Wpisy

zostawić przeszłość

Czy potrafisz zostawiać przeszłe zdarzenia, dawne urazy, żal, za sobą, w przeszłości? Czy może nosisz w sobie to, co było kiedyś i jest w Tobie wciąż żywe? Ktoś Cię zawiódł, bo zrobił coś, co uważałeś za złamanie zasad i nie potrafisz zapomnieć? Ktoś powiedział Ci coś, co zraniło Cię do głębi i na zawsze wpłynęło na Twój, pełen żalu, stosunek do tej osoby?

Dziś nie otrzymasz tu ode mnie gotowego rozwiązania – jak zostawić przeszłość za sobą. Jednak opowiem Ci bajkę i ciekawa jestem, do jakich refleksji Cię ona skłoni. Jaką mądrość z niej weźmiesz dla siebie i jak ta historia wpłynie na Twoje życie…

 

 

Bajka zaczyna się w momencie, gdy dwóch mnichów zen sposobiło się do przejścia rzeki w bród. Nadeszła też wtedy nad rzekę młoda, piękna dziewczyna. Ona również pragnęła przeprawić się na drugą stronę, lecz przerażał ją gwałtowny nurt.

Jeden z mnichów wziął ją z uśmiechem na swoje ramiona i z dużą łatwością przeniósł na drugi brzeg rzeki. Dziewczyna podziękowała i poszła w swoją stronę.

Jego towarzysz, zobaczywszy, co zrobił mnich, zawrzał gniewem i zawołał wzburzony: „Cóż uczyniłeś!? Mnichowi nie wolno przecież dotknąć ciała kobiety!…”

I dalej, przez całą drogę, gdy szli razem, nie rozluźnił zaciśniętych z gniewu zębów. Dwie godziny później, kiedy dochodzili już do klasztoru, oznajmił głosem pełnym wyrzutu, że o tym, co się stało, powiadomi w klasztorze ich mistrza.

„To, co zrobiłeś, jest zawstydzające i zabronione przez regułę naszego klasztoru!” – wyjaśniał dalej współtowarzyszowi podróży.

Wielce to zadziwiło tego drugiego. Po chwili ciszy i zastanowienia, zapytał z nutą zdumienia w głosie:

„Co jest zadziwiające? Co jest zabronione?”

„Jak to?!? Zapomniałeś już, co karygodnego zrobiłeś? Już tego nie pamiętasz? Przecież chwilę temu niosłeś na swoich ramionach piękną dziewczynę!” – grzmiał.

„A, o to ci chodzi…” – rzekł z uśmiechem pierwszy z mnichów i dodał– „To prawda, że ją niosłem. Ale upłynęły już dwie godziny, odkąd ja zostawiłem ją na drugim brzegu. Ty tymczasem, mój bracie, nadal wytrwale ją niesiesz na swoich plecach!…”

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

Zdarza Ci się myśleć, że byłbyś spokojniejszym, bardziej opanowanym człowiekiem, gdyby nie Ci wszyscy ludzie, którzy Cię otaczają…? Jak często ich bezmyślność, nieodpowiedzialność, bezsensowne działania wyprowadzają Cię z równowagi i wiesz, że gdyby nie oni, byłbyś oceanem spokoju…

No właśnie… Jak to się dzieje, że inni nas denerwują, złoszczą, wkurzają? Jak to możliwe, że ktoś nieznajomy, lub przeciwnie – bardzo bliski – potrafi sprawić, że w dwie minuty wybuchamy i jesteśmy praktycznie „ugotowani”? Jak inni to robią, że potrafią tak umiejętnie wpłynąć na nasze emocje?

Ja odpowiedź na pytanie o tym, kto odpowiada za moją irytację, dostałam kiedyś od swojej nastoletniej córki. Był to taki etap w moim życiu zawodowym, że zajmowałam się już od jakiegoś czasu tematami emocji, zarządzania stresem, radzenia sobie z tym, co przeżywamy. No ale ponieważ w życiu często droga od teorii do praktyki jest dość wyboista, historia, którą chcę się z wami tu podzielić, olśniła mnie, wręcz rozwojowo spiorunowała.

A więc, pewnego letniego popołudnia, jakieś 3 lata temu, zajrzałam do pokoju mojej córki, chcąc ją o coś zapytać. Od razu (korzystając z modułu auto-matki) obiegam jej pokój wzrokiem, robiąc szybką (i dość krytyczną) ocenę, że ten standard czystości, który zastałam, jest daleki od tego, na jaki umawiałam się (tyle już razy) z moją córką.

Gdy tylko zobaczyłam, co zobaczyłam, zaczęłam odruchowo zwracać się do niej podniesionym głosem (według córki: czepiać się 😉) i mówić, co mi się nie podoba.

Czemu od razu krzyczysz?”- zapytała dość obojętnym tonem córka.

Ja, nadal podniesionym głosem, odparłam (odkrzyczałam): Krzyczę, bo Ty mnie znowu denerwujesz!

W odpowiedzi Hania, z dużym spokojem i dystansem, ważąc każde słowo, odpowiedziała: „Mamo. Chciałabym Ci przypomnieć, że nikt nie może Cię zdenerwować, tylko ty sama siebie, Więc jeżeli się denerwujesz, to weź odpowiedzialność za swoje emocje, bo to jest Twoja własna decyzja.”

Bang! To był ten moment, kiedy teoria skleiła mi się z praktyką i nastąpiło olśnienie. Sama tak córki mówiłam wiele razy, a teraz dostałam tę refleksję z powrotem… 😊 Możecie sobie wyobrazić moją minę w tamtym momencie…

Wiecie, jakie dwa ciekawe wnioski wyciągnęłam z tego zdarzenia?

  1. Lubię dzieci, bo skutecznie oduczają nas, dorosłych, głupoty 😉 i sprawnie potrafią wyłapać niekonsekwencję między tym, co robimy i co mówimy. Czuję pokorę i wdzięczność, gdy dostaję takie życiowe prezenty, opakowane w dziecięcą inteligencję.
  2. Faktycznie moja córka miała rację. Nie da się temu zaprzeczyć.

 

 

W sytuacjach, gdy puszczają nam nerwy, często mówimy, że dzieje się tak, bo „ktoś nas zdenerwował”. Otóż nie. Zdenerwowaliśmy się sami. Nikt i nic nas nie może zdenerwować, dopóki to my na to zdenerwowanie sobie nie pozwolimy.

Oczywiście, są osoby i sytuacje, które mogą, potrafią i próbują oddziaływać na nas emocjonalnie. Są osoby, które dobrze wiedzą, jak prowokować nas do reakcji emocjonalnej. Jednak pamiętaj – jeśli powiesz: „To on mnie sprowokował, że nakrzyczałem”, będzie to nieprawdą. To Ty pozwoliłeś się sprowokować. Bo to zawsze jest Twoja wewnętrzna decyzja, jak zareagujesz w danej sytuacji.

Co wobec tego wynika z mojego doświadczenia z córką i jak można podsumować temat tego, kto Cię denerwuje i czy inni nas denerwują?

  1. Po pierwsze, dobra wiadomość jest taka, że tylko i wyłącznie Ty odpowiadasz za to, jak reagujesz na rożne okoliczności, to, co powiedzieli bądź zrobili inni.
  2. Następnym razem gdy zrobisz komuś wyrzut: „Bo to ty mnie zdenerwowałeś!”, usłysz siebie i powiedz sobie „No cóż, tak, to ja się zdenerwowałem na to, co się stało”.

Sprawdź, jaką to zrobi różnicę i pamiętaj, że w życiu zawsze masz wpływ.

Masz wpływ na siebie, jak zareagujesz, co poczujesz, jak zechcesz przeżyć daną sytuację.

Powiem więcej: to jest bardzo dobra, wręcz doskonała wiadomość. 😊

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
sposoby na poprawę nastroju

Inny kierowca zajeżdża Ci drogę, a Ty po chwili łapiesz się na tym, że gestykulujesz i krzyczysz w jego stronę? Czujesz jak robisz się czerwony ze złości, bo dzieci lub partner kolejny raz nie robią tego, o co prosisz? W pracy zlecono Ci dodatkowe zdanie, więc by rozładować gromadzące się w Tobie napięcie trzaskasz drzwiami?

Jeżeli należysz do osób, które na trudne sytuacje najczęściej reagują właśnie złością i wybuchem emocji… a potem tego żałujesz, mamy dziś dla Ciebie 4 sprawdzone sposoby na poprawę nastroju. Spróbuj, a zobaczysz, że w Twój nastrój zmieni się w pięć minut!

To wydaje się z pozoru banalne, ale złość powoduje napięcie w ciele, a idąc dalej – osoby spięte częściej na różne sytuacje reagują właśnie złością i nerwami. Wpada się w pewnego rodzaju błędne koło. Zwróć uwagę, jak często chwilę przed tym, zanim wybuchniesz, słyszysz od kogoś: „Co masz taką dziwną minę?”, „O, widać po Tobie, że coś się stało”, „Co jesteś taki zły?”. Te sygnały widoczne są bowiem na Twojej twarzy, w twoim głosie. Zaciskasz zęby, pięści, zmieniasz postawę.

Inni widzą Twoją złość, a Ty najczęściej ją czujesz.

Wiele osób, z którymi pracuję nad zarządzaniem emocjami mówi, że w takich sytuacjach czuje ścisk w żołądku i gardle, ucisk  w klatce piersiowej, spocone dłonie, ciężar na barkach i spłycony oddech.

Wiele osób podkreśla, że nie ma nad tymi odczuciami kontroli. Po prostu, w jednej chwili ich ciało zbiera się do walki, przyjmuje agresywną postawę, jest w pełnej mobilizacji. Po fakcie wiedzą już, że była to mobilizacja nieadekwatna. A w chwili, gdy już się taka agresja „wylała” w naszym ciele, co dalej zrobić z tym zmagazynowanym w nas gniewem i złymi emocjami?

W chwili, gdy zaczynasz odczuwać napięcie w ciele, warto przywołać myśl, że to napięcie jest pożywką dla złości. I dalej, warto włączyć wybraną, wyuczoną technikę redukcji stresu w ciele. Damy wtedy sygnał do głowy, by wydzielić hormony spokoju i zmienić stan, w jakim się znajdujemy.

Co wobec tego możesz świadomie zrobić, by świadomie wpływać na swój nastrój?

Oto sprawdzone sposoby na poprawę nastroju:

 

  1. Patrz na świat łagodnie

Ktoś stoi za blisko Ciebie w kolejce, ktoś zbyt głośno rozmawia przez telefon w autobusie, ktoś zajeżdża Ci drogę na ulicy – jak często w takiej chwili przeszywasz taką osobę mrożącym spojrzeniem. Patrzysz groźnie, z ukosa, cały się napinasz próbując przyciągnąć spojrzenie tej osoby. Za każdym razem, gdy zdarzy się taka sytuacja, świadomie dostrzeż, co robisz i co się dzieje. I gdy poczujesz napięcie, skieruj swoją uwagę na ten fakt, a następnie dosłownie rozluźnij napięcie w oczach.

  1. Pamiętaj o oddechu

Gdy ogarnia Cię gniew i czujesz, że coraz ciężej Ci oddychać, zatrzymaj się na chwilę i pomyśl o tym. Weź kilka głębokich oddechów – wciągaj powietrze przez nos i spokojnie wypuszczaj je przez usta. Skup się na oddechu, pomoże Ci w tym np. liczenie w myśli oddechów.

  1. Nie zapomnij o swoim normalnym głosie

Rozmawiasz z partnerem, dzieckiem, przełożonym lub podwładnym na jakiś trudny temat? Kontroluj swój głos. Zwróć uwagę na to, czy wraz z rosnącym napięciem nie zaczynasz mówić coraz szybciej lub coraz głośniej. Jeżeli tak jest, skup na tym swoją uwagę: zwolnij tempo, wróć do swojego zwyczajowego tonu. Warto pamiętać, że niektóre osoby w złości mają tendencję do mówienia coraz ciszej – jeżeli należysz do tych osób, to także staraj się to kontrolować i skup się na tym by mówić wyraźnie i odpowiednio głośno.

warsztaty uważności mindfulness

  1. Naprzemiennie napinaj i rozluźniaj mięśnie

Dzięki temu w chwili rozluźnienia poczujesz kojące odprężenie. Przy okazji możesz sobie powiedzieć w myślach: „Jeszcze kilka razy tak zrobię i przejdzie mi złość”, „Nie stracę panowania nad sobą, bo na spokojnie łatwiej będzie mi załatwić tę sprawę / przeprowadzić tę rozmowę”, „Opanuję się, bo powiem coś, za co potem będę przepraszać”.

Przy kolejnej emocjonującej sytuacji spróbuj wykonać te ćwiczenia i zwróć uwagę na to, jak zmieni się Twoje samopoczucie. Tajemnica tkwi w tym, że zamiast skupiać się na swoim gniewie, energię skupisz najpierw na odzyskaniu kontroli nad sytuacją, a następnie z jaśniejszym umysłem łatwiej znajdziesz wyjście z sytuacji, w jakiej się znalazłeś.

I pamiętaj o jednym – nie masz kontroli nad innymi ludźmi – zawsze może znaleźć się ktoś, kto zajedzie Ci drogę, nie będzie liczył się z Twoim zdaniem, czy nie weźmie pod uwagę Twoich potrzeb. Tego nie zmienisz i na całe szczęście nie musisz.

Wystarczy, że zmienisz swoje reakcje na tego typu sytuacje, a na to  masz realny wpływ.

Co ważne, z wykonaniem ćwiczeń nie czekaj do ostatniej chwili, gdy już znajdziesz się na krawędzi. Spróbuj wykonać ćwiczenia wcześniej, jeżeli stoisz w korku i już czujesz pojawiające się napięcie, spróbuj się rozluźnić. Wiesz, że czeka Cię trudna rozmowa, weź kilka głębszych oddechów zanim ją zaczniesz.

I pamiętaj praktyka czyni mistrza!

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
potrzeba kontroli

Każdego czasem ponoszą emocje. W takich sytuacjach, po fakcie już, mówimy: „Straciłem panowanie nad sobą”, „Wściekłam się”. Źródła problemu szukamy wtedy w BRAKU KONTROLI nad emocjami, chociaż tak naprawdę problem leży gdzie indziej: to nasza potrzeba KONTROLI danej sytuacji i innych osób.

Jak to działa? Na czym polega potrzeba kontroli? Opowiem Wam na przykładzie Laury, mojej klientki. Laura jest mamą dwójki nastolatków. Wybrali się w tym roku na wspólne wakacje. Po powrocie, na moje pytanie „Jak było?”, odpowiedziała: „Koszmar!”.

Potem opowiedziała mi, że praktycznie każdego dnia dzieci doprowadzały ją do furii, co wiele razy kończyło się dziką awanturą i karami (dla nastolatków!). „Same się o to prosiły” – opowiadała sfrustrowana Laura. W jaki sposób się prosiły? W dalszej rozmowie zrozumiałam: nie robiły tego, co chciała Laura.

Syn spędził dzień w towarzystwie kolegi i pod wieczór wrócił z ogoloną głową, twierdząc, że w starej fryzurze było mu za gorąco… Córka wybrała właśnie te wakacje na swój randkowy debiut.

Zapytałam, czy kłótnie i awantury przyniosły oczekiwany skutek – czyli chęć dzieci do współpracy i realizacji oczekiwań mamy. Zasmucona Laura przyznała, że nie.

Że sytuacja jedynie eskalowała, a im bardziej ona traciła nad sobą panowanie, tym dzieci były bardziej „nieposłuszne”.

Poprosiłam Laurę, by na spokojnie pomyślała o potrzebach swoich i dzieci. Przyznała, że złość ogarniała ją za każdym razem, gdy czuła, że dzieci wymykają się jej spod kontroli. Złościła się, chociaż przecież włosy syna odrosną, a córka może bardziej potrzebowałaby rozmowy, jak nawiązywać relacje w bezpieczny sposób…

No właśnie. Często wpadamy we wściekłość, bo wydaje się nam, że inni mają w stosunku do nas jakieś zobowiązania (powinni nas słuchać, brać nasze zdanie pod uwagę itd.) lub dlatego, że jesteśmy przekonani, że wiemy, co dla nich dobre (a wręcz najlepsze).

Tymczasem inni ludzie (nawet nastoletni) mają dokładnie tak samo jak my swoje zdanie, potrzebę autonomii, samostanowienia, własne przekonanie na temat tego, co dla nich jest dobre.

Zanim ponownie najdzie Cię ochota, by podnieść głos, poddać się emocjom, trzasnąć drzwiami – pamiętaj, że jedyne, co jesteś w stanie kontrolować – to nie inni ludzie, ale Twoje reakcje i sposób, w jaki się komunikujesz z drugą osobą.

Zwróć uwagę, że rozmowa z szacunkiem to nie tylko słowa, jakie wypowiadasz. To także ton głosu, w którym słychać akceptację, szacunek, wyrozumiałość. Im szybciej uświadomisz sobie, że nikt nie jest Twoją własnością (mąż, dzieci, przyjaciele), tym szybciej wpłyniesz pozytywnie na swoje emocje i reakcje. Warto – z szacunku dla siebie i innych.

Wszystkich, którzy chcieliby poznać techniki i ćwiczenia pomocne w kierowaniu własnymi emocjami, serdecznie zapraszamy na nasze warsztaty „Zarządzanie stresem i emocjami”. Ćwiczymy na przykładach z naszego codziennego życia!

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
dlaczego ludzie krzyczą

Pewien hinduski mędrzec udał się nad rzekę Ganges, żeby odbyć świętą kąpiel. Na brzegu natknął się na grupę krewnych, którzy strasznie na siebie wrzeszczeli.

– Dlaczego ludzie krzyczą na siebie, kiedy są wściekli? – zapytał uczniów, którzy podążali za nim w tej wyprawie.

Zastanawiali się długo, w milczeniu. Wreszcie jeden z nich odpowiedział mędrcowi:

– Kiedy tracimy spokój, nie możemy się wyciszyć, więc zaczynamy krzyczeć.


SZKOLENIA DLA CIEBIE

W odpowiedzi mędrzec zadał swoim uczniom kolejne pytanie:

– Po co krzyczeć, skoro osoba, do której się zwracasz, stoi tuż obok ciebie? Równie dobrze można mówić cichym głosem…

Uczniowie dawali różne odpowiedzi, ale żadna nie satysfakcjonowała mistrza. Wreszcie sam zabrał głos.

– Kiedy ludzi ogrania złość, ich serca oddalają się od siebie. Muszą krzyczeć, żeby się wzajemnie usłyszeć. Im bardziej są wściekli, tym głośniej muszą krzyczeć, bo dzieląca ich odległość się zwiększa. A co się dzieje, kiedy dwoje ludzi zakochuje się w sobie? Szepczą. Nie muszą mówić głośniej , bo ich serca lgną do siebie nawzajem. Kiedy ich miłość nabiera mocy, w ogóle nie muszą już mówić. Słowa są niepotrzebne, wystarczy  że patrzą sobie w oczy – dokończył*.


SZKOLENIA DLA CIEBIE


Kiedy więc kłócisz się z kimś, nie używaj słów, które odpychają wasze serca.

Zamilknij, poczekaj, poszukaj słów…

I zacznij mówić szeptem.

By serce drugiej osoby… nadstawiło uszy, pragnąc cię usłyszeć.

I aby się przybliżyło…

 

* Historia na podstawie hinduskiej opowieści, którą można znaleźć na różnych stronach internetowych

 

NEWSLETTER

Chcesz być na bieżąco i otrzymywać powiadomienia o nowych, inspirujących artykułach, nadchodzących kursach i ciekawostkach rozwojowych? Zapisz się do newslettera:

 

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
oczekiwania

„Gdyby tylko on łatwiej się domyślał”, „Gdyby tylko ona potrafiła się bardziej wyluzować” – oczekiwania wobec partnera to najczęstsze źródło konfliktów w naszych związkach. Gdy oczekiwania zdominują Twoją komunikację z partnerem a kłótnie staną się normą, szybko może się okazać, że związek, który ma być przecież dla partnerów źródłem radości i wsparcia, staje się źródłem stresu i przykrych przeżyć.

Czy można stworzyć taką relację z partnerem, by w ogóle się nie kłócić? Jeżeli przyjmiemy, że nasze oczekiwania w związku i usilne próby zmieniania partnera do naszych własnych oczekiwań wpływają na to, w jaki sposób się komunikujemy – to tak, jest możliwe, by wprowadzić modyfikacje i budować związek bez kłótni. Także, zmień swój sposób myślenia i komunikowania się, a Twój związek stanie się szczęśliwszy i bardziej owocny.

Oczekiwania? Mów o nich!

Dlaczego oczekiwania wobec partnera są źródłem konfliktów w związku? Na pewnym etapie relacji wyobraziliśmy sobie, jak będzie wyglądał ten tandem. Jaki my wniesiemy wkład do związku i jaki wkład wniesie nasz partner.

Problem w tym, że skoro to były NASZE wyobrażenia, to były one w naturalny sposób subiektywne, stronnicze i prawie na pewno różniły się od wyobrażeń naszego partnera. Ktoś może oczekiwać, że małżonek będzie chętnie i często rozmawiał, był w relacji, opowiadał o swoich przeżyciach, tymczasem druga strona może oczekiwać po powrocie z pracy ciszy, spokoju i odpoczynku w odosobnieniu.

I jeżeli każda ze stron założy, że automatycznie bez rozmowy na ten temat, ich partner będzie wiedział, czego pragną, może to być prosta droga do codziennych kłótni w temacie potrzeb i oczekiwań.

Jeżeli nie komunikujesz partnerowi swoich potrzeb, przyjmij, że on/ona nie będzie ich znać i respektować. Nie musi to wynikać ze złej woli, po prostu twój partner nie jest tobą i nie wie, na czym ci zależy, co dla ciebie ważne, czego pragniesz.

Wiele osób obawia się także, że rozmowa z partnerem na temat swoich potrzeb jest przyznaniem się do tego, że są niedopasowani, że chcą za dużo, że w jakimś sensie „czepiają się”. Jednak szczera komunikacja z partnerem to sygnał dla niego i dla Ciebie, że zasługujecie na godność, szacunek, zrozumienie. Jeśli chcesz być w relacji na lata, pamiętaj, że jeśli nie rozmawiasz, to akceptujesz bieżący stan rzeczy i że jednak każda „odpuszczona” sprawa to przysłowiowy kamyk do ogródka. Przez lata może zebrać się tego tyle, że żal i pretensje będą dominowały w twoich uczuciach. I w drugą stronę – każda przedyskutowana, wyrażona i ustalona sprawa rozwija twój związek, daje ci szczęście, satysfakcję i zwiększa twoją WOLĘ bycia w relacji.

Zarządzaj swoimi oczekiwaniami!

Oczekiwania najczęściej kojarzą nam się z różnicami między partnerami. To nie do końca prawda. Warto się także zastanowić, co druga osoba robi „dobrze” i docenić to. Gdy zmywacie naczynia (lub ustawiacie naczynia w zmywarce 😊)– prawdopodobnie robicie to na dwa różne sposoby, ale czy to znaczy, że któryś z nich jest zły a inny dobry? Nie. Same oczekiwania, bez doceniania i uznawania wartości drugiej strony sprawiają, że Ty stajesz się dokuczliwy, a Twój partner sfrustrowany. I kłótnia gotowa.

Podczas warsztatów pytam często Uczestników, ile takich walk np. o sposób funkcjonowania w domu, o zmywanie naczyń, o właściwe odkurzanie, o właściwe składanie ubrań, stoczyli. I ile było takich, w których można mówić o sukcesie? Gdy widzę na sali kręcenie głowami i słyszę „nie”, dyskutujemy.

O tym, że zanim zacznie się rozmowę o własnych oczekiwaniach względem drugiej osoby, warto najpierw rozważyć, co jest naprawdę ważne a co warto odpuścić.

Czy sposób stawiania talerzy na suszarce naprawdę jest dla mnie ważny i wart dyskusji. Twój wybór. Jeśli uznasz, że jest to dla ciebie sprawa istotna, rozmawiaj. Ale jak pomyślisz, to może uznasz, że możesz odpuścić, doceniając, że partner na równi uczestniczy w domowych pracach? Co więcej, chwila zastanowienia i odpowiedź na pytanie – „Czy to dla mnie NAPRAWDĘ ważne?” da ci szansę na refleksję, obniży napięcie, jeśli takie się w tobie zgromadziło i sprawi, że będziesz mieć większą szansę, aby – zamiast zacząć OBWINIAĆ swojego partnera, zbierzemy się do konstruktywnej i spokojnej rozmowy o tym, na czym na m zależy.

Co w miejsce oczekiwań?

  1. Doceniajcie się.

Okazuj uznanie swojemu partnerowi. Zamiast skupiać się na negatywnych cechach doceń te pozytywne. Może nie rozwiesza prania tak, jak Ty tego chcesz, ale robi najlepszą na świecie poranną kawę? Może za długo rozmawiał ostatnio przez telefon ze znajomymi, ale też nigdy nie musisz go prosić by wyszedł z psem na spacer? A może wczoraj byleś zmęczony po ciężkim dniu w pracy, a Twój partner pograł z dziećmi w grę planszową, żebyś Ty mógł mieć chwilę dla siebie.

Bo w końcu co Was do siebie przyciągnęło i sprawiło, że jesteście razem? Zmywanie naczyń, czy ciepło, wrażliwość, miłość?

  1. Wspierajcie się.

Warto pamiętać, że potrzeba wsparcia jest jedną z fundamentalnych zasad związku. Współczucie, oparcie, powinny być zawsze przed oczekiwaniami. Gdy dzieje się coś złego, ostatnie, co w tej sytuacji możesz powiedzieć, to „a nie mówiłam?”, „miałem rację, że tak będzie”. To są słowa obwiniające. A są sytuacje, gdy racja nie ma znaczenia, liczy się partnerstwo i sztuka bycia w trudnych sytuacjach razem.

  1. Szanujcie się.

Czym jest szacunek w związku? To docenienie perspektywy drugiej osoby i jej potrzeb – to podstawa komunikacji. Nie poprawiaj partnera na każdym kroku. Jeżeli jakaś kwestia wymaga rozmowy,  przemyśl w jaki skuteczny i jednocześnie empatyczny sposób możesz do niej nawiązać, by poszukać razem rozwiązania?

  1. Wychodźcie sobie naprzeciw.

Każdy z nas wchodzi do związku ze zbiorem pewnych zasad i przekonań. Wynieśliśmy je z domu, z wcześniejszych związków, do niektórych spostrzeżeń doszliśmy samodzielnie. Warto jednak być czujnym, by te zasady nie stały się w pewnym momencie ważniejsze niż nasz partner. Miłość otwiera drogę do porozumienia, dyskusji, szukania konsensusu. Pamiętaj, że zadaniem partnera nie jest tylko spełnianie Twoich oczekiwań.

coaching osobisty

  1. Miejcie dla siebie czas.

Gdyby wypisać listę naszych oczekiwań w związku, CZAS znalazłby się na niej  wysoko. Skoro zarówno Ty oczekujesz, że Twój partner będzie mieć czas dla Ciebie i on oczekuje podobnie, wypracujcie sposoby, by znaleźć chwilę na wzmacnianie Waszych relacji. Stwórz zatem rytuały i tradycje, które utrwalają poczucie wspólnoty – wspólne śniadania, popołudniowa kawa, rozmowa na temat, który was łączy, wspólny film…

  1. Wierzcie w siebie.

Wiara w DOBRE INTENCJE partnera to coś, co odnosi się do samego źródła waszego związku. Jeżeli partner zrobi coś niezgodnie z Twoimi oczekiwaniami, a Ty żyjesz w przeświadczeniu, że specjalnie robi to źle, że chce ci zrobić na złość – tym samym kwestionujesz samą istotę swojego związku, jaką jest ZAUFANIE. Czasem, przy wzburzonych emocjach i gdy „nazbierało się” trudno jest przypisać drugiej stronie pozytywne intencje. Pamiętaj jednak: to że macie przejściowe problemy nie znaczy, że Wasz związek musi być problemem.

  1. Wychodź poza schemat nawyków.

Są związki, w których kłótnie wchodzą partnerom w nawyk. Do tego nic się po kłótni nie zmienia, kończy się ona z poczuciem porażki, bez konstruktywnej zmiany przechodzicie do takiego samego życia, jak przed kłótnią. A za miesiąc czy dwa znowu kłócicie się w dokładnie ten sam sposób. I często znów o to samo. Bądź bardzo czujmy i obserwuj, czy też Ci się zdarza być w „pętli” kłótni. Jeżeli tak, warto, gdy znowu przyjdzie ta chwila, coś zmienić. Wziąć oddech, niestandardowo wycofać się, dać sobie godzinę na pomyślenie. Zastanowić się, co można zrobić tym razem inaczej, jak inaczej porozmawiać ze sobą. Na spokojnie, bez emocji. Jeżeli z kłótni uczynisz nawyk, trudno będzie ci budować partnerską, opartą na szacunku relację. Warto, żebyś też wiedział, że czasem wyjście ze schematu może wymagać pomocy specjalisty.

  1. Czasem powiedz: PAUZA.

Jednym z oczekiwań partnerów, lub – częściej – jednej ze stron może być to, że gdy zaczną się spierać, muszą tę dyskusję doprowadzić do końca. Ktoś musi ją „wygrać”, ktoś musi się poddać. Bynajmniej. Czasem w emocjach nie da się dojść do wniosków, tak by żadna ze stron nie poczuła się przegrana. W takiej sytuacji, nawet gdy na język ciśnie Ci się jeszcze 10 argumentów i 3 świetne, cięte riposty… przestań. Zatrzymaj się. Skończ to teraz. Ochłoń. Powiedz: „Czuję, że to jest już mało konstruktywne. Potrzebuję ochłonąć. Wróćmy do tej rozmowy później”. I wróć do tematu, gdy emocje opadną i będziecie gotowi spokojnie siebie wysłuchać.

  1. Nie porównujcie się.

Podczas kłótni partnerom często zdarza się rzucać porównaniami do innych, w ich opinii, udanych związków. Pamiętaj, że każdy z nas jest niepowtarzalny, co za tym idzie także związki są inne. Każdy ma swoją wyjątkową osobowość i swoje potrzeby. Zamiast naśladować szczęśliwe pary, pracuj ze swoim partnerem nad Waszym związkiem. Porównywanie się nie wnosi niczego konstruktywnego, a jedynie rani i obniża wartość waszej relacji.

terapia skoncentrowana na rozwiązaniach

Jak widać, budowanie zdrowych, partnerskich relacji wymaga pracy, uważności, zaangażowania.

Jeśli chcesz się mniej kłócić i mieć więcej satysfakcji ze swojego związku, zrób użytek z informacji w tym tekście w takiej kolejności:

  1. Pomyśl o jednej rzeczy, o którą się często – ostatnio kłócicie.
  2. Sformułuj swoje oczekiwanie wobec twojego partnera.
  3. Sprawdź, czy to, co wyrażasz, jest oczekiwaniem czy oskarżeniem. Jeśli jednak OSKARŻENIEM, nazwij OCZEKIWANIE. Czego CHCESZ? Jak miałoby być po nowemu?
  4. Odpowiedz sobie następnie na pytanie: Czy to naprawdę ważne, aby to zmieniać i o tym rozmawiać? Jeśli tak, nazwij też, dlaczego to dla ciebie ważne.
  5. Nazwij teraz 2 rzeczy, za które najbardziej DOCENIASZ swojego partnera.
  6. Pomyśl, jak dotychczas o tym rozmawiałeś ze swoim partnerem i porozmawiaj INACZEJ. Zmień swój sposób komunikacji o tej ważnej dla ciebie sprawie. Szukaj dobrego rozwiązania. I kolejnego.
  7. Bo oboje zasługujecie na szczęście, szacunek i wasze własne „… i żyli długo i szczęśliwie”. Czego nam wszystkim z całego serca życzę.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
wyrażanie emocji

Czasem słyszę od Uczestników moich szkoleń, że asertywność jest wyrazem egoizmu. Czasem, że jest ugrzeczniona i oznacza „cywilizowaną” komunikację, ale bez okazywania emocji i przez zaciśnięte ze złości zęby.

Jest kilka sposobów na wyrażanie emocji. Ze względu na swoje zdrowie (zarówno fizyczne jak i psychiczne), warto mieć świadomość, jak my, ludzie, wyrażamy to, co w danej chwili czujemy.

Oto kilka najczęstszych sposobów wyrażania własnych emocji:

Sposób Numer 1: …Nie wyrażać.

W takiej sytuacji, nawet jeśli coś przeżywamy, blokujemy swoje emocje (tłumimy je w sobie) lub przeżywamy je w sobie, „do środka”. Nie wyrażamy tego w żaden sposób, nie nazywamy, czasem nie umiemy nawet nazwać tego, co się z nami dzieje. Świat zewnętrzny nie wie nawet, że coś nam, na przykład, nie pasuje, że coś się nam nie podoba, że chcielibyśmy czegoś innego. Nie wie, bo nie widzi, nie słyszy, nie czuje, że czegoś doświadczamy. Wszystko mamy schowane, a na zewnątrz możemy wręcz mieć na twarzy maskujący prawdę uśmiech.

Sposób numer 2: Można własne emocje wykrzyczeć i „wytupać”.

Nie podoba mi się to, co zrobiło moje dziecko? Irytuje mnie kolejka w sklepie? Korki na drodze? Krzyczę, używam okropnych słów, oskarżam, wpędzam w poczucie winy. Wydaje mi się, że robię to „dla dobra” drugiej strony, ale tak naprawdę to mój – niekonstruktywny- sposób na wyrażanie emocji i radzenia sobie z tym, co właśnie przeżywam. Najprawdopodobniej jest to złość, wściekłość, irytacja, GNIEW.

Sposób Numer 3: Miksowanie sposobu 1 i 2

Najpierw jesteś miły, zaciskasz zęby, nic nie mówisz, nie sygnalizujesz (szczególnie trudnych) emocji. Robisz tak na przykład wobec pewnych osób lub w określonych sytuacjach. Jak dużo wszystkiego w tobie urośnie, wybuchasz. Czyli przechodzisz do sposobu nr 2. Wyrażasz wtedy to, co czujesz, w nieprzyjemny dla innych sposób.

Sposób Numer 4: Wyrażanie emocji w sposób konstruktywny

Aby wyrazić swoje emocje w sposób konstruktywny, wpisujący się w założenia asertywnej komunikacji, należy przede wszystkim wiedzieć, jakie emocje towarzyszą nam, ludziom. Umieć je NAZWAĆ. Następnie warto nabyć umiejętność, by doświadczając różnych emocji w swoim życiu, dostrzec sam fakt, że coś przeżywamy. Nazwać to, co przeżywam. Już samo nazwanie emocji jest pomocne. Pomaga to w pewnym sensie „zmaterializować” to, co przeżywamy. Jak to wygląda w praktyce? Np. „Jestem zła na tę sytuację!” „Czuję wściekłość, że się spóźnił!” „Strasznie mnie to czekanie zirytowało!”

I dalej, kolejnym krokiem konstruktywnego radzenia sobie z emocjami, jest umiejętność ich wyrażania w relacjach z innymi. Jeśli potrafimy konstruktywnie wyrazić to, co w danej chwili przeżywamy, rośnie jakość naszej komunikacji, a tym samym poprawiamy nasze relacje i dajemy sobie większą szansę na wspomniane wcześniej zdrowie (psychiczne i fizyczne).

Jak konstruktywnie wyrażać własne emocje? Co jeszcze potrzebujesz na ten temat wiedzieć? Czego warto się nauczyć? Odpowiedzi na wszystkie te pytania zdobędziecie na naszym kursie „Asertywność – warsztat rozwoju osobistego”. W wersji ONLINE już w weekend 25-26 kwietnia (2 dni po 4 godziny, w tym przerwy). Zaplanowaliśmy też edycje stacjonarne, które odbędą się 6 czerwca w Warszawie21 czerwca w Krakowie. Weź udział w kursie i naucz się z nami, jak asertywnie dbać o siebie, komunikować się ze światem, wyrażać to, co czego doświadczasz. Zrób to, a skorzystasz Ty sam i Twoje otoczenie. Polecamy.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
reagowanie

Jednym z wyzwań menedżerów zarządzających zespołami jest REAGOWANIE. Reagować? Nie reagować? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Dotyczyć to może realizacji zleconych zadań, jakości pracy, terminowości, ale też takich kwestii jak atmosfera w zespole. W trudnych sytuacjach pojawia się pokusa przemilczenia, bierności, udawania, że szef nie wie i nie widzi, co się dzieje.

szkolenie warszawa

Temat tego, w jaki sposób sygnalizować podwładnym, że szef oczekuje innych zachowań pojawił się ostatnio podczas jednej z sesji coachingowych z Martą – menedżerką, z którą pracujemy nad obszarami pewności siebie w zarządzaniu. Marta jest szefową na Polskę dużej, międzynarodowej firmy z branży spożywczej. Często ma wrażenie, że pracownicy, którzy nie realizują zadań na czas, a jakość ich pracy nie jest zadowalająca, często spędzają swój czas na zajęciach niekoniecznie związanych z pracą.

Często widzę, jak pochłaniają ich rozmowy na prywatne tematy, żarty. Obserwuję, że trudno im skupić się na pracy, częściej niż inni robią sobie przerwy na kawę czy papierosa” – opowiadała.

Widzę to wszystko, a jednak nie umiem zebrać się w sobie, by przeprowadzić z nimi na ten temat rozmowę. Gdy zaczynam o tym myśleć dopada mnie mnóstwo wątpliwości. Czy naprawdę widzę to, co widzę? A może przesadzam? Czy jeśli wezwę kogoś na rozmowę, nie pogorszę sytuacji? Jak poradzę sobie, gdy pracownik na moje uwagi zareaguje złością lub zaprzeczeniem?

Jeśli zarządzasz zespołem i dopadają się podobne wątpliwości, pamiętaj o jednym. Twój brak reakcji oznacza zgodę i akceptację na określone zachowania.

Czyli: jeśli nie reagujesz, to AKCEPTUJESZ.

Dlatego, jeżeli chcesz pozytywnych zmian w swoim zespole, w swojej firmie i zależy ci na budowaniu morale, rozmawiaj z podwładnymi i reaguj.

szkolenia dla firm

Dla tych z Was, którzy chcą nauczyć się, jak komunikować się z zespołem, by z jednej strony robić to z szacunkiem, a z drugiej realizować cele organizacji, mamy profesjonalne i bardzo praktyczne szkolenie „Trudne rozmowy z pracownikami”.

Opracowujemy i ćwiczymy uniwersalne scenariusze rozmów z pracownikami. Szkolimy pod okiem trenera z wieloletnią praktyką w zarządzaniu zespołami sprzedaży i obsługi Klienta. Warsztat przeznaczony jest dla menedżerów każdego szczebla, którzy chcą nauczyć się, jak reagować i prowadzić skutecznie i z pewnością siebie trudne rozmowy z pracownikami. Zapraszamy! Najbliższa grupa już 24 marca.

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

Jesteś menedżerem? Zarządzasz zespołem? Zdarza Ci się wchodzić do kuchni, czy palarni i obserwować, jak nagle wokół cichną rozmowy, a Twoi pracownicy między sobą wymieniają znaczące spojrzenia?

Gdy pytam szefów zespołów, z czym kojarzy im się zarządzanie, zazwyczaj mówią o wyzwaniach związanych z zarządzaniem ludźmi. Mówią o zasobach organizacji, które mają do dyspozycji: ilości etatów, podwładnych, finansach i budżetach. Rzadko mając świadomość, że informacja w organizacji to także zasób, że wymiana informacji, zarządzanie informacją, przekazywanie informacji i  budowanie świadomej komunikacji to ważne elementy, składające się na sukces menedżera i całej firmy.

Jakie właściwości ma obieg informacji w firmie? Informacje lubią się zniekształcać, gubić, tworzyć z niczego, powstawać, dyktowane strachem i obawami.

Także, jeśli zarządzasz zespołem, pamiętaj, że Twoi pracownicy mają prawo wiedzieć, co dzieje w organizacji, w której pracują. Już na początku Waszej współpracy warto jasno ustalić, jakie są Wasze wspólne cele, jakie masz wymagania, zasady.

Zarządzanie informacją to także komunikacja. Gdy chcesz pracownikowi zwrócić uwagę, jeśli zadanie było wykonane niewłaściwie czy nie na czas. Najgorsze, co szef może zrobić w takiej sytuacji (a co często zdarza się w firmach) to „gromadzenie kwitów” na pracownika, kumulowanie w sobie rozczarowania i negatywnych emocji, aż do czasu zwolnienia, które spada na podwładnego jak grom z jasnego nieba.

Gdy słyszę, że firma boryka się z problemami, dużą rotacją pracowników, niezadowoleniem załogi, sprawdzam zawsze, jak działa w organizacji komunikacja. Rozmowy z różnymi osobami i posłuchanie osób na różnych szczeblach w firmie często pokazuje, jak wiele wymaga wyjaśnienia, wyprostowania i jak zawiodło właśnie zarządzanie informacją.

W jakich jeszcze kontekstach ma dla szefa znaczenie świadome zarządzanie informacją?

Przy chwaleniu pracowników, gdy jesteś zadowolony z ich pracy. Warto, aby Twój pracownik wiedział, za co go cenisz, na co konkretnie zwróciłeś uwagę. Nie poprzestawaj na ogólnikach, wymień konkretne sytuacje, pokaż przykłady, a Twój sposób komunikacji zapracuje na Waszą dobrą współpracę. Z drugiej strony, jeśli tego nie zrobisz, podwładny nie będzie wiedział, jak postrzegasz jego pracę. To nieprawda, że się domyśli. Nie domyśli się, co najwyżej uzna, że szef nie jest zadowolony.

Najgorsze dla zaufania w zespole jest jednak ukrywanie przed pracownikami informacji o sytuacji w firmie. Ludzie mają wtedy poczucie (bo szybko czują i domyślają się, że coś się dzieje), że gdzieś poza nimi zapadają ważne zmiany, organizacja podejmuje „tajemnicze decyzje”, a personel nie wie, co będzie dalej.

Uruchamia się wtedy, dyktowany strachem i znany z psychologii mechanizm projekcji. O co chodzi? Sprawa jest prosta: w miejsce brakujących informacji ludzie wstawiają swoje domysły, dyktowane strachem, lękiem, obawami.

szkolenia dla firm

Najczęstsze miejsce takich projekcji to… firmowa kuchnia i okolice ekspresu do kawy. 😊 Albo firmowa palarnia. Pracownicy z bardziej wybujałą wyobraźnią rzucają domysły, insynuacje… w rezultacie umysły pracowników są karmione wszystkim, co najgorsze.

Zatem, jeśli zarządzasz ludźmi i zależy Ci na atmosferze zaufania, pamiętaj, by świadomie dbać o przepływ informacji.

Pamiętaj, że lepiej, aby o tym, jak jest, jakie są plany, o co chodzi i co się dzieje w firmie wiedzieli od Ciebie, ich szefa. Wyjaśniaj, tłumacz, otwarcie pytaj, zwracaj uwagę, gdy coś Ci przeszkadza. I naucz się chwalić i dziękować za dobrze wykonaną pracę.

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
domowe kłótnie

„Dla Ciebie liczy się tylko praca. Nigdy nie masz czasu dla mnie”, „Ciągle siedzisz na telefonie. Może zrobisz w końcu coś w domu?”, „Nigdy nie mnie słuchasz. Nie rozumiesz mnie”. Brzmi znajomo? Jak często takie zwroty pojawiają się w Waszych domowych sporach? Kłótnie o podział prac w domu, priorytety, pieniądze… każdy z nas to zna. Nie każdy jednak wie, że dobierając właściwe słowa domowe kłótnie możemy zmienić w partnerskie rozmowy.

warsztat rozwoju osobistego

Drobne spory, domowe kłótnie nie wydają nam się zazwyczaj niczym poważnym. Często znikają tak samo szybko jak się pojawiły. Jednak warto zwrócić uwagę, czy w pewnym momencie nie stają się w Waszej partnerskiej komunikacji codziennością. Tym samym obniżają komfort wspólnego życia i poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia w związku. Wiedz, że dokładnie jak w życiu zawodowym, tak samo w rozmowie z partnerem dobór odpowiednich słów ma ogromne znaczenie.

„Miałem dobre intencje. Chciałem po prostu powiedzieć żonie o swoich potrzebach. Zacząłem szczerą rozmowę, a ona po chwili była obrażona i nie odzywaliśmy się do siebie dwa dni. Potem nie wracałem do tematu”.

„Zwróciłam mu uwagę. Od słowa do słowa wywiązała się z tego potężna awantura. Oboje powiedzieliśmy sobie bardzo przykre rzeczy, a przecież gdy zaczynaliśmy rozmowę, żadne z nas nie chciało zranić drugiej osoby. Kochamy się…”

Takie stwierdzenia często słyszę od Uczestników moich szkoleń i osób, z którymi pracuję podczas sesji coachingowych. Skoro intencje były dobre, to co stało się po drodze? Skąd się biorą domowe kłótnie?

Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez osoby w związku jest sposób komunikacji. Mówienie z perspektywy „Ty”, zamiast z perspektywy „Ja”.

Komunikacja z perspektywy „Ty”

To sposób formułowania myśli, w którym mówimy i oceniamy działania osoby, z którą rozmawiamy. Przyjmując taką postawę już na początku dajemy naszemu słuchaczowi do zrozumienia, że jest za coś odpowiedzialny, czemuś winny, jednocześnie go oceniając. Reakcja w takiej sytuacji może być jedna, skoro atakujemy / obwiniamy / oskarżamy to nasz odbiorca automatycznie przyjmuje postawę obronną. W zależności od tego jaki ma charakter może to być bierność i milczenie lub agresja, czyli podnoszenie głosu, gestykulacja, trzaskanie drzwiami… Wystarczy kilka słów i domowa kłótnia gotowa… Gdy Twój partner poczuje się urażony, to wtedy już nie ważne jakich argumentów użyjesz w kolejnych zdaniach, nawet gdyby były najbardziej racjonalne.

Komunikacja z perspektywy „Ja”

Teraz zastanów się, jak przeformułować komunikaty by to, co chcesz powiedzieć zakomunikować z perspektywy swoich uczuć i emocji. Powiedz partnerowi co czujesz, co myślisz, bez obwiniania go za to, co się dzieje. Wybierając asertywny sposób komunikacji daj przestrzeń sobie na wyrażanie swoich emocji i jednocześnie przyznaj partnerowi prawo do tego, by się z Tobą zgodził lub nie, by powiedział o swoich odczuciach związanych z tą samą sytuacją. To komunikacja oparta na empatii nie wrogości.

szkolenie warszawa

Pozorna wygoda komunikacji z perspektywy „Ty”

Warto to sobie uświadomić, że często sięgamy po tego rodzaju stwierdzenia, bo w emocjach, gdy widzimy rozrzucone ubrania na kanapie, zlew pełen naczyń, partnera pochylonego nad ekranem telefonu, gdy na koniec miesiąca mierzymy się z dziurami w domowym budżecie – chcemy znaleźć ujście dla negatywnych emocji i ukarać partnera. Wydaje nam się, że może poczujemy się lepiej wskazując na to, co w naszej ocenie zrobił źle lub jak sprawił, że czujemy zdenerwowanie, smutek lub złość. Ostatecznie jak przyznaje wiele osób z którymi pracuję, sam fakt, że partner poczuje się tak samo źle ma pomóc w rozładowaniu emocji lub w zmuszeniu go do zmiany. To nie jest niestety częścią tworzenia zdrowych relacji. A gdy wchodzi w nawyk może być początkiem poważniejszych problemów.

Z drugiej strony komunikacja z perspektywy „Ja” jest mniej „wygodna” i początkowo, gdy o niej opowiadam dla wielu osób jest bardzo trudna do przyjęcia, bo wskazuje na osobistą odpowiedzialność. Nie jest łatwo stwierdzić, że ​​nawet jeśli twój partner nie działa lub nie mówi tak, jak byś chciał, nie obwiniasz go za to, jak się czujesz. Jak by tego było mało bierzesz odpowiedzialność za rolę, którą odegrałeś w sporze i okazujesz otwartość na głębokie słuchanie! Tak to nie jest proste, ale… to jest dojrzała komunikacja oparta na partnerstwie.

Zwracaj uwagę co i jak mówisz

Przypomnij sobie Wasze domowe kłótnie i zastanów się jak formułowałeś argumenty: „Nigdy nie pomagasz przy dzieciach”, „Jesteś bałaganiarzem”, „Wyolbrzymiasz rzeczy, masz skłonność do przesady”

Teraz zastanów się jak rozpocząłbyś rozmowę gdybyście rozmawiali z perspektywy „Ja”, nie „Ty”. Dla ułatwienia możesz myśleć o tym sposobie komunikacji jak o rozmowie z perspektywy uczuć. Zatem w rozmowie użyjesz takich stwierdzeń: „czuję się…” i dodasz „niespokojny, samotny, urażony, zły, zawstydzony, przestraszony…”

Staraj się unikać określeń, które pozornie określają emocje, ale poprzez swoje negatywne nacechowanie tak naprawdę oceniają działanie Twojego partnera, np. „Czuję się… ignorowany, zirytowany, wkurzony, źle traktowany, manipulowany, kontrolowany, oszukiwany, porzucony itp.”

Uważaj też, by po słowach „Czuję” nie przejść od razu do wygodnej komunikacji z perspektywy „Ty”, np. „Czuję, że Ci na mnie nie zależy”. To nie jest komunikacja z perspektywy „Ja”. Takie oświadczenie nadal sugeruje winę partnera.

Ćwiczenie czyni mistrza

Zmiana nawyków, zwłaszcza tych wygodnych nie jest prosta, ale jest możliwa. Wiele osób, z którymi rozmawiam przyznaje, że tak długo używała komunikacji z perspektywy „Ty”, że po prostu do tego przywykli, że tak wyglądają ich domowe kłótnie. Na początek warto nawet na kartce wypisać sobie najczęściej używanych sformułowań w Waszych rozmowach i spróbować sformułować je jeszcze raz z perspektywy „Ja”.

„Było mi smutno, gdy po raz trzeci w tym tygodniu się spóźniłeś”

„Czułam się zawstydzona i samotna, gdy rozmawiałeś sam ze znajomymi przez kilka godzin na przyjęciu, na które przyszliśmy razem”

„Czuję się zraniony, gdy po całym tygodniu pracy, w weekend wybrałaś się sama na spacer z dziećmi. Zależy mi by wolny czas spędzać razem z Wami”.

„Czuję niespokojna, gdy nie konsultujemy wcześniej, na co wydajemy pieniądze z naszego domowego budżetu”

„Czułem się samotny, gdy przez cały tydzień zostawałaś w pracy po godzinach”

„Czułam się zraniona, gdy zastałam dziś zlew pełen naczyń, mimo, że wczoraj mówiłam Ci, jak ważne jest dla mnie byśmy wstawiali je do zmywarki”.

Poczuj realną zmianę

„No tak ale dlaczego mam mu dawać taryfę ulgową”, „A co jeśli ona powie, że nie mam racji”… takie stwierdzenia słyszę często w reakcji na propozycję zmiany sposobu komunikacji. Warto pamiętać o tym, że zyska na tym nie tylko Twój partner, ale także Ty. Zastanów się, które domowe kłótnie kończyły się dla Was realną zmianą? A jak często kończyły się po prostu cichymi dniami, po których wszystko wracało do „normy”, tej która wcale Ci się nie podobała.

Zatem gdy znowu zobaczysz rozrzucone na ziemi ubrania, wrócisz późno do domu z pracy by dowiedzieć się, że praca domowa dziecka i przygotowanie kolacji czeka na Ciebie, zanim poddasz się pokusie, by uwolnić z siebie wszystkie negatywne emocje i zaatakować partnera, spróbuj wyjaśnić, co próbujesz osiągnąć. Czy wyjdzie za pierwszym razem? Może tak, może niekoniecznie… Mimo wszystko próbuj dalej. Zwracaj uwagę na ton swojego głosu, może nawet bardziej niż na słowa których używasz. Zidentyfikuj swoje emocje, nazwij je i powiedz partnerowi skąd się biorą.

szkolenie warszwa

Warto też wiedzieć, że perspektywę „Ja” dobrze też stosować w pozytywnym wyrażaniu emocji. Zwróć uwagę, na różnicę gdy mówisz partnerowi „Jesteś cudowny/a!” a tym jak powiesz: „Czułem / Czułam ogromną radość, gdy wczoraj miałem bardzo ciężki dzień, a Ty wysłuchałeś mnie bez oceniania i powiedziałeś, że zawsze będę mieć w Tobie wsparcie”. Gdy docenisz bliskich za konkretne rzeczy, które dla Ciebie robią, poczują, że ich działania zostały zauważone, miały sens i pozytywny skutek.

 

NEWSLETTER

BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.