wypalenie zawodowe

Rozpoczęłam ostatnio spotkania coachingowe z Arturem, menedżerem, który na jednej z naszych pierwszych sesji przyszedł, usiadł i bez długiego wstępu powiedział:

Nie idzie mi od długiego już czasu w pracy tak, jak bym tego chciał. W zasadzie, to jest wręcz fatalnie.

🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

Wypalenie zawodowe – jak powstaje?

Gdy poprosiłam, żeby powiedział więcej, opowiedział, że pracuje dużo, intensywnie, wkłada w swoją pracę serce. Mimo tego brakuje mu energii, spada jego wydajność i od dłuższego już czasu osiąga w pracy coraz słabsze rezultaty.

Opowiedział też, że aby skupić się na pracy i wycisnąć z siebie jak najwięcej, zrezygnował w tym roku z urlopu, ograniczył udział w szkoleniach i jakiekolwiek „marnotrawstwo” czasu.

Niestety, ponieważ wymyślane przez niego sposoby przynosiły dotychczas odwrotne skutki, jego przełożony przekonał go do spotkań ze mną, byśmy mogli przyjrzeć się wspólnie jego sytuacji. Zaczęliśmy szukać sposobów na odzyskanie zawodowych sił i radości z pracy.

Gdy rozmawialiśmy i przysłuchiwałam się temu, co mi opowiadał, przypomniała mi się usłyszana dawno temu bajka o zawziętym drwalu. Ponieważ pasowała jak ulał do sytuacji Adama, opowiedziałam mu ją z dużą radością.

Bajka o zawziętym drwalu

A brzmiała ona mniej więcej tak:

Był sobie kiedyś drwal, który zgłosił się do pracy przy wyrębie lasu. Ponieważ zarobek był dobry i warunki pracy jeszcze lepsze, postanowił przyłożyć się porządnie do powierzonych mu obowiązków.

Pierwszego dnia, kiedy stawił się przed majstrem, ten wręczył mu do ręki topór i wyznaczył część lasu, w której miał pracować. Z wielkim entuzjazmem człowiek ów udał się do lasu na wyręb.

Pierwszego dnia ściął aż osiemnaście drzew.

– Gratuluję ci – powiedział majster – rób tak dalej.

Podbudowany słowami majstra, następnego dnia postanowił się wykazać. Położył się wcześnie spać i już o świcie, kiedy wszyscy jeszcze spali, wstał i ruszył do lasu.

Pomimo wielkiego wysiłku nie udało mu się ściąć więcej niż piętnaście drzew.

„Chyba jestem zmęczony”, pomyślał. Tym razem postanowił położyć się o zachodzie słońca.

Wstał skoro świt z zamiarem pobicia swojego rekordu osiemnastu drzew. Jednakże tego dnia nie doszedł nawet do połowy.

Następnego dnia udało mu się ściąć tylko siedem, potem pięć, a ostatniego dnia przez całe popołudnie usiłował ściąć drugie drzewo.

Zaniepokojony tym, co by na to powiedział majster, drwal postanowił pójść do niego i wszystko opowiedzieć oraz przysiąc mu, że starał się do resztek sił.

Majster wysłuchał drwala, pomyślał chwilę, a następnie go zapytał:

– A kiedy, powiedz i, ostatni raz naostrzyłeś swój topór?

– Naostrzyć topór??- zawołał ze zdziwieniem drwal- Nie miałem na to czasu. Byłem za bardzo zajęty ścinaniem drzew!

Jak odzyskać energię?

Jak ostrzy się topór w życiu zawodowym? Co warto robić, by odnosić sukcesy i cieszyć się energią wykonywanych zadań?

Czujesz, że doskwiera Ci wypalenie zawodowe?

Po pierwsze nie rezygnuj z odpoczynku, urlopu, realizacji marzeń spoza życia zawodowego. Krótkoterminowo być może nie zauważysz różnicy i negatywnego wpływu ciągłej pracy. Jednak w długim okresie wysoka intensywność odbiera energię i prowadzi do wypalenia zawodowego. Dlatego dbaj o odpoczynek dla swojego ciała i umysłu. O pielęgnowanie ważnych relacji i rozwój swoich pasji pozazawodowych.

Po drugie, dbaj o regularny rozwój, szkolenie się, zdobywanie nowych umiejętności i rozwijanie tych starych. Takie działania to właśnie „ostrzenie” zawodowego toporu. Rozwój dostarcza energii, świeżego spojrzenia na swoją sytuację i zapewnia satysfakcję z pracy.

Wypalenie zawodowe – ważna równowaga

Słyszę często od swoich klientów, że są tak zawaleni pracą i ciągle próbują w realizacji zadań wyprzedzić samych siebie. Nie mają nawet chwili, by zastanowić się, co robią i jak. To błędne podejście. Jeśli nieustannie ścigasz się z czasem i masz więcej zadań, niż czasu na nie, potraktuj to jako czerwony dzwonek i powód do refleksji.

Zatrzymaj się. Pomyśl, co się dzieje. Spójrz na swoją sytuację oczami obserwatora. Co robisz, czego nie robisz i co należy przeorganizować. Zweryfikuj i zainteresuj się, jak skutecznie działają inni. Porozmawiaj z przyjacielem, kolegą z pracy, szefem, idź na szkolenie czy coaching.

A jeżeli zarządzasz i masz zespół, bądź bardzo uważny na to, by higienicznie organizować środowisko pracy, w którym jest miejsce na ostrzenie zawodowych toporów. Zwracaj uwagę, by Twój zespół miał czas na życie prywatne, urlopy, pasje i hobby. By ludzie z Twojego zespołu zdobywali nowe umiejętności, rozwijali się, szkolili, odpoczywali, aby w długim okresie czasu mogli doświadczać satysfakcji zawodowej, prezentować maksymalną wydajność i cieszyć się tym, co robią.

Powodzenia.

NEWSLETTER

Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych. 🙂

    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.

    Jak wygląda Twój szefowski tydzień pracy? Czy pracujesz po godzinach i masz niekończącą się listę zdań? Wciąż dzwoni Ci telefon i masz poczucie, że przez większość czasu reagujesz na to, co przynoszą Ci codzienne zdarzenia? Czy Twój zespół regularnie przychodzi z pytaniami i problemami?

    Jeśli poszukujesz zmiany w swoim zarządzaniu, zacznij od przyjrzenia się dwóm obszarom swojego funkcjonowania:

    • Po pierwsze: organizacji własnego działania.

    Czyli dokonaj analizy tego, jak się organizujesz w swoich zadaniach. Na ile jest to efektywne i gdzie masz przestrzeń do poprawy.

    • Po drugie: jak wygląda w Twoim wykonaniu delegowanie i wykorzystanie potencjału zespołu, którym zarządzasz.

    🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

    Organizacja własna

    W organizowaniu własnego czasu i działania możesz być bardzo dobry, bardzo słaby, lub gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami. Jeżeli od dłuższego już czasu wciąż nie starcza Ci czasu na ważne rzeczy, na strategiczne myślenie, na planowanie i robienie tego, co ważne, warto zatrzymać się i dokonać analizy swoich działań.

    Przyjmij, że nawet małe modyfikacje w organizowaniu się w ciągu dnia i tygodnia dadzą duże rezultaty, jeżeli wprowadzisz nowe nawyki i standardy działania. Przyjrzyj się więc uważnie i bardzo świadomie, jak wygląda Twój dzień pracy. Od czego zaczynasz? Czy robisz na początku plan? W jaki sposób reagujesz na przychodzące telefony? Czy odbierasz każde przychodzące połączenie? Czy wciąż masz otwartą skrzynkę mailową i widzisz powiadomienia, gdy przychodzą kolejne wiadomości? Jak wpływa to na Twoje skupienie?

    Dobra organizacja to zawsze przede wszystkim kwestia planowania, skupienia uwagi na celu i świadome decydowanie, czym będziesz się zajmować, z czego zrezygnujesz, a co przesuniesz na kolejny dzień. Jeśli nie masz planu, reagujesz na to, co się dzieje i co przyniosą Ci inni.

    Delegowanie

    Delegowanie to wykorzystywanie potencjału swojego zespołu. Aby Twoim podwładni odpowiedzialnie realizowali cele, potrzebujesz trzech rzeczy:

    1. uwierzyć, że Twój zespół jest w stanie realizować ambitne zadania
    2. konsekwentnie delegować, czyli realnie przekazywać obszary odpowiedzialności, projekty i zadania do wykonania
    3. uznać, że zbudowanie odpowiedzialności w zespole wymaga czasu i jest Twoim zadaniem. Oznacza to, że zespół sam z siebie nie musi być od razu samodzielny i odpowiedzialny. To Twoje szefowskie zadanie NAUCZYĆ zespół odpowiedzialności. Do tego potrzebujesz czasu i konsekwentnych działań. Ludzie nie nauczą się odpowiedzialności w tydzień lub w miesiąc, to długofalowy projekt, w rezultacie którego stworzysz w zespole środowisko odpowiedzialności i współpracy.

    Szef, który ma dużo czasu i ma dojrzały, samodzielny, odpowiedzialny zespół „samograj”, z pewnością wcześniej się napracował i włożył w usprawnienie organizacji własnej i zespołu, konsekwentny i systematyczny wysiłek.

    Podsumowując: chcesz być mniej zapracowanym szefem? Wyznacz sobie dobrze sformułowany cel w tym zakresie, a następnie podejmij świadome działania w obszarach organizacji i delegowania, by w przeciągu na przykład jednego roku przejść drogę od teraz do wyznaczonego celu.

    Powodzenia.

    NEWSLETTER

    BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

    Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
      pracownik

      Jakiś czas temu, w trakcie bardzo ciekawej sesji coachingowej, rozmawiałam z moim Klientem, właścicielem firmy produkcyjnej, o trudnej dla niego decyzji zwolnienia z firmy jednego z elektryków.

      Chłopak „podpadł” kilkukrotnie swojemu bezpośredniemu szefowi – pracownik spóźniał się, zawalał swoją pracę, nie przychodził też czasem do pracy „z zaskoczenia”. Równocześnie firma miała ogromną ilość zleceń i pracy.

      🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

      Gdy bezpośredni kierownik tego pracownika miał już dość, po emocjonalnej naradzie z moim Klientem, czyli właścicielem firmy, zdecydował, że zwalnia podwładnego. Jak postanowił, tak zrobił, elektryk otrzymał wypowiedzenie.

      Zaskoczony pracownik


      Następnego dnia po otrzymaniu wypowiedzenia zwolniony pracownik pojawił się w gabinecie właściciela firmy, by odebrać jakieś dokumenty. Mieli okazję chwilę porozmawiać o tym, co się wydarzyło.

      Wiesz, co najbardziej zaskoczyło właściciela firmy? Zdanie, które usłyszał od byłego już pracownika. Brzmiało ono mniej więcej tak: „Szefie – powiedział chłopak – ja rozumiem, że macie prawo mnie zwolnić, ale to było dla mnie totalne zaskoczenie. Ja naprawdę nie wiem do końca, dlaczego mnie tak potraktowaliście.”

      „Gdy to usłyszałem – powiedział mój Klient – Dopiero wtedy mnie olśniło. W chwili emocji i niezadowolenia sięgnęliśmy od razu po ostateczne rozwiązanie. A ten człowiek nawet nie wiedział, o co nam właściwie chodziło!”

      Co się wydarzyło?

      Przełożony obserwował wpadki podwładnego od kilku tygodni, gromadził na niego „kwity”, aby w końcu, w emocjach i złości, sięgnąć po ostateczne rozwiązanie. Zapomniał równocześnie, że miał w międzyczasie szereg szefowskich narzędzi, dzięki którym pracownik mógł mieć szansę sam skorygować swoje niewłaściwe zachowanie.

      Współpracując z managerami, podobną strategię działania (czyli: widzę, co pracownik robi źle, gromadzę listę wpadek, zwalniam), spotykam naprawdę często.

      Warto wiedzieć, że bez takich etapów, jak dostrzeżenie sprawy przez szefa, rozmowa korygująca, zapowiedź kary, ukaranie i rozmowa ostatniej szansy, możemy zatrudniać i zwalniać w nieskończoność.

      Czasem słyszę od menedżerów, że „Pracownik powinien się sam domyślić„. Niekoniecznie. Jeśli zarządzasz zespołem, Twoi ludzie mają prawo wiedzieć, czego wymagasz, jakie są Twoje standardy i co przekracza Twoje granice zasad.

      Jak mają wyglądać te etapy reagowania menedżera? Jak przeprowadzać je w praktyce? Który z nich jest strategiczny? I jak zarządzać, by ludzie mieli szansę sami korygować swoje zachowania?

      Sześciu etapów reagowania uczymy się na moim Szkolenie „Menedżer: Skuteczne zarządzanie i wyznaczanie zadań”. Poznaj praktyczne narzędzia zarządzania swoim zespołem i… poznaj siebie jako szefa. Polecamy.

      NEWSLETTER

      Bądź z nami w kontakcie i otrzymuj informacje o nowościach, artykułach i nadchodzących szkoleniach.

        • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
        bajka o przywiązanym słoniu

        Ostatnio spotkałam człowieka, który opowiedział mi historię ze swojego dzieciństwa. Kiedy był mały, uwielbiał cyrk, a najbardziej w cyrku podobały się mu zwierzęta. Jego uwagę przyciągał zwłaszcza słoń.

        🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

        Trudne pytania

        Podczas przedstawień to ogromne zwierzę paradowało, zachwycając dzieci swoim niesamowitym ciężarem, rozmiarem, niewyobrażalną siłą. Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział z tyłu cyrku, uwiązany jedną nogą do kołka wbitego w ziemię. Co dziwiło mojego znajomego? Kołek, do którego był uwiązany słoń, był tylko niewielkim kawałkiem drewna, wbitym w ziemię na zaledwie kilka centymetrów. Wydawało się oczywiste, że słoń, który z łatwością może wyrwać drzewo z korzeniami, z łatwością mógłby także uwolnić się z kołka i uciec.

        To była oczywista tajemnica.

        „Co go trzyma wobec tego? Czemu nie ucieka?” – zastanawiał się wielokrotnie, jako mały chłopiec, mój rozmówca.

        Opowiadał mi dalej, że ponieważ sprawa nie dawała mu spokoju, pytał o to w tamtym czasie dorosłych – zapytał ojca, wuja, dziadka – o tajemnicę słonia. Ktoś mu odpowiedział, że słoń nie ucieka, bo jest tresowany.

        „Skoro jest tresowany, to po co go przywiązują?”– zadał oczywiste pytanie chłopiec i nie dostał już na to pytanie żadnej logicznej odpowiedzi.

        W końcu znalazł się ktoś wystarczająco mądry, by odpowiedzieć chłopcu na to pytanie.

        Domyślasz się już wyjaśnienia?…

        Tajemnica bycia w niewoli

        Słoń nie uciekał z cyrku, bo od najmłodszych lat był przywiązywany do różnych kołków. Pierwszy raz został przywiązany, gdy był jeszcze nowo narodzonym, bezbronnym słonikiem. Wtedy jeszcze usilnie starał się uwolnić: ciągnął, pchał, pocił się, szarpał. Ale ponieważ był mały, pomimo użycia wszystkich swoich sił, nie dawał rady się zerwać: kołek był dla niego za solidny.

        Zasypiał więc ze zmęczenia i następnego dnia próbował znowu. I kolejnego, i kolejnego… Aż nadszedł kiedyś dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc i zdało się na swój los.

        Ten potężny, silny słoń, którego w dzieciństwie oglądał w cyrku mój znajomy, nie uciekał, bo nie wierzył w swoją siłę i moc. Miał w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat. I potem już, przez wszystkie lata swojego życia, nigdy nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia. Nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił. Nie spróbował tego nawet jeden raz…

        Przekonanie, że „nie mogę”

        Podobnie do słonia z tej bajki, mamy w życiu kołki, które sprawiły, że zapomnieliśmy o swojej sile i wierze w siebie i w to, że potrafimy, możemy, damy radę. I już od dawna tego nie kwestionujemy…

        Często żyjemy w przekonaniu, że „nie możemy” wykonać różnych rzeczy tylko dlatego, że kiedyś, pewnego razu, dawno temu, gdy byliśmy mali, ktoś nas przywiązał, a my podjęliśmy zakończoną niepowodzeniem próbę. W ważnych sprawach zarejestrowaliśmy w pamięci taką wiadomość: „Nie mogę, nie mogę. I nigdy nie będę mógł!”.

        Jednak pomyśl: czas się zmienił, sytuacja także, Ty się zmieniłaś. Zamiast małego słoniątka, które nieudolnie szarpało kołek, jesteś dorosła(-y).

        Dorosły. Dorosła. Dlatego wierz w siebie. I pamiętaj: dopóki żyjemy, wciąż wszystko jest możliwe.

        Inspirowane książką Jorge’a Bucay „Pozwól, że Ci opowiem…”

        Jeśli poszukujesz siły wewnętrznej i wiary w siebie, warsztaty rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” są właśnie dla Ciebie. Najbliższa edycja: 2-3 lipca 2022.

        Możesz uczestniczyć w Warszawie lub zdalnie online.

        Jesteś zainteresowana/-y? Kliknij poniżej:

        Warsztat rozwoju osobistego „Znajdź swoją wewnętrzną siłę” 

        warsztat rozwoju osobistego

        NEWSLETTER

        Bądź z nami w kontakcie i otrzymuj informacje o nowościach, artykułach i nadchodzących szkoleniach.

          • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
          dobre relacje

          Świątecznie, wiosennie i tak po prostu, ponadczasowo, opowiem dziś bajkę o turyście, który trafił do Kraju Długich Łyżek.

          Bajka ta pochodzi ze wspaniałej książki Jorge Bucay pt. „Pozwól, że ci opowiem… bajki, które nauczyły mnie, jak żyć”.

          Bajka zaczyna się tak….

          🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

          O tym, jak budować dobre relacje…

          „Pewien człowiek odbył wiele podróży. W ciągu całego swojego życia odwiedził setki krajów rzeczywistych i wymyślonych…

          Podróżą, która najbardziej zapadła mu w pamięć, była krótka wizyta w Kraju Długich Łyżek. Znalazł się na granicy przez przypadek – w drodze z Winolandii do Parais zauważył małą, boczną ścieżkę prowadzącą do wspomnianego kraju. Ponieważ był żądny odkryć, wybrał właśnie tę drogę. Na końcu krętej ścieżki stał na uboczu ogromny dom. Zbliżywszy się zauważył, że dom był jakby podzielony na dwa skrzydła: skrzydło zachodnie i skrzydło wschodnie. Zaparkował samochód i poszedł do domu. Na drzwiach znajdowała się wywieszka z takim napisem:

          KRAJ DŁUGICH ŁYŻEK

          „TEN NIEWIELKI KRAJ SKŁADA SIĘ TYLKO Z DWÓCH POKOJÓW, ZWANYCH CZARNYM I BIAŁYM. W CELU ZWIEDZENIA ICH NALEŻY POSUWAĆ SIĘ KORYTARZEM DO MOMENTU JEGO ROZWIDLENIA I SKRĘCIĆ W PRAWO W CELU ZWIEDZENIA POKOJU CZARNEGO LUB W LEWO, ABY ZWIEDZIĆ POKÓJ BIAŁY”.

          Mężczyzna posuwając się korytarzem doszedł do jego rozwidlenia i los nakazał mu skręcić najpierw w prawo, gdzie kolejny korytarz o długości jakichś pięćdziesięciu metrów doprowadził go w pobliże ogromnych drzwi. Przeszedł zaledwie parę kroków, gdy usłyszał jęki i lamenty wydobywające się z pokoju czarnego.

          Czarny pokój

          Przez chwilę zwątpił, słysząc okrzyki bólu i cierpienia, ale zdecydował się pójść dalej. Doszedł do drzwi, otworzył je i wszedł.

          Setki osób siedziały dookoła ogromnego stołu. Na samym środku znajdowały się najwspanialsze przysmaki, o których niejeden by pomarzył, ale choć każdy trzymał łyżkę, którą mógł sięgnąć po jedzenie, wszyscy umierali z głodu! Spowodowane to było tym, że długość łyżek dwukrotnie przekraczała długość ramion i były one przytwierdzone do ich dłoni. Każdy mógł sobie nałożyć potrawę, ale nikt nie mógł włożyć jedzenia do ust.

          Sytuacja była tak rozpaczliwa  i krzyki tak rozdzierające, że mężczyzna obrócił się na pięcie i uciekł do salonu.

          Warsztat rozwoju osobistego

          Biały pokój

          Wrócił do punktu wyjścia i wybrał lewy korytarz prowadzący do pokoju białego. Wyglądał on dokładnie tak samo jak i poprzedni i również kończył się podobnymi drzwiami. Różnica polegała na tym, że tutaj nie było słychać żadnych jęków ani lamentów. Podróżnik doszedłszy do drzwi, nacisnął klamkę i wszedł do środka.

          Setki osób, podobnie jak w czarnym pokoju, siedziały wokół podobnego stołu, na środku którego również znajdowały się wyśmienite potrawy, a każdy z siedzących trzymał przytwierdzoną do dłoni długą łyżkę.

          Tutaj nikt się nie skarżył ani nie jęczał. Nikt nie umierał z głodu, bo wszyscy karmili się nawzajem!

          Człowiek uśmiechnął się, odwrócił na pięcie i wyszedł z białego pokoju. Kiedy usłyszał trzask zamykających się drzwi, nagle i niespodziewanie znalazł się we własnym samochodzie, którym podążał w kierunku Parais”.

          Wszystkiego, co najlepsze!

          Z okazji Świąt, ale też po prostu na zawsze życzę Ci karmiących, wspierających, ciepłych, pełnych dobrej wymiany relacji – bliższych i dalszych. Takich, by wnosiły mnóstwo dobrego, wspaniałego do Twojego życia. Życzę Ci również, żebyś był i była karmiąca w relacjach dla innych, żebyśmy też w wymianie wspierali i dawali przyjaźń, miłość, życzliwość i wszystko, co najlepsze.

          NEWSLETTER

          BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

          Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

            • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
            delegowanie zadań

            Częstym tematem przewijającym się w mojej współpracy z małymi i średnimi firmami – jest podział obowiązków i odpowiedzialności pomiędzy szefem/właścicielem a jego kierownikami, czyli delegowanie zadań.

            Mimo, że szef/właściciel firmy deklaruje chęć oddawania zarządzania w ręce swoich menedżerów, w praktyce wciąż ulega pokusie ręcznego zarządzania i wchodzenia w kompetencje swoich menedżerów.

            🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

            Pamiętam sesję coachingową z moim klientem, właścicielem dużej firmy produkcyjnej. Szef ten bardzo dbał o swoich pracowników, a tworzenie firmy przyjaznej zatrudnionym było dla niego autentyczną wartością. Równocześnie miał długoterminowy plan usamodzielnienia swoich kierowników i oddania w ich ręce zarządzania firmą.

            Delegowanie zadań. Jak zacząć?

            Nasza rozmowa dotyczyła ważnego dla mojego Klienta zdarzenia. Firma w ostatnim czasie miała dużo zleceń i pojawił się temat nadgonienia robót i pracy w weekend. Kierownik produkcji przeprowadził rozmowy ze swoimi podwładnymi, tłumacząc i prosząc o pracę w sobotę. Część zespołu jednak dość bezpośrednio okazała niechęć do prośby szefa i oznajmiła, że nie będzie pracowała w weekend. Kierownik przyszedł do swojego szefa (a mojego Klienta) omówić, co w tej sytuacji zrobić.

            A mój Klient przybył na coaching z pytaniem, co dalej.

            Nie ukrywał swojego żalu – szczególnie, że firma zawsze tak bardzo dbała o ludzi, szła im na rękę, dobrze wynagradzała. Zdecydował, że konieczne jest zorganizowanie zebrania pracowników produkcji i poważna rozmowa z nimi. Wypracował ze mną scenariusz przemówienia a następnie pełen energii zapytał: „To co teraz? Na halę produkcyjną?”.

            Popatrzyłam na niego i zapytałam, czy pamięta swoje plany, dotyczące budowania samodzielności i autorytetu jego kierowników. Delegowanie zadań było przecież dla niego ważne.

            „Jeśli pójdziesz i wygłosisz takie przemówienie, a twój kierownik, a ich szef, będzie stał obok, jaki będzie przekaz całej tej sytuacji?” – zapytałam.
            „No…” – zaczął się zastanawiać – „że to naprawdę ważna sprawa…?”
            „A co zespół pomyśli o kierowniku produkcji?”
            „Hmmm…” – powiedział w zamyśleniu – „że i tak nadal to ja zarządzam w firmie…”
            „No właśnie” – odpowiedziałam i dokończyłam – „Więc wiesz już, co w tej sytuacji zrobić”

            Jak skutecznie delegować zadania?

            Mój Klient wrócił do firmy z pomysłem na rozmowę, jednak zamiast zebrać pracowników produkcji i powiedzieć im o oczekiwaniach firmy, zaprosił kierownika produkcji do siebie, ustalili, co zrobić i to kierownik działu przygotował sobie przemówienie. Następnego ranka wygłosił je przed swoim zespołem. Efekt był pozytywny, bo ludzie zrozumieli sytuację i udało się znaleźć rozwiązanie satysfakcjonujące szefa, firmę i zespół.

            Dodatkową korzyścią było to, że kierownik produkcji umocnił swoją pozycję i w oczach podwładnych udowodnił swoją siłę sprawczą. Chociaż blisko było, by właściciel firmy znów przejął dowodzenie, koniec końców sprawy przyjęły naprawdę korzystny obrót. Delegowanie zdań odniosło bardzo pozytywny skutek.

            Dlaczego warto?

            Jesteś szefem i masz podwładnych, którzy zarządzają? Bądź uważny, czy nie wchodzisz w ich kompetencje. To nikomu nie służy, bo będziesz miał coraz więcej pracy i coraz słabszego kierownika. A może sam jesteś kierownikiem i masz szefa, który za Ciebie podejmuje decyzje i załatwia sprawy z Twoim zespołem, przez co Twoja pozycja się osłabia. Jeśli tak, reaguj: rozmawiaj, zaproponuj rozwiązania, negocjuj.

            Zarządzanie, delegowanie zadań i skuteczna komunikacja w biznesie to także główne tematy  wartościowego i pełnego praktycznej wiedzy szkolenia „Menedżer: Skuteczne zarządzanie i wyznaczanie zadań”. Zapraszam!

            NEWSLETTER

            BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

            Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

              • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
              natłok myśli

              NATŁOK MYŚLI, czyli co?

              Być może znasz taki stan i wiesz, jak to jest, gdy wielość myśli w głowie przewyższa ilość miejsca na nie. To właśnie jest natłok myśli. Dodatkowo, myśli, które mamy w głowie, wciąż są w ruchu, przewijają się, zmieniają, pojawiają się i ustępują miejsca innym, nowym. Rodzą poczucie przytłoczenia, chaosu, zaczynają być większe niż my sami, przerastają nas i nasze możliwości panowania nad nimi.

              🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

              Gonitwa myśli może dotyczyć zdarzeń z przeszłości, teraźniejszości, przyszłości, relacji z innymi ludźmi, myślenia o nas samych.

              „Czy to, co wczoraj odpowiedziałem szefowi było właściwe?”

              „Kurczę, ciekawe, dlaczego koleżanka spojrzała na mnie w ten sposób?”

              „Co pomyślał o mnie Klient, gdy rozmawialiśmy o ofercie dla niego?”

              „Jaką decyzję podjąć w kwestii wyboru szkoły dla syna?”

              „Co będzie dalej z moją pracą?”

              „Czy w wakacje będzie już można bezpiecznie podróżować?”

              „Na kogo wyrosną moje dzieci?”

              „Trzeba zawieźć kota do weterynarza…”

              I tak bez końca…

              Samo myślenie, rzecz jasna, nie jest złe. Jednakże zbyt dużo myśli, natłok, myśli, które roztrząsają przeszłość, obniżają nastrój, straszą, powoduje przeciążenie i generuje bardzo duży stres. W rezultacie z czasem zaczynamy być bardziej zatopieni wewnątrz siebie, a mniej obecni na zewnątrz. Dalej, życie pod presją myślenia może przekładać się na silne napięcie w ciele, na przykład: spięty kark, bóle głowy, problemy żołądkowe, problemy ze snem, a także trudności w relacjach.

              Dlatego też warto umieć odróżnić standardowe, normalne myślenie od natłoku. Jeśli to, czego doświadczamy, to dla nas za dużo i chcielibyśmy chociaż na chwilę „przestać myśleć”, warto przyjrzeć się sytuacji i sprawdzić, w jaki sposób możemy sobie pomóc.

              Jak możesz zapanować nad myślami i odzyskać panowanie nad własnym umysłem?

              Po pierwsze i najważniejsze, uświadom sobie, że Twoje myśli to nie Ty. Możesz do siebie powiedzieć: Ja i moje myśli to dwie różne rzeczy.

              Następnie, podejmij działania, by aktywnie wpłynąć na swój stan.

              Krok 1: PISZ.

              Usiądź, weź długopis, papier i przez 15 minut pisz wszystko, co masz w głowie. Dosłownie WSZYSTKO.

              Pozwól sobie przelać na papier każdą myśl, każde słowo, każde zdanie, które przed chwilą wypełniało Twoją głowę. W chwili, gdy się zatrzymasz, zadawaj sobie wytrwale i wielokrotnie pytanie: co jeszcze, co jeszcze i co jeszcze…

              Krok 2: ODDYCHAJ

              Tylko tyle. I aż tyle.

              Nastaw minutnik na 10 minut, usiądź i oddychaj. Świadomie. Co to znaczy? Kieruj swoją uwagę na proces wdechu i wydechu. Oddychaj powoli. Gdy uwaga Ci się rozproszy i pobiegnie znów do kolejnych myśli (a zdarzy Ci się to wielokrotnie), kieruj ją z powrotem na oddychanie. Pamiętaj: to TRENING. Za każdym razem daj rób to przez 10 minut.

              Te dwie proste czynności wymagają pewnej uwagi i wysiłku, jednakże, regularnie powtórzone dwa razy dziennie przez tydzień dadzą Ci obraz swojej mocy i skuteczności.

              Pozwolą czyścić głowę, łapać dystans do myśli, obniżać napięcie. Być może, za kolejnym razem pisząc lub po prostu oddychając, zauważysz, jak myśli opuszczają Twoją głowę i płyną nad nią, jak białe obłoki na błękitnym niebie. To moja metafora, którą bardzo lubię i która daje mi poczucie spokoju.

              Jeśli po wypróbowaniu techniki pisania i oddychania nadal będziesz odczuwać niepokój i natłok myśli, szukaj innych sposobów pomocy. Nie odpuszczaj.

              Bo pamiętaj: Twoje myśli to nie Ty. Człowiek jest zawsze większy i silniejszy niż jego myśli. Jego myśli są zawsze mniejsze i słabsze, niż on sam.

              NEWSLETTER

              BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

              Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                kłopoty z motywacją

                „Koniecznie muszę oddać ten raport w tym tygodniu”, „Powinnam się odchudzać”, „Od dziś na maile będę odpisywać na bieżąco”. Jak idzie Ci realizacja postanowień i planów, organizacja czasu pracy i życia osobistego?

                Kłopoty z motywacją? Jeżeli masz tak, że planujesz, umawiasz się ze sobą, a potem i tak nie robisz tego, co sobie zaplanowałeś, przeciągasz realizację zadań w nieskończoność lub robisz je z ogromną niechęcią, poniższe ćwiczenie wydobywania słów motywujących pomoże Ci raz na zawsze zrozumieć, jak się motywować do działania.

                🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                Ćwiczenie to poznałam w mojej szkole coachingu i pamiętam, jak jego skuteczność i prostota zarazem, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Często stosuję to ćwiczenie w pracy z Klientami, którzy mają trudności i kłopoty z motywacją.

                Miałam więc okazję wielokrotnie zaobserwować i potwierdzić, jak dużą wartość wnosi ono w organizację i skuteczność działania.

                Kłopoty z motywacją? Wykonaj ćwiczenie

                Celem tego ćwiczenia jest odkrycie, jakie słowa mogą zwiększać a jakie zmniejszać Twoją osobistą motywację do działania. Co ciekawe i ważne, dla różnych osób są to różne słowa, a ich skuteczność to sprawa zupełnie indywidualna.

                Dlatego też jeśli masz kłopoty z motywacją, wykonaj to ćwiczenie, myśląc o sobie i sprawdzając jego działanie na osobistych odczuciach.

                Oto ćwiczenie 😊

                >>> pobierz treść ćwiczenia w pliku pdf do wydruku <<<

                Wykonaj to ćwiczenie coachingowe, a poznasz słowa, które motywują Cię do działania i dają Ci pozytywną energię.

                1. Pomyśl o jakiejś czynności z życia prywatnego lub zawodowego, którą wykonujesz w miarę regularnie, a której szczególnie NIE LUBISZ, lub którą postrzegasz jako duże wyzwanie dla siebie.

                Na przykład: „Regularne mycie samochodu”

                Zapisz tu swoją czynność:

                …………………………………………………………………………………………………………………..……

                1. Twoim zadaniem jest teraz wypowiedzenie tej czynności po kolei, z użyciem każdego ze słów zawartych w poniższej tabeli.

                Czyli, odnosząc się do powyższego przykładu o myjni:

                Muszę regularnie myć samochód”, „Mogę regularnie myć samochód”, „Zasługuję, by regularnie myć samochód” itd.

                1. Gdy wypowiadasz wersję z każdym kolejnym słowem motywującym, zaobserwuj, jak wpływają na Ciebie kolejne komunikaty i jak zmienia się Twój odbiór tych zdań.

                Określ i wpisz w tabeli poniżej swój poziom MOTYWACJI oraz SATYSFAKCJI do działania w każdej wersji zdania, wyrażając ten poziom w punktach, w skali od 1 do 10, gdzie 1 to najmniej, a 10 to najwięcej (motywacji, satysfakcji).

                1. Teraz Twoja kolej, uzupełnij tabelę:
                SłowoMój poziom MOTYWACJI do działania
                (określ w skali od 1 do 10, na ile jest prawdopodobne, że to zrobisz)
                Mój poziom SATYSFAKCJI
                (określ w skali od 1 do 10, na ile będzie Cię CIESZYĆ, jeśli podejmiesz to działanie)
                Muszę  
                Mogę  
                Zasługuję, by  
                Spróbuję  
                Mam  
                Powinienem  
                Stać mnie, by  
                zamierzam  
                Jestem zdolny  
                Oczekuje się, że  
                Jest możliwe, by  
                Ośmielam się  
                Jest konieczne, by  
                Decyduję się  
                Potrzebuję  
                Życzę sobie  
                Trzeba  
                Pozwalam sobie  
                Dopuszczam, że  
                Jestem gotów  
                Chcę  
                Wolę  
                Wybieram  
                Robię  
                Zrobię  
                ……(bym)  
                1. Po skończeniu uzupełniania tabeli punktami, wybierz 10 swoich najmocniejszych słów, kierując się obydwoma rankingami (czyli i motywacją i satysfakcją).
                1. Teraz, TYLKO dla tych wybranych 10 słów, powtórz raz jeszcze określanie punktów na skali 1-10. Znów określ w punktach swoją odczuwaną motywację i satysfakcję w każdym kolejnym wyrażeniu.
                1. Zawęź teraz listę do 5 najmocniejszych dla Ciebie słów (jeśli np. mówiąc „Mogę regularnie jeździć do myjni” wyobrażam sobie, że to robię i nie jest to duży wysiłek, to znaczy, że słowo MOGĘ ma dla mnie motywującą MOC).
                1. Na ostatnim etapie ćwiczenia ułóż swoje 3 RANKINGI:

                a. Mój RANKING najsilniej motywujących i dających Ci największą satysfakcję 3-5 słów:

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                b. Mój RANKING 3-5 słów, które Cię najbardziej DEMOTYWUJĄ:

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                c. Mój ranking słów, które mnie motywują, ale nie pomagają mi cieszyć się działaniem.

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                …………………………………………………………………………………………………………………………

                Kłopoty z motywacją? Zapomnij! Korzystając z tego, co wypracowałeś w tym ćwiczeniu i co teraz już wiesz o sobie, zarządzaj swoją MOTYWACJĄ oraz SATYSFAKCJĄ, mów do siebie językiem zawierającym motywujące słowa i korzystaj z tego, by być bardziej świadomym i skutecznym w swoich działaniach.

                Powodzenia! 😊

                NEWSLETTER

                BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                  • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                  przypowieść

                  Dziś zapraszam Cię do poznania historii o pękniętym dzbanie. To historia o naszych wadach, ułomnościach, postrzeganiu siebie oraz swoich mocnych-słabych stron.

                  Otóż, pewna stara chińska kobieta miała dwa wielkie dzbany na wodę. Chodząc po wodę, nosiła je codziennie na drążkach powieszonych na swoich ramionach. Jeden z dzbanów miał pęknięcie, natomiast drugi był bez wady i zawsze utrzymywał pełną ilość wody.

                  Po długiej drodze od rzeki do domu jeden z dzbanów był zawsze do połowy pusty. Trwało to aż dwa lata, a stara kobieta, nic nie zmieniając, wciąż przynosiła do domu tylko jeden dzban pełen wody.

                  🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                  Dobry dzban był oczywiście dumny ze swojej kondycji. Cieszył się tym, przy każdej okazji o tym przypominał i podkreślał, jaki jest doskonały. Natomiast biedny, pęknięty dzban bardzo się wstydził swojej niedoskonałości i bardzo go to trapiło, że potrafił wykonywać tylko połowę tego, do czego był przeznaczony.

                  W końcu, pewnego upalnego dnia, po kolejnej podróży, z której przyniósł zaledwie połowę wody, powiedział do kobiety: -„Bardzo się wstydzę za swoją usterkę. Wiem, że jestem mało przydatny, niepraktyczny, że gubię tak wiele wody.”

                  Warsztat rozwoju osobistego

                  Stara kobieta tylko się uśmiechnęła, a następnie życzliwym tonem powiedziała: „Owszem, jesteś lekko pęknięty. Czy jednak nie zauważyłeś, że na twojej stronie drogi kwitną kwiaty a na drugiej nie? Zasiałam na twojej stronie nasionka, ponieważ wiedziałam o twoim pęknięciu i w ten sposób za każdym razem, gdy wracamy do domu, podlewasz je. Przez całe dwa lata mogłam zrywać te piękne kwiaty i przyozdabiać nimi stół. Gdybyś nie był takim, jakim jesteś, to piękno by nie istniało i nie zdobiło naszego domu.”

                  Przypowieść z morałem

                  Jakie refleksje może wzbudzać ta historia? Możemy na nią spojrzeć z dwóch stron. Po pierwsze, od strony myślenia o sobie.

                  Gdy myślisz o swoich cechach charakteru, o swoim wyglądzie, o tym, co potrafisz, a czego nie – co wtedy myślisz? Gdybyś mógł złapać, zapisać myśli na swój temat – jakie by one były? Jak siebie oceniasz? Czy umiesz dostrzegać w sobie dobre strony i doceniać korzyści z tego, kim jesteś i jaki jesteś? Co dobrego jest w Twoich „pęknięciach”? Być może w pierwszej chwili pomyślisz, że nic. Warto jednak poszukać, docenić, odpowiedzieć sobie. Stawiam taką tezę, że jest wiele pozytywnego za tym, jacy jesteśmy, kim jesteśmy i co dobrego możemy dawać innym.

                  Drugim, równie wartościowym wnioskiem z tej pięknej przypowieści jest część o tym, jak patrzymy na innych. Czy potrafimy dostrzegać w innych pozytywne strony ich cech? Czy potrafimy doceniać i „wyciągać” to, co w nich dobrego?

                  Może znasz takich ludzi, spotykasz ich, żyjesz lub pracujesz z nimi, takich „pozytywnych”, którzy potrafią zawsze znaleźć dobre strony w innym człowieku. Umiejętności dostrzegania dobrych stron w innych warto się uczyć. To wzbogaca nasze relacje, ale także mocno wzbogaca nas…

                  A więc na koniec – co chcesz zapamiętać z tej historii dla siebie? Co dobrego możesz teraz, w tej chwili, na zakończenie czytania, powiedzieć sobie cennego. Jak cecha charakteru, za którą u siebie nie przepadasz, może służyć lub już służy innym?

                  Życzę Ci z całego serca wartościowych odkryć 🙂

                  NEWSLETTER

                  BĄDŹ NA BIEŻĄCO I ZYSKAJ:

                  Najnowsze artykuły, hity cenowe, nadchodzące kursy!

                    • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.
                    asertywność działa

                    Miałam kiedyś na szkoleniu z asertywności Tomka, menedżera. Trafił do mnie jako początkujący kierownik. Właśnie awansował i zaczął zarządzać zespołem swoich kolegów, z którymi dotychczas współpracował.

                    Na zakończenie szkolenia Uczestnicy zawsze dostają ode mnie zadanie domowe. Tym razem „zadaniem domowym” dla Uczestników było opisanie sytuacji, w której po szkoleniu zachowali się asertywnie.

                    🎧 Wolisz obejrzeć film na ten temat? Kliknij poniżej na mój kanał na YouTube

                    Asertywność działa!

                    Wiadomość od Tomka była wyjątkowo długa i rozbudowana. Opisał mi w mailu historię, jak był z córką na zakupach w hipermarkecie. Kilkuletnią córkę trzymał w wózku z zakupami, po zrobieniu zakupów podjechali z wózkiem do kasy i stanęli spokojnie w kolejce.

                    W pewnej chwili wcisnął się przed nich inny klient. Jak gdyby nigdy nic, ustawił się przed Tomkiem. W pierwszej chwili Tomek był kompletnie zaskoczony. Gdy pierwsze zdumienie minęło, rozpoczął sam ze sobą rozbudowany monolog wewnętrzny.

                    Pierwsza myśl Tomka był okraszona zbulwersowaniem i złością: „No jak on śmie! Zaraz mu nawrzucam!”

                    Myśl druga, korygująca pierwszą: „Nie no jak nawrzucam, dziecko przecież będzie słyszało. Nie wypada.”

                    Myśl trzecia, odpuszczająca jakąkolwiek reakcję: „Dobra, nie taka duża sprawa, niech sobie stoi.”

                    Myśl czwarta, po krótkiej refleksji: „No nie! Byłem na szkoleniu u Uli, uczyłem się asertywności! Nie muszę reagować agresywnie czy ulegle. Mogę zachować się asertywnie.”

                    W wiadomości Tomek opisał, że przy tym dialogu ze sobą najbardziej bał się, jak zareaguje człowiek, któremu chciał zwrócić uwagę. Że może nakrzyczy, będzie nieprzyjemny, zaatakuje.

                    Jednak, po przemyśleniu wszystkiego, zebrał się w sobie i spokojnym, ale też zdecydowanym głosem zwrócił się do mężczyzny:

                    „Przepraszam proszę pana. Koniec kolejki jest tam” – i pokazał palcem miejsce za sobą.

                    Wiecie, z jaką reakcją spotkał się Tomek?

                    Mężczyzna z kolejki, lekko zaskoczony, odwrócił się do Tomka, spojrzał na niego, a następnie powiedział: „Ojej, przepraszam bardzo”, i przeszedł na wskazane miejsce.

                    Wiesz, o czym jest ta historia?

                    Oczywiście, o asertywności, o reagowaniu, o odwadze.

                    Jednak tak najbardziej jest to historia o tym, że często tak bardzo boimy się, jak zareagują inni, że nawet nigdy nie spróbowaliśmy zwrócić im uwagi, zareagować, by sprawdzić, jak się zachowają i co powiedzą. Jest to historia o tym, że często to nie inni ludzie stawiają nam granice i nas blokują, lecz że robimy to sobie my sami.

                    Ula! Asertywność działa!” – z dużą energią zakończył wtedy swoją opowieść Tomek.

                    Chcesz stawiać granice w pracy lub życiu prywatnym? Sprawdź, czy kiedykolwiek próbowałeś zachować się inaczej, niż w sposób uległy lub agresywny.

                    Powodzenia.

                    NEWSLETTER

                    Podobał Ci się artykuł? Zostaw swój e-mail, dostaniesz informacje o następnych 🙂

                      • Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingowych przez MALESZKO.EDU Urszula Maleszko-Grabowska z siedzibą w Warszawie ul. Odkryta 1A oraz na otrzymywanie na podany adres e-mail informacji handlowych. Podanie danych jest dobrowolne. Przysługuje mi prawo dostępu do swoich danych i ich poprawiania.