytuacji stresowej.

                    W sytuacji takiej uciekamy się do stylów zachowań, które można usystematyzować w następujący sposób:

                    • styl skoncentrowany na zadaniu
                    • styl skoncentrowany na emocjach
                    • styl skoncentrowany na unikaniu

                    Styl skoncentrowany na zadaniu

                    Styl taki stosuje osoba, która w sytuacji stresowej skupia się na problemie i szybko zabiera się za jego rozwiązanie, lub usuwanie jego przyczyn. To styl skupiony na konstruktywnym działaniu i poszukiwaniu sposobów wpływu na rzeczywistość.

                    Wiele lat temu, w grudniowe popołudnie, sąsiadka zauważyła, że w moim domu, w którym pogaszone są wszystkie światła, widać było błyski latarek.

                    Natychmiast oceniła, że to włamywacze, zadzwoniła do mnie, by mnie o tym fakcie poinformować, a następnie chwyciła za szczotkę z długim kijem i ruszyła przegonić złodziei.

                    Historia skończyła się o tyle dobrze, że przestępcy uciekli wcześniej i nie zrobili jej krzywdy.

                    To idealny przykład zachowania w stresie, skoncentrowanego na działaniach.

                    Styl skoncentrowany na emocjach

                    Styl ten oznacza, że w sytuacji stresowej osoba doświadczająca napięcia, przede wszystkim skupia się na przeżywaniu tego, czego doświadcza i próbach rozładowania swoich emocji.

                    Osoba, która przeżywa stres w taki sposób w głowie, wielokrotnie prowadzi dialog wewnętrzny, pisze scenariusze, co zrobi lub powie, jeśli sytuacja dotyczyła osób trzecich lub rozpamiętuje w kółko to, co się stało.

                    Styl skoncentrowany na unikaniu

                    W stylu skoncentrowanym na unikaniu albo angażujemy się w czynności zastępcze albo uciekamy w poszukiwanie kontaktów towarzyskich. Pojawiają się tu np. sprzątanie, seriale, ale też długie rozmowy telefoniczne.

                    Nasuwa się pytanie, który styl jest najlepszy? Część koncepcji na ten temat wskazuje koncentrację na zadaniu, jako najbardziej pożądaną. Warto jednak na style spojrzeć także inaczej, przez pryzmat tego, że radzenie sobie w sytuacji stresowej może być kilkuetapowe i że dany styl, w danym momencie, może być po prostu adekwatny do bieżącej chwili.

                    Za przykład niech nam posłuży moja osobista historia, bardzo stresującej dla mnie, wpadki zawodowej. Jakiś czas temu, w sobotni poranek, tuż przed rozpoczęciem warsztatów, zadzwoniła do mnie, z zupełnie innego miasta, moja klientka. Zdziwionym głosem zapytała, gdzie jestem, bo jej zespół handlowy, zgodnie z ustaleniami, siedzi właśnie w sali szkoleniowej, czekając na moje szkolenie.

                    To, co się zdarzyło potem i jak tym kryzysem zarządziłam, jest dobrym przykładem na to, że różne style radzenia sobie ze stresem mogą być adekwatne na kolejnych etapach sytuacji stresowej.

                    W pierwszej chwili pomyślałam wtedy: „O rety, o rety! Coś pewnie oni pomieszali! To nie może być prawdą!” Po krótkiej rozmowie z dzwoniącą klientką ustaliłyśmy, że odezwę się później. A ja, wątek zapomnianego terminu „zaparkowałam” na czas szkolenia, które właśnie zaczynałam. Rozpoznajecie tu styl unikania? Powiedziałam sobie wtedy: „Nie myśl o tym, skup się na tym, co tu i teraz”.

                    Po zakończeniu dnia szkoleniowego pierwszą rzeczą, jaką sprawdzenie, jak to się stało.

                    Uświadomienie sobie, że to faktycznie ja pomieszałam terminy sprawiło, że pojawiło się we mnie dużo emocji, ukrytych pod myśleniem: „ale porażka!”, „jak mogłam zapomnieć!”. Potrzebowałam czasu, by emocje związane z tym zdarzeniem – złość, bezradność, żal- po prostu „przeżyć”. Tak, to był etap koncentracji na emocjach.

                    Jeszcze tego samego dnia, późnym wieczorem, zaczęłam analizować możliwości, obmyślać plan, jak rozwiązać zaistniałą sytuację. Byłam już w mocnym skupieniu na zadaniu.

                    Także, gdy doświadczasz stresującej sytuacji, która wybiła cię z rytmu życia, dostrzeż, którą strategię radzenia sobie ze stresem uruchomiłeś na początku. Sprawdź, na ile jest ona w danej chwili pomocna i – co najważniejsze – jak długo chcesz w niej pozostać.

                    Potrzebujesz się na chwilę wyłączyć? Ok, obejrzyj film, schowaj się przed światem, „zaparkuj” problem. Ale nie siedź w tym zbyt długo, sprawdź, kiedy pora iść dalej. Wyzłość się, wysmuć, wyżal. Zaopiekuj własnymi emocjami, i daj im trochę przestrzeni. I znowu – sprawdź, kiedy pora, by iść dalej. By otrzepać się, uznać fakty, ustalić, na co masz wpływ i świadomie przejść do etapu koncentracji na rozwiązaniu, by zacząć budować konstruktywny plan.

                    A Ty jak reagujesz w sytuacji stresowej?

                    Jeżeli obecna sytuacja jest dla ciebie źródłem stresu, sprawdź, jak na nią zareagowałeś, co się zmieniło przez ostatnie tygodnie i na jakim etapie jesteś obecnie. Czy unikasz konfrontacji i udajesz, że rzeczywistość się nie zmieniła? Czy jesteś na etapie emocjonalnego przeżywania tego, co się dzieje? Bo może już pora, by przejść do etapu skupienia się na projektowaniu nowych, skutecznych rozwiązań? Szkoda byłoby ten etap przegapić.

                    NEWSLETTER

                    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.