Wpisy

asertywność kobiet

Kobiecość w obecnych czasach”, to temat, który regularnie wywołuje w naszym kraju gorące debaty społeczne i protesty. Dlaczego? Bo w temacie roli kobiet w życiu społecznym i rodzinnym zderzają się dwie rzeczywistości: międzypokoleniowe stereotypy, patriarchalne „prawdy” i „mądrości” ze współczesnym, świadomym głosem samych kobiet.

Temat ten łączy się w szczególny sposób z tematem asertywności. Dlatego też zdecydowałam się poruszyć kilka asertywnych kwestii: wyrażania swoich emocji (nie złość się), reagowania, gdy ktoś czegoś od nas oczekuje (no uśmiechnij się!), narusza nasze granice (jesteś brzydka taka skwaszona! Kiedy będziesz miała dzieci?) w odniesieniu właśnie do asertywności.

Zacznijmy od samej definicji. Czym jest asertywność?

Asertywność jest, wbrew obiegowym opiniom, takim rodzajem relacji ze światem, w którym dbamy o siebie i swoje granice na równi z dbaniem o innych. W asertywność wpisuje się szacunek, jaki okazujemy sobie i innym. W asertywność wpisuje się także akceptacja dla odmienności, odmiennych poglądów, odmiennego zdania.

Warto też nadmienić, że (chociaż często się z tym spotykam) asertywność nie jest tylko odmawianiem i umiejętnością mówienia NIE. Umiejętność odmawiania owszem, wpisuje się w asertywność, jest jednak tylko jej częścią.

Na szkoleniach i w pracy indywidualnej z moimi klientami słyszę też często od kobiet, że asertywność kojarzona jest z egoizmem i dbaniem tylko o siebie. Otóż nie, jak wspomniałam wcześniej, w asertywność wpisana jest duża uważność i wrażliwość na innych. Ale- w połączeniu z uczciwym dbaniem także o siebie.

Wychowanie a asertywność kobiet

Znacie to sformułowanie, kierowane do dziewczynek i kobiet: „Uśmiechnij się, złość piękności szkodzi„? Dziewczynki w naszym kraju są bardziej wychowywane na uległość. Na bycie grzecznymi, ustępującymi innym. Nie okazującymi emocji, uśmiechającymi się, i to niezależnie od tego, że w środku aż kipią z emocji.

Na nasze umiejętności asertywnej komunikacji (i na ich brak) wpływa też szkoła, która w tradycyjnym modelu kształcenia i wychowania promuje raczej uległość i posłuszeństwo wobec tych, którzy mają władzę i przewagę.

Jak to potem wpływa na dorosłe życie?

Edukacja w duchu wspomnianej tu szkoły tradycyjnej ma wpływ na życie i funkcjonowanie dzieci, gdy dorosną. Osoby tak ukształtowane niosą w sobie potrzebę uległości, posłuszeństwa, dostosowania do innych. W tym podejściu ten, kto jest silniejszy, wygrywa, decyduje, rządzi. Nie ma tu równości i szacunku, jest trudność w odmawianiu, dbaniu o siebie, wyrażaniu własnego zdania.

Wychowywanie dziewczynek (w domu i w szkole) na grzeczne, ułożone, uśmiechnięte i zawsze ustępujące ma wpływ na to, jak funkcjonują potem w dorosłym życiu. Kobiety takie nie wiedzą, że mają prawo chcieć, mają prawo się nie zgodzić, mają prawo odmówić i zadbać o siebie. Kobiety takie mogą latami żyć w przekonaniu, że to one odpowiadają za obowiązki domowe, gotowanie, wychowanie dzieci. Może być tak, że nie potrafią tego zakwestionować, poddać w wątpliwość, oddać odpowiedzialności np. swojemu partnerowi, mężowi, nastoletnim dzieciom.

Asertywność to także akceptacja odrębności

Z drugiej strony, nowoczesne szkoły, a takie znam, nastawione są na dialog, debatę, zaciekawienie innym punktem widzenia, wartością tego, że ludzie są różni. W takim wychowaniu jest zgoda na odmowę, na inne zdanie, na negocjowanie, szukanie rozwiązań, by godzić potrzeby różnych stron.

Czasem możemy słyszeć głosy, że model edukacji opartej na asertywności, pozwalający dzieciom pytać, kwestionować, odmawiać jest niebezpieczny. Niesie za sobą ryzyko wykształcenia dzieci, które nie mają granic, zahamowań, są roszczeniowe itd. Aby uspokoić takie głosy warto rozumieć, że brak granic i wymagań wobec dzieci to jedno. To faktycznie może rodzić zagubienie u dziecka i nieumiejętność funkcjonowania z innymi. Czymś innym jednak jest rozumienie, że każdy człowiek jest odrębną jednostką i ma swoje granice, które należy szanować.

Szkodzi czy nie szkodzi?

No więc- czy złość piękności szkodzi czy też nie szkodzi?

Uspokoję nas wszystkich- złość piękności nie szkodzi. Nie ma związku. Co więcej- nie musisz być piękna, możesz być jaka chcesz. I jeszcze inaczej odwracając: nawet gdyby złość szkodziła „piękności”, to co z tego? Nic.

Ryby głosu nie mają, ale dzieci już mogą mieć. I jeśli jesteś dorosłą kobietą, wychowaną w duchu tego powiedzenia, to także pamiętaj, że możesz zabierać głos w różnych sytuacjach. Chcieć, prosić, nie zgadzać się, mieć inne zdanie.

I na koniec wiedz, że…

Temat asertywności jest tematem wymagającym, trudnym. Wiąże się z naszym wychowaniem, co nam mówili o nas i o świecie ważni dla nas dorośli. Asertywność jest o relacjach z innymi, ze sobą. Asertywność niesie też dylematy, budzi strach i obawy o to, co będzie, gdy przestaniemy być mili i powiemy, że coś się nam nie podoba.

Ale: Pamiętaj w tym wszystkim o sobie. Nie daj sobie wmówić dziwnych prawd i powiedzeń bez autora. Kwestionuj to, co słyszysz od innych. Nie bierz do siebie opinii ludzi, których nie pytasz o zdanie. Pytaj często siebie, co jest Twoją prawdą. Pamiętaj, że możesz się złościć i głośno cieszyć, być ładna lub brzydka lub jaka chcesz, mieć swoje własne zdanie na różne tematy. Liczysz się. Masz prawo.

Ucz się asertywności cały czas – także tu, na naszym blogu, gdzie regularnie piszemy na ten temat, odpowiadamy na pytania, poruszamy najważniejsze zagadnienia.

NEWSLETTER

Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

    Mam dziś dla Was dwie historie z życia menedżera

    Historia nr 1

    Kilka lat temu zgodziłam się zastąpić szefową działu handlowego, Kasię, w czasie jej urlopu. Zespół handlowców znałam, bo to ja wcześniej nim zarządzałam. Jednego poranka, podczas nieobecności Kasi, zajrzał do mojego pokoju Radek, pracownik z jej zespołu.

    🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

    Dość zaaferowany i z energią przekazał mi:

    „Słuchaj! Mamy w firmie problem! Drzwi się zepsuły, karty wejściowe nie działają”.

    „Jasne” – odpowiedziałam – „I co zamierzasz z tym zrobić?”

    Podniósł bardzo zdziwiony brwi do góry i odpowiedział:

    „Zrobić??? Przecież już zrobiłem. Zastępujesz Kasię, więc przekazałem sprawę przełożonemu.”

    Kurtyna…

    Historia nr 2

    Innym razem, podczas wspomnianego wyżej zastępstwa, przychodzi inny handlowiec i od drzwi oznajmia:

    „Mam strasznie wymagającego klienta! Koniecznie chce niestandardową ofertę! Zapowiedział, że jeśli nie spełnimy jego oczekiwań, zamówi od konkurencji. Co możemy mu zaproponować?”

    „Super”– odpowiedziałam- „A co ty proponujesz?”

    „Ja??”– odpowiedział równie zdziwiony co wcześniej wspomniany Radek- „Przecież to ty wiesz i możesz zdecydować, co mu zaproponujemy”

    Obie historie, chociaż dotyczą dwóch różnych tematów, mają ze sobą wiele wspólnego. Dlatego też w obu tych historiach moja reakcja była bardzo podobna. Zanim Ci ją jednak zaprezentuję, zastanówmy się z perspektywy menedżerskiej, co mogłam zrobić i jak zareagować odruchowo.

    (Nie)samodzielny zespół

    Przede wszystkim, mogłam zacząć rozwiązywać sprawę sama. Mogłam rzucicć się na zbieranie informacji, wykonać kilka telefonów, przejść po piętrach firmy w poszukiwaniu właściwych ludzi, w drugim przypadku- przygotować specjalną promocję z opcjami.

    Jak wspomniałam wyżej, w obu przypadkach zareagowałam podobnie. W sytuacji z Radkiem, gdy oznajmił mi, że już swoje zrobił, zapytałam”

    „A co jeszcze innego mógłbyś zrobć?”

    W drugiej sytuacji na wprost odesłałam człowieka z informacją:

    Wróć za 10 minut z dwiema swoimi propozycjami oferty dla tego klienta”.

    I w obu przypadkach, co było dla mnie pewnym zaskoczeniem, ludzie doskonale sobie poradzili. Załatwili sprawę, znaleźli rozwiązanie, opracowali strategię wyjścia z sytuacji.

    Samodzielny zespół? To możliwe!

    Gdy jesteś menedżerem, szczególnie początkującym, możesz mieć odruch robienia zadań za ludzi, wyręczania ich, załatwiania za nich. W konsekwencji, krok po kroku, zwalnia to ich z odpowiedzialności i myślenia, ucząc wygodnej bezradności. A Ty, zamiast delegować zadania i rozwijać zespół, zarządzasz ręcznie, ścigając się z czasem pod natłokiem zadań.

    Chcesz uczyć ludzi myślenia w kategoriach rozwiązań?

    Zatem powtarzaj im:

    „Nie przychodź do mnie z problemem. Przychodź z propozycją rozwiązania”.

    Sprawdź zatem ze sobą, jak działasz i jak funkcjonujesz. Jeżeli jesteś bardzo zajęty, to możliwe, że jesteś w pułapce tego, że wiele bierzesz na siebie, nie wykorzystujesz potencjału i możliwości zespołu. To słabe rozwiązanie, gdy menedżer jest najbardziej zapracowany w firmie. Warto nad tym pracować. Powodzenia. 🙂

    NEWSLETTER

    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
      kim jestem

      Mam dziś dla Was jedną z moich ulubionych historii. Już nawet nie pamiętam, kiedy i gdzie usłyszałam ją po raz pierwszy… Niemniej jednak, pamiętam dobrze, że skłoniła mnie ona do refleksji i poszukiwań odpowiedzi na kilka ważnych pytań.

      🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

      Kim jestem i dlaczego?

      Po usłyszeniu tej historii myślałam, jak wiele zależy od tego, skąd pochodzimy i w jakim środowisku dorastaliśmy? Jak wielka siła tkwi w naszym sposobie myślenia? W jaki sposób zdarzenia i to, co przeżyliśmy, nas kształtuje? Jak te same doświadczenia możemy postrzegać na różne sposoby, jak możemy je inaczej nazywać i jakie mogą być tego konsekwencje, jaką to robi różnicę?

      I jak to się stało, że jestem, kim jestem. No i…. kim tak właściwie jestem?

      Tyle refleksji. A teraz już historia. Oto ona.

      Trudny ojciec i jego synowie

      Był sobie kiedyś człowiek, który miał dwóch synów. Był on pijakiem, złodziejaszkiem, człowiekiem ciągle skonfliktowanym z prawem i bez pieniędzy. Zawsze, gdy mógł, wybierał drogę na skróty, co przeważnie oznaczało problemy.

      Sam wychowywał przez lata swoich dwóch synów, nie dbając o nich jakoś szczególnie, a wręcz się nimi nie zajmując wcale… Nie okazywał im troski, miłości. To jego, a nie chłopców potrzeby były zawsze na pierwszym miejscu. Synowie dorastali, obserwując życie swojego ojca i ucząc się od niego tyle, ile mogli…

      Po wielu latach obaj osiągnęli dorosłość i opuścili dom rodzinny. Jeden z synów wyrósł na człowieka bardzo podobnego do ojca – miał ciągle kłopoty, narzekał na brak środków do życia, wcześnie porzucił szkołę, nie stronił od alkoholu, w kółko miał większe i mniejsze konflikty z prawem.

      Natomiast drugi z synów wyrósł na człowieka prawego, systematycznego, zdyscyplinowanego, skończył studia i od najmłodszych lat ciężko pracował. Dbał o siebie i pomagał też innym.

      I pewnego dnia obu braci ktoś zapytał:

      -„Jak to możliwe, że mając takiego ojca, wyrosłeś na takiego człowieka?”

      I każdy z braci, z pewnością w głosie, odpowiedział dokładnie w ten sam sposób:

      -„Jestem, kim jestem, bo kim innym mógłbym być, mając takie dzieciństwo i takiego ojca…?”

      Refleksja

      Wierzę, że chociaż czasem może być trudno i potrzeba wiele wytrwałości, w naszych rękach jest więcej, niż nam się może wydawać… Że mamy wpływ na własne życie, że nie wszystko stracone i że zawsze, ale to zawsze jest szansa na zmianę na lepsze.

      Życzę Wam miłych refleksji.

      NEWSLETTER

      Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

        • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
        żal i uraza

        Negatywne doświadczenia, takie jak żal i uraza do kogoś, mogą nas trzymać w swoim uścisku latami. A że żal i urazę karmimy swoimi myślami, mogą one nam zabierać energię i radość życia, przesłaniać to, co obecne i czego dobrego doświadczamy na co dzień.

        Nawet gdy ktoś bliski nam radzi „Odpuść, wybacz, zapomnij!”, możemy reagować irytacją, zasłaniamy się tym, że inni nas nie rozumieją.

        🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

        I pomimo, że płacimy cenę za chowanie urazów, potrafimy się na stałe „rozgościć” w przeszłych wydarzeniach i patrzeniu na kogoś przez pryzmat tego, co wydarzyło się w przeszłości.

        Dlaczego w życiu warto umieć wybaczać? Bo wybacza się sobie i innym. Wybacza się, zwróć uwagę, także dla siebie, z myślą o sobie i dla swojej energii i jakości życia.

        Długoletni żal i uraza

        Rozmowę o tym, czym są długoletni żal i uraza oraz o roli wybaczania, miałam okazję prowadzić niedawno podczas sesji coachingowej z Anną, moją klientką. Anna to dojrzała kobieta, po 50-tce, w czasie sesji rozmawiłyśmy o jej relacji z mężem.

        Zwróciło moją uwagę, że Anna dość wytrwale pomijała w swoich relacjach to, jak układa jej się obecnie w związku z mężem, a nawiązywała do pewnego zdarzania sprzed ok. 20 lat (tak, dwudziestu!).

        Jej mąż w tamtym czasie bardzo ciężko i niespodziewanie zachorował na serce. Wylądował w szpitalu. Po pierwszych dniach zainteresowania i odwiedzin bliskich i znajomych, w szpitalu pojawiało się ich coraz mniej. Za to moja Klientka trwała przy mężu, jak w małżeńskiej przysiędze „na dobre i złe”. Odwiedzała go, opiekowała się nim, dodawała otuchy, dotrzymywała towarzystwa.

        Historia choroby zakończyła się po kilku tygodniach szczęśliwie, mąż stanął na nogi, wrócił do domu, z czasem do pracy. Można by powiedzieć, że wszystko wróciło do normy.

        Błędne koło

        Gdzie więc jest w tej historiii „ale”?

        W czasie naszej rozmowy, Anna, opowiadając o tych zdarzeniach sprzed lat, była naprawdę rozgoryczona. „Wyobraża to Pani sobie?!?”– pytała mnie retorycznie podniesionym głosem – „Tyle tygodni byłam przy nim wtedy w szpitalu, a on nigdy mi za to nawet nie podziękował!”

        „Tak, jakby to było takie oczywiste”– kontynuowała – „A przecież nie było! Wymagało ode mnie wyrzeczeń, było mi naprawdę ciężko. Też potrzebowałam wsparcia. Chociaż proste „Dziękuję” mi się należało…” – zakończyła z żalem w głosie.

        Moja Klientka nigdy nie zdecydowała się na rozmowę o tamtych zdarzeniach z mężem. Towarzyszyło jej przekonanie, że po 20 latach, nawet gdyby powiedziała mu o swoich uczuciach, to nic już by to nie zmieniło. Nie potrafiła mu wybaczyć tego braku „dziękuję”. I tak relację tej kobiety z mężem od wielu lat przepełniały żal i chowana w sercu uraza.

        A dawny żal i uraza powodowały w niej złość, złość przekładała się na sposób, w jaki rozmawiała z mężem, nie dostrzegając pozytywnych oznak jego obecnej miłości, troski i wkładu w małżeństwo.

        Trzymanie się negatywnych doświadczeń

        Skoro chowanie urazy i żal negatywnie wpływają na nas samych, to jak to się dzieje, że możemy przeszłe zdarzenia rozpamiętywać przez 20 lat?

        To wynik tego, że utknęliśmy gdzieś emocjonalnie. Coś, co wydarzyło się w przeszłości, było dla nas tak silnym przeżyciem, że emocje z tego zdarzenia zabraliśmy ze sobą, „zaczepiły się” one w nas i niesiemy je przez obecne życie.

        Jak sobie pomóc? Co zrobić, by wybaczyć, zamknąć przeszłość i uwolnić energię?

        Zostaw przeszłość za sobą

        Wyobraź sobie, że Twoje życie to droga. Niech będzie długa, piaszczysta, widzisz ją w środku ciepłego, słonecznego lata. Na poboczach tej drogi (życia) rosną polne kwiaty (głównie rumianki i niebieskie chabry), trochę chwasty i nierównej wysokości trawa. Idziesz z plecakiem na plecach, w którym mieścisz bagaż swoich doświadczeń.

        Sprawdź, co w tym plecaku dokładnie niesiesz. Jakie zdarzenia, emocje, przeżycia. Ile doświadczeń, wniosków i mądrości? Ile urazów, przykrości, cierpień?

        I gdy je wszystkie przeglądasz, sprawdź, co naprawdę chcesz nieść dalej ze sobą, a co zdecydujesz się zostawić. Które sprawy z przeszłości chcesz zostawić w przeszłości? Jakie uczucia? Które emocje? Które lekcje i doświadczenia?

        Zamiast nieść je wszystkie na plecach, możesz dokonać wyboru. Możesz świadomie część z nich zostawić tam, gdzie się wydarzyły, gdzie jest ich miejsce.

        Anna, moja klientka, po rozmowach ze mną, w końcu wybaczyła swojemu mężowi tamte zdarzenia i zamknęła przeszłość. Zabrała refleksję, naukę, wnioski. To pozwoliło jej spojrzeć szerzej na ich relację i rolę męża w rodzinie przez te wszystkie lata. Dostrzegła, jakim był ojcem. Jak dbał o nich, zabierał dzieci na wakacje, gotował obiady, wspierał. Anna uświadomiła sobie, że nie wprost, przez słowo „dziękuję”, ale przez wiele swoich uczynków, okazał wdzięczność żonie i oddanie rodzinie. Było to dla niej bardzo uwalniające.

        Temat wybaczania jest ważny. Uczymy się wybaczać podczas warsztatów rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę”. Jeśli czujesz, że chciałbyś umieć wybaczać, zostawić przeszłość za sobą, przerobić urazy z przeszłości, warsztaty będą pomocne. Polecam.

        NEWSLETTER

        Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

          • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
          delegowanie zadań

          Częstym tematem przewijającym się w mojej współpracy z małymi i średnimi firmami – jest podział obowiązków i odpowiedzialności pomiędzy szefem/właścicielem a jego kierownikami, czyli delegowanie zadań.

          Mimo, że szef/właściciel firmy deklaruje chęć oddawania zarządzania w ręce swoich menedżerów, w praktyce wciąż ulega pokusie ręcznego zarządzania i wchodzenia w kompetencje swoich menedżerów.

          🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

          Pamiętam sesję coachingową z moim klientem, właścicielem dużej firmy produkcyjnej. Szef ten bardzo dbał o swoich pracowników, a tworzenie firmy przyjaznej zatrudnionym było dla niego autentyczną wartością. Równocześnie miał długoterminowy plan usamodzielnienia swoich kierowników i oddania w ich ręce zarządzania firmą.

          Delegowanie zadań. Jak zacząć?

          Nasza rozmowa dotyczyła ważnego dla mojego Klienta zdarzenia. Firma w ostatnim czasie miała dużo zleceń i pojawił się temat nadgonienia robót i pracy w weekend. Kierownik produkcji przeprowadził rozmowy ze swoimi podwładnymi, tłumacząc i prosząc o pracę w sobotę. Część zespołu jednak dość bezpośrednio okazała niechęć do prośby szefa i oznajmiła, że nie będzie pracowała w weekend. Kierownik przyszedł do swojego szefa (a mojego Klienta) omówić, co w tej sytuacji zrobić.

          A mój Klient przybył na coaching z pytaniem, co dalej.

          Nie ukrywał swojego żalu – szczególnie, że firma zawsze tak bardzo dbała o ludzi, szła im na rękę, dobrze wynagradzała. Zdecydował, że konieczne jest zorganizowanie zebrania pracowników produkcji i poważna rozmowa z nimi. Wypracował ze mną scenariusz przemówienia a następnie pełen energii zapytał: „To co teraz? Na halę produkcyjną?”.

          Popatrzyłam na niego i zapytałam, czy pamięta swoje plany, dotyczące budowania samodzielności i autorytetu jego kierowników. Delegowanie zadań było przecież dla niego ważne.

          „Jeśli pójdziesz i wygłosisz takie przemówienie, a twój kierownik, a ich szef, będzie stał obok, jaki będzie przekaz całej tej sytuacji?” – zapytałam.
          „No…” – zaczął się zastanawiać – „że to naprawdę ważna sprawa…?”
          „A co zespół pomyśli o kierowniku produkcji?”
          „Hmmm…” – powiedział w zamyśleniu – „że i tak nadal to ja zarządzam w firmie…”
          „No właśnie” – odpowiedziałam i dokończyłam – „Więc wiesz już, co w tej sytuacji zrobić”

          Jak skutecznie delegować zadania?

          Mój Klient wrócił do firmy z pomysłem na rozmowę, jednak zamiast zebrać pracowników produkcji i powiedzieć im o oczekiwaniach firmy, zaprosił kierownika produkcji do siebie, ustalili, co zrobić i to kierownik działu przygotował sobie przemówienie. Następnego ranka wygłosił je przed swoim zespołem. Efekt był pozytywny, bo ludzie zrozumieli sytuację i udało się znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące szefa, firmę i zespół.

          Dodatkową korzyścią było to, że kierownik produkcji umocnił swoją pozycję i w oczach podwładnych udowodnił swoją siłę sprawczą. Chociaż blisko było, by właściciel firmy znów przejął dowodzenie, koniec końców sprawy przyjęły naprawdę korzystny obrót. Delegowanie zdań odniosło bardzo pozytywny skutek.

          Dlaczego warto?

          Jesteś szefem i masz podwładnych, którzy zarządzają? Bądź uważny, czy nie wchodzisz w ich kompetencje. To nikomu nie służy, bo będziesz miał coraz więcej pracy i coraz słabszego kierownika. A może sam jesteś kierownikiem i masz szefa, który za Ciebie podejmuje decyzje i załatwia sprawy z Twoim zespołem, przez co Twoja pozycja się osłabia. Jeśli tak, reaguj: rozmawiaj, zaproponuj rozwiązania, negocjuj.

          Zarządzanie, delegowanie zadań i skuteczna komunikacja w biznesie to także główne tematy  wartościowego i pełnego praktycznej wiedzy szkolenia „Menedżer: Skuteczne zarządzanie i wyznaczanie zadań”. Zapraszam!

          NEWSLETTER

          BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

          Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

            • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
            asertywność działa

            Miałam kiedyś na szkoleniu z asertywności Tomka, menedżera. Trafił do mnie jako początkujący kierownik. Właśnie awansował i zaczął zarządzać zespołem swoich kolegów, z którymi dotychczas współpracował.

            Na zakończenie szkolenia Uczestnicy zawsze dostają ode mnie zadanie domowe. Tym razem „zadaniem domowym” dla Uczestników było opisanie sytuacji, w której po szkoleniu zachowali się asertywnie.

            🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

            Asertywność działa!

            Wiadomość od Tomka była wyjątkowo długa i rozbudowana. Opisał mi w mailu historię, jak był z córką na zakupach w hipermarkecie. Kilkuletnią córkę trzymał w wózku z zakupami, po zrobieniu zakupów podjechali z wózkiem do kasy i stanęli spokojnie w kolejce.

            W pewnej chwili wcisnął się przed nich inny klient. Jak gdyby nigdy nic, ustawił się przed Tomkiem. W pierwszej chwili Tomek był kompletnie zaskoczony. Gdy pierwsze zdumienie minęło, rozpoczął sam ze sobą rozbudowany monolog wewnętrzny.

            Pierwsza myśl Tomka był okraszona zbulwersowaniem i złością: „No jak on śmie! Zaraz mu nawrzucam!”

            Myśl druga, korygująca pierwszą: „Nie no jak nawrzucam, dziecko przecież będzie słyszało. Nie wypada.”

            Myśl trzecia, odpuszczająca jakąkolwiek reakcję: „Dobra, nie taka duża sprawa, niech sobie stoi.”

            Myśl czwarta, po krótkiej refleksji: „No nie! Byłem na szkoleniu u Uli, uczyłem się asertywności! Nie muszę reagować agresywnie czy ulegle. Mogę zachować się asertywnie.”

            W wiadomości Tomek opisał, że przy tym dialogu ze sobą najbardziej bał się, jak zareaguje człowiek, któremu chciał zwrócić uwagę. Że może nakrzyczy, będzie nieprzyjemny, zaatakuje.

            Jednak, po przemyśleniu wszystkiego, zebrał się w sobie i spokojnym, ale też zdecydowanym głosem zwrócił się do mężczyzny:

            „Przepraszam proszę pana. Koniec kolejki jest tam” – i pokazał palcem miejsce za sobą.

            Wiecie, z jaką reakcją spotkał się Tomek?

            Mężczyzna z kolejki, lekko zaskoczony, odwrócił się do Tomka, spojrzał na niego, a następnie powiedział: „Ojej, przepraszam bardzo”, i przeszedł na wskazane miejsce.

            Wiesz, o czym jest ta historia?

            Oczywiście, o asertywności, o reagowaniu, o odwadze.

            Jednak tak najbardziej jest to historia o tym, że często tak bardzo boimy się, jak zareagują inni, że nawet nigdy nie spróbowaliśmy zwrócić im uwagi, zareagować, by sprawdzić, jak się zachowają i co powiedzą. Jest to historia o tym, że często to nie inni ludzie stawiają nam granice i nas blokują, lecz że robimy to sobie my sami.

            Ula! Asertywność działa!” – z dużą energią zakończył wtedy swoją opowieść Tomek.

            Chcesz stawiać granice w pracy lub życiu prywatnym? Sprawdź, czy kiedykolwiek próbowałeś zachować się inaczej, niż w sposób uległy lub agresywny.

            Powodzenia.

            NEWSLETTER

            Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych 🙂

              • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
              budowanie odpowiedzialności

              Wiesz, w jaki sposób ludzie uczą się najszybciej? Kiedy sami przetestują i spróbują różnych rozwiązań. Dlatego też na moich szkoleniach tak lubię odgrywanie „scenek”, czyli scenariuszy różnych prawdziwych sytuacji z życia Uczestników. I dziś właśnie więcej o jednej z nich, której tematem było budowanie odpowiedzialności w zespole.

              Na szkoleniach dla menedżerów, dzięki warsztatom, w praktyce i na gorąco ćwiczymy zdobyte podczas szkolenia umiejętności. I dopiero w praktyce, a nie teoretycznie, można zauważyć np. powtarzane błędy i od razu wprowadzić modyfikacje.

              🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

              Budowanie odpowiedzialności w zespole

              Pamiętam, jak w trakcie szkolenia „Asertywny Menedżer” jedna z Uczestniczek, szefowa firmy sprzedającej i instalującej rozwiązania grzewcze, chciała przećwiczyć zapamiętaną rozmowę ze swoją pracownicą, która miała miejsce kilka dni przed szkoleniem. Rozmowa dotyczyła wcześniejszego wyjścia z pracy podwładnej.

              Jedna z Uczestniczek kursu zgodziła się odgrywać wspomnianą podwładną, szefowa była szefową, a pozostali Uczestnicy szkolenia obserwowali przebieg scenki. Dialog wyglądał mniej więcej tak:

              Pani Marto, chciałabym dziś wyjść z pracy dwie godziny wcześniej. Zapisałam się do fryzjera. Strasznie ciężko się tam dostać, w końcu się udało, a na dokładkę w sobotę mam wesele w rodzinie. Zapisałam się na 15:30, nie było innej godziny – mówiła osoba odgrywająca rolę pracownicy.

              Pani Kasiu nie mogę się na to zgodzić. Przecież Pani wie, ile jest jeszcze zamówień do zrobienia, wczoraj ustalałyśmy, ile jest zaplanowanej pracy. Poza tym, jeśli dziś zgodzę na się na Pani wyjście, jutro będą chciały inne osoby. Nie chcę takich precedensów – odpowiedziała szefowa.

              Ale ja na tę wizytę czekałam od miesiąca, już sobie wszystko zaplanowałam – odparła błagalnym tonem, robiąc smutną minę, pracownica.

              Menedżerka, widząc „biedne” oczy swojej podwładnej, zaczęła szukać za nią rozwiązań, mówiąc po kolei:

              A może uda Pani zadzwonić i powiedzieć im, że nie może się Pani zwolnić i przełożą na inną godzinę? Może w tym salonie, jest jakiś inny fryzjer, który zaproponuje Pani lepszą godzinę? A może wybierze Pani jakiś inny dzień, bo dziś jest naprawdę dużo pracy?

              Za każdym razem, gdy szefowa Marta proponowała kolejne rozwiązania, osoba odgrywająca Kasię robiła to, co bardzo często dzieje się w takich sytuacjach w „realu”- odrzucała każdy kolejny pomysł szefowej. Na każde z proponowanych rozwiązań kręciła głową i z dużą łatwością mówiła „Nie, niestety, nie da się”.

              Zrobiliśmy „stop-klatkę”, żeby omówić, co się w tej rozmowie dzieje, na ile jest to satysfakcjonujące i czy prowadzi do zamierzonego przez szefową celu.

              Uważaj na komunikacyjne pułapki!

              Gdy Twój pracownik stawia przed Tobą niestandardową prośbę, nie biorąc odpowiedzialności za powierzone mu zadania, za to, na co się z Tobą umówił, za swoje zobowiązania wobec firmy, u szefa pojawia się pokusa, by zamiast jasno postawić sprawę, zacząć za pracownika wyszukiwać alternatywne rozwiązania.

              Musisz wyjść wcześniej? – A może przełożysz wizytę?

              Musisz zająć się dzieckiem? – A może ktoś inny mógłby?

              Spóźniłeś się? – Może zacznij wyjeżdżać do pracy wcześniej?

              Jeżeli zdarzy Ci się kiedyś podobna rozmowa z pracownikiem, w trakcie której będziesz musiał odmówić, a jednocześnie pojawi się w Tobie potrzeba podsunięcia kilkunastu różnych rozwiązań – powstrzymaj się. Oddaj mu odpowiedzialność, jest dorosły.

              Nie staraj się rozwiązywać problemów za pracownika. Zaufaj, że pracownik będzie w stanie poszukać rozwiązania. Chodzi bowiem o budowanie odpowiedzialności.

              Pomocne scenariusze

              Wracając do scenki z Martą i Kasią, testowaliśmy wtedy taki scenariusz reakcji szefowej:

              Pani Kasiu, rozumiem, że ma Pani umówioną wizytę u fryzjera i długo Pani na nią czekała. Równocześnie ma Pani też ustalone ze mną zadania do realizacji, które muszą być zrobione. Jakie wobec tego rozwiązanie Pani proponuje?

              Jeśli prośba pracownika jest incydentalna lub jest sprawą najwyższej wagi, rozsądnie oceniając sytuację, zareagujesz inaczej, zgadzając się i nawet oferując pomoc.

              Jeśli jednak nie chcesz tworzyć precedensów i zgadzając się na prośbę pracownika, naruszysz interesy swoje, szefowskie, firmy, bądź zespołu jako całości, warto, abyś umiał zadawać właściwe pytania, wspierające budowanie odpowiedzialności w ludziach za swoją pracę i postawę fair wobec firmy i szefa.

              Pamiętaj, magiczne pytanie brzmi: „Wychodząc wcześniej nie zrealizujesz swojej pracy (nie będzie kto miał Cię zastąpić). Wobec tego, jakie rozwiązanie proponujesz?

              Jeżeli też zarządzasz zespołem i chcesz na praktycznych przykładach przećwiczyć budowanie odpowiedzialności w zespole, wyznaczanie zadań, trudne rozmowy z pracownikami lub asertywne odmawianie, bez emocji i z poszanowaniem obu stron, zaplanuj swój udział w szkoleniu „Asertywny menedżer”.

              NEWSLETTER

              BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

              Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                trójkąt dramatyczny

                Zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że zrobiłeś coś dla kogoś bezinteresownie, z dobrego serca i szczerej dobroci, a to druga osoba nawet nie podziękowała?

                Pomyślałeś wtedy, że to brak wdzięczności i że przynajmniej proste „dziękuję” powinno się pojawić?

                Jeśli tak, to zapraszam Cię do lektury – sprawdź, bo możesz być w TRÓJKĄCIE! 😊

                🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                Rzecz o wdzięczności

                Rozmawiałam kilka tygodni temu ze znajomą, która z dużym oburzeniem opowiadała mi o swoim ostatnim weekendzie z rodziną. O tym, że w sobotę pomyślała, że super będzie w niedzielę zrobić i podać pyszny, zdrowy i uroczysty obiad dla męża, dzieci… W sobotę więc rano wybrała się na drugi koniec miasta do sklepu z ekologicznymi produktami. Warzywa zakupiła w innej części miasta – prosto od „rolnika”. Dzięki zaangażowaniu i przebyciu kilkudziesięciu kilometrów, w niedzielę rano miała wszystko. Był: pomysł na obiad. Najwyższej jakości (czyli bardzo droga) polędwica, ekologiczne warzywa, składniki na przystawkę i zupę. Wszystko, co potrzebne też do zrobienia pysznego deseru. Miała też dużo entuzjazmu i plan, od czego zacząć pracę i w jakiej kolejności podać dania.

                W niedzielę ruszyła z gotowaniem. Po jakimś czasie, na etapie szykowania ciasta, przeszło jej przez głowę, że tyle się najeździła, od rana już pracuje, a dzieci w piżamach przed telewizorem.. Gdy obierała marchewkę, przez głowę przeszła jej kolejna myśl. Mąż – zamiast siedzieć w gabinecie ze swoimi sprawami – mógłby chociaż przyjść i zapytać, czy jej pomóc… Po kolejnej godzinie, na etapie szykowania polędwicy, czując już ból w plecach, miała mnóstwo żalu do dzieci i męża. Nawet herbaty nikt jej nie zaproponował…

                Warsztat rozwoju osobistego

                Gdy w końcu, po kilku godzinach gotowania, podała cały obiad, a rodzina zjadła i nawet dobrze nie podziękowała (nie mówiąc już o pomocy przy sprzątaniu), moja znajoma była na nich wściekła.

                Wpadła do pokoju, gdzie mąż oglądał telewizję i ze łzami w oczach zaczęła mu wrzucać o braku wdzięczności, podziękowania. O tym, że nawet nie zapytał, czy pomóc, że nie posprzątał…

                Wiecie, co powiedział jej mąż, szczerze zdziwiony??

                „No ale przecież sama chciałaś to wszystko zrobić, nikt cię o to nie prosił..”

                Czym jest trójkąt dramatyczny?

                Powyższa historia jest klasycznym przykładem czegoś, co w psychologii znane jest pod nazwą „trójkąt dramatyczny Karpmana”. W trójkącie mówimy o trzech rolach: wybawcy (zrobię dla wszystkich pyszny obiad), ofiary (nikt nie docenia mojej pracy) i kata (zero wdzięczności! Jak mogą!).

                Do trójkąta najczęściej „wchodzi się” drzwiami wybawcy. Ktoś mnie nie poprosił o przysługę, a pomagam, chcę coś zrobić dla niego lub za niego. Jeśli najpierw nieproszony wyświadczasz przysługę, a potem zaczynasz myśleć, że ta osoba powinna się odwdzięczyć, a potem myślisz jeszcze gorzej o tej osobie, to właśnie znak, że jesteś w trójkącie dramatycznym.

                Być może teraz myślisz: „No tak, ale jak ktoś coś ode mnie dostał, to wypadałoby, żeby przynajmniej podziękował”…

                Jeśli ktoś nie prosił, a Ty coś tej osobie dałeś (przysługę, prezent, uczynek), to pamiętaj, że dawanie jest bezinteresowne. Ze jest emocjonalnie „za darmo”. Z korzyścią dla ciebie i dla waszej relacji..

                Trójkąt dramatyczny może mieć wiele odmian i twarzy – są trójkąty trwające krócej i dłużej, mniejsze w wymiarze emocjonalnym i większe, pojedyncze i wieloosobowe… Bycie w trójkącie jest zawsze toksyczne, a wchodzenie w rolę nieproszonego wybawcy, potem skrzywdzonej ofiary i dalej rozzłoszczonego kata, może wyrządzić nam i naszym relacjom wiele szkody.

                Jak unikać toksycznych relacji?

                Warto być czujnym i obserwować, kiedy, z kim, w jakich kontekstach zdarza się nam przyjmować role wybawcy, ofiary i kata. To warunek budowania zdrowych relacji i troski o samego siebie.

                Na warsztatach z budowania siły wewnętrznej pt. „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” opowiadam szczegółowo, jak działa bycie w trójkącie. Co nam daje, jak wyłapywać, że w nim jesteśmy lub powtarzalnie wchodzimy. Oraz jak konkretnie z takich relacji wychodzić. Pojawia się mnóstwo przykładów – najpierw moich, potem Uczestników warsztatów, którzy chcą się podzielić swoimi doświadczeniami. To jedna z ważniejszych części szkolenia. Jak powiedział kiedyś jeden Uczestnik: „Przecież większość naszego życia, to takie ciągłe bycie w trójkącie.”

                Świadomie więc pilnuj siebie. Bądź uważny też na to, co robią inni, z którymi żyjesz. Bo najlepsze i jedyne, co warto robić, to zawsze pozostawać poza trójkątem dramatycznym, który z definicji jest zawsze toksyczny.

                NEWSLETTER

                BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

                  Czas świąteczny to moment, kiedy bardziej niż zwykle myślimy o bliskości. Kiedy przed dłuższy czas przebywamy z bliskimi. Kiedy jesteśmy bliżej siebie, bardziej intensywnie. To bardzo cieszy, ale często też, z drugiej strony, wywołuje napięcia.

                  No właśnie. Gdzie jest „złoty środek” bycia razem? Czy każdą chwilę spędzać z ważnymi dla nas osobami, czy też czasem się oddalać? Jak wyważyć ilość czasu i uwagi na wspólne zajęcia, rozmowy i chwile?

                  🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                  W kontekście rozmów o bliskości i dyskusji w poszukiwaniu odpowiedzi na powyższe pytania, bardzo lubię przytaczać bajkę filozoficzną słynnego niemieckiego filozofa Schopenhauera.

                  Bajka o jeżozwierzach

                  Otóż pewnej jesieni, rodzina jeżozwierzy układała się w ciasnej dziupli do zimowego snu. Aby było im ciepło, zwierzęta przytuliły się mocno do siebie. Po krótkiej chwili poczuły jednak bolesny ucisk igieł swoich bliskich. Odsunęły się więc od siebie. Wtedy natomiast okazało się, że były za daleko, bo zaczął im doskwierać chłód. Także raz jeszcze zbliżyły się do siebie, już trochę mniej, ale znowu, po krótkiej chwili, poczuły bolesne ukłucia. I tak oddalały się od siebie i przybliżały jeszcze klika razy, aż w końcu udało im się znaleźć między sobą idealną odległość.

                  Czego możemy się nauczyć?

                  Podobnie jest u nas, u ludzi. Pragniemy bliskości drugiego człowieka i z drugiej strony potrzebujemy zdrowego dystansu. Zarówno z własnym życiowym partnerem, z dziećmi, rodziną, przyjaciółmi i w pracy.

                  Za duża bliskość może „dusić” relację z drugim człowiekiem. Sprawiać, że wyzbędziemy się siebie, zrezygnujemy z własnych potrzeb, za wszelką cenę będziemy chcieli być razem. Można przedobrzyć, może być tak ciepło, że aż będzie kłuło 🙂

                  Z drugiej strony, za duży dystans w relacjach sprawi, że będzie zimno, może zniszczyć ważne dla nas relacje.

                  Gdzie jest optymalna granica między bliskością a autonomią?

                  Nie dostaniesz tu gotowej odpowiedzi. Ale, podobnie jak jeżozwierze z bajki, masz jej szukać i nieprzerwanie ją regulować. Jeśli chcesz zbudować zdrowe, wartościowe relacje, nie bądź za blisko, by nie zgubić siebie, nie bądź też za daleko, by nie zgubić relacji. Sprawdzaj po tym, co sam czujesz i po tym, co widzisz po drugiej stronie. Ustawiaj i sprawdzaj. Wyciągaj wnioski i poprawiaj. Sprawdzaj i znów ewentualnie poprawiaj. Ucz się o bliskości metodą dopasowywania.

                  To bardzo w porządku, by szukać idealnej odległości. Jeżozwierze to wiedzą.

                  Chcesz o bliskości i relacjach nauczyć się więcej?

                  Skorzystaj z naszych warsztatów i szkoleń o asertywności, budowaniu siły wewnętrznej, o stresie. Dowiesz się, jak dbać o siebie i o innych. Jak budować zdrowe relacje i jak układać sobie świat wolny od toksycznych związków.


                  Warsztat z asertywności pomoże Ci, jeśli czujesz, że nie zawsze umiesz zadbać o swoje potrzeby, wyrazić co czujesz, wstydzisz się poprosić o pomoc, masz wyrzuty sumienia, gdy odmawiasz. Nauczysz się konstruktywnie komunikować z innymi. Zapraszam!


                  Warsztat z budowania siły wewnętrznej jest dla Ciebie, jeśli chcesz znaleźć odwagę, by ruszyć z miejsca, chcesz wreszcie uwierzyć w siebie i swoje możliwości, odkryć swoje mocne strony, które będziesz wykorzystywać do realizacji swoich marzeń.

                  Warsztat rozwoju osobistego

                  Szkolenie z zarządzania stresem i emocjami pomoże Ci, jeśli chcesz nauczyć się technik panowania nad goniącymi w głowie myślami, strachem przed przyszłością lub rozpamiętywaniem przeszłości. Gdy chcesz uspokoić swoje ciało i poznać sposoby na dobry sen, pewność siebie w kontaktach z innymi, rozmowach rekrutacyjnych, czy wystąpieniach publicznych.

                  NEWSLETTER

                  Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych 🙂

                    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                    oczekiwania

                    „Gdyby tylko on łatwiej się domyślał”, „Gdyby tylko ona potrafiła się bardziej wyluzować” – oczekiwania wobec partnera to najczęstsze źródło konfliktów w naszych związkach. Gdy oczekiwania zdominują Twoją komunikację z partnerem a kłótnie staną się normą, szybko może się okazać, że związek, który ma być przecież źródłem radości i wsparcia, staje się źródłem stresu i przykrych przeżyć.

                    Czy można stworzyć taką relację z partnerem, by w ogóle się nie kłócić? Jeżeli przyjmiemy, że nasze oczekiwania w związku i usilne próby zmieniania partnera do naszych własnych oczekiwań wpływają na to, w jaki sposób się komunikujemy – to tak, jest możliwe, by wprowadzić modyfikacje i budować związek bez kłótni. Także, zmień swój sposób myślenia i komunikowania się, a Twój związek stanie się szczęśliwszy i bardziej owocny.

                    Oczekiwania? Mów o nich!

                    Dlaczego oczekiwania wobec partnera są źródłem konfliktów w związku? Na pewnym etapie relacji wyobraziliśmy sobie, jak będzie wyglądał ten tandem. Jaki my wniesiemy wkład do związku i jaki wkład wniesie nasz partner.

                    Problem w tym, że skoro to były NASZE wyobrażenia, to były one w naturalny sposób subiektywne, stronnicze i prawie na pewno różniły się od wyobrażeń naszego partnera. Ktoś może oczekiwać, że małżonek będzie chętnie i często rozmawiał, był w relacji, opowiadał o swoich przeżyciach, tymczasem druga strona może oczekiwać po powrocie z pracy ciszy, spokoju i odpoczynku w odosobnieniu.

                    I jeżeli każda ze stron założy, że automatycznie, bez rozmowy na ten temat, jej partner będzie wiedział, czego pragnie, może to być prosta droga do codziennych kłótni w temacie potrzeb i niespełnionych oczekiwań.

                    Jeżeli nie komunikujesz partnerowi swoich potrzeb, przyjmij, że on/ona nie będzie ich znać i respektować. Nie musi to wynikać ze złej woli, po prostu twój partner nie jest tobą i nie wie, na czym ci zależy, co dla ciebie ważne, czego pragniesz.

                    Wiele osób obawia się także, że rozmowa z partnerem na temat własnych potrzeb jest przyznaniem się do tego, że są niedopasowani, że chcą za dużo, że w jakimś sensie „czepiają się”. Jednak szczera komunikacja z partnerem to sygnał dla niego i dla Ciebie, że zasługujecie na godność, szacunek, zrozumienie. Jeśli chcesz być w relacji na lata, pamiętaj, że nie rozmawiając akceptujesz bieżący stan rzeczy i że jednak każda „odpuszczona” sprawa to przysłowiowy kamyk do ogródka. Przez lata może zebrać się tego tyle, że żal i pretensje będą dominowały w twoich uczuciach. I w drugą stronę – każda przedyskutowana, wyrażona i ustalona sprawa rozwija twój związek, daje ci szczęście, satysfakcję i zwiększa twoją WOLĘ bycia w relacji.

                    Zarządzaj swoimi oczekiwaniami!

                    Oczekiwania najczęściej kojarzą nam się z różnicami między partnerami. To nie do końca prawda. Warto się także zastanowić, co druga osoba robi dobrze i to świadomie doceniać. Gdy zmywacie naczynia (lub ustawiacie naczynia w zmywarce 😊) – prawdopodobnie robicie to na dwa różne sposoby. Ale czy to znaczy, że któryś z nich jest zły a inny właściwy? Jeśli skupisz się na tym, by twój partner ustawiał naczynia „po twojemu”, możesz przegapić ważny fakt, że wspólnie uczestniczycie w prowadzeniu domu.

                    Podczas moich warsztatów rozwoju osobistego rozmawiamy często z Uczestnikami o relacjach i związkach, i pytam czasem, ile takich walk o zmywanie naczyń, właściwe odkurzanie, właściwe składanie ubrań, stoczyli. I ile było takich, w których można mówić o sukcesie i obustronne satysfakcji?

                    Najczęściej rozmowy te sprowadzają się do rozmów o umiejętności odpuszczania i odpowiedzi na pytanie, czy sposób stawiania talerzy na suszarce naprawdę jest bardzo ważny i wart dyskusji. Jeśli uznasz, że jest to dla ciebie sprawa istotna, rozmawiaj. Równocześnie, jeśli się nad tych chwilę dłużej zastanowisz, to może uznasz, że możesz odpuścić, doceniając, że partner na równi uczestniczy w pracach domowych. Co więcej, chwila zastanowienia i odpowiedź na pytanie – „Czy to dla mnie NAPRAWDĘ ważne?” da ci szansę na refleksję, złapanie dystansu do tematu i obniży zgromadzone napięcie, sprawiając, że będziesz mieć większą szansę, aby – zamiast zacząć OBWINIAĆ swojego partnera, zbierać się do konstruktywnej i spokojnej rozmowy o tym, na czym ci zależy.

                    Co w miejsce oczekiwań?

                    >> Doceniaj

                    Okazuj uznanie swojemu partnerowi. Zamiast skupiać się na negatywnych cechach doceń te pozytywne. Może nie rozwiesza prania tak, jak Ty tego chcesz, ale robi najlepszą na świecie poranną kawę? Może za długo rozmawiał ostatnio przez telefon ze znajomymi, ale też nigdy nie musisz go prosić by wyszedł z psem na spacer? A może wczoraj byłeś zmęczony po ciężkim dniu w pracy, a Twój partner pograł z dziećmi w grę planszową, by dać ci chwilę dla siebie?

                    Pomyśl czasem, co cię do niego przyciągnęło i sprawiło, że jesteście razem? Zmywanie naczyń, czy ciepło, wrażliwość, miłość, przyjaźń…?

                    >> Wspieraj

                    Pamiętaj, że potrzeba wsparcia jest jedną z fundamentalnych potrzeb związku. Współczucie, oparcie, powinny być zawsze przed oczekiwaniami. Gdy dzieje się coś złego, ostatnie, co w tej sytuacji możesz powiedzieć, to „a nie mówiłam?”, „miałem rację, że tak będzie”. To są słowa obwiniające. A są sytuacje, gdy racja nie ma znaczenia, liczy się wsparcie, partnerstwo i sztuka bycia w trudnych sytuacjach razem.

                    >> Szanuj

                    Czym jest szacunek w związku? To docenienie perspektywy drugiej osoby i jej potrzeb – to podstawa komunikacji. Nie poprawiaj partnera na każdym kroku. Jeżeli jakaś kwestia wymaga rozmowy,  przemyśl w jaki skuteczny i jednocześnie empatyczny sposób możesz do niej nawiązać, by poszukać razem rozwiązania?

                    >> Wychodź naprzeciw

                    Każdy z nas wchodzi do związku ze zbiorem pewnych zasad i przekonań. Wynieśliśmy je z domu, z wcześniejszych związków, do niektórych spostrzeżeń doszliśmy samodzielnie. Warto jednak być czujnym, by te zasady nie stały się w pewnym momencie ważniejsze niż nasz partner. Miłość otwiera drogę do porozumienia, dyskusji, szukania konsensusu. Pamiętaj, że zadaniem partnera nie jest tylko spełnianie Twoich oczekiwań.

                    >> Dawaj czas

                    Gdyby wypisać listę naszych oczekiwań w związku, CZAS znalazłby się na niej  wysoko. Skoro zarówno Ty oczekujesz, że Twój partner będzie mieć czas dla Ciebie i on oczekuje podobnie, wypracujcie sposoby, by znaleźć chwilę na wzmacnianie Waszych relacji. Stwórz zatem rytuały i tradycje, które utrwalają poczucie wspólnoty – wspólne śniadania, popołudniowa kawa, rozmowa na temat, który was łączy, wspólny film…

                    >> Wierz w niego

                    Wiara w DOBRE INTENCJE partnera to coś, co odnosi się do samego źródła waszego związku. Jeżeli partner zrobi coś niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami, a Ty żyjesz w przeświadczeniu, że specjalnie robi to źle, że chce ci zrobić na złość – tym samym kwestionujesz samą istotę swojego związku, jaką jest ZAUFANIE. Czasem, przy wzburzonych emocjach i gdy „nazbierało się” trudno jest przypisać drugiej stronie pozytywne intencje. Pamiętaj jednak: to że macie przejściowe problemy nie znaczy, że Wasz związek musi być problemem.

                    >> Wychodź poza schemat nawyków

                    Są związki, w których kłótnie wchodzą partnerom w nawyk. Do tego nic się po kłótni nie zmienia, kończy się ona z poczuciem porażki, bez konstruktywnej zmiany przechodzicie do takiego samego życia, jak przed kłótnią. A za miesiąc czy dwa znowu kłócicie się w dokładnie ten sam sposób. I często znów o to samo. Bądź bardzo czujmy i obserwuj, czy też Ci się zdarza być w „pętli” kłótni. Jeżeli tak, warto, gdy znowu przyjdzie ta chwila, coś zmienić. Wziąć oddech, niestandardowo wycofać się, dać sobie godzinę na pomyślenie. Zastanowić się, co można zrobić tym razem inaczej, jak inaczej porozmawiać ze sobą. Na spokojnie, bez emocji. Jeżeli z kłótni uczynisz nawyk, trudno będzie ci budować partnerską, opartą na szacunku relację. Warto, żebyś też wiedział, że czasem wyjście ze schematu może wymagać pomocy specjalisty.

                    >> Czasem powiedz PAUZA

                    Jednym z oczekiwań partnerów, lub – częściej – jednej ze stron może być to, że gdy zaczną się spierać, muszą tę dyskusję doprowadzić do końca. Ktoś musi ją „wygrać”, ktoś musi się poddać. Bynajmniej. Czasem w emocjach nie da się dojść do wniosków, tak by żadna ze stron nie poczuła się przegrana. W takiej sytuacji, nawet gdy na język ciśnie Ci się jeszcze 10 argumentów i 3 świetne, cięte riposty… przestań. Zatrzymaj się. Skończ to teraz. Ochłoń. Powiedz: „Czuję, że to jest już mało konstruktywne. Potrzebuję ochłonąć. Wróćmy do tej rozmowy później”. I wróć do tematu, gdy emocje opadną i będziecie gotowi spokojnie siebie wysłuchać.

                    >> Nie porównuj

                    Podczas kłótni partnerom często zdarza się rzucać porównaniami do innych, w ich opinii, udanych związków. Pamiętaj, że każdy z nas jest niepowtarzalny, co za tym idzie także związki są inne. Każdy ma swoją wyjątkową osobowość i swoje potrzeby. Zamiast naśladować szczęśliwe pary, pracuj ze swoim partnerem nad Waszym związkiem. Porównywanie się nie wnosi niczego konstruktywnego, a jedynie rani i obniża wartość waszej relacji.

                    Jak widać, budowanie zdrowych, partnerskich relacji wymaga pracy, uważności, zaangażowania.

                    Jeśli chcesz się mniej kłócić i mieć więcej satysfakcji ze swojego związku, zrób użytek z informacji w tym tekście w takiej kolejności:

                    1. Pomyśl o jednej rzeczy, o którą się często – ostatnio kłócicie.
                    2. Sformułuj swoje oczekiwanie wobec twojego partnera.
                    3. Sprawdź, czy to, co wyrażasz, jest oczekiwaniem czy oskarżeniem. Jeśli jednak OSKARŻENIEM, nazwij OCZEKIWANIE. Czego CHCESZ? Jak miałoby być po nowemu?
                    4. Odpowiedz sobie następnie na pytanie: Czy to naprawdę ważne, aby to zmieniać i o tym rozmawiać? Jeśli tak, nazwij też, dlaczego to dla ciebie ważne.
                    5. Nazwij teraz 2 rzeczy, za które najbardziej DOCENIASZ swojego partnera.
                    6. Pomyśl, jak dotychczas o tym rozmawiałeś ze swoim partnerem i porozmawiaj INACZEJ. Zmień swój sposób komunikacji o tej ważnej dla ciebie sprawie. Szukaj dobrego rozwiązania. I kolejnego.
                    7. Bo oboje zasługujecie na szczęście, szacunek i wasze własne „… i żyli długo i szczęśliwie”. Czego nam wszystkim z całego serca życzę.

                    NEWSLETTER

                    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.