Wpisy

brak czasu

Pomyśl o sytuacjach, w których mówisz, że brakuje Ci czasu, że masz go za mało… na co byś go przeznaczył, gdyby było go więcej? Jak myślisz, dlaczego jednym czasu brakuje, a inni mają czas na wszystko? Skąd go biorą? Warto sobie uświadomić, że w rzeczywistości wszyscy mamy tyle samo czasu – 24 godziny w ciągu doby, 60 minut w godzinie i 60 sekund w minucie. Te różnice, które odczuwamy – brak czasu, nadmiar czasu to kwestia zarządzania sobą, wyznaczania sobie zadań, planowania, ustalania priorytetów.

Pierwszym krokiem do tego może być identyfikacja naszych nawyków w marnowaniu czasu, czyli tych podstępnych złodziejaszków, którzy nam nasz czas podkradają lub sprawiają, że mamy wrażenie, że płynie on szybciej i na nic nam go nie starcza. Gdy je sobie uświadomisz, brak czasu przestanie istnieć, zobaczysz też ile w ciągu doby zostaje cennych minut na to, by wykorzystać je w lepszy sposób np. na czas z rodziną, czy rozwój zawodowy.

zarządzanie sobą w czasie

Jak marnujemy czas w pracy?

Dojazdy do pracy

Codzienne spędzamy około dwóch godzin w naszych samochodach. Najczęściej stojąc w korkach rano i po południu. Przesuwając się w wolnym tempie o kolejne centymetry nie jesteśmy w stanie tego czasu spożytkować na nic innego. Najprostszym rozwiązaniem byłoby poszukanie pracy w pobliżu miejsca zamieszkania, ale im większe miasto tym to zadanie jest trudniejsze. Warto jednak zastanowić się, czy sposób dojazdu, jaki wybraliśmy jest na pewno optymalny. Być może przedłożyliśmy wygodę nad czas. Znam wiele osób, które otwarcie przyznają, że wolą spędzić 30 minut dłużej w samochodzie niż jechać do pracy zapchanym metrem. Gdyby jednak pomyśleć o tym, że te 30 minut można poświęcić na głośne czytanie z dzieckiem? Może warto wybrać jednak metro?

Internet

Pomyśl o pierwszych kilkudziesięciu minutach w pracy. Jednym z najczęstszych negatywnych nawyków jest rozpoczynanie dnia pracy od przeglądania stron nie związanych z pracą. Mogą to być media społecznościowe, portale informacyjne. Tak mijają kolejne minuty. Podczas sesji coachingowych niektórzy moi Klienci przyznają, że w taki sposób uciekają im nie tylko poranki, ale że na rzeczy niezwiązane z pracą przeznaczają sporą część swojego dnia.

W takiej sytuacji warto się zastanowić, co jest tego przyczyną. Zaskoczę Was, ale bynajmniej nie chodzi o lenistwo. Po dłuższej rozmowie w większości przypadków okazuje się, że praca dla takich osób przestała dawno być wyzwaniem, mają problemy z motywacją, a co za tym idzie z koncentracją na zadaniach. Wśród innych czynników może być nuda, gdy zadań jest po prostu zbyt mało, brak satysfakcji zawodowej, dużo rzadziej brak satysfakcji finansowej.

Skoro praca przestała być wyzwaniem to może warto pomyśleć o zmianach, zamiast tkwić w miejscu? Lub odwrotnie, jeżeli zarządzasz zespołem i widzisz, że Twoi pracownicy marnują czas na media społecznościowe może zamiast zakładać kolejną blokadę warto pomyśleć czy właściwie motywujesz ich do działania?

Spotkania

Terminy gonią? Na wszystko brak czasu? Zanim zwołasz kolejne spotkanie swojego zespołu zastanów się czy na pewno jest ono potrzebne. Gdy Wasza efektywność spada warto zwrócić uwagę, czy nie jest to winą zbyt angażujących zajęć i złego planowania. Zastanów się, co możesz przekazać zespołowi za pośrednictwem maila, indywidualnej rozmowy. Jeżeli spotkanie jest niezbędne ustal jego agendę, a następnie trzymaj się harmonogramu i nie przekraczaj ustalonych ram czasowych.

Bycie niezastąpionym

Zastanów się, jak często robisz coś, co możesz zlecić komuś innemu lub co gorsza nie należy do Twoich zadań, ale ze strachu przed utratą kontroli bierzesz zadanie na swoje barki? Nie ufasz swoim pracownikom? Bez delegowania zadań nie mają szansy na to, by Ci pokazać, że samodzielnie też podołają zadaniu. Buduj odpowiedzialność w swoim zespole, ludzie lubią być współautorami sukcesów, a Ty zyskasz czas na to, co faktycznie należy do Twoich obowiązków.

Brak asertywności

Podczas moich rozmów z Klientami, którzy narzekają na brak czasu, często pojawia się problem braku umiejętności odmawiania. Jak często zostajesz po godzinach, bo godzisz się na coś wbrew sobie? Wydaje Ci się, że nie możesz odmówić, bo ktoś pomyśli o Tobie, że nie jesteś koleżeński, masz wyrzuty sumienia, gdy mówisz ludziom „nie”? Popracuj nad wyznaczaniem granic. Zastanów się, kiedy Twoja pomoc i zostawanie po godzinach może być realnym wsparciem, a jak często pielęgnujesz złe nawyki swoich współpracowników, którzy zostawiają wszystko na ostatnią chwilę, bo wiedzą, że można na Ciebie liczyć bez względu na wszystko. Przyznaj sobie prawo do mówienia „nie”.

 

asertywność zarządzanie

Jak marnujemy czas w domu?

Telewizja

To nawyk, który bezwzględnie pochłania najszybciej nasz czas. Powiedzmy sobie szczerze nie da się przed nim usiąść „na chwilkę”. Najczęściej kończy się na godzinie, dwóch, bardzo często trzech. Jeżeli dodamy do tego, że spora część z tego, co oglądamy to reklamy, to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że nie jest to dobrze wykorzystany czas.

Telefon i media społecznościowe

Po dawce telewizji przychodzi czas na media społecznościowe. Co gorsza coraz częściej wykonujemy te czynności jednocześnie. Narzeksz na brak czasu? Przyznaj się przed sobą czy zdarza Ci się siedząc przed telewizorem jednocześnie skrolować aktualności w swoim telefonie? Zacznij świadomie zwracać uwagę jak często sięgasz po telefon, czy to czego szukasz, co znajdujesz, co czytasz ma jakąś wartość dla Ciebie? Jeżeli nie, to czy warto poświęcać temu czas? Pomyśl o tym, że jesteś przykładem dla Twoich dzieci.

Dziś telefony oferują aplikacje, które mogą pokazać Ci na co i ile czasu poświęcasz korzystając z telefonu. Oceń jak możesz zmienić te nawyki.

Jak zmieniać złe nawyki?

Kształtując te dobre i trzymając się ich. Zwłaszcza w życiu domowym nie ma nic złego w codziennych rytuałach. Takich jak rodzinna kolacja, wspólne odrabianie lekcji, podział obowiązków domowych, czytanie do snu. Ustalcie sobie wspólnie domowy harmonogram i się go trzymajcie, czas na spontaniczność przyjdzie w wakacje.

Martwi Cię brak czasu? Czy to w życiu zawodowym, czy domowym określaj zadania w czasie. Dotyczy to zarówno Ciebie, jak i domowników czy współpracowników. Jeśli powiesz, że coś ma być zrobione „najszybciej jak się da”, „na środę lub czwartek, najpóźniej na piątek” nie zdziw się, gdy będzie zrobione na ostatnią chwilę (w pracy) lub wcale (w domu).

coaching

Wyznacz sobie lub komuś konkretny termin, a o jego ewentualnej zmianie rozmawiaj dopiero wtedy, gdy okaże się to niezbędne. Da ci to kontrolę nad czasem, ale i nad tym, co robisz. Każdemu z nas zdarza się skupiać się na jednej rzeczy zbyt długo. Gdy powiesz sobie, że dajesz sobie 2 godziny na raport, zapewniam Cię, że nie będziesz go robić przez kolejne dwa dni.

Wykorzystaj czas „w międzyczasie”. Bo tu go tracimy całkiem sporo. Umówiłeś się na spotkanie z klientem, a ten w ostatniej chwili napisał, że spóźni się godzinę? Nie siedź z nosem w telefonie, wyskocz na myjnię umyć samochód. Czekasz z dzieckiem w kolejce do lekarza? Weźcie ze sobą najbliższą lekturę szkolną, którą możecie przeczytać czekając na swoją kolej.

Pamiętaj w końcu, że zarządzanie czasem to zarządzanie sobą. Problemem w większości nie jest ilość zadań przed Tobą, ale umiejętności planowania i wyznaczania priorytetów. Zamiast skupiać się na właściwym robieniu rzeczy, należy skoncentrować się na robieniu właściwych rzeczy. Jeżeli chcesz zdiagnozować swoją sytuację, poznać swoje nawyki, przeszkody stojące na drodze do właściwego zarządzania sobą w czasie, otrzymać skuteczne narzędzia, które pomogą Ci zarządzać priorytetami i poznać techniki ustalania ważności zadań to zapraszamy na nasze najnowsze szkolenie: „Zarządzanie sobą w czasie i organizacja pracy”.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
domowe kłótnie

„Dla Ciebie liczy się tylko praca. Nigdy nie masz czasu dla mnie”, „Ciągle siedzisz na telefonie. Może zrobisz w końcu coś w domu?”, „Nigdy nie mnie słuchasz. Nie rozumiesz mnie”. Brzmi znajomo? Jak często takie zwroty pojawiają się w Waszych domowych sporach? Kłótnie o podział prac w domu, priorytety, pieniądze… każdy z nas to zna. Nie każdy jednak wie, że dobierając właściwe słowa domowe kłótnie możemy zmienić w partnerskie rozmowy.

warsztat rozwoju osobistego

Drobne spory, domowe kłótnie nie wydają nam się zazwyczaj niczym poważnym. Często znikają tak samo szybko jak się pojawiły. Jednak warto zwrócić uwagę, czy w pewnym momencie nie stają się w Waszej partnerskiej komunikacji codziennością. Tym samym obniżają komfort wspólnego życia i poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia w związku. Wiedz, że dokładnie jak w życiu zawodowym, tak samo w rozmowie z partnerem dobór odpowiednich słów ma ogromne znaczenie.

„Miałem dobre intencje. Chciałem po prostu powiedzieć żonie o swoich potrzebach. Zacząłem szczerą rozmowę, a ona po chwili była obrażona i nie odzywaliśmy się do siebie dwa dni. Potem nie wracałem do tematu”.

„Zwróciłam mu uwagę. Od słowa do słowa wywiązała się z tego potężna awantura. Oboje powiedzieliśmy sobie bardzo przykre rzeczy, a przecież gdy zaczynaliśmy rozmowę, żadne z nas nie chciało zranić drugiej osoby. Kochamy się…”

Takie stwierdzenia często słyszę od Uczestników moich szkoleń i osób, z którymi pracuję podczas sesji coachingowych. Skoro intencje były dobre, to co stało się po drodze? Skąd się biorą domowe kłótnie?

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez osoby w związku jest sposób komunikacji. Mówienie z perspektywy „Ty”, zamiast z perspektywy „Ja”.

Komunikacja z perspektywy „Ty”

To sposób formułowania myśli, w którym mówimy i oceniamy działania osoby, z którą rozmawiamy. Przyjmując taką postawę już na początku dajemy naszemu słuchaczowi do zrozumienia, że jest za coś odpowiedzialny, czemuś winny, jednocześnie go oceniając. Reakcja w takiej sytuacji może być jedna, skoro atakujemy / obwiniamy / oskarżamy to nasz odbiorca automatycznie przyjmuje postawę obronną. W zależności od tego jaki ma charakter może to być bierność i milczenie lub agresja, czyli podnoszenie głosu, gestykulacja, trzaskanie drzwiami… Wystarczy kilka słów i domowa kłótnia gotowa… Gdy Twój partner poczuje się urażony, to wtedy już nie ważne jakich argumentów użyjesz w kolejnych zdaniach, nawet gdyby były najbardziej racjonalne.

Komunikacja z perspektywy „Ja”

Teraz zastanów się, jak przeformułować komunikaty by to, co chcesz powiedzieć zakomunikować z perspektywy swoich uczuć i emocji. Powiedz partnerowi co czujesz, co myślisz, bez obwiniania go za to, co się dzieje. Wybierając asertywny sposób komunikacji daj przestrzeń sobie na wyrażanie swoich emocji i jednocześnie przyznaj partnerowi prawo do tego, by się z Tobą zgodził lub nie, by powiedział o swoich odczuciach związanych z tą samą sytuacją. To komunikacja oparta na empatii nie wrogości.

szkolenie warszawa

Pozorna wygoda komunikacji z perspektywy „Ty”

Warto to sobie uświadomić, że często sięgamy po tego rodzaju stwierdzenia, bo w emocjach, gdy widzimy rozrzucone ubrania na kanapie, zlew pełen naczyń, partnera pochylonego nad ekranem telefonu, gdy na koniec miesiąca mierzymy się z dziurami w domowym budżecie – chcemy znaleźć ujście dla negatywnych emocji i ukarać partnera. Wydaje nam się, że może poczujemy się lepiej wskazując na to, co w naszej ocenie zrobił źle lub jak sprawił, że czujemy zdenerwowanie, smutek lub złość. Ostatecznie jak przyznaje wiele osób z którymi pracuję, sam fakt, że partner poczuje się tak samo źle ma pomóc w rozładowaniu emocji lub w zmuszeniu go do zmiany. To nie jest niestety częścią tworzenia zdrowych relacji. A gdy wchodzi w nawyk może być początkiem poważniejszych problemów.

Z drugiej strony komunikacja z perspektywy „Ja” jest mniej „wygodna” i początkowo, gdy o niej opowiadam dla wielu osób jest bardzo trudna do przyjęcia, bo wskazuje na osobistą odpowiedzialność. Nie jest łatwo stwierdzić, że ​​nawet jeśli twój partner nie działa lub nie mówi tak, jak byś chciał, nie obwiniasz go za to, jak się czujesz. Jak by tego było mało bierzesz odpowiedzialność za rolę, którą odegrałeś w sporze i okazujesz otwartość na głębokie słuchanie! Tak to nie jest proste, ale… to jest dojrzała komunikacja oparta na partnerstwie.

Zwracaj uwagę co i jak mówisz

Przypomnij sobie Wasze domowe kłótnie i zastanów się jak formułowałeś argumenty: „Nigdy nie pomagasz przy dzieciach”, „Jesteś bałaganiarzem”, „Wyolbrzymiasz rzeczy, masz skłonność do przesady”

Teraz zastanów się jak rozpocząłbyś rozmowę gdybyście rozmawiali z perspektywy „Ja”, nie „Ty”. Dla ułatwienia możesz myśleć o tym sposobie komunikacji jak o rozmowie z perspektywy uczuć. Zatem w rozmowie użyjesz takich stwierdzeń: „czuję się…” i dodasz „niespokojny, samotny, urażony, zły, zawstydzony, przestraszony…”

Staraj się unikać określeń, które pozornie określają emocje, ale poprzez swoje negatywne nacechowanie tak naprawdę oceniają działanie Twojego partnera, np. „Czuję się… ignorowany, zirytowany, wkurzony, źle traktowany, manipulowany, kontrolowany, oszukiwany, porzucony itp.”

Uważaj też, by po słowach „Czuję” nie przejść od razu do wygodnej komunikacji z perspektywy „Ty”, np. „Czuję, że Ci na mnie nie zależy”. To nie jest komunikacja z perspektywy „Ja”. Takie oświadczenie nadal sugeruje winę partnera.

Ćwiczenie czyni mistrza

Zmiana nawyków, zwłaszcza tych wygodnych nie jest prosta, ale jest możliwa. Wiele osób, z którymi rozmawiam przyznaje, że tak długo używała komunikacji z perspektywy „Ty”, że po prostu do tego przywykli, że tak wyglądają ich domowe kłótnie. Na początek warto nawet na kartce wypisać sobie najczęściej używanych sformułowań w Waszych rozmowach i spróbować sformułować je jeszcze raz z perspektywy „Ja”.

„Było mi smutno, gdy po raz trzeci w tym tygodniu się spóźniłeś”

„Czułam się zawstydzona i samotna, gdy rozmawiałeś sam ze znajomymi przez kilka godzin na przyjęciu, na które przyszliśmy razem”

„Czuję się zraniony, gdy po całym tygodniu pracy, w weekend wybrałaś się sama na spacer z dziećmi. Zależy mi by wolny czas spędzać razem z Wami”.

„Czuję niespokojna, gdy nie konsultujemy wcześniej, na co wydajemy pieniądze z naszego domowego budżetu”

„Czułem się samotny, gdy przez cały tydzień zostawałaś w pracy po godzinach”

„Czułam się zraniona, gdy zastałam dziś zlew pełen naczyń, mimo, że wczoraj mówiłam Ci, jak ważne jest dla mnie byśmy wstawiali je do zmywarki”.

Poczuj realną zmianę

„No tak ale dlaczego mam mu dawać taryfę ulgową”, „A co jeśli ona powie, że nie mam racji”… takie stwierdzenia słyszę często w reakcji na propozycję zmiany sposobu komunikacji. Warto pamiętać o tym, że zyska na tym nie tylko Twój partner, ale także Ty. Zastanów się, które domowe kłótnie kończyły się dla Was realną zmianą? A jak często kończyły się po prostu cichymi dniami, po których wszystko wracało do „normy”, tej która wcale Ci się nie podobała.

Zatem gdy znowu zobaczysz rozrzucone na ziemi ubrania, wrócisz późno do domu z pracy by dowiedzieć się, że praca domowa dziecka i przygotowanie kolacji czeka na Ciebie, zanim poddasz się pokusie, by uwolnić z siebie wszystkie negatywne emocje i zaatakować partnera, spróbuj wyjaśnić, co próbujesz osiągnąć. Czy wyjdzie za pierwszym razem? Może tak, może niekoniecznie… Mimo wszystko próbuj dalej. Zwracaj uwagę na ton swojego głosu, może nawet bardziej niż na słowa których używasz. Zidentyfikuj swoje emocje, nazwij je i powiedz partnerowi skąd się biorą.

szkolenie warszwa

Warto też wiedzieć, że perspektywę „Ja” dobrze też stosować w pozytywnym wyrażaniu emocji. Zwróć uwagę, na różnicę gdy mówisz partnerowi „Jesteś cudowny/a!” a tym jak powiesz: „Czułem / Czułam ogromną radość, gdy wczoraj miałem bardzo ciężki dzień, a Ty wysłuchałeś mnie bez oceniania i powiedziałeś, że zawsze będę mieć w Tobie wsparcie”. Gdy docenisz bliskich za konkretne rzeczy, które dla Ciebie robią, poczują, że ich działania zostały zauważone, miały sens i pozytywny skutek.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
sztuka pomagania

Sztuka pomagania  to temat rzeka. Pomagać czy nie pomagać? Kiedy? W jakim zakresie? Czy pomagać, gdy ktoś tego nie chce? Czy oferować pomoc, będąc nieproszonym? Pytań nasuwa się wiele, bo po tym, jak już pomożemy rodzi się w nas często nieświadoma myśl, że odbiorca powinien okazać nam wdzięczność. I co dzieje się dalej, jeśli tego nie zrobi?…

Każdy z Was zapewne ma swoje zasady dotyczące pomagania. Te, w które ja wierzę, są proste. Pomagam, gdy ktoś prosi. Gdy pomagam, to bezinteresownie. Nie oczekuję podziękowań czy wdzięczności. Staram się także być uważna, gdy pomagam ludziom w kwestiach, które wiem, że mogą zrobić sami. Sprawdzam, gdzie jest granica między uprzejmością a życiowym osłabianiem drugiej strony.

warsztat rozwoju osobistego

Sztuka pomagania i jej bądź co bądź pasjonujący wątek pojawia się często na prowadzonych przeze mnie warsztatach rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Jedną z ostatnich i bardzo inspirujących dla grupy rozmów, odbyłam na ten temat z Pawłem, uczestnikiem szkolenia. Pamiętam, jak Paweł zdecydowanie zareagował na zdanie, że pomagam, gdy proszą. Opowiedział też, jak pomagał swojemu przyjacielowi, który znalazł się kilka lat temu na życiowym dnie.

Przyjaciel Pawła, na skutek różnych życiowych decyzji i przede wszystkim z powodu nałogu, kompletnie pogubił się w życiu. Na niczym już mu nie zależało, stracił rodzinę, pracę, popadł w długi. Zawalił swoje życie po całości.

Jedną z bardzo niewielu osób, które trwały przy nim w tej dramatycznej sytuacji, był wspomniany Paweł. Sytuacja była dla Pawła trudna, bardzo bolesna, bo w najgorszych okresach słyszał od swojego przyjaciela okropne rzeczy. Obelgi, wyzwiska, oskarżenia. Jednego dnia słuchał litanii żalów, innego musiał się bronić przed fizyczną przemocą. Co więcej, jak to bywa z nałogiem, trwało to latami.

coaching

Koniec końców, w życiu przyjaciela Pawła nastąpił przełom. Zaczął on leczenie, skorzystał z profesjonalnego odwyku, trwał w trzeźwości. Odbił się od dna, poskładał życie na nowo, odzyskał pracę, zbudował nowe relacje.

„Z jednej strony bardzo się cieszyłem, że odzyskał dawne życie.” – opowiadał na szkoleniu Paweł. „Ale za każdym razem, gdy go teraz spotykam, czuję jak przepełnia mnie żal i gorycz. Nigdy nie usłyszałem od niego „dziękuję” za ten czas, gdy przy nim byłem.”

Gdy dyskutowaliśmy dalej, i sprawdzaliśmy, jak warto pomagać, w jakiś sposób, w jakiej postaci, Paweł długo nie mógł tego zrozumieć. „Czyli uważasz, że to dobrze, że mu pomagałem czy źle? Myślisz, że moje pomaganie coś tu dało, czy też nie miało żadnego znaczenia dla jego stanu dziś i w sumie nie ma za co być wdzięczny?” – dopytywał.

Po dłuższej dyskusji, także z pozostałymi uczestnikami szkolenia, doszliśmy do kilku wspólnych konkluzji:

  1. Nie da się wyrwać osoby uzależnionej z jej uzależnienia, jeżeli ona sama nie będzie tego chciała. Powrót do zdrowia i sukces zależą od tej osoby.
  2. Jeżeli decydujesz się pomóc komuś, to nawet jeżeli nie widzisz efektów (szczególnie przy uzależnianiach), być może twoje świadome bycie przy tej osobie było najlepszą rzeczą, jaką mogłeś zrobić. Niektórzy nie potrafią zostać, inni nie potrafią odejść. Nie należy się tu obwiniać, warto umieć sobie wybaczyć.
  3. By żyć dalej, musisz coś zrobić ze swoimi uczuciami, ze swoim żalem. Albo powiedz sobie, że byłeś bezinteresowny i dziś po prostu będziesz się cieszyć tym, że Twój przyjaciel stanął na nogi, nie analizując przeszłości, albo… jeżeli tak nie potrafisz, może wasza znajomość dobiegła końca, bo Twój żal nie pozwala budować dalej tej relacji konstruktywnie.

Wydaje się to dramatyczne? Niekoniecznie. Być może dużo gorsze jest pozwolić, by żal Cię konsumował, odbierał energię, czasem nawet zdrowie.

szkolenie warszwa

Niezależnie od tego, jak duże wyzwania cię w życiu spotykają, czy będą na miarę historii Pawła, czy o drobnych przysługach, pamiętaj: bezinteresowne pomaganie jest sztuką. I gdy już tę sztukę posiądziesz, będziesz pomagał mądrzej i w pełni czerpał radość z pomagania i czynienia dobrych uczynków.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
jak być uważnym

Jak być uważnym i co dokładnie oznacza bycie uważnym? Dla jednych to medytacja, dla innych wewnętrzny spokój i równowaga. Dla mnie najważniejszym wymiarem uważności jest bycie w teraźniejszości. Bycie tu i teraz. Obecność. Świadomość tego, co teraz, co wokół mnie.

Bez względu na to, w jaki sposób korzystamy z dobrodziejstw uważności, każdy kto praktykuje mindfulness powie Ci prawdopodobnie jedną wspólną rzecz, że to sposób na życie.

warsztaty uważności mindfulness

Pamiętam, jak jedna z moich znajomych, na wieść o wprowadzeniu przeze mnie do oferty warsztatów uważności, powiedziała: „Wiesz joga, medytacja… w dzisiejszym świecie, gdy na wszystko brakuje czasu, to chyba zbyt oderwane od rzeczywistości”.

No właśnie. A co Ty wiesz o uważności, o mindfulness, o uważnym życiu i o tym jak być uważnym?

Uwaga mojej znajomej była dobrym początkiem rozmowy o tym, czym jest uważność, jak (nie) pasuje do współczesności, czy może realnie zmienić nasze codzienne życie.

Rozmawiałyśmy też o tym, że do praktyki mindfulness nie trzeba być mnichem w buddyjskim klasztorze, nie trzeba biegać po łące, łapać motyli i wąchać kwiatów. Że trening uważności może być jak najbardziej przydatny obecnie, w Polsce, w 2019 roku.

Poniżej zebrałam i dzielę się z Wami wszystkimi wnioskami z rozmowy z moją znajomą o mindfulness i o tym jak być uważnym.

Jak być uważnym? Uważność to sposób na życie. Oznacza to, że możesz ją stosować codziennie. Zacznij od skupienia się na kilku, jak najbardziej codziennych aspektach. Oto one:

 

  1. Sprawdź, jaki jesteś dla siebie?

Czy jesteś dla siebie łagodny? Na świecie napotkasz wystarczająco dużo obiektywnie trudnych sytuacji, które będą poza Twoją kontrolą. Uważnie zastanów się, czy to nie Ty sam jesteś swoim najbardziej zawziętym krytykiem. Co widzisz, patrząc w lustro? Same wady? Robisz sobie wyrzuty, że za mało osiągnąłeś, że mógłbyś lepiej, więcej, inaczej? Jeśli tak, to może już czas przestać?

Skupiając się na tym, co negatywne, pogłębiasz swoje problemy. Koncentrując uwagę w złych miejscach, tracisz energię. Skoro masz chwilę na spojrzenie w lustro, poświęć ten czas na odnalezienie w sobie mocnych stron, zastanowienie się, za co siebie lubisz. Za każdym razem, gdy czujesz, że stajesz się swoim wrogiem, uważnie się zatrzymaj i dokonaj zmiany mentalnej. Znajdź nowy kierunek dla swojej energii, taki, który będzie bardziej produktywny i da ci możliwość rozwoju. Zastanów się uważnie, jakich słów, zwrotów używasz do krytykowania siebie i zmień te negatywne wzory w coś pozytywnego.

Dbaj o siebie. Bądź dla siebie łagodny w swoich słowach, myślach i działaniach.

warsztat rozwoju osobistego

  1. Co Tobą kieruje?

Zwróć uwagę na swoją motywację. Skąd pochodzą twoje myśli, uczucia, słowa i czyny? Zadaj sobie pytanie, czy kieruje Tobą empatia, dobro, miłość czy może strach i Twoje ego, czyli chęć poczucia się lepiej? To pytanie możesz sobie zadać w każdej sytuacji, począwszy od zawodowej, po codzienne życie z domownikami.

Gdy ktoś opowiada Ci o swoich problemach, jaka jest Twoja reakcja? Czy masz od razu swoje własne rady? Jak często zdarza Ci się mówić: „Ja w tej sytuacji zrobiłbym tak i tak…”, „No ja bym sobie na coś takiego nie pozwoliła…”. Będąc uważnym, zwróć uwagę na potrzeby drugiej osoby. Dzieląc się swoimi zmartwieniami, rzadko czeka się na radę. Najczęściej oczekuje się wysłuchania przez kogoś, z kim może podzielić się swoją troską. Bez rozwiązań i bez oceniania.

Zwróć uwagę na swoje reakcje, gdy się nie zgadzasz np. ze swoim partnerem. Jak zachowujesz się w takiej sytuacji, czy potrafisz obiektywnie przyjąć fakt, że macie prawo do dwóch różnych opinii? Czy potrafisz przyznać takie same prawa sobie, jak i partnerowi? Także bez oceniania?

Jak być uważnym? Uważnie obserwuj swoje relacje w pracy. Przyjmując rzeczywistość taką, jaka jest, unikaj plotkowania, rozmów za plecami drugiej osoby, podziałów na grupy.

A gdy masz wątpliwości, wróć do najważniejszego pytania: Co mną kieruje – empatia, miłość czy moje ego. To pozwoli ci zrozumieć, kim naprawdę jesteś, na głębszym, szczerym poziomie.

szkolenie warszawa

  1. Jak dbasz o swój umysł?

Twój telefon mieni się od wyskakujących powiadomień? Dzień bez Instagrama, Facebooka, Twittera to dzień stracony? Poranne i wieczorne wiadomości oraz świat polityki to coś, bez czego nie potrafisz się obejść?

Wszystko z umiarem. Nie ma nic złego w tym, że chcesz być na bieżąco z informacjami na temat otaczającego Cię świata. Rób to jednak w sposób uważny i zwracaj uwagę, jak to na Ciebie wpływa. Obserwując wpisy różnych osób w Internecie, łatwo zauważyć, że ciągła ekspozycja na negatywne treści może wpływać na stan psychiczny i emocjonalny ludzi.

Długotrwałe narażenie na negatywne, czy agresywne treści może mieć też długotrwałe skutki psychologiczne. Możesz wtedy zacząć własne zmartwienia postrzegać jako groźne i poważniejsze. Będziesz się nimi martwić bardziej i ciężko Ci będzie ten stan kontrolować.

Karm swój umysł pozytywnymi treściami. Moja życiowa dewiza to: „Rozwijaj się, wpuszczaj do życia nowe. Szukaj inspiracji w ludziach, miejscach, książkach, szkoleniach”. Tego się trzymam. Masz osobę, która jest dla Ciebie wzorem? Przeczytaj jej biografię. Marzysz o podróży w egzotyczne miejsce? Posłuchaj podcastu lub przeczytaj blog podróżniczy. Wyłącz telefon i komputer na pół godziny przed snem i podaruj sobie coś ciekawego. Zobaczysz, że na dłuższą metę to ogromna różnica.

  1. Czy słuchasz swojego ciała?

Wiesz, że wystarczy 20 minut ćwiczeń, żeby poczuć znaczącą zmianę i korzyści? Czy wiesz, że ćwiczenia mają wpływ nie tylko na stan fizyczny Twojego ciała, ale także na Twój stan psychiczny i emocjonalny? Uważność nie oznacza, że masz się zmuszać do wizyty na siłowni, czy biegów w maratonie. Zwróć uwagę na swoje ciało, zastanów się czego potrzebujesz. Może potrzebujesz pobudzenia i wystarczy szybki 20 minutowy spacer, a może chwili dla siebie i wybierzesz lekcję jogi, a może czujesz się przygnębiony, bez energii i zaprosisz partnera na lekcję salsy, a gdy dokucza Ci stres, wybierzesz się na aerobik z przyjaciółkami?

Uważność nie polega na zmuszaniu się do ćwiczeń każdego dnia. Zwróć uwagę na to, jak danego dnia czuje się Twoje ciało i daj mu to, czego potrzebuje. Postaraj się codziennie oceniać swój stan fizyczny. Nie tylko dostosujesz się do swoich potrzeb, ale będziesz mógł zadbać o siebie w zupełnie nowy sposób.

szkolenie warszwa

  1. Jak dbasz o swoje ciało i co jesz?

Zastanów się, w oparciu o jakie kryteria robisz zakupy. Jak często zdarza Ci się wrzucić do koszyka kosmetyk tylko dlatego, bo ma rozpoznawalną markę lub poprosić o lek w aptece tylko na podstawie tego, że zobaczyłeś ostatnio jego reklamę. Tego typu działania mogą wyrządzić Ci więcej szkody niż pożytku.

Jak być uważnym? Nie potrzeba wiele czasu, by sprawdzić, co jest w Twoim szamponie, czy z czego wykonany jest Twój żel pod prysznic. Warto mieć świadomość, że produkty takie jak dezodorant, krem do twarzy, krem do golenia codziennie nakładasz na swoje ciało. Codziennie! Warto wiedzieć, co wchodzi w ich skład i czy na pewno są dla Ciebie zdrowe.

Z drugiej strony, warto też zapytać w jaki sposób powstało to, z czego korzystasz. Coraz więcej marek stara się ograniczać testy na zwierzętach, inwestować w ekologiczne rozwiązania. Codzienna uważność to zatem także wybór takich produktów, które nie szkodzą Tobie i nie szkodzą innym. Uważne życie to takie, które stawia na empatię, na życzliwość, w każdym aspekcie. Poszukaj marek, które mają podobne wartości.

Podobnie jest z tym, co jesz. I bynajmniej nie mam tu na myśli czy stosujesz taką czy inną dietę. Ale warto wiedzieć, co jest w jedzeniu, które spożywasz i skąd ono pochodzi. Uważność na co dzień to także spoglądanie na etykiety produktów, które kupujesz. Zwróć uwagę zarówno na skład, jak i pochodzenie tego, co jesz. Jedz zdrowo i wspieraj lokalnych wytwórców, jeżeli masz taką możliwość.

Chcesz zatrzymać codzienny pośpiech i nauczyć się żyć uważniej? Zapraszam na najbliższą edycję szkolenia „Zwolnij i żyj świadomie” – warsztaty uważności mindfulness. Uczymy się w weekend 30 listopada – 1 grudnia.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

 

 

 

 

żal i uraza

Negatywne doświadczenie takie jak żal i uraza do kogoś, mogą nas trzymać w swoim uścisku przez lata. A że urazę karmimy swoją własną energią, często niewiele tej energii zostaje dla nas, na radość życia, cieszenie się tym, co mamy i czego doświadczamy na co dzień. Nawet gdy ktoś nam radzi „Odpuść, wybacz, zapomnij!” najczęściej reagujemy irytacją, zasłaniamy się niezrozumieniem.

Absurdalnie, w tej niewygodnej sytuacji potrafimy się na stałe „rozgościć”. Pomimo to, że przeżywanie bez końca tych samych zmartwień rani nas samych, wpływa na nasze relacje ze światem, na nasz komfort życia. Dlatego na szkoleniach uczę Uczestników – jak wybaczać. Jak wybaczać sobie, jak wybaczać innym. I podkreślam, że wybacza się „dla siebie”, z myślą o sobie i dla swojej siły i jakości życia.

warsztat rozwoju osobistego

Rozmowę o tym czym jest długoletni żal i uraza oraz o roli wybaczania miałam okazję prowadzić niedawno, z Anną, moją klientką,  podczas sesji coachingowej. Anna to dojrzała kobieta, po 50-tce, która pracowała w czasie sesji z tematami swojej relacji z mężem.

Zwróciło moją uwagę, że Anna dość wytrwale pomijała w swoich relacjach to, jak układa jej się w związku z mężem aktualnie, a swoją sytuację małżeńską postrzegała przez pryzmat pewnego zdarzania sprzed ok. 20 lat (tak, dwudziestu!).

Jej mąż w tamtym czasie bardzo ciężko i niespodziewanie zachorował na serce. Wylądował w szpitalu. I jak na początku bywa, chorym interesuje się każdy, z czasem bliskich i znajomych w szpitalu pojawiało się mniej. Za to moja Klientka trwała przy mężu, jak przy małżeńskiej przysiędze „na dobre i złe”. Odwiedzała go, opiekowała się nim, dodawała otuchy, dotrzymywała towarzystwa. Jednego dnia, jak opowiadała Anna, bardzo spieszyła się do domu. Ich wspólne dzieci, wtedy jeszcze całkiem małe, zostały tego dnia same w domu. I w czasie tej wizyty, gdy chciała już biec na pociąg do ich miasta, mąż błagalnym tonem poprosił, aby została z nim jeszcze chwilę dłużej. Anna została, pojechała następnym pociągiem.

Historia choroby zakończyła się szczęśliwie, mąż stanął na nogi, wrócił do domu, z czasem do pracy. Można by powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.

Ale nie do końca…

W czasie naszej rozmowy, Anna, opowiadając tę historię, była naprawdę rozgoryczona. „Wyobraża to Pani sobie?!?”– pytała mnie retorycznie podniesionym głosem – „Małe dzieci były same w domu, a on myślał wtedy tylko o sobie! Zostałam wtedy w szpitalu, a nigdy, ale to nigdy mi za to nawet nie podziękował!”

„Tak jakby to było takie oczywiste”– kontynuowała – „A przecież nie było! Wymagało ode mnie wyrzeczeń, pracy, było mi naprawdę ciężko. Też potrzebowałam wsparcia. A on wtedy myślał tylko o sobie i swojej chorobie! Takim był egoistą! A chociaż proste słowo „Dziękuję” wiele by zmieniło” – zakończyła z żalem w głosie.

Moja Klientka nigdy nie zdecydowała się na rozmowę z mężem. „Dziś, po 20 latach, nawet gdybym powiedziała mu o swoich uczuciach, to nic już by to nie zmieniło. Nie potrafię mu wybaczyć, że wziął mnie wtedy za pewnik”. I tak relację tej kobiety z mężem od wielu lat przepełnia żal i uraza.

Kto w tej relacji został tak naprawdę ukarany? Kto cierpiał?

Mąż, który nie wiedział, że 20 lat temu sprawił tak wielką przykrość małżonce czy Anna, u której stare wspomnienia są wciąż żywe i patrząc na męża, często myśli tylko i wyłącznie o tym, jak ją zranił wiele lat temu? Dawny żal i uraza powodują w niej złość, złość przekłada się na sposób, w jaki rozmawia z mężem, nie dostrzega pozytywnych oznak jego miłości, troski i wkładu w małżeństwo i tak błędne koło się zamyka.

szkolenie warszwa

Skoro chowanie urazy, żal negatywnie wpływają na nas samych, to jak to się dzieje, że z własnej woli możemy w niej tkwić np. 20 lat?

Trzymanie się naszych negatywnych doświadczeń, wracanie do nich, przeżywanie ich na nowo, można porównać do rozdrapywania gojącej się rany. Sprawia nam to ból, czemu więc to robimy? Bo lubimy się trzymać się rzeczy, sytuacji i okoliczności, które znamy, nawet jeśli są dla nas nieprzyjemne. „Wygoda” polega na tym, że wszystko to już się wydarzyło, bezpiecznie jest rozpamiętywać, że np. mąż nie podziękował, najlepsza przyjaciółka zdradziła, dziecko oszukało.

Czasem może też być tak, że negatywne doświadczenia z przeszłości chętnie wykorzystujemy do uzasadnienia tego na co się nie decydujemy w teraźniejszości. Pamiętasz tę paskudną rzecz, którą ktoś wyrządził ci lata temu? Przed czym Cię to powstrzymuje? Przed rozmową, spotkaniem z rodziną, przed budową nowego związku, przed poszukaniem lepszej pracy? Prawda jest taka, że jeżeli nie potrafisz wybaczyć, przeszłość staje się częścią twojej teraźniejszości i działa przeciwko tobie. Zabiera energię, hoduje negatywne emocje, okrada ze szczęścia.

Jeśli umiesz wybaczyć, energię marnowaną na chowanie urazy wykorzystasz na pozytywne aspekty swojego życia, na jego wzbogacanie.

Wiesz, jak możesz to zrobić?

Oddziel przeszłość od teraźniejszości. Mam swoją własną metaforę życia jako długiej, piaszczystej drogi, którą widzę w środku ciepłego, słonecznego lata. Na poboczach mojej drogi (życia) rosną polne kwiaty (głównie rumianki i niebieskie chabry), także chwasty i nierównej wysokości trawa. Będąc w tej metaforze – zostaw przeszłość w przeszłości. Zamiast nieść ją na plecach, odłóż ją na poboczu swojej drogi. Niech przeszłe wydarzenia, żal i uraza zostaną tam, gdzie ich miejsce.

szkolenie warszawa

Naucz się myśleć o dawnych urazach w taki sposób: nawet jeżeli ktoś zrobił nam kiedyś coś bardzo marnego, zrobił maksymalnie wszystko, na co było go wtedy stać. Gdyby mógł zrobić w tamtym czasie więcej, pewnie by zrobił. Ale nie zrobił. Zostawiaj życiowe balasty na poboczu, w przeszłości. I co ważne: pamiętaj, że to, że wybaczasz, nie znaczy, że akceptujesz. Ale że wybaczasz. Bo wybacza się dla siebie i swojej życiowej siły.

Anna, moja klientka, po rozmowach ze mną, w końcu wybaczyła swojemu mężowi tamte zdarzenia z przeszłości. Spojrzała szerzej na ich relację i jego rolę w rodzinie przez te wszystkie lata. Dostrzegła, jakim był ojcem. Jak dbał o nich, zabierał dzieci na wakacje, gotował obiady, pomagał. Dostrzegła w końcu, że na emeryturze troszczył się też z miłością o wnuki, pilnował ich, wychowywał, opiekował się. Był na każde zawołanie dzieci i wnuków. I nigdy nawet słowa nie powiedział, nigdy na to nie narzekał. Anna uświadomiła sobie, że nie wprost przez słowo „dziękuję”, ale przez wiele swoich uczynków okazał wdzięczność żonie i oddanie rodzinie.

Temat wybaczania jest ważnym zagadnieniem, poruszanym przeze mnie także podczas warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Jeśli chcesz go zgłębić, przepracować urazy z przeszłości, by iść dalej wolnym i silnym, zapraszam na warsztaty. Na nich się tego nauczysz.

relacje z partnerem

Izoluje, odbiera siłę, zdrowie, zniechęca do działania, sprawia, że przestajemy myśleć racjonalnie. Podsyca negatywne emocje, niszczy relacje z partnerem… tak właśnie działa na nas STRES.

Długotrwały stres pochłania wiele energii, rodzi poczucie bezsilności i osamotnienia. Ma też dużą siłę rażenia – udziela się osobom w naszym najbliższym otoczeniu. W konsekwencji sieje spustoszenie nie tylko w naszym zdrowiu psychicznym i fizycznym, ale i w życiu naszego partnera, a nawet naszych dzieci.

Co znamienne – stres działa „po cichu”, z początku niezauważony. Czasem potrzeba wielu rozmów, żeby uświadomić sobie, że problemy z komunikacją, rozłamy, izolacja w związku to efekty długotrwałego stresu. Warto zatem wiedzieć, jak rozpoznać objawy stresu oraz jak sobie z nimi poradzić, zanim będzie za późno, a nasze relacje z partnerem ucierpią bezpowrotnie.

szkolenie warszwa

Jeśli stres to choroba, to jak zatem rozpoznać negatywne symptomy?

 

  1. Rozdrażnienie

Gdy zamykasz się na partnera w stresujących momentach z pozoru masz wrażenie, że daje to panowanie nad całą sytuacją. Nie obciążasz bliskiej osoby swoimi problemami, wydaje Ci się, że pozwalasz jej na spokojne życie, w czasie gdy Ty toczysz wewnętrzną walkę. A teraz przyjrzyj się sobie w codziennych sytuacjach. Jak często po stresującym dniu zdarza Ci się wybuchnąć na z pozoru błahe sprawy? Rozrzucone buty, za głośna muzyka, sprzeczające się dzieci?

Gdy niesiemy ze sobą bagaż stresu, o wiele szybciej dajemy upust negatywnym emocjom, w najbardziej nieodpowiednich momentach. Dużo częściej zdarza się nam wtedy powiedzieć coś, czego po chwili żałujemy. Partner, którego nie dopuszczasz do swoich problemów nie wie, co jest źródłem takiego zachowania. Czuje się pogubiony, często zraniony i trudno mu się dziwić.

Pomyśl o szczerej rozmowie z bliską osobą. Być może nie będzie Ci w stanie zaproponować rozwiązania, ale już sam fakt, że ktoś Cię wysłucha, może mieć tutaj duże znaczenie. Mówienie o swoich problemach i lękach pozwoli Ci je nazwać, a tym samym oswoić. Spojrzeć na nie z pewnej perspektywy. Jest taki poziom stresu, przy którym nie widzimy już jasno wyjścia z sytuacji. Pamiętaj że są ludzie, którzy profesjonalnie zajmują się pomaganiem i rozmowami pomocnymi w pracy ze stresem. Decyzja o skorzystaniu z fachowej pomocy jest dowodem odwagi i troski o siebie i najbliższych.

  1. Problemy z koncentracją

A dokładnie koncentracja na niewłaściwych kwestiach. Powiedzenie, że „nieszczęścia chodzą parami” ma w sobie coś z prawdy. Zauważyłeś, że w stresujących momentach zdarza Ci się popełniać więcej błędów, tym samym czasem jeszcze pogarszać swoją sytuację. Dzieje się tak, bo koncentrujesz się tylko i wyłącznie na problemie, zamiast na jego rozwiązaniu. Rozkładasz go na czynniki pierwsze, myślisz o tym, jak to na Ciebie wpływa, w głowie piszesz kolejne czarne scenariusze. Im bardziej na tym koncentrujesz swoją energię, tym większa szansa, że któryś z tych czarnych scenariuszy się zrealizuje.

Kiedy jesteśmy zestresowani, nasz mózg przechodzi w tryb „walki lub ucieczki”, a nasze decyzje stają się bardziej pochopne lub odwrotnie nie podejmujemy ich wcale. Takie zachowanie nie wpływa dobrze ani na naszą sytuację w pracy, ani relacje z partnerem.

Czujesz przygnębienie, a może złość? W takiej sytuacji pomyśl sobie, że to Ty panujesz nad swoimi emocjami, nie one nad Tobą. Przypomnij sobie wydarzenie, gdy pod wpływem emocji podejmowałeś decyzję. Jakie były jej skutki? Weź kilka oddechów, opanuj się zanim zareagujesz. Powiedz, że potrzebujesz więcej czasu. Nie ma w tym nic złego.

warsztat rozwoju osobistego

  1. Tryb oszczędnościowy

Stres poważnie wpływa na Twoje zdrowie. Poza tym, że przewlekły stres jest przyczyną chorób serca, osłabia układ odpornościowy, powoduje depresję to także – mówiąc wprost – odbiera nam siły. Twój organizm to czuje. Jak często po tym, jak jesteś poddany długotrwałej presji chcesz po prostu zostać na kanapie, nakryć się kocem na głowę, zniknąć. Wybierasz patrzenie w telewizor i paczkę chipsów częściej niż spacer, wierząc, że poprawią Ci humor?

Takie zachowanie ma wpływ nie tylko na Ciebie, ale i na Twoje relacje z partnerem, a także na twoje dzieci. Zwróć uwagę na swoje zwyczaje: co ląduje w Twoim koszyku, gdy robisz zakupy. Jak wyglądają Wasze rodzinne posiłki. Jak często stres odbiera Ci siłę do przygotowania obiadu i decydujesz się na zamówienie czegoś na wynos.

Zestresowani rodzice spędzają też mniej czasu ze swoimi dziećmi. Wtedy najczęściej rolę opiekuna przejmuje telewizor, komputer lub telefon. A my, zamiast planować weekendowy wypad za miasto całą energię skupiamy w tym czasie na dręczących nas problemach.

Rozwiązanie? Gdy w sytuacji stresowej Twój mózg podpowiada Ci, by sięgnąć po słodycze i zostać na kanapie, tak naprawdę wypad na siłownię, spędzenie czasu z dzieckiem na wycieczce może mieć na Ciebie terapeutyczne oddziaływanie. Pozwoli Ci skupić się na czymś innym, nabrać zdrowego dystansu, uświadomić sobie, co w życiu jest ważne. Gdy czujesz, że świat Cię przerasta, zacznij od prostych ćwiczeń oddechowych. Skup się na tym, co tu i teraz.

szkolenie warszawa

  1. Izolacja i relacje z partnerem

Stres niszczy Twoje relacje. Nie robi tego gwałtownie, lecz niepostrzeżenie. Często więc go bagatelizujemy. A jednak zawsze nasze relacje z partnerem narażone są na efekty długotrwałego stresu. Dlatego nawet te najtrwalsze związki nie są w stanie tego przetrwać. Kiedy jesteś zestresowany, jesteś też bardziej wrażliwy. Napotykane trudności wydają się nie do pokonania. Twoje porażki są coraz większe, a Ty przy nich jesteś coraz mniejszy. Kurczy się Twoja pewność siebie.

Tu już jest prosta droga do problemów z komunikacją i niezrozumieniem. Z jednej strony sam izolujesz się od świata, żyjąc w przekonaniu, że nikt nie może do końca wczuć się w Twoją sytuację, postawić się na Twoim miejscu. Nie wiedząc, jak ci pomóc, twój partner czuje się natomiast odtrącony i beznadziejny. Znam przypadki, gdy długotrwały stres jednego z partnerów kończył się depresją bliskiej osoby.

Uświadom sobie, że nawet najtrudniejsza sytuacja nie musi pociągnąć Was dwojga na skraj przepaści. Pierwszy krok ku temu to uświadomienie sobie, że to Ty decydujesz o tym, jak przeżyjesz swoje życie, nie zły lub dobry los, szczęśliwy czy nieszczęśliwy przypadek. Uświadom sobie, że wszyscy doświadczamy wzlotów i upadków, nie zmienisz tego, możesz jednak zmienić swój sposób reagowania na takie sytuacje. Czas uświadomić sobie, że chwilowe problemy nie muszą decydować o być albo nie być Twojego związku. To pierwszy krok.

A kolejne? Aby uniknąć sytuacji, gdy stres niszczy Twoje relacje z partnerem, dowiedz się, jak radzić sobie z nim w zdrowy i skuteczny sposób. Techniki, z których korzystać można w codziennym życiu, poznają uczestnicy mojego szkolenia „Zarządzanie stresem i emocjami”. Poznają ćwiczenia, które pomagają im mieć kontrolę nad swoimi emocjami: takimi jak strach, złość, niecierpliwość. Uczą się panować nad swoimi reakcjami emocjonalnymi, dowiadują się jak przestać roztrząsać przeszłość oraz wybierać i decydować, co chcą myśleć i jak chcą się czuć. Chcesz zapoczątkować u siebie zmiany? Skorzystaj ze szkolenia.

pewność siebie

Pewność siebie jest ważna w każdym aspekcie naszego życia. Pewny siebie szef wzbudza zaufanie. Pewny siebie sprzedawca nawiązuje łatwiej kontakt z Klientem i jest otwarty na rozmowę. Pewność siebie w związku także jest ważna, łatwiej budujemy relacje, mówimy o swoich uczuciach i potrzebach  z partnerem. A pewny siebie rodzic potrafi tę cechę budować w swoich dzieciach.

Budować… bo jeśli ktoś mówi Ci, że „pewność siebie”, czy „odwaga” to coś, z czym człowiek się rodzi, to jest w błędzie. Niepewność czy nieśmiałość to nie jest wyrok na całe życie. I nie jest też tak, że jeśli w dzieciństwie rodzice nas właściwie nie ukształtowali to jesteśmy na przegranej pozycji. Zawsze jest dobry moment, by zacząć budować w sobie pewność siebie i wierzcie mi – to cecha osiągalna dla każdego.

pewność siebie

Jeśli chcesz być pewnym siebie, musisz przede wszystkim zmienić podejście do siebie. Jeżeli wątpisz w to, że możesz coś osiągnąć to będzie Ci trudno osiągnąć swój cel. Brak wiary bowiem najczęściej prowadzi do samosabotażu. Zbudowanie pewności siebie to niewątpliwie proces, który wymaga czasu, prób i powtórzeń… mam dla Ciebie dobrą wiadomość: zacząć możesz już dziś, w trzech prostych krokach.

  1. Co mówi o Tobie Twoje ciało?

Pomyśl o jednej, konkretnej osobie, która od chwili, gdy ją zobaczyłeś pierwszy raz, stwarzała wrażenie pewnej siebie, nawet jeszcze zanim otworzyła usta. Co zdecydowało o takim wrażeniu? Być może był to sposób w jaki weszła do pomieszczenia, jak nawiązała kontakt wzrokowy, uścisnęła Ci dłoń, jaką miała postawę. To elementy kluczowe w budowaniu pewności siebie.

szkolenie warszwa

Chcesz wyglądać na bardziej pewnego siebie? Zatem zwróć uwagę, jaka jest Twoja postawa. Czy stoisz prosto, czy się garbisz? Czy oddychasz spokojnie czy też krótko i nerwowo? Zwracaj uwagę, jak chodzisz. Wprowadź kilka zmian w swojej postawie i zaobserwuj, że to wpływa także na to, co czujesz i myślisz. Rzucam Ci teraz wyzwanie! 😊 Stań prosto, wypręż klatkę piersiową, wyprostuj ramiona. Pomyśl sobie, że w tej chwili przepływa przez Ciebie moc. Teraz zacznij oddychać głęboko. Następnie rusz przed siebie, energicznie, pokaż światu, że wiesz dokąd idziesz, miej świadomość ziemi, po której stąpasz i otoczenia, w którym się znajdujesz.

Nie obiecuję, że uda się już za pierwszym razem. Ćwicz, początkowo będziesz skupiać się na tym, żeby to robić. Ale zobaczysz, że z czasem jak z każdą umiejętnością, zacznie przychodzić Ci to naturalnie.

  1. Pomyśl o tym, co dobrego Cię czeka

Prawie każda sytuacja, w jakiej się znajdujemy, jest sumą naszych oczekiwań. Najprostszy przykład to przemówienie przed dużą widownią. Większość z nas na samą myśl już jest zdenerwowana. Dlaczego? Co wiemy o tym tłumie? Nic. Przerażają nas nie ludzie, a nasze wyobrażenia z nimi związane. Może ktoś się zaśmieje, ktoś się będzie nudził… Tak tworzymy samospełniające się przepowiednie i szykujemy się na porażki, których sami jesteśmy autorami.

Skoro negatywne myślenie ma taką moc, to spytam Cię przewrotnie – może pozytywne ma taką samą siłę? Pomyśl pozytywne: że przygotowałeś się do prezentacji, że czujesz dumę, że Ciebie wybrano do tego przemówienia. Pomyśl, że dzielisz się doświadczeniem i komuś sprawiasz tym przyjemność. Pomyśl nawet o oklaskach na koniec. Czemu nie?

To, na czym się skupiasz, staje się Twoją rzeczywistością. Bez względu na to, czy będziesz myśleć złe czy dobre rzeczy. Dlaczego? Bo na tym koncentrujesz swoją energię. Myślisz o tym, że będziesz się zacinać? Gwarantuję Ci, że jeśli odpowiednio się na tym skupisz, na pewno tak właśnie się stanie. Pamiętam, jak na pierwszych moich szkoleniach zjadał mnie strach i nie wiedząc niczego o uczestnikach, przypisywałam im same najgorsze myśli na mój temat. Gdy miałam już dość strachu, zaczęłam świadomie, wytrwale powtarzać sobie, że uczestnicy z zaciekawieniem czekają na to, jak poprowadzę szkolenie, że chcą się jak najwięcej nauczyć i mają w sobie dużo otwartości i życzliwości dla prowadzącej 😊 Dzięki takiemu sposobowi myślenia zaczęłam widzieć w grupach „innych” ludzi i zawsze znajdowałam przyjazne, wyczekujące twarze.

warsztat rozwoju osobistego

Pozytywne afirmacje to, jak powtarzam na moich szkoleniach, potężne narzędzie. Myśl pozytywnie o sobie, odsuń na bok negatywne myśli. Zobaczysz, że poczujesz jak rośnie Twoja pewność siebie. I pamiętaj: zasadę tę stosuj nie tylko przy publicznych wystąpieniach. Przyda się przy rozmowie o pracę, o podwyżce, na pierwszej randce, czy też w rozmowie z dzieckiem przed egzaminem.

  1. Odrzuć stereotypy związane z definicją pewności siebie

A jest ich naprawdę wiele! Poza już wspomnianą wcześniej „magiczną cechą”, z którą trzeba się urodzić, często myślimy też, że na pewność siebie trzeba zasłużyć. Jesteś człowiekiem sukcesu – masz prawo być pewny siebie. Takie założenia bardzo nas ograniczają. Chcesz być pewny siebie, zbuduj sobie swoją własną definicję tej umiejętności.

szkolenie warszawa

Bo pewność siebie, wbrew pozorom, nie daje Ci mocy Supermana. Nie oznacza też, że nigdy nie zawiedziesz, że nie będziesz się mierzyć z porażką, problemami, itd. Ale sprawi, że nauczysz się sobie z nimi radzić. Prawdziwa pewność siebie to odwaga do kontynuowania działań właśnie w chwilach, gdy wiele rzeczy nie idzie po naszej myśli. Skoncentruj się na tym, za co jesteś w życiu wdzięczny. Za rodzinę, która Cię w takich sytuacjach wspiera, za zdrowie, które pozwala Ci się rozwijać, za pracę czy dobrą książkę, przy której możesz wieczorem na chwilę oderwać się od wszystkiego.

Pamiętaj: pewność siebie to wiara w siebie. A jeśli ktoś na świecie ma najbardziej wierzyć w Ciebie, to Ty sam! I to jest w porządku.

Wiesz już od czego zacząć. Wypróbuj te 3 kroki na sobie, sprawdź, jaki będą miały wpływ na Ciebie. A jeśli chcesz pogłębić wiedzę o afirmacjach, wdzięczności i budowaniu wewnętrznej siły, zapraszam na moje szkolenia!

delegowanie zadań

Częstym tematem przewijającym się w mojej współpracy z małymi i średnimi firmami – jest podział obowiązków i odpowiedzialności pomiędzy szefem/właścicielem a jego kierownikami, czyli delegowanie zadań. Mimo, że szef/właściciel firmy deklaruje chęć oddawania zarządzania w ręce swoich menedżerów, w praktyce wciąż ulega pokusie ręcznego zarządzania i wchodzenia w kompetencje swoich menedżerów.

Pamiętam sesję coachingową z moim klientem, właścicielem dużej firmy produkcyjnej. Szef ten bardzo dbał o swoich pracowników, a tworzenie firmy przyjaznej zatrudnionym było dla niego autentyczną wartością. Równocześnie miał długoterminowy plan usamodzielnienia swoich kierowników i oddania w ich ręce zarządzania firmą.

Nasza rozmowa dotyczyła ważnego dla mojego Klienta zdarzenia. Firma w ostatnim czasie miała dużo zleceń i pojawił się temat nadgonienia robót i pracy w weekend. Kierownik produkcji przeprowadził rozmowy ze swoimi podwładnymi, tłumacząc i prosząc o pracę w sobotę. Część zespołu jednak dość bezpośrednio okazała niechęć do prośby szefa i oznajmiła, że nie będzie pracowała w weekend. Kierownik przyszedł do swojego szefa (a mojego Klienta) omówić, co w tej sytuacji zrobić.

A mój Klient przybył na coaching z pytaniem, co dalej.

Nie ukrywał swojego żalu – szczególnie, że firma zawsze tak bardzo dbała o ludzi, szła im na rękę, dobrze wynagradzała. Zdecydował, że konieczne jest zorganizowanie zebrania pracowników produkcji i poważna rozmowa z nimi. Wypracował ze mną scenariusz przemówienia a następnie pełen energii zapytał: „To co teraz? Na halę produkcyjną?”.

Popatrzyłam na niego i zapytałam, czy pamięta swoje plany, dotyczące budowania samodzielności i autorytetu jego kierowników. Delegowanie zadań było przecież dla niego ważne.

szkolenie warszawa

„Jeśli pójdziesz i wygłosisz takie przemówienie, a twój kierownik, a ich szef, będzie stał obok, jaki będzie przekaz całej tej sytuacji?” – zapytałam.
„No…” – zaczął się zastanawiać – „że to naprawdę ważna sprawa…?”
„A co zespół pomyśli o kierowniku produkcji?”
„Hmmm…” – powiedział w zamyśleniu – „że i tak nadal to ja zarządzam w firmie…”
„No właśnie” – odpowiedziałam i dokończyłam – „Więc wiesz już, co w tej sytuacji zrobić”

Mój Klient wrócił do firmy z pomysłem na rozmowę, jednak zamiast zebrać pracowników produkcji i powiedzieć im o oczekiwaniach firmy, zaprosił kierownika produkcji do siebie, ustalili, co zrobić i to kierownik działu przygotował sobie przemówienie. Następnego ranka wygłosił je przed swoim zespołem. Efekt był pozytywny, bo ludzie zrozumieli sytuację i udało się znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące szefa, firmę i zespół.

Dodatkową korzyścią było to, że kierownik produkcji umocnił swoją pozycję i w oczach podwładnych udowodnił swoją siłę sprawczą. Chociaż blisko było, by właściciel firmy znów przejął dowodzenie, koniec końców sprawy przyjęły naprawdę korzystny obrót. Delegowanie zdań odniosło bardzo pozytywny skutek.

asertywny menedźer

Jesteś szefem i masz podwładnych, którzy zarządzają? Bądź uważny, czy nie wchodzisz w ich kompetencje. To nikomu nie służy, bo będziesz miał coraz więcej pracy i coraz słabszego kierownika. A może sam jesteś kierownikiem i masz szefa, który za Ciebie podejmuje decyzje i załatwia sprawy z Twoim zespołem, przez co Twoja pozycja się osłabia. Jeśli tak, reaguj: rozmawiaj, zaproponuj rozwiązania, negocjuj.

Zarządzanie, delegowanie zadań i skuteczna komunikacja w biznesie to także główne tematy  wartościowego i pełnego praktycznej wiedzy szkolenia „Menedżer: Skuteczne zarządzanie i wyznaczanie zadań”. Najbliższa grupa już 11 września. Są jeszcze ostatnie wolne miejsca. Rezerwacja w sklepie na stronie.

ukryta agresja

Jeżeli poproszę Cię, abyś wyobraził sobie agresywną osobę, kogo widzisz? Zapewne kogoś, kto mówi podniesionym głosem, gestykuluje, ma wypieki na twarzy… Trudno nam sobie wyobrazić, że może to być ktoś spokojny, nawet pozornie uśmiechnięty. Jednak ukryta agresja może mieć wiele różnych twarzy.

I skoro najczęściej agresja kojarzy nam się z kimś wściekłym, może nawet niebezpiecznym dla otoczenia uważamy, że nie dotyczy ona nas – zwykłych, opanowanych ludzi. Tak pewnie też myślała o sobie bohaterka dzisiejszej historii, znajoma Agaty – mojej Klientki w coachingu.

warsztat rozwoju osobistego

Otóż Agata miała za sobą bardzo trudny okres w życiu, który pociągnął za sobą ważne zmiany w jej codzienności. Jej małżeństwo zakończyło się rozwodem. Długo trwało, zanim stanęła na nogi, ale w końcu się udało. Zmieniła pracę na ciekawszą, postanowiła też odnowić mieszkanie, które zachowała po rozstaniu z mężem.

Włożyła w remont naprawdę wiele pracy.

Kilka razy się spotykałyśmy w tym czasie na sesjach coachingu, a ona z wielkim uśmiechem na twarzy opowiadała, jak po raz pierwszy, zupełnie samodzielnie decyduje jaki kolor będzie na ścianach, jaką wybrała podłogę, w którym sklepie kupi meble.

Agacie wróciła też ochota na kontakty towarzyskie i spotkania ze znajomymi. Zaprosiła jednego wieczoru do siebie koleżankę z pracy. Znajoma dobrze znała mieszkanie Agaty także jeszcze sprzed remontu. Mieszkały obok siebie od lat i często wpadały do siebie na kawę. Agata, po zakończeniu remontu, zadowolona i dumna ze zmian w mieszkaniu (i życiu) pomyślała więc, że zaprosi znajomą na kawę, pokaże czego dokonała i pochwali się nowościami.

„Nie wspominałam jej wcześniej nic o remoncie” – opowiadała mi Agata. „Jednak, gdy tylko znajoma weszła do salonu, rozejrzała się i wykrzyknęła spontanicznie: „O matko! Wyremontowałaś mieszkanie! Ale brzydki ten kolor na ścianach!

„Mina mi zrzedła i wszystko w sekundę mi opadło…” – opowiedziała – „W sumie nie była to jakaś wielka sprawa – ten remont – i w pierwszej sekundzie pomyślałam, że znajoma w zasadzie ma prawo do swojego zdania, wiem o tym. Chodziło tylko o to, że włożyłam w to tyle pracy, cieszyłam się zmianami, a taki krótki komentarz odebrał mi tyle przyjemności z tego, co zrobiłam…” – opowiadała dalej Agata.

No właśnie. Czy to dobrze, że znajoma podzieliła się z Agatą swoją opinią?

jak nie zepsuć sobie wakacji

Ktoś powie: Miała prawo do swojego zdania, była przecież w tej sytuacji szczera.

Trudno się z tym nie zgodzić. Sama także, na kursie asertywności, powtarzam uczestnikom – żeby pamiętali, że mają prawo do własnego zdania.

Z drugiej jednak strony, równie ważnym aspektem budowania relacji, szanowania innych jest lekcja mówiąca o tym, że czasem największą sztuką jest… zatrzymać swoje zdanie dla siebie!

Tu pojawia się więc rozterka „Mówić szczerze, co myślę czy też nie?”.

Klucz jest prostszy niż myślisz:

Jeśli pytają, powiedz swoje zdanie. Jeśli nie pytają, milcz i zachowaj opinię dla siebie.

Zastanów się, jak często, gdy ktoś powie Ci, że jego dziecko ma katar, masz 1001 porad na to, co w tej sytuacji zrobić. Lub gdy kolega opowiada o problemach ze swoim szefem, jak często ciśnie się na usta „Ja bym w tej sytuacji zrobił to i to”. Lub gdy słyszysz o problemach znajomej z partnerem, jak często mówisz: „No ja bym na takie zachowanie nie pozwoliła”.

szkolenie warszwa

Pamiętaj, że takie zachowanie może być formą agresji. To ukryta agresja.

A jak to z agresją bywa, może ranić drugą osobę. Wcale nie trzeba krzyczeć, machać rękami, awanturować się, by zrobić komuś krzywdę. Ukryta agresja może ranić z uśmiechem i w dobrej wierze!

Także: rozmawiaj uważnie. Zwróć uwagę, czy osoba, z którą rozmawiasz, pyta Cię o radę. Może chce tylko, byś wysłuchał. Być może chce, byś znalazł i skomplementował coś pozytywnego. Nie musisz się dzielić opinią na temat SWOICH ulubionych kolorów ścian. Zobacz mieszkanie, powiedz, że świetnie sobie poradziła ze zmianą w życiu, że podziwiasz ilość pracy włożonej w projekt i powiedz, że się cieszysz, że znowu spotyka się ze znajomymi.

W zamian otrzymasz wdzięczność. Zainwestujesz w pełniejszą relację.

Naprawdę warto. Sprawdź osobiście, jak zadziała! 😊

Pokonaj lęki

Wiesz, co to jest lęk? Strach? Znasz te uczucia? Wiesz, jak powstrzymują Cię od działania, ograniczają, hamują? Gdy zaczynasz myśleć o swoich marzeniach, tych większych i tych mniejszych, strach podpowiada: „… ale to raczej się nie uda”, „Po co Ci to?”, „Nie dasz rady”. Pokonaj lęki!

Może to zaskakujące, ale strach – pomimo, że nie jest przyjemnym uczuciem, jest równocześnie… wygodny!

Łatwiej jest sobie powiedzieć: „Nie jesteś do tego zdolny”, „Nigdy nie będzie Cię na to stać”, niż odważyć się, by zrobić coś nowego, sięgnąć po więcej, wyjść ze strefy komfortu i podjąć wyzwanie.

Jeśli strach prowadzi Cię do wymówek, pamiętaj, że tylko od Ciebie zależy, aby go pokonać i sięgnąć po swoje marzenia. Na drodze realizacji swoich marzeń przyda Ci się mapa z 5 prostymi wskazówkami, jak wygrać ze strachem i się nie poddawać. Pokonaj lęki!

Pokonaj lęki

1. Zrób listę swoich marzeń i powiedz sobie „Chcę”

Odpowiedz sobie szczerze, co robisz by zrealizować swoje cele? Jak często opowiadając o nich używasz słów „kiedyś”, „może”? Czy wykonałeś jakąś pracę, która przybliżyłaby Cię do nich? Czy jesteś gotów na to, by się zaangażować?

Z marzeniami jest jak z podróżą. By dotrzeć do celu musisz go znać. Zatem pierwszym krokiem do pokonania strachu jest wyznaczenie sobie satysfakcjonującego celu. Odpowiedz sobie na pytanie czy jeśli go osiągniesz poczujesz się spełniony?

Zastanów się głębiej. Jaki wyznaczasz sobie idealny wynik? Może jest to poprawa sytuacji zawodowej, a co za tym idzie i finansowej? Może chcesz swobodnie podróżować po świecie? Zachęcam Cię by naprawdę się nad tym zatrzymać. Zastanów się, jak będzie wyglądało twoje życie, gdy uda Ci się swój cel zrealizować.

2. Nazwij swoje wymówki

Gdy dziecko boi się potwora spod łóżka, co robisz? Zapalasz światło, odkrywasz kołdrę, pokazujesz podłogę, śmiejcie się wspólnie ze zwiniętej w rogu maskotki, która wyglądała strasznie w ciemnościach. Z dorosłymi jest tak samo. Nazwij swoje lęki, nadaj im kształt, wypowiedz je na głos, napisz, a zobaczysz, że działa to dokładnie tak samo, jak zapalenie światła w ciemnym pomieszczeniu. Czemu warto to zrobić? Bo to strach sprawia, że odkładasz rzeczy na później. To strach sprawia, że mówisz: „Jestem zmęczony”, „W tej chwili są inne ważniejsze priorytety”, „Tak naprawdę to naiwny pomysł”. Brzmi znajomo?

A teraz bądź ze sobą szczery: ile w tych twierdzeniach jest prawdy? Czy może tylko boisz się, że jeśli podejmiesz wysiłek, to spotka Cię porażka? Chcę Cię zapewnić o jednym… ból niespełnienia jest znacznie bardziej dotkliwy niż ból porażki.

Skoro już rozpoznałeś swoje „potwory spod łóżka”, zastanów się jak je pokonać. Jesteś zbyt zmęczony? Zastanów się, jak rozplanować sobie dzień, by znaleźć odpowiedni czas na sen i odpoczynek. Masz inne priorytety? Zastanów się, jak wyznaczyć sobie cele, by nie musieć ich realizować kosztem innych ważnych dla Ciebie spraw. Jakiś głosik mówi do Ciebie „to głupie”? Powiedz mu „Nie”, bo ten wewnętrzny sabotażysta ma tylko jeden cel: nie chce byś się rozwijał. Pokonaj lęki i nie pozwól mu na to.

Pokonaj lęki

3. Nastaw się na rozwój

Strach sprawia, że stoimy w miejscu. Gdy rozejrzysz się wokół siebie zrozumiesz, że mimo iż dni mijają, Ty jesteś tylko obserwatorem. Boisz się popełnić błąd, boisz się rozczarowania, boisz się zmian. Pokonaj lęki, bo to wszystko Cię powstrzymuje, by ruszyć do przodu.

Zmień komunikat, jaki przekazujesz sobie we własnych wewnętrznych rozmowach.

Powiedz sobie, że nie chodzi o bycie doskonałym, nie chodzi o doskonałą figurę, doskonałą pracę, czy doskonałe wakacje. Coś takiego nie istnieje, jest odrealnione, więc przestań o to walczyć. Pokonaj lęki i pomyśl o drodze rozwoju, która Cię poprowadzi do celu. Poczuj się na niej komfortowo. Być może po drodze popełnisz jakiś błąd, coś pójdzie nie po myśli. Nawet jeśli tak się stanie, poruszasz się po ścieżce rozwoju. W swoim własnym tempie, ale do przodu. Pamiętaj, by się nie zatrzymywać. Tylko wytrwały zwycięży.

4. Szukaj sensu w rozczarowaniach

Nikt nie lubi rozczarowania. Skoro podejmujemy wysiłek związany z realizacją celu, oczekujemy od losu, że wynagrodzi nas za nasze starania. Boimy się bólu rozczarowania i robimy wszystko by go uniknąć. Tymczasem takie rozczarowania to ważne lekcje. Bolesne doświadczenia mogą być szansą na rozwój. Aby pokonać strach, naucz się znajdować sens w rozczarowaniach.

Przygotuj się na to, że na pewnych etapach trudności się pojawią. Wtedy powiesz sobie, że jesteś na ścieżce rozwoju i to nie rozczarowanie czy strach decydują o tym, dokąd zmierzasz, co osiągasz i jak żyjesz. Robisz to TY.

Pokonaj lęki

5. Zaakceptuj porażkę

Czego najbardziej się boimy się zanim zaczniemy realizować cel? Zapewniam Cię, że praktycznie każdy odpowiada: „Porażki”. Pokonaj lęki, bo takie doświadczenie potrafi nas o wiele więcej nauczyć niż łatwo osiągnięty sukces.

Gdy dziecko uczy się jeździć na rowerze, pomimo wywrotek, siniaków i zadrapań uparcie wsiada kolejny raz na siodełko. Nie traktuje upadku jako porażki, tylko jako naukę – drogę do samodzielnej jazdy. Gdyby na początku nauki uległo strachowi, nigdy by nawet nie wsiadło na rower.

Ból upadku to nie koniec świata. Wyciągaj z porażki wnioski, nie rób sobie wyrzutów. Zamiast tego wykorzystaj tę wiedzę w przyszłości i pokonaj lęki, jeżeli znowu się pojawią. To doświadczenie jest bezcenne, nigdy byś nie miał tej wiedzy, gdybyś nie spróbował.

Pokonaj lęki

Pamiętaj: sposób, w jaki reagujesz na swój strach, może wyróżnić Cię z tłumu. Możesz mu się poddać i z roli obserwatora patrzeć, jak życie Cię omija. Ale możesz też zmierzyć się z wewnętrznymi barierami, uwolnić się od nich i tę nową siłę wykorzystać do tego, by wyruszyć w kierunku swojego celu. Pokonaj lęki, a jeżeli zostaniesz w miejscu, to rozejrzyj się dookoła, nic innego bowiem Cię nie czeka.

Jeżeli ruszysz przed siebie, wyczekuj tego, co dziś kryje się za horyzontem. Głębokiej satysfakcji ze spełnienia tego, czego naprawdę pragnąłeś. Pokonaj lęki!